Dyski z ogonkiem
Magazynowanie kilkudziesięciu lub nawet kilkuset gigabajtów danych to obecnie chleb powszedni każdego użytkownika komputera. Dotyczy to w szczególności osób, które pasjonują się szeroko pojętymi multimediami. Obecnie większość z nas ma codzienny dostęp do takiego sprzętu jak aparat cyfrowy, skaner lub kamera wideo, dzięki którym „wyprodukować” można pokaźną masę cennych danych zapisywanych za pomocą zer i jedynek.
Nic więc dziwnego, że od czasu do czasu zachodzi potrzeba przeniesienia tych danych na inny komputer, albo po prostu zaprezentowania znajomym galerii zdjęć i filmów z najnowszej imprezy. Co jednak zrobić gdy materiały nie mieszczą się już na pamięci flash USB lub do szewskiej pasji doprowadza jej powolne działanie?
Przydatnym okazać się może szybszy i pojemniejszy nośnik masowy umieszczony w lekkiej, przenośnej obudowie. Zapewni on z całą pewnością wystarczającą mobilność i pojemność, jednak pojawia się pytanie pytanie: jak wyglądają różnice w szybkości przesyłu danych dysków zewnętrznych?
Niniejsza analiza została wykonan przy wykorzystaniu czterech urządzeń wykorzystujących różne interfejsy do komunikacji z komputerem. Pierwszym z nich i zarazem referencyjnym nośnikiem jest nowość na polskim rynku, czyli OCZ Enyo. Jest to urządzenie łączące ze sobą najlepsze cechy pendrive'ów i dysków twardych, a w dodatku działa z interfejsem USB 3.0. Jego wydajność porównana zostanie do trzech przenośnych „twardzieli” opartych na interfejsach eSATA (WD My Book Studio Edition), USB 3.0 (Seagate FreeAgent GoFlex) oraz USB 2.0 (WD My Passport Elite). Zapraszamy do lektury!
- Wygląd i jakość
Model Enyo firmy OCZ jest nowością na polskim rynku. Wykorzystuje dysk SSD oraz interfejs USB 3.0, a ponadto występuje w trzech wariantach pojemnościowych: 64, 128 i 256 GB. Cechuje się bardzo niskim czasem dostępu do danych (poniżej 0,1 sekundy). Łączy zatem najlepsze cechy pendrive'ów, dysków SSD, a także częściowo dysków twardych.
Obudowa wykonana z anodyzowanego aluminium jest bardzo dobrej jakości. Ma zaledwie centymetr grubości i waży 75 gramów. Wygląda elegancko i nowocześnie, a w dodatku pokryta jest półmatowym metalizowanym lakierem, na którym trudno zostawić ślady po odciskach palców.
Cała konstrukcja utrzymana jest w minimalistycznej konwencji. Składa się z dwóch idealnie spasowanych ze sobą części (górnej i dolnej), a na jej powierzchni odnaleźć można jedynie dwa elementy funkcjonalne. Pierwszym z nich są dwie małe i umieszczone obok siebie diody LED koloru niebieskiego, sygnalizujące aktualną aktywność urządzenia. Drugim elementem jest gniazdo micro-USB 3.0 dla wtyczki typu B.
Podstawowa specyfikacja
| Pojemność | 64 GB |
| Interfejs | USB 3.0 |
| Deklarowany odczyt maks. | 225 MB/s |
| Deklarowany zapis maks. | 135 MB/s |
| Deklarowany pobór prądu | 2,4W (praca), 1,1W (brak aktywności) |
| Wymiary (Sz/Dł/Wy): | 56 x 120 x 10 mm |
| Waga | 75 g |
| Gwarancja | 3 lata (producenta) |
Wydajność
Producent deklaruje maksymalne wartości odczytu na poziomie 225 MB/s, a zapisu w granicach 135 MB/s. Przeprowadzone analizy programowe (benchmarki) wykazały nieco mniejszą wydajność od zakładanej. ATTO Disk Benchmark dał rezultaty odpowiednio 190 i 130 MB/s, HD Tune Pro 185 i 131 MB/s, a CrystalDiskMark 183 i 105 MB/s.
Realne transfery plików potwierdziły właściwie wcześniejsze ustalenia. Średnie wartości odnotowane w czasie odczytu plików o objętości od kilkuset kilobajtów do kilkudziesięciu megabajtów wahały się między 175 a 185 MB/s, a w czasie zapisu wyniki oscylowały wokół liczby 100.
Zaznaczyć jednak trzeba, że OCZ Enyo odznacza się jedną z najbardziej lubianych cech charakterystycznych dla dysków SSD, czyli bardzo krótkim czasem dostępu do komórek pamięci. Pomiary wykonane programem SiSoftware Sandra 2010 dały rezultaty mieszczące się w przedziale od 40 do 100 mikrosekund, czyli około 100 razy lepsze od typowych dysków talerzowych. Bardziej szczegółowe wyniki przedstawione zostały w dalszej części artykułu w postaci wykresów.
Nośniki SSD znane są także z tego, że nagrzewają się nieznacznie. Moduły pamięci modelu Enyo są w dodatku umieszczone pomiędzy ściśle przylegającymi panelami aluminiowymi, które skutecznie odprowadzają nagromadzone ciepło. Jego temperatura wynosiła średnio 27 stopni Celsjusza.
Urządzenie nie ma ruchomych części mechanicznych, więc nie generuje żadnych wyczuwalnych wibracji, a co za tym idzie – praca jest bezgłośna. Komfort codziennego użytkowania jest bardzo wysoki, szczególnie ze względu na wysoką wydajność, idealną ciszę w czasie pracy i bardzo cienką obudowę, która spokojnie mieści się w kieszeni. Pod względem rozmiarów przypomina nowoczesny, „płaski” telefon komórkowy.
Istotna jest także odporność na wstrząsy. Dysk SSD nie jest zbyt wrażliwy na wibracje i duże przeciążenia. Obudowę oczywiście można uszkodzić, ale nawet po upadku z wysokości 2 metrów umieszczonej wewnątrz elektronice nic nie powinno się stać. Coś takiego w przypadku klasycznych dysków talerzowych byłoby nie do pomyślenia, gdyż są one bardzo wrażliwe na uderzenia (szczególnie w czasie pracy).
Realia są jednak takie, że zazwyczaj nie jesteśmy w stanie uniknąć w stu procentach wszelkich przypadkowych wstrząsów lub uderzeń - dyski zewnętrze są w końcu po to, żeby je przenosić. Duża wytrzymałość nośników SSD sprawia więc, że zgromadzone na nich dane są pod tym względem dużo bardziej bezpieczne.
- Wygląd i jakość
Testowany dysk wyróżnia się wyjątkową łatwością modernizacji, oferując modularny interfejs GoFlex. Dzięki niemu dysk może komunikować się z komputerem poprzez złącza USB 3.0, USB 2.0, eSATA, a nawet FireWire 800 - wystarczy dokupić odpowiednią przejściówkę z kablem. W standardzie producent zamieszcza tylko kabelek USB 2.0.
Napęd można zaszyfrować (programowo) i zabezpieczyć hasłem, a także wybrać automatyczne wykonywanie kopii zapasowej dzięki załączonemu oprogramowaniu. My wykorzystaliśmy ten dysk w analizach prędkości działania w standardzie USB 3.0.
Obudowa wykonana jest w całości z czerwonego plastiku dobrej jakości. Jest gładka i w większości błyszcząca, więc łatwo jest na niej zostawić ślady po odciskach palców, a przy okazji jest niestety dość podatna na zarysowania. Jedyna matowa powierzchnia znajduje się pod spodem, ale to akurat jest konieczność, gdyż ten obszar będzie miał zazwyczaj kontakt z podłożem. Całość waży 150 gramów, czyli dwa razy więcej niż w przypadku nośnika SSD firmy OCZ, mimo że tamten ma aluminiową, a nie plastikową obudowę.
Konstrukcja została wykonana dość sprytnie. Główna część urządzenia (zawierająca nośnik) pozbawiona jest zewnętrznych elementów funkcjonalnych, takich jak diody LED czy przyciski, a zawiera jedynie gniazdo systemu GoFlex. Dopiero po podłączeniu przejściówki odpowiedniej dla wybranego interfejsu otrzymać można dostęp do sygnalizacji diodami LED. Daje to możliwość przenoszenia dysku z odłączonymi przejściówkami, dzięki czemu jego rozmiary pozostaną mniejsze o kilka centymetrów.
Seagate dołącza do tego dysku oprogramowanie, które umożliwia automatyczne tworzenie kopii zapasowych i zapewnia bezpieczeństwo danych poprzez opcjonalne szyfrowanie z użyciem algorytmu Triple DES 192-bit.
Podstawowa specyfikacja
| Pojemność | 500 GB |
| Interfejs | USB 3.0, USB 2.0, eSATA, FireWire 800 |
| Deklarowany zapis maks. | brak danych |
| Deklarowany odczyt maks. | brak danych |
| Deklarowany pobór prądu | brak danych |
| Wymiary (Sz/Dł/Wy): | 83 x 111 x 14 mm |
| Waga | 150 g |
| Gwarancja | 2 lata (producenta) |
Wydajność
Szybkość zapisu oraz odczytu tego modelu przeanalizowana została w sposób identyczny, jak w przypadku nośnika OCZ Enyo. Wszystkie testy programowe wykazały, że wartości przesyłu danych „do” i „z” urządzenia są praktycznie identyczne. W aplikacji ATTO Disk Benchmark zarówno odczyt, jak i zapis oscylowały wokół poziomu 80 MB/s, CrystalDiskMark dał rezulataty odpowiednio 79 i 76 MB/s, a HD Tune Pro - 78 i 76 MB/s.
Czy testy praktyczne to potwierdzają? Nie do końca. W przypadku realnych transferów średnie zaobserwowane wartości odczytu przekraczały niekiedy 80 MB/s i były dość stabilne, ale z prędkościami zapisu nie było już tak dobrze. Wahały się one w zależności od wielkości przesyłanych plików i mieściły w przedziale od 45 do 65 MB/s. Jedynie przy przesyłaniu pojedynczych plików o naprawdę dużej objętości (kilkaset megabajtów) zapis przekraczał 70 MB/s. Takie wartości można uznać za dobre i mieszczące się w typowym przedziale dla obecnie produkowanych dysków twardych tej wielkości, działających z interfejsem USB 3.0. Bardziej szczegółowe wyniki przedstawione są na wykresach zamieszczonych w dalszej części artykułu.
Seagate FreeAgent GoFlex wypadł słabo w porównaniu do modelu OCZ Enyo, jeśli chodzi o czas dostępu do danych. Jego wartości wynosiły ok. 18 milisekund, czyli były ponad sto razy większe, a jak wiadomo dłuższy czas dostępu do danych nie sprzyja wysokiej wydajności.
W przypadku OCZ Enyo nie byliśmy w stanie zanotować wydłużonego czasu dostępu spowodowanego jego działaniem przez interfejs USB 3.0. Był on tak samo krótki, jak czas dostępu dobrych nośników flashowych w interfejsie SATA II. W przypadku dysku Seagate GoFlex czas ten był jednak trochę wydłużony, gdyż urządzenia 2,5" oparte na SATA II wykazują się wartościami o kilka milisekund niższymi (czyli lepszymi).
Po kilkudziesięciu minutach wykonywania benchmarków i testów praktycznych mały GoFlex nagrzał się bardziej odczuwalnie niż testowana wcześniej „flaszka”. Jego temperatura wyniosła 39 stopni Celsjusza. Takie zachowanie można tłumaczyć zamknięciem twardziela w plastikowej obudowie. Podobnie sytuacja wygląda pod względem wibracji. Klasyczny dysk talerzowy niestety nie należy do urządzeń działających w pełni elektronicznie. Ma ruchome części mechaniczne, które po pierwsze generują dodatkowe porcje ciepła, po drugie emitują słyszalny dźwięk w czasie intensywnej pracy, a po trzecie - generują wibracje.
Jest to cecha charakterystyczna tej technologii i niestety trzeba się z tym pogodzić (lub kupić dysk SSD). Dodatkowym minusem jest zwiększony pobór energii elektrycznej, który może się okazać ważny dla osób używających zewnętrznego twardziela w połączeniu z laptopem działającym na baterii (np. w podróży).
W porównaniu z technologią flashową dysk twardy wypada gorzej także jeśli chodzi o ewentualne, przypadkowe uderzenia i wstrząsy. Szczególną wrażliwość na tego typu sytuacje wykazuje w czasie aktywności, gdyż ramię z czujnikiem magnetycznym może wtedy uszkodzić bardzo delikatną powierzchnię talerza na którym zapisane są cenne dane. Jest to kolejna cecha charakterystyczna większości klasycznych dysków twardych, która może mieć wpływ na bezpieczeństwo przenoszonych danych.
| Seagate FreeAgent GoFlex 500 GB | |||
| plusy: • modularny interfejs GoFlex • możliwość szyfrowania danych • niewielka waga • oprogramowanie do backupu • dobry stosunek ceny do pojemności • zadowalająca wydajność • cicha praca | |||
| minusy: • obudowa podatna na zarysowania • temperatura pracy • wrażliwość na wstrząsy i uderzenia • długi czas dostępu do danych (w porównaniu do SSD) | |||
| Orientacyjna cena w dniu publikacji testu: 330 zł | |||
- Wygląd i jakość
Wybrany do testów model My Passport jest reprezentantem urządzeń działających z USB 2.0. Dodatkowo jest to wersja Elite, której możliwości zostały poszerzone o zewnętrzny, 4-segmentowy wskaźnik zapełnienia pamięci oraz przydatną stację dokującą USB 2.0. Napęd można również zaszyfrować (sprzętowo) i zabezpieczyć hasłem, a także ustanowić automatyczne wykonywanie kopii zapasowej dzięki załączonemu oprogramowaniu.
Obudowa wykonana jest z dobrej jakości części plastikowych. Jej kolor określany jest jako „Charcoal Metallic”, co oznacza, że większość powierzchni pokryta jest ciemnym lakierem w kolorze grafitowym. Jedynie krawędzie (z trzech stron) wyróżniają się kolorem srebrnym. Powierzchnia jest półmatowa i trudno na niej zostawić jakiekolwiek ślady po odciskach palców.
Całość wygląda elegancko i nowocześnie, zwłaszcza w połączeniu z małą stacją dokującą. Umieszczenie w niej dysku nie sprawia najmniejszych problemów.
Na przedniej krawędzi odnaleźć można najwięcej elementów funkcjonalnych, a najbardziej okazałym jest wspomniany już 4-segmentowy wskaźnik zapełnienia dostępnej powierzchni. Każdy segment odpowiada 25% pamięci.
Kolejnym elementem umieszczonym z przodu jest mała kłódka, która podświetlana jest w czasie, gdy dane zapisane na dysku są chronione hasłem. Ostatnią rzeczą zintegrowaną z przednim panelem jest mała ale jasna dioda LED, sygnalizująca zasilanie i aktywność urządzenia.
Gniazdo interfejsu USB 2.0 umieszczone jest na prawym boku obudowy i to właśnie tą stroną należy umieścić nośnik w stacji dokującej. Spód urządzenia wyposażony został dodatkowo w cztery maleńkie silikonowe podkładki, zapobiegające powstawaniu drgań w czasie pracy.
Podstawowa specyfikacja
| Pojemność | 500 GB |
| Interfejs | USB 2.0 |
| Deklarowany zapis maks. | brak danych |
| Deklarowany odczyt maks. | brak danych |
| Deklarowany pobór prądu | brak danych |
| Wymiary (Sz/Dł/Wy): | 83 x 110 x 15 mm |
| Waga | 180 g |
| Gwarancja | 3 lata (producenta) |
Wydajność
Dysk komunikuje się z komputerem za pomocą USB 2.0. Nie można więc oczekiwać od niego bicia rekordów wydajności.
Analizy oparte na użytych już wcześniej programach dały następujące rezultaty: ATTO Disk Benchmark dał odczyt maksymalny na poziomie 37 MB/s, a zapis w granicach 30 MB/s. Dla benchmarka CrystalDiskMark wartości te były prawie takie same: 35 i 30 MB/s, jedynie HD Tune Pro dał wyniki odrobinę niższe: 31 MB/s dla odczytu i 27 MB/s dla zapisu.
Prędkości zaobserwowane w czasie realnego przesyłu plików właściwie potwierdziły otrzymane wcześniej rezultaty. Jedyną różnicę stanowił transfer bardzo dużych plików (na przykład filmów), w czasie którego wydajność rosła nawet do około 40 MB/s w obie strony. Są to więc w pełni zadowalające wyniki w klasie urządzeń USB 2.0.
Czasy dostępu do danych są podobne do tych, jakimi cechuje się Seagate FreeAgent GoFlex i wynosiły ok. 17 milisekund zarówno przy odczycie, jak i zapisie. Nie jest to wartość za którą należą się brawa, ale też nie odstaje ona ani trochę od konkurentów ze swojej półki.
Kilkadziesiąt minut intensywnych testów programowych i transferu danych nie zrobiły na małym dysku spod znaku WD wielkiego wrażenia, przynajmniej jeśli chodzi o jego temperaturę. 35 stopni Celsjusza to co prawda więcej niż w przypadku Enyo, ale też wyraźnie mniej niż u twardziela marki Seagate. Tłumaczyć to można samym interfejsem komunikacji. Jako że USB 2.0 wykazuje się mniejszą wydajnością niż USB 3.0, mechanizmy dysku My Passport muszą się napracować trochę mniej, czyli wydzielają mniej ciepła. Natomiast wibracje jakie generuje ten model są identyczne jak w przypadku jego szybszego kolegi.
Poruszając temat odporności na wstrząsy i uderzenia należy napisać praktycznie to samo, co przy innych przenośnych twardzielach - w porównaniu z SSD dysk talerzowy wypada tutaj dużo gorzej.
| WD My Passport Elite 500 GB | |||
| plusy: • dobre osiągi (w klasie dysków USB 2.0) • niewielka waga • bardzo dobra jakość wykonania • stacja dokująca • zewnętrzny wskaźnik zapełnienia pamięci • dobry stosunek ceny do pojemności | |||
| minusy: • wrażliwość na wstrząsy i uderzenia • długi czas dostępu do danych (w porównaniu do SSD) • słyszalna praca urządzenia | |||
| Orientacyjna cena w dniu publikacji testu: 340 zł | |||
- Wygląd i jakość
Do testów szybkości działania pod interfejsem eSATA wybraliśmy dysk My Book Studio Edition II. Jest to konstrukcja mieszcząca w sobie dwa dyski twarde. W tym przypadku wewnątrz odnaleźć można dwa dyski o pojemności 1 TB każdy. My Book oprócz interfejsu eSATA obsługuje także FireWire (800 i 400) oraz USB 2.0.
Całość konstrukcji można określić jako okazałą. Waży ponad 2,5 kilograma, a jej rozmiary sprawiają, że jest to rozwiązanie przenośne, ale raczej w ostateczności. Trudno przenosić na co dzień coś tak dużego, w dodatku wraz z niezbędnym do działania zasilaczem i okablowaniem.
W podstawowym zastosowaniu ma to być wydajna, pojemna i bezpieczna stacja służąca do wykonywania kopii zapasowych dużych ilości danych. Sprzyja temu dodatkowo fakt, że umieszczone wewnątrz dyski twarde można łatwo wyjąć i wymienić na nowe - szybsze czy pojemniejsze.
Materiałem użytym do wykonania zewnętrznych paneli obudowy jest plastik, ale bardzo dobrej jakości. We wnętrzu znajdują się dodatkowo płytki stalowe stanowiące dodatkowe rusztowanie dla dysków.
Wygląd zewnętrzny robi dobre wrażenie. Przód i boki wykonane zostały z jednego kawałka gładkiego plastiku, pokrytego półmatowym metalizowanym lakierem imitującym aluminium. Panele górnej i tylnej części są ażurowe, mają mnóstwo otworów wentylacyjnych, które ułatwiają cyrkulację powietrza i przy okazji zmniejszają odrobinę wagę całej obudowy. Górna ścianka jest także otwierana. Podobnie jak wcześniej testowany model My Passport, tak i ten oferuje czytelny wskaźnik ilości zajętej powierzchni. Jest on umieszczony centralnie na przodzie.
Na tylnej ściance producent umieścił z kolei cały szereg elementów funkcjonalnych, w skład których wchodzą: dwa gniazda FireWire, jedno eSATA, jedno USB 2.0 oraz gniazdo 12V służące do podłączenia zewnętrznego zasilacza dołączonego do zestawu. Obok tych elementów znajduje się również złącze przeciwkradzieżowe „Kensington Security Slot”. Nad portami poszczególnych interfejsów odnaleźć można przycisk służący do włączania i wyłączania całego napędu. Spód konstrukcji (również ażurowy) wyposażony został w cztery duże gumowe nóżki redukujące wibracje.
Podstawowa specyfikacja
| Pojemność | 2 TB |
| Interfejs | eSATA, FireWire 800, USB 2.0 |
| Deklarowany zapis maks. | brak danych |
| Deklarowany odczyt maks. | brak danych |
| Deklarowany pobór prądu | brak danych |
| Wymiary (Sz/Dł/Wy): | 98 x 154 x 166 mm |
| Waga | 2,6 kg |
| Gwarancja | 5 lat (producenta) |
Wydajność
Model ten został przeanalizowany pod względem wydajności z interfejsem Serial ATA (eSATA), które teoretycznie daje mu bardzo duże pole do popisu.
Pomiary wykonane za pomocą programu ATTO Disk Benchmark są bardzo dobre. Odczyt tego podwójnego układu wyniósł 115 MB/s, a zapis oscylował wokół wartości 95 MB/s. CristalDiskMark dał wyniki odpowiednio 110 i 83 MB/s, a HD Tune Pro - 111 i 89 MB/s.
Zaznaczyć jednak trzeba, że dysk ten domyślnie pracuje w układzie RAID0, czyli nastawionym bardziej na wydajność niż na bezpieczeństwo danych. Nie jest to co prawda „typowy” RAID0, gdyż opiera się na jednym przewodzie Serial ATA i nie cechuje się podwójną wydajnością. Niemniej jednak przełączenie jego trybu pracy na RAID1 spowodowało obniżenie wydajności odczytu i zapisu o około 20 MB/s, a niekiedy nawet więcej. Konfiguracja domyślnie proponowana przez producenta jest więc w tym przypadku bardziej preferowana, przynajmniej jeśli masz na uwadze wydajność.
Realne wartości w czasie transferu plików o objętości od kilkuset kilobajtów do kilkudziesięciu megabajtów potwierdziły całkowicie wyniki uzyskane przez benchmarki programowe. Średnie rezultaty otrzymywane w czasie odczytu oscylowały wokół wartości 105-115 MB/s, a w czasie zapisywania danych 85-90 MB/s. Są to wartości całkowicie wystarczające do komfortowej pracy. Głównym celem zakupu tego nośnika jest jego funkcjonowanie jako biurkowe archiwum danych i składnica kopii zapasowych, więc śmiało można stwierdzić, że w tej roli pojemny i wydajny WD My Book Studio Edition II sprawdzi się doskonale.
Czasy dostępu do danych tego dysku są raczej typowe w klasie przenośnych twardzieli i wynoszą 16-17 milisekund. W porównaniu do reprezentantów klasy SSD nie wypadają jednak zbyt dobrze, gdyż są średnio ponad sto razy wyższe (czyli gorsze).
W czasie testów oba dyski My Booka rozgrzały się do 40 stopni Celsjusza. Obudowa jednak znajduje się w dość dużym oddaleniu od nich i nie nagrzewała się aż tak mocno. Podczas typowego użytkowania temperatura dysków wahała się od 35 do 38 stopni, co jest wynikiem przyzwoitym, na który wzmożony wpływ ma zapewne przestronna i bardzo „dziurawa” konstrukcja zewnętrzna.
Nośnik powodował najbardziej intensywne wibracje spośród urządzeń w tym teście i przy okazji wydawał dość wyraźnie słyszalne odgłosy pracy.
W porównaniu z dyskami SSD dysk talerzowy wypada dużo gorzej również jeśli chodzi o odporność na wstrząsy, wibracje i uderzenia. Wprawdzie ten dysk jest na tyle duży, że przenosić go będziemy za pewne dość rzadko (np. w porównaniu z kieszonkowym My Passport), ale mimo wszystko warto o tej charakterystyce pamiętać i dbać o swój cenny sprzęt (i dane).
Platforma i procedura testowa
Zastosowane benchmarki:
1. ATTO Disk Benchmark 2.46 - wyniki podawane w MB/s. Im więcej tym lepiej.
2. CrystalDiskMark 3 - wyniki podawane w MB/s. Im więcej tym lepiej.
3. HDTunePro 3.5 - wyniki podawane w MB/s. Im więcej tym lepiej.
4. PCMark Vantage 1.0.2 patch 1901 – test HDD - wyniki podawane w punktach. Im więcej tym lepiej.
Testy praktyczne:
1. Zapis i odczyt: 500 plików MP3 o wielkościach od 800 KB do 18 MB i łącznej objętości 1730 MB - wyniki podawane w sekundach. Im mniej tym lepiej.
2. Zapis i odczyt: 4 pliki z filmami w formacie MPEG o wielkościach 990 MB i łącznej objętości 3960 MB - wyniki podawane w sekundach. Im mniej tym lepiej.
- 3. Kompresja i dekompresja 2000MB danych złożonych z plików o różnym typie i wielkości. Program: 7-Zip 9.17 beta.
Ustawienia kompresji: ZIP Normal, przy wykorzystaniu wszystkich 4 rdzeni procesora - wyniki podawane w sekundach. Im mniej tym lepiej.
Testy: ATTO
ATTO Disk Benchmark: Blok 32kB - odczyt - [MB/s] więcej = lepiej
ATTO Disk Benchmark: Blok 256kB - odczyt - [MB/s] więcej = lepiej
ATTO Disk Benchmark: Blok 8192kB - odczyt - [MB/s] więcej = lepiej
ATTO Disk Benchmark: średnio - odczyt - [MB/s] więcej = lepiej
W przypadku odczytu powyższych bloków danych wygrał dysk SSD USB 3.0. Połączenie to okazało się bardzo udane z dwóch powodów. Po pierwsze USB 3.0 oferuje dostatecznie dużą przepustowość, żeby w pełni wykorzystać moce drzemiące w OCZ Enyo, a po drugie pamięci flashowe zapewniają wyjątkowo niski czas dostępu do danych.
ATTO Disk Benchmark: Blok 32kB - zapis - [MB/s] więcej = lepiej
ATTO Disk Benchmark: Blok 256kB - zapis - [MB/s] więcej = lepiej
ATTO Disk Benchmark: Blok 8192kB - zapis - [MB/s] więcej = lepiej
ATTO Disk Benchmark: Blok średnio - zapis - [MB/s] więcej = lepiej
W tym przypadku wyniki były odrobinę bardziej wyrównane niż przy odczycie, ale w dalszym ciągu zwycięzcą okazał się być dysk firmy OCZ. Warto też zauważyć, że jest to najwolniejszy model z serii Enyo.
Testy: CrystalDiskMark
CrystalDiskMark - Odczyt sekwencyjny - [MB/s] więcej = lepiej
CrystalDiskMark - Odczyt losowy 512 KB - [MB/s] więcej = lepiej
CrystalDiskMark - Odczyt losowy 4KB - [MB/s] więcej = lepiej
CrystalDiskMark - Odczyt losowy 4KB QD32 - [MB/s] więcej = lepiej
Ponownie zwycięzcą okazał się OCZ Enyo USB 3.0. W dalszej części stawki zaszły jednak małe przetasowania, gdyż w przypadku odczytu losowego bardzo małych bloków danych (4 KB) WD My Book Studio Edition II nie okazał się najlepszy wśród twardzieli. Różnice między nimi były co prawda minimalne, ale widać, że RAID0 nie zawsze pomaga w takich przypadkach.
CrystalDiskMark - Zapis sekwencyjny - [MB/s] więcej = lepiej
CrystalDiskMark - Zapis losowy 512 KB - [MB/s] więcej = lepiej
CrystalDiskMark - Zapis losowy 4KB - [MB/s] więcej = lepiej
CrystalDiskMark - Zapis losowy 4KB QD32 - [MB/s] więcej = lepiej
Tutaj stawka została uporządkowana zgodnie z przewidywaniami. Na pierwszym miejscu nośnik SSD z interfejsem USB 3.0, czyli OCZ Enyo, dalej podwójny układ HDD Western Digital działający z interfejsem eSATA.
Testy: HDTune Pro
HDTunePro - Odczyt maksymalny - [MB/s] więcej = lepiej
HDTunePro - Odczyt minimalny - [MB/s] więcej = lepiej
HDTunePro - Odczyt średni - [MB/s] więcej = lepiej
W tej analizie tak naprawdę liczą się przede wszystkim wyniki średnie. Sytuacja znów robi się przewidywalna. Nośnik SSD oparty na USB 3.0 ponownie "rozbija bank". Dobre wrażenie zrobił również WD My Book Studio Edition II, który wyprzedził bardzo wyraźnie twardziela firmy Seagate.
HDTunePro - Zapis maksymalny - [MB/s] więcej = lepiej
HDTunePro - Zapis minimalny - [MB/s] więcej = lepiej
HDTunePro - Zapis średni - [MB/s] więcej = lepiej
W tym przypadku sytuacja robi się naprawdę ciekawa. Znów szczególną uwagę zwrócić powinniśmy na wyniki średnie, a one pokazują bardzo niewielką różnicę między OCZ Enyo a „podwójnym” WD My Book. Bardzo dobrze wypadł również mały Seagate oparty na interfejsie USB 3.0. Jego zapis minimalny był właściwie identyczny jak w przypadku kolosa WD wykorzystującego złącze eSATA.
PC Mark Vantage
Wykorzystaliśmy w tej analizie jeden z kompleksowych testów pamięci masowych, czyli „HDD Suite”. W jego skład wchodzą następujące składniki:
1. Windows Defender. Intensywny odczyt danych z nośnika w czasie jego skanowania (99,5% odczyt / 0,5% zapis).
- 2. Gaming Performance. Przesył dużej ilości danych z wykorzystaniem kodu gry Alan Wake. (99,5% odczyt / 0,5% zapis).
- 3. Windows Photo Gallery. Import pokaźnego zbioru bitmap do Galerii fotografii systemu Windows (16% odczyt / 84% zapis).
- 4. Windows Vista Startup. Symulacja startu systemu operacyjnego Windows Vista Ultimate. Zdecydowana większość wykonywanych operacji obejmuje odczyt (85% odczyt / 15% zapis).
- 5. Windows Movie Maker. Symulacja typowych warunków pracy programu do edycji klipów wideo (55% odczyt / 45% zapis).
- 6. Windows Media Center. Nagrywanie i odtwarzanie plików wideo oraz ciągłe przemieszczanie dużych bloków danych zawierających multimedia (50% odczyt / 50% zapis).
- 7. Windows Media Player. Import dużej ilości plików muzycznych do programu Windows Media Player. Większość operacji obejmuje intensywny odczyt (78% odczyt / 22% zapis).
- 8. Application Loading. Test polegający na uruchamianiu jedna po drugiej następujących aplikacji: Microsoft Word 2007, Outlook 2007, Adobe Photoshop CS2 oraz Internet Explorer 7 (87% odczyt / 13% zapis).
Windows Defender - [MB/s] więcej = lepiej
Gaming Performance - [MB/s] więcej = lepiej
Windows Photo Gallery - [MB/s] więcej = lepiej
Windows Vista Startup - [MB/s] więcej = lepiej
Windows Movie Maker - [MB/s] więcej = lepiej
Windows Media Center - [MB/s] więcej = lepiej
Windows Media Player - [MB/s] więcej = lepiej
Application Loading - [MB/s] więcej = lepiej
PC Mark pokazał zdecydowaną dominację dysku SSD, czyli OCZ Enyo. Zwyciężył on we wszystkich testach, pozostawiając twardziele daleko w tyle. Ciekawostką jest fakt, że mały ultraprzenośny dysk Seagate FreeAgent GoFlex aż trzykrotnie pokonał teoretycznie lepszego WD My Book Studio Edition II (w tym w rezultacie ogólnym).
Wynik ogólny - [punkty] więcej = lepiej
Testy praktyczne
Zapis 500 plików MP3 - [sekundy] mniej = lepiej
Odczyt 500 plików MP3 - [sekundy] mniej=lepiej
W trakcie zapisu 500 plików MP3 po raz pierwszy zwyciężył WD My Book Studio Edition II. Okazał się o 5 sekund szybszy niż OCZ, jednak sytuacja ta odwróciła się podczas analizy odczytu. Najgorsze wyniki, jak można się spodziewać, dał dysk oparty na USB 2.0.
Zapis 4 filmów - [sekundy] mniej=lepiej
Odczyt 4 filmów - [sekundy] mniej=lepiej
Zarówno odczyt, jak i zapis filmów o łącznej objętości 3960 MB dały wyniki typowe: zwyciężył OCZ Enyo, a za nim uplasowały się kolejno WD My Book (eSATA), Seagate GoFlex (USB 3.0) i WD My Passport (USB 2.0). Nośnik flashowy ma jak widać lekką przewagę w przypadku operacji na dużych plikach.
Kompresja 2000MB danych
[sekundy] mniej=lepiej
Dekompresja 2000MB danych
[sekundy] mniej=lepiej
Wszystkie analizy kompresji i dekompresji plików wykonywane były na jednej platformie sprzętowej (poza dyskiem), więc zmienne z nią związane nie mają dużego wpływu na wynik pomiarów. Liczy się przede wszystkim wydajność nośnika i przepustowość interfejsu. Różnice pomiędzy interfejsami nie były bardzo duże w trakcie kompresji, ale już dekompresja dała znacznie bardziej odbiegające od siebie rezultaty.
W pierwszej części delikatnie zwyciężył OCZ Enyo USB 3.0, ale w drugiej z kolei wyprzedził go WD My Book Studio Edition II, działający z interfejsem eSATA.
Podsumowanie
Wykonane analizy pokazały wyraźnie jaki dysk i interfejs zwycięża w porównaniu. Zacznijmy jednak od końca.
Ostatnie miejsce zajął dysk z interfejsem USB 2.0, ale czy to znaczy, że jest on słaby? Otóż nie! WD My Passport Elite jest dobrym i dostatecznie wydajnym dyskiem. W klasie 2,5-calowych urządzeń USB 2.0 jego prędkości przesyłu są bardziej niż wystarczające. Jeśli chcesz przenosić niewielkie porcje danych i robisz to niezbyt często, taki dysk powinien ci wystarczyć w zupełności.
Jeżeli dane przenosisz częściej i są to większe pliki (np. filmy), to wówczas możesz zainteresować się dyskiem z interfejsem USB 3.0 lub eSATA. Seagate FreeAgent GoFlex 500 GB będzie dobrą propozycją. Oferuje transfery rzędu 70-80 MB/s - są dwa razy lepsze od tych uzyskiwanych przez starszy typ połączenia.
Zwycięzcy testu
Drugie miejsce w teście zajęła para dysków w dużej obudowie, działającej w standardzie eSATA - mowa oczywiście o WD My Book Studio Edition II. Wydajność zapisu była więcej niż zadowalająca, a odczyt dorównywał dyskom wewnętrznym, jednak jego przydatność jako konstrukcji przenośnej jest mocno ograniczona pokaźnymi rozmiarami i wysoką wagą.
W dodatku w porównaniu do reprezentanta zewnętrznych dysków SSD, My Book cechuje się o wiele dłuższym czasem dostępu do zapisanych danych. Jest to więc konstrukcja godna polecenia, ale tylko wtedy, gdy będzie działała jako biurkowa stacja archiwizacyjna o dużej pojemności, a przenosić ją będziemy okazjonalnie. Nie da się jednak ukryć, że jest to świetny magazyn danych - zwłaszcza że oferuje aż 2 TB miejsca.
Na pierwsze miejsce zasłużył sobie mały i lekki nośnik SSD działający z interfejsem USB 3.0, czyli OCZ Enyo. Ma on większość cech charakterystycznych dla wewnętrznych urządzeń tego typu, czyli przede wszystkim bardzo krótki czas dostępu do danych, niski pobór prądu i dużą wydajność w czasie transferu plików. Mimo że testowana wersja (64 GB) była najwolniejszą z trzech dostępnych, to i tak potrafiła osiągnąć poziom około 180 MB/s w trakcie odczytu i ponad 100 MB/s przy zapisie.
Aluminiowa obudowa OCZ Enyo jest bardzo mała, lekka (150 g) i elegancka, a moduły pamięci w niej umieszczone nagrzewają się dużo mniej niż mechanizmy twardzieli. Są też przy tym o wiele bardziej odporne na przypadkowe wstrząsy i uderzenia, jakich nie jesteśmy w stanie uniknąć w czasie długiej eksploatacji. Jeżeli liczy się dla ciebie wysoka wydajność, duża odporność na uszkodzenia i upadki, i bardzo często przenosisz pliki, dysk OCZ powinien cię zainteresować.