avatar
  • redaktor
  • dołączył do serwisu: 2015.02.15
  • wiek: nieznany

Jakub Jakubowicz

Od ładnych paru lat na łamach benchmark.pl narzeka na gry lub zachwyca się nimi. A zachwyca się, kiedy fabuła trzyma poziom i ekran pęka od eksplozji - bo takie przyjemności w wirtualnym świecie ceni sobie najbardziej.

Artykuły

Komentarze

  • Everspace – kosmos bez taryfy ulgowej

    Ocena komentarza: 0
    Dzięki za uzupełnienie. :) Gra rzeczywiście wygląda fenomenalnie, ale sama rozgrywka i tak nie każdemu przypadnie do gustu, bo nie wszyscy lubią potyczki, o których wiedzą z góry, że je przegrają. Wsparcie VR to, oczywiście, świetny dodatek, ale... no właśnie, dodatek, bo posiadaczy gogli wciąż jeszcze nie ma tak wielu. Tym niemniej Everspace ma swoje niekwestionowane plusy i jego twórcom należą się słowa uznania za to, że są gotowi nieprzerwanie dopracowywać ten tytuł i szukać dla niego nowych ścieżek rozwoju.

    6

  • Obcy: Przymierze, czyli jak nauczyć starego ksenomorfa nowych sztuczek

    Ocena komentarza: 0
    No, tak, androidowe rozterki, o których piszesz, to ewidentny wpływ Prometeusza na rozwój serii. Zgadzam się w pełni, że są one przefilozofowane i w dużej mierze niepotrzebne. Aczkolwiek w poprzednich częściach serii (włączyłbym w to też Obcego 4, którego Ty być może celowo pominąłeś) roboty też miały jakieś życie uczuciowe, choć tam było to podane w lżejszym do strawienia sosie. W końcu Bishop i postać grana przez Winonę Ryder przeżywali różne dylematy. Mniejszego kalibru, niż te z Obcego: Przymierze, ale jednak. Inna rzecz, że w moim odczuciu niewiele ma to wspólnego z jakąkolwiek erotyką (mimo że tak to może na pierwszy rzut oka wyglądać), a już na pewno z wątkami gejowskimi. Chyba, że pokusimy się o wysublimowane odcyfrowywanie symbolicznego znaczenia, ale nie wiem, czy w przypadku akurat tego, bądź co bądź, rozrywkowego filmu taka droga jest uzasadniona.

    47

  • Obcy: Przymierze, czyli jak nauczyć starego ksenomorfa nowych sztuczek

    Ocena komentarza: 0
    Cieszę się, że tekst przypadł Ci do gustu. Dzięki! :)

    47

  • Obcy: Przymierze, czyli jak nauczyć starego ksenomorfa nowych sztuczek

    Ocena komentarza: 0
    UWAGA - drobne spoilery!

    Scena z fletem rzeczywiście kojarzy się dwuznacznie. Jednak fassbenderowe pocałunki to nie tylko konsekwencja większego przyzwolenia we współczesnych filmach na prezentację scen gejowskich. W moim odczuciu to przede wszystkim aluzja do Blade Runnera i Roya całującego swojego "stwórcę". W końcu erotyka w tych scenach, mimo że istnieje, jest de facto odsuwana na daleki plan, bo Scott po to tylko każe Fassbenderom, dajmy na to, grać na flecie, żeby pokazać widzom różnicę między tymi dwoma panami. Freud coś by do tego dodał, ale nie szukałbym Freuda w całym.

    47

  • Obcy: Przymierze, czyli jak nauczyć starego ksenomorfa nowych sztuczek

    Ocena komentarza: 0
    Nie sądzę, żeby jakość kina była uzależniona od dominującej ideologii czy sympatii politycznych twórcy. Mówisz, że niski poziom filmów to efekt skrętu na lewo, jaki miał miejsce w ostatnich latach, a przecież pierwszy Obcy, dzieło o niepodważalnej wartości, był w swoim czasie niemal manifestem feministycznym. Jak to łączysz ze swoją hipotezą?

    47

  • Obcy: Przymierze, czyli jak nauczyć starego ksenomorfa nowych sztuczek

    Ocena komentarza: 1
    Chciałbym się ustosunkować do tego, co piszesz, ale bez podania przez Ciebie jakichkolwiek argumentów, jest to niemożliwe. Mógłbym co najwyżej napisać: "Terefere! Wcale nie!", ale od czasu, kiedy skończyłem przedszkole, taka retoryka wydaje mi się niewystarczająca, niezależnie od rodzaju dyskusji.

    47

  • Obcy: Przymierze, czyli jak nauczyć starego ksenomorfa nowych sztuczek

    Ocena komentarza: 0
    Nie porównuję siebie do Tuwima, a jedynie pokazuję, że używanie obcych zwrotów nawet w olbrzymich ilościach może mieć swoją wartość. Być może rzeczywiście jestem megalomanem, ale akurat nie sposób tego stwierdzić na podstawie komentarza, do którego się odwołujesz, więc prosiłbym Cię, żebyś pohamował się ze stawianiem diagnoz. Zresztą, nawet jeśli posiada się niepodważalne argumenty, to i tak nazywanie kogoś megalomanem nie jest w najlepszym tonie. Przypominam o tym, choć mam nadzieję, że jest to rzecz powszechnie wiadoma, a jedynie na krótką chwilę zapomniana w przypływie emocji.

    47

  • Obcy: Przymierze, czyli jak nauczyć starego ksenomorfa nowych sztuczek

    Ocena komentarza: 2
    Rzeczywiście, asapowe printowanie przed deadlinem może razić (zarówno jako zdanie, jak i sama czynność). Natomiast, gdyby przyjąć tak radykalne stanowisko, jak Twoje, Baltazar, to trzeba by przestać używać również takich słów jak "ambasador", "szezlong" czy "szapoklak". A ja, prawdę mówiąc, lubię ambasadorów, którzy w szapoklakach siedzą na szezlongach. W mojej opinii istotny jest kontekst stosowania słów zapożyczonych z innych języków, stopień, w jakim już się zasymilowały z polszczyzną, a przede wszystkim to, czy rażą swoją obcością, czy raczej wprowadzają do niej egzotyczny smaczek, a może po prostu stały się na tyle "przezroczyste", że tylko najwnikliwsi je dostrzegą. Oczywiście, to wszystko kwestia indywidualnych - jeśli wolisz bardziej po polsku: osobistych - gustów, ale wyobraźmy sobie, jak miałko brzmiałby ten fragment z Tuwima, gdyby obwarować go takimi obostrzeniami, o jakie apelujesz: "Zajeżdżają gronostaje | I brajtszwance, | Barbarossy, oyenstierny | I braganze, | Zajeżdżają Buicki, Royce'y | I Hispany, | Wielkie wstęgi, śnieżne gorsy, | Szambelany, | I buldogi pełnomocne | I terriery | I burbony i szynszyle | I ordery | I sobole i grand-diuki | I goeringi, | Akselbanty i lampasy | I wikingi, | Admirały, generały, | Bojarowie, | Bambirały, grubasowie, | Am! | Ba! | Sado! | Rowie! | Raz! | Dwa ! | Hurra, panowie!". Dlatego dla dobra tekstów mniejszego i większego kalibru byłbym raczej za oddalaniem się od lingwistycznej... pardon! językowej ortodoksji.

    47

  • Regalia: Of Men and Monarchs, czyli jedziemy z Polakami na Daleki Wschód

    Ocena komentarza: 0
    Gatunek gatunkiem, klimat klimatem, ale we wspomnianym minusie chodzi raczej o bardzo silne naśladownictwo samej warstwy wizualnej. Twórcy mogli do tematu estetyki podejść z większym luzem, a tak się nie stało.

    3

  • Realpolitiks – prosty dowcip o końcu świata

    Ocena komentarza: 3
    To znaczy, że nie jest trudna i nie jest szczególnie skomplikowana. :)

    5

  • Torment: Tides of Numenera – nowa siła dawnego nurtu

    Ocena komentarza: 0
    Jest zrobione nieźle, ale kwestii mówionych mogłoby być więcej.

    15

  • Nioh, czyli śmierć zakrapiana sake

    Ocena komentarza: 3
    Drogi Czytelniku, dziękuję za czujność.

    Język jest żywym organizmem - zmienia się, coś traci, coś zyskuje, a słowa są w ciągłym ruchu. Samo "plagiatowanie" zadomawia się w polszczyźnie, a na potwierdzenie tego linkuję opinię ze strony PWN: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/plagiowac-i-plagiatowac;10158.html.
    Słowo "linkuję" też pewnie nie ma swojego miejsca w słowniku, ale nie powstrzyma mnie to przed używaniem go. Poprawność językowa to jedno, a ortodoksja - drugie.

    Pozdrawiam serdecznie!

    4

  • Łotr 1: Gwiezdne Wojny – historie – mroczne widmo nie śpi

    Ocena komentarza: 2
    Dla mnie Przebudzenie Mocy było naprawdę niezłym filmem. Można powiedzieć, że to danie odgrzewane. Ja jednak dodałbym, że także wyjątkowo smakowite. No, ale wiadomo, jak to jest ze smakami - każdy ma własny.
    Co do Łotra 1, zgadzam się w pełni. Jak nie ma Mocy, musi być kawa.

    44

  • Łotr 1: Gwiezdne Wojny – historie – mroczne widmo nie śpi

    Ocena komentarza: 0
    Byłem przygotowany na falę hejtu już w momencie, kiedy pisałem pierwsze zdanie tej recenzji. :) Gwiezdne Wojny to ważna sprawa, więc i reakcje obfitują w emocje. Z tym zawsze trzeba się liczyć. I uszanować to.

    44

  • Łotr 1: Gwiezdne Wojny – historie – mroczne widmo nie śpi

    Ocena komentarza: 0
    Być może i zrzęda ze mnie, ale nie pojedynczy. Jeśli chodzi o Łotra 1, to w mediach jest chyba równie dużo zachwytów, co zrzędzenia. A może nie tyle "zrzędzenia", co negatywnych ocen (niech każdy sam zdecyduje, które określenie trafniejsze). Jak widać, nie tylko świat przedstawiony w Łotrze 1 daleki jest od czarno-białej wyrazistości, ale też opinie na jego temat uśredniają się do szarego centrum.

    44

  • Call of Duty: Infinite Warfare – odwaga w kosmosie wygląda tak samo

    Ocena komentarza: 0
    Fragment recenzji, do którego się odnosisz, dotyczy nie tyle samej fabuły, co sposobu prowadzenia narracji. Chociaż, gdyby się dobrze zastanowić nad całą koncepcją nieszczęsnego nadajnika i sposobu, w jaki flota ma zostać poinformowana o rozkazie ataku, to nielogiczności pewnie by się znalazły. Natomiast ja pisałem o tym, że prezentacja intrygi nie zawsze jest jasna, a nawet jeśli zdarza jej się taką być, to nudnawe dialogi sprawiają, że trudno utrzymać przy niej uwagę. Przyznałem zresztą, że niezrozumienie przeze mnie tego fragmentu opowieści wiążę się zapewne z przeoczeniem. Problem jednak polega na tym, że koniec końców winny temu jest scenariusz Call of Duty: Infinite Warfare, który zamiast przemycać cenne informacje w opakowaniu atrakcyjnych dialogów, usypia gracza przekombinowanymi i wysilonymi pogawędkami bohaterów.
    Dla formalności odpowiem też na wątpliwość z końcówki Twojego komentarza. Grę, rzecz jasna, przechodziłem osobiście. Co miało swoje minusy, bo gdybym oglądał ją na YouTubie, to jeden czy drugi wyjątkowo mętny dialog mógłbym jeszcze raz odtworzyć. Chociaż z drugiej strony - kto by przeżył podwójną dawkę takiego patosu...

    14

  • Battlefield 1 – sieciowy gigant pędzi przez ziemię niczyją

    Ocena komentarza: 4
    Zarzut dotyczący braku realizmu nie tyle dotyczy tego, że Battlefield 1 nie jest symulacją, co raczej ogólnego poczucia sztuczności, jakie czasem wkrada się do rozgrywki. Składa się na to wiele drobnych elementów, których część wyszczególniłem w tekście. W ich skład wchodzą chociażby "pancerni" żołnierze z miotaczami ognia, nadmierna wytrzymałość samolotów, a także takie zabawne drobnostki, jak fakt, że kawalerzyści mają na twarzach maski gazowe, ale konie wydają się być odporne na iperyt, a także przykładowo wyrwany z kampanii moment, kiedy tylny strzelec w pełnym pędzie robi zdjęcie pozycjom wroga i jakimś cudem fotografia wychodzi idealnie ostra. Takich większych lub mniejszych "smaczków" jest sporo i wszystkie razem podkopują realizm całości. Ale - podkreślę raz jeszcze - nie przekreśla to wcale porywającej akcji, w jakiej możemy uczestniczyć w nowym Battlefieldzie.
    Co do błędów technicznych, to przykład takiego można znaleźć na jednym ze zdjęć, gdzie żołnierz - chyba z rozpaczy - powiesił się z głową głęboko utkwioną w stropie izby. :)

    9

  • Razer ManO'War – akustyczne centrum wojennej nawałnicy

    Ocena komentarza: 5
    Przy moim użytkowaniu słuchawki wytrzymywały średnio 12 godzin bez problemów i to z włączonym podświetleniem.
    Co do basów, to Krakenów nie testowałem, ale w ManO'War nie zauważyłem szczególnych odstępstw od normy.

    39

  • Dark Souls III – z duszą na ramieniu i żarem w trzewiach

    Ocena komentarza: 2
    Moim zdaniem podłączenie pada nie jest konieczne. Ja korzystałem z klawiatury i myszy. Nie jest to może najwygodniejsze sterowanie, jakie widziałem, a także wymaga ono trochę ćwiczenia i zapamiętywania, ale po nabraniu wprawy nie sprawiało mi większych problemów.

    27

  • Hitman – Agent 47 wykańcza małymi dawkami

    Ocena komentarza: 1
    Dokładnie tak, jak pisze Maciej. Stary Hitman to jakość sama w sobie, co nie zmienia faktu, że miło byłoby zobaczyć świeżą, pełną innowacji wariację na temat klasycznej formuły. Hitman z 2016 to raczej powtórka z niezwykle lubianej przeze mnie rozrywki, a nie zupełnie nowe podejście do tematu. A tego ostatniego byłbym bardzo ciekaw.

    7

  • Wolfenstein: The Old Blood – co poszło nie tak, kapitanie Blazkowicz?

    Ocena komentarza: 0
    Autor grał w tego typu gry i dlatego na ich tle tak a nie inaczej ocenia The Old Blood. :) W związku z tym między innymi doceniam poczynione przez twórców starania, żeby utrzymać w niej klimat klasycznych FPS-ów.

    24

  • Wolfenstein: The Old Blood – co poszło nie tak, kapitanie Blazkowicz?

    Ocena komentarza: 2
    Myślałem, że to wynika z samej recenzji, ale w takim razie dla formalności jeszcze zaznaczę - grałem w Wolfenstein: The Old Blood. ;) Nie każda recenzja jest recenzją pozytywną. Temu właśnie te teksty służą. Chyba nikt nie chciałby portalu, na którym umieszczałoby się tylko i wyłącznie artykuły, które dotyczą gier ocenianych pozytywnie. Czasem trzeba też zwrócić uwagę na niedociągnięcia niektórych tytułów.
    Poza tym - tak jak już pisałem w recenzji - The Old Blood ma bardzo dużo plusów i pod niektórymi aspektami jest to gra naprawdę niezła. Ale niestety jest też mnóstwo minusów, o których trzeba wspomnieć. Stąd taki, a nie inny bilans na koniec.
    Simsami się nie zajmuję obecnie, ale niewykluczone, że dostałyby wyższą notę, niż The Old Blood, dlatego że każda gra musi być oceniana w kontekście gatunku, jaki reprezentuje. :)

    24