Bezpieczeństwo

Antywirus na Windows 7 - jak długo jeszcze będzie cię chronić?

z dnia 2020-01-30
Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
13 komentarzy Dyskutuj z nami

14 stycznia 2020 roku (przynajmniej oficjalnie) zakończyło się życie systemu Windows 7. Teoretycznie oznacza to, że dalsze korzystanie z niego wiąże się ze sporym ryzykiem. Czy antywirus, z którego korzystasz, nadal będzie cie jednak chronić? A jeśli tak, to jak długo?

Choć wsparcie dla systemu Windows 7 zostało wyłączone, nie oznacza to, że z dnia na dzień stał się on zupełnie bezużyteczny. Komputer jak się uruchamiał, tak się uruchamia, a poszczególne programy działają jak należy. „Śmierć” w rozumieniu przedstawionym przez Microsoft, oznacza brak aktualizacji związanych nie tylko z funkcjonalnością, ale też bezpieczeństwem. Czy równocześnie na odwrót od swoich użytkowników zdecydowali się też autorzy oprogramowania do ochrony sprzętu? Sprawdźmy, jak długo jeszcze najlepsze antywirusy będą zabezpieczać pecety z „Siódemką”.

Windows 7 koniec wsparcia

Praktycznie każdy popularny antywirus na Windows 7 pozostanie żywy

Jeżeli wciąż korzystasz z systemu Windows 7 (a wciąż więcej niż jeden na cztery komputery ma właśnie tę wersję „Okienek” na pokładzie) i używasz któregoś z najpopularniejszych programów antywirusowych, to przynajmniej pod tym względem możesz spać spokojnie. Instytut AV-Test poprosił o deklaracje poszczególnych producentów i okazuje się, że żaden z nich nie zamierza w najbliższym czasie wyłączać wsparcia. Oto odpowiedzi, jakie uzyskał.

  • AhnLab – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • Avast/AVG – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • Avira – wsparcie do listopada 2022 r.
  • Bitdefender – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • BullGuard – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • Carbon Black – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • ESET – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • FireEye – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • F-Secure – wsparcie co najmniej do grudnia 2021 r.
  • G Data – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • Ikarus – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • Kaspersky – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • K7 Computing – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • McAfee – wsparcie co najmniej do grudnia 2021 r.
  • Microsoft (Security Essentials) – aktualizacje sygnatur bez terminu zakończenia
  • Microworld – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • PC Matic – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • Quickheal – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • Seqrite – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • Sophos – wsparcie do grudnia 2020 r.
  • Symantec/Norton – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • ThreatTrack/Vipre – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.
  • TotalAV – wsparcie co najmniej do stycznia 2021 r.
  • Trend Micro – wsparcie co najmniej do stycznia 2022 r.

Czy w takim razie użytkownicy Windows 7 mogą czuć się bezpiecznie?

Jak widać, każdy duży producent oprogramowania antywirusowego deklaruje wsparcie jeszcze co najmniej do końca tego roku. To oznacza, że jeśli masz na swoim pececie z „Siódemką” aplikację któregoś z nich, to w najbliższych miesiącach możesz liczyć na taką samą ochronę przed złośliwym oprogramowaniem i innymi formami cyberataków, jak użytkownicy nowszych (czy też: wciąż wspieranych) systemów operacyjnych. 

Są jednak pewne kwestie, o których trzeba pamiętać. Po pierwsze: żaden antywirus nie gwarantuje 100-procentowej ochrony, więc nigdy nie można się tak naprawdę czuć w pełni bezpiecznie. To jednak dotyczy nas wszystkich. To, co dotyczy konkretnie użytkowników Windows 7, to że ten system nie będzie już otrzymywał łatek bezpieczeństwa, a w obliczu niezałatanych luk samo oprogramowanie antywirusowe może okazać się nieskuteczne

Windows 7 av

Ten artykuł pochodzi ze strony benchmark.pl

Najlepszym rozwiązaniem rzeczywiście jest więc przejście na nowszy system operacyjny: to może być Windows 10, ale może być też któraś z alternatyw, jak choćby Linux Mint czy Ubuntu. Ale jeśli koniecznie chcesz zostać przy „Siódemce”, to wiedz, że przynajmniej do pewnego stopnia twój komputer jest chroniony i nie ma powodu do paniki. Szczególnie, że w przypadku najgroźniejszych błędów, Microsoft zapomina, że nie wspiera już starych systemów.

Źródło: AV-Test, ghacks, informacja własna

Czytaj dalej o Windows 7:

marketplace

Komentarze

13
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Dobry żart tynfa wart panie i panowie redaktorzy Benchmark.pl.


    Rzeczywistość vs wasza ignorancja wiedzy ;-)
    - "Iluzja bezpieczeństwa
    Każdego roku konsumenci i firmy na całym świecie pokładają wiarę w to, że branża zajmująca się produkcją programów antywirusowych ochroni ich przed narastającym zagrożeniem ze strony złośliwego oprogramowania. Z badań przeprowadzonych przez Gartner Group wynika, że w 2012 roku na całym świecie wydano prawie 20 miliardów dolarów na programy antywirusowe, a kwota ta wzrośnie do 94 miliardów dolarów w 2017 roku.
    Kiedy zapytasz przeciętnego użytkownika komputerów, jak należy się chronić przed wirusami, w odpowiedzi usłyszysz przede wszystkim, że należy korzystać z oprogramowania antywirusowego takich firm jak Symantec, McAfee czy Trend Micro. To instynktowna reakcja dobrze wytresowanych klientów. Choć tego typu narzędzia mogły być przydatne w przeszłości, szybko tracą skuteczność, a dane statystyczne są bardzo odkrywcze. W grudniu 2012 roku eksperci z mieszczącej się w kalifornijskim mieście Redwood Shores firmy Imperva, która zajmuje się monitorowaniem bezpieczeństwa danych, oraz studenci izraelskiego Instytutu Technologii Technion w Hajfie postanowili poddać próbie standardowe narzędzia antywirusowe. Zebrali 82 nowe wirusy komputerowe i uruchomili je pod okiem programów wykrywających zagrożenia, wyprodukowanych przez ponad 40 największych na świecie firm zajmujących się tworzeniem takiego oprogramowania, w tym takich gigantów jak Microsoft, Symantec, McAfee i Kaspersky Lab. Wynik: do wykrycia zagrożenia doszło w zaledwie 5% przypadków, co oznacza, że 95% wirusów nie zostało wykrytych. To znaczy również, że oprogramowanie antywirusowe działające na Twoim komputerze prawdopodobnie wyłapuje tylko 5% pojawiających się zagrożeń. Gdyby skuteczność układu odpornościowego Twojego organizmu spadła nagle do takiego poziomu, umarłbyś w ciągu kilku godzin.
  • avatar
    Norton do dziś ochrania XPeka więc spoko loko, na pewno Win7 też będzie ochraniany przez najbliższe 10 lat :)
  • avatar
    Komputer odłączony od internetu, to komputer bezpieczny.

    Komputer z win 7 tylko do gier i programów OFFLINE. Bezpieczny komputer do internetu, to komputer na Linuksach jak Ubuntu, Lubuntu, oraz systemy Appla.
    Zaloguj się
    -4
  • avatar
    A Nortona nawet niema
    Zaloguj się
    -4
  • avatar
    Windows 7
  • avatar
    Kolejny artykuł w stylu "siejemy panikę".
    jak ktoś klepie bez sensu tak/yes na UAC, to takiego nic nie ochroni. aktualizacje windows też tak naprawdę niewiele wnoszą. tak naprawdę możemy polegać wyłącznie na antywirusie i firewallu. problemem jest to, że windows nie zamyka każdej aplikacji w swojej własnej piaskownicy. linux też zresztą tego nie robi. namiastkę takiej izolacji mamy w androidzie. apple nie używam.