Na topie

Canon EOS R - pełnoklatkowy bezlusteRkowiec dla kanonierów - premiera i ceny

Autor:

Szef strefy Foto

więcej artykułów ze strefy:
Foto

Kategoria: Foto Aparaty cyfrowe Bezlusterkowce Tematyka: Canon EOS Producenci: Canon

Podobny z daleka do mniejszego brata z serii M, z bliska jednak kompletnie nowy pełnoklatkowy bezlusterkowiec Canona to ziszczenie wieloletnich marzeń o takim aparacie tej marki. Czy Canon EOS R spełni wygórowane zapewne oczekiwania? Zobaczmy.

  • Canon EOS R - pełnoklatkowy bezlusteRkowiec dla kanonierów - premiera i ceny
A A

Pełnoklatkowy bezlusterkowiec Canon. Ile będzie miał megapikseli, dostaniemy jeden czy dwa modele, jak szybki okaże się tryb seryjny, czy będzie nowe mocowanie, jakie funkcje filmowe, czy ze stabilizacją w korpusie i więcej niż jednym slotem na karty pamięci? Takie pytania zadawaliśmy od dawna i uzyskaliśmy na nie odpowiedź wraz z premierą pełnoklatkowego bezlusterkowca Canon EOS R. Pierwszego z takich rozmiarów sensorem w przypadku Canona.

Canon EOS R wedle zamierzeń producenta stanie się konkurentem dla zaprezentowanych niedawno aparatów Nikon Z a także bezlusterkowców Sony takich jak model A7 III.

Canon EOS R w telegraficznym skrócie

Nowy Canon EOS R otrzymał sensor CMOS Dual Pixel AF o rozdzielczości 30,3 Mpix (piksel ma rozmiar 5,36 um). Maksymalna prędkość trybu seryjnego wyniesie 8 kl/s przy zastosowaniu mechanicznej migawki. Czułość z jaką może pracować sensor możemy zmieniać od ISO 100 do 40000, a po rozszerzeniu do odpowiednika ISO 50 w reżimie niskich czułości i ISO 102400 dla czułości wysokich. Wizjer elektroniczny OLED ma rozdzielczość 3,69 miliona punktów powiększenie 0,71x, a odchylany dotykowy ekran podglądu Clear View LCD II 3,2 cala przekątnej i rozdzielczość 2,1 miliona punktów. Tryb wideo? W tym przypadku 4K z 30 kl/s.

Canon EOS R sensor

Gdzie podziało się pokrętło trybów, czyli jak wygląda Canon EOS R

Jak napisałem we wstępie na pierwszy rzut oka Canon EOS R przypomina z przodu bezlusterkowiec Canon EOS M5. W rzeczywistości choć dużo mniejszy od lustrzanek EOS 5D to jednak jest to aparat większy od EOSa M5 i z dużo lepszą ergonomią.

Ze sporym i jak sugerują zdjęcia wygodnym uchwytem na dłoń. Z powoli stającym się klasyką ciemnym wyświetlaczem pomocniczym (wygląda prawie identycznie jak w Nikonie Z). Z uchylno-obrotowym ekranem podglądu. Z ciekawym, ale kompletnie nie pasującym wizualnie do tylnej ścianki, programowalnym panelem dotykowym, który znalazł się pod kciukiem (ciekawe co skusiło Canona do takiego eksperymentu).

Canon EOS R góra

Wspomniany panel jak i rozmieszczenie przycisków oraz pokręteł kontrolnych na tylnej i górnej ściance obudowy, które sugeruje dążenie do kompromisu pod względem ergonomii, są dobrym przykładem jak bardzo Canon odchodzi od utartego już schematu. Canon EOS R nie jest aparatem z najwyższej półki, a mimo to na próżno szukać tu pokrętła trybów. Owszem, tryby są, ale dostęp do nich mamy zrealizowany profesjonalniej, czyli poprzez przycisk MODE umieszczony wewnątrz jednego z pokręteł kontrolnych. Inaczej niż przywykli do tego posiadacze większości systemowych Canonów (wyjątek stanowią jedynki).

Canon w pełnoklatkowym bezlusterkowcu nie zapomniał o kręcących się elementach do kontroli ustawień aparatu i ekspozycji. Mamy klasyczne pokrętło z przodu, a z tyłu pokrętło umieszczone po prawej stronie wizjera, a także wspomniany panel dotykowy umieszczony pod wyświetlaczem pomocniczym, który może pełnić rolę kolejnego pokrętła (przycisku).

Canon EOS R LCD

Dodać należy do tego programowalny pierścień ustawień w obiektywach Canon RF, który działa podobnie jak w Nikon Z. Ciekawostka - takie rozwiązanie wiele lat temu promował w swoim sprzęcie Samsung.

Co potrafi autofokus w Canon EOS R

Mechanizm AF to w każdym aparacie bardzo istotny jego element. W przypadku zaawansowanych konstrukcji ze sporej rozdzielczości sensorem, a ku takim ciąży Canon EOS R, decydujący w dużej mierze o udanej sesji fotograficznej.

W nowym bezlusterkowcu mamy do dyspozycji technologię DualPixel AF. Już sprawdzoną i jak wiemy bardzo skuteczną w przypadku pracy z wykorzystaniem pikseli matrycy do ustawiania ostrości. Punktów AF mamy łącznie aż 5655 rozmieszczonych na prawie całej powierzchni sensora (100% pokrycia w poziomie i 88% w pionie) co praktycznie eliminuje jakiekolwiek ograniczenia podczas fotografowania jak i filmowania. Czułość układu AF sięga -6 EV i to naprawdę robi wrażenie. A także pokazuje dobitnie komu ma ten aparat przypaść do gustu i czym chce Canon się wyróżniać. Szybkość ustawiania ostrości wynosi 0,05 s.

Canon EOS R może też stosować zapis zdjęć w formacie DualPixel RAW. Znacząco obniżona jest w tym wypadku szybkość odczytu danych (w trybie seryjnym to jedynie 2,2 kl/s), ale zyskujemy możliwość mikroregulacji ostrości już na wykonanych zdjęciach. To rozwiązanie pojawiło się przy okazji sensora zastosowanego w lustrzance Canon EOS 5D IV.

W zwykłym canonowym trybie servo AF tryb seryjny osiąga 5 kl/s.

Co będziemy Canon EOS R wypominać (na razie)

Jeden slot na karty pamięci w Nikonach Z i do tego XQD to już znana nam dobrze historia. Canon nie zastosował wzorem Nikona pamięci XQD (a może byłoby to dobre rozwiązanie), ale też nie wyszedł przed szereg. Pierwszy pełnoklatkowy bezlusterkowiec Canon ma tylko pojedynczy slot na karty pamięci SD/SDHC/SDXC (UHS-II). Pojawią się zapewne głosy, że nie skorzystali z szansy zmiany tego co Nikon „zepsuł”.

Ale bądźmy rozsądni, aparaty są już gotowe wiele tygodni/miesięcy przed swoimi premierami. Proces projektowy Canona EOS R nie zaczął się po premierze Nikona Z i nie dałoby się już poprawić niczego co Canon już wcześniej „źle zaplanował”.

Dużą wadą, którą wypominano też mocno Nikonowi D5 (to akurat lustrzanka) jest przycięcie kadru aż 1,8x w stosunku do pełnej klatki podczas filmowania w rozdzielczości 4K. Tego nie spodziewał się chyba nikt. Rozmiar sensora 4/3 jest niewiele mniejszy od aktywnej w trybie 4K powierzchni pełnej klatki w Canon EOS R.

Wydajność akumulatora, ta uzyskana przez CIPA, w Nikon Z również zmartwiła, ale jak się spodziewamy nie ma wiele wspólnego z realnymi osiągami. Mamy nadzieję, że podobnie będzie w Canon EOS R, którego akumulator według CIPA wytrzyma 370 zdjęć (450 przy zastosowaniu oszczędzania energii). Na szczęście podobnie jak Nikon, także i Canon pozwoli ładować akumulator przez USB. W tym celu trzeba będzie zastosować akumulator LP-E6N, który już znamy z lustrzanek.

Ratunkiem jak zawsze będzie uchwyt pionowy, w tym przypadku oznaczony BG-E22, który pomieści dodatkowe dwa akumulatory i zaoferuje gwiazdo synchronizacji z lampami studyjnymi.

Brak wbudowanej w korpus mechanicznej stabilizacji obrazu (dostępna jest tylko elektroniczna podczas filmowania) to poważne niedociągnięcie. Co prawda obiektywy też taką mogą mieć, ale nie wszystkie. Tutaj więcej nie trzeba dodawać, o tym będzie się sporo dyskutować. Podobnie jak o ograniczeniach trybu 4K.

Nowego mocowania Canonowi z kolei nie będziemy wypominać, bo musiało się ono pojawić, ale też trzeba się zastanowić co zrobi Canon z trzema systemami. Ten lustrzankowy będzie na pewno dalej stosowany, ale co z dotychczasowymi bezlusterkowcami. W przeciwieństwie do Nikona, premiera Canona to nie wejście w system bezlusterkowy, a jedynie przejście do większego sensora. Sony zrobiło to bez zmiany rozmiaru mocowania (pozostało ono takie samo jak przy APS-C), Canon zdecydował się na zmianę.

Mamy mocowanie Canon RF, a co z mocowaniem EF-M, obiektywami EF?

Jeszcze przed premierą w sieci pojawiły się rozważania co do przyszłości systemu EOS M i jego mocowania. Canon zapowiada przejściówki z mocowania EF na mocowanie RF, i to kilka typów, w tym z możliwością stosowania wsuwanych filtrów i pierścieniami kontrolnymi. Lecz w przypadku mocowania EF-M i RF zapewnienie kompatybilności technicznie jest bardzo trudne.

Canon EOS R adapter
Aparat z zainstalowanym adapterem

Jeśli Canon chce pozostawić mocowanie EF-M, czy to oznacza, że mocowanie RF będzie zarezerwowane dla pełnej klatki, a EF-M dla prostych aparatów? Tego nie wiemy, ale to wielce prawdopodobne. Jak to będzie się opłacało Canonowi? Bardziej niż wpychanie dużego bądź co bądź mocowania przeznaczonego dla pełnej klatki do aparatu z sensorem APS-C. Rozmiary mocowań dla pełnoklatkowych bezlusterkowców innych marek (Sony, Nikon, Leica) są podobne.

Podsumowanie parametrów Canon EOS R

  • sensor: 31,7 Mpix; pełna klatka; DualPixel CMOS; z filtrem dolnoprzepustowym
  • procesor obrazu: DIGIC 8
  • efektywna rozdzielczośc zdjęć: 30,1 Mpix; 6720 x 4480 pikseli
  • maksymalna rozdzielczość filmów: 2160/30p (480 Mbps bitrate; odczyt kadru mniejszego o 1,8x od pełnej klatki), 1080/60p (odczyt pełnego sensora) 
  • format zapisu zdjęć / filmów: RAW, C-RAW, JPG / MP4 (MPEG-4 AVC/H.264)
  • zapis wideo i próbkowanie: wewnętrzny 8 bit 4:2:0, zewnętrzny 10 bit 4:2:2
  • mocowanie obiektywów: bagnetowe o średnicy 54 mm; Canon RF (12 styków, odległość rejestracji 20 mm)
  • autofokus: DualPixel; 5655 punktów; czułość -6 do 18 EV
  • pomiar światła: 384 strefy; czułość -3 do 20 EV
  • tryb seryjny: 8 kl/s przy zablokowanej ostrości i ekspozycji; 5 kl/s przy ciągłym pomiarze (bufor o pojemności 47 zdjęć w formacie RAW lub 100 JPEG); 3 kl/s przy włączonym śledzeniu
  • czułośc ISO: od 100 do 40000, rozszerzana w dół do 50 i w górę do 102400
  • czas ekspozycji: 1/8000 do 30 s + Bulb (migawka mechaniczna), dostępny tryb migawki elektronicznej (cicha migawka)
  • wizjer: elektroniczny OLED; powiększenie 0,71 x
  • ekran LCD: 3,2 cala przekątnej; rozdzielczość 2,1 miliona punktów; uchylno-obrotowy i dotykowy
  • lampa: brak wbudowanej; stopka lampy zewnętrznej
  • złącza: USB typu C (3.1), miniHDMI (typ C), mikrofonowe, słuchawkowe, wężyk
  • komunikacja bezprzewodowa: Wi-Fi, Bluetooth
  • pamięć: karty SD/SDHC/SDXC (UHS-II); pojedynczy slot
  • zasilanie: akumulatory LP-E6N/E6
  • wymiary i waga: 135,8 x 98,3 x 84,4 mm i 660 gramów (z akumulatorem)
  • korpus: magnezowy, z uszczelnieniami

Obiektywy na początek dla systemu Canon EOS R

To co napisałem powyżej dobitnie wskazuje na konieczność zapewnienia przez Canona odpowiedniej oferty obiektywowej już na samym początku. Inaczej nowy system nie będzie miał szans rozwinąć skrzydeł i nie pomoże mu w tym nawet ciekawa specyfikacja.

Wraz z premierą systemu Canon EOS R zapowiedziano dostepność:

  • Canon RF 28-70mm F/2L, można narzekać, że tylko 28 mm, ale jeśli będzie to obiektyw wzorcowy przy pełnym otworze to w pewnych zastosowaniach popularność gwarantowana, ale i koszty gdy zechcemy zainstalować filtr (przednia soczewka ma 95 mm średnicy), a także wyćwiczone mięśnie (lub zmęczone) gdyż obiektyw waży 1430 g

Canon RF 28-70 f/2

  • Canon RF 50mm F/1.2L USM, potężna i bardzo jasna standardowa pięćdziesiątka, mimo 950 g wagi ma szanse stać się ulubionym najczęściej podłączanym do Canon EOS R stałoogniskowym obiektywem
  • Canon RF 35mm F/1.8 Macro IS STM, niewielki obiektyw (waga 350 g) o niegdyś standardowej ogniskowej szerokokątnej, z silnikiem krokowym i dedykacją fotografii makro (minimalna odległość ustawiania ostrości to 17 cm)
  • Canon RF 24-105mm F/4L IS USM, czyli standardowy kit dla aparatów Canon EOS R, z 77 mm średnicą mocowania filtra i 700 g wagi

Canon RF 24-105 f/4

Lampka błyskowa Canon

Canon EOS R podobnie jak Nikon Z nie jest wyposażony we wbudowaną lampę błyskową. Musimy polegać na zewnętrznych, na szczęście nie ma tu potrzeby wprowadzania nowych modeli. Niemniej Canon postanowił wprowadzić niewielką Speedlite EL-100.

Canon EOS R lampa błyskowa EL-100

Fajnie gdyby była ona dostępna w zestawach z Canon EOS R bo przy niewielkiej mocy doskonale sprawdzi się jako szybkie zastępstwo dla brakującej lampy w korpusie. Dużo lepsze niż lampa wbudowana za sprawą ruchomego w pionie i w poziomie palnika.

Kiedy i w jakiej cenie dostaniemy te wszystkie nowości

Przedsprzedaż aparatów rusza 12 września. Od 9 października Canon EOS R, obiektyw Canon RF 24-105 mm i niektóre z pozostałych nowości będą dostępne w sklepach.

System Canon EOS R

Ceny będą następujące:

  • korpus Canon EOS R - 11109 zł
  • korpus Canon EOS R plus podstawowy ADAPTER - 11109 zł
  • korpus Canon EOS R plus obiektyw Canon RF 24-105 mm f/4L IS USM - 15549 zł
  • korpus Canon EOS R plus obiektyw Canon RF 24-105 mm f/4L IS USM + podstawowy ADAPTER - 15549 zł
  • obiektyw Canon RF 28-70 mm f/2L USM - 14439,99 zł
  • obiektyw Canon RF 50 mm f/1.2L USM - 11109,99 zł
  • obiektyw Canon RF 24-105 mm f/4L IS USM - 5329,99 zł
  • obiektyw Canon RF 35 mm f/1.8 M IS STM - 2439,99 zł
  • podstawowy adapter EF - EOS R - 489,99 zł
  • adapter Control Ring M-ADAPT EF - EOS R - 979,99 zł

Źródło: Canon

Odsłon: 3882 Skomentuj newsa
Komentarze

11

Udostępnij
  1. Q'bot
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2018-09-05 12:46

    Nie przyjmuje szkieł z bagnetem EF - teletubisie mówią pa-pa!

    Skomentuj

    1. Driveby
      Oceń komentarz:

      1    

      Opublikowano: 2018-09-05 15:02

      Nie da się podłączyć żadnego szkła z lustrzanki do bezlusterkowca bez adaptera (kwestia odległości z uwagi na brak lustra). A adaptery będą, inaczej nowy system by się nie przyjął.

      Skomentuj

      1. scoobydoo19911
        Oceń komentarz:

        0    

        Opublikowano: 2018-09-05 17:04

        wszystko zależy od budowy aparatu, mogli by zachować odpowiednią odległość ale to by się mijało z celem.

        Skomentuj

        1. Karol Żebruń
          Oceń komentarz:

          0    

          Opublikowano: 2018-09-05 17:59

          Mimo wszystko zwróćcie uwagę, że z adapterem tez wygląda zgrabnie ten aparat.

          Skomentuj

  2. KornicK
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2018-09-05 14:22

    @Q'bot
    "Canon zapowiada przejściówki z mocowania EF na mocowanie RF, i to kilka typów, w tym z możliwością stosowania wsuwanych filtrów i pierścieniami kontrolnymi."

    Skomentuj

  3. Kapitan Nocz
    Oceń komentarz:

    -2    

    Opublikowano: 2018-09-05 15:11

    No i fani spod znaku Canona wlasnie powinni ogłosić co najmniej 3 dniową żałobę. Aż przykro patrzeć, jak sam dobry Canon, zatyka gęby swoich użytkowników śmiejących się z "drogiego" Sony a przyzwyczajonych do obiektywów z 2, 3 albo 4 ręki w barszczowych cenach. Następni będą fani Nikona. Ale coś mi mówi, że zaraz oba obozy zaczną sobie to tłumaczyć, że jakość kosztuje, ze przecież to nie to samo co plastykowe obiektywy ze światłęm 1.8/2.8 a co zawsze mnie śmieszyło gdy porównywano takie obiektywy Sony Zeiss 55/1.8 z jakimś szajsem C/N za kilka set złotych robiąc z tego argument dla bezsensowności takich systemów jak Sony.

    Skomentuj

    1. deel77
      Oceń komentarz:

      1    

      Opublikowano: 2018-09-05 20:27

      Żałoba dotyczy tylko handlarzy SONY, bo do tej pory nie mieli konkurencji w tym segmencie (zauważ że Sony produkuje lustrzanki z technologiami Sony, a te jakoś nie mogą konkurować z C i N). Dalszej części Twojego wywodu nie będę komentował, bo nie wiem o co Ci chodzi.

      Skomentuj

      1. Kapitan Nocz
        Oceń komentarz:

        2    

        Opublikowano: 2018-09-06 14:16

        handlarze będą handlować wszystkim co się opłaca, oni nie będą płakać. Części o produkcji Sony z technologiami Sony to ja znowu nie rozumiem :D
        Martwi mnie to skostnienie i przywiązanie do marki. Ludzie od zawsze będący za którąś z firm rozszerzają to dalej myśląc, że istnieją specjalne hemetyczne rynki handlujące tylko sprzętem jednego producenta :) Tylko krowa nie zmienia zdania, tym tokiem myslenia idąc to Sony nic nie traci, bo ludzie kupujący od zawsze Nikona albo Canoa i tak by nie kupili Sony :D Ale po tak mocnym wejsciu w rynek bezlusterkowcow obu firm nie na S widać, ze Sony obrało jednak dobry kierunek i powoli myślenie ludzi się zmienia.

        Skomentuj

  4. zimeq
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2018-09-06 14:35

    W Polsce osob ktore interesuje ten niszowy segment aparatow i amatorow ktorych stac na sprzet za 15000zl jest jakas liczba dwucyfrowa -_-

    Skomentuj Historia edycji

  5. ncc1701
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2018-09-09 00:04

    A mi się wydaje, że wprowadzanie obecnie bezlusterkowców FF to jak strzelanie do kaczek z armaty.

    Bądźmy szczerzy FF to wielkość klatki wymyślona dawno dawno temu, z powodu kompromisu potrzeby zachowania sensownej jakości zdjęć z kliszy a wielkością aparatu.

    Jak to się ma obecnie do sensorów cyfrowych? Ano zupełnie nijak. Można zrozumieć sensory FF w lustrzankach Canona i Nikona, będących kontynuacją wcześniejszych aparatów i zgodnych z obiektywami, które spora część zawodowców miała już w domu.

    Jaki jest natomiast sens wprowadzania obecnie nowego systemu obiektywów FF? Albo inaczej - do kogo kierowane są nowe aparaty FF Canona czy Nikona? Ilu zawodowców zdecyduje się na przejscie na nowy system?

    Ceny zarówno korpusów jak i obiektów są tak zaporowe, że - jak kolega wyżej zauważył - liczba osób - amatorów, które zainteresują te aparaty będzie znikoma - i to nie tylko w Polsce ale i na świecie.

    Technologia cały czas się rozwija. To co kiedyś było możliwe na FF dzisiaj można bez problemu zrobić na paratach APSC czy nawet 4/3. Ba - nawet aparaty z sensorem 1" robią czesto zdjęcia lepszej jakości niż lustrzanki FF kilka-kilkanaście lat temu.

    95% amatorów wystraczają już aparaty montowane w telefonach...

    EOS R kosztuje niemal tyle co 5D mk4 - pomimo zrezygnowania z całego mechanizmu lustra. Do tego trzeba dokupić przejściówkę żeby korzystać ze starych obiektywów lub kupić nowe obiektywy - powraca pytanie - do kogo kieruje Canon ten aparat?

    Skomentuj

  6. FunkyKoval
    Oceń komentarz:

    2    

    Opublikowano: 2018-09-11 15:54

    Za każdym rzem, kiedy pojawia sie news o nowym, fajnym aparacie, wchodzę w nadziei, że jest coś dla zwykłego Kowalskiego, który po prostu chciałby zrobić świetne zdjęcia na wakacjach i czasami na spacerach.
    Po czym rozczarowanie - jakiś niszowy sprzet za minimum 9 tys. zł (body).
    Ponad 2 lata temu, szukałem czegoś dla siebie, kiedy na wakacjach ukradziono mi plecak ze sprzętem fotograficznym.
    Akurat wtedy była straszna posucha, tak samo nowości były tylko dla jakichś profesjonalistów a ja chciałem coś na wakacje. Dozbierałem kasę i kupiłem mała lustrzanke z obiektywem 18-135 za 3 500,00 zł. Był to dla mnie kosmiczny wydatek a chciałem w zasadzie półautomat - jakiś mega zoom, robiący dobre zdjęcia. Po ponad 2 latach robienia zdjęc, uważam, ze dopiero zaczynam ogarniać trochę temat fotografowania takim sprzętem. Zupełnie nie rozumiem cen bezlusterkowców, pozbyto się całego mechanizmu lustra i wizjerów optycznych a ceny wy...strzelone w kosmos. W sumie para poszła w elektronikę, tam odbywa się większość procesu a ceny takie, jakby wynaleźli całkiem nowy sposób robienia fotografii. Wygląda to jak dymanie klientów, wszyscy producenci podchwycili temat, jak była posucha na rynku bezluster, tak ostatnie tygodnie to jakiś urodzaj, tyle że nie dla zwykłego Kowalskiego.

    Skomentuj

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!