Artemis 3: NASA rozpisuje trzy starty i testy przed powrotem na Księżyc
NASA pokazała we wtorek, 9 czerwca, skład załogi Artemis 3 i opisała przebieg misji, która ma rozegrać się na niskiej orbicie okołoziemskiej. Ten dodatkowy etap ma sprawdzić kluczowe procedury i ograniczyć ryzyko przed planowanym lądowaniem ludzi na biegunie Księżyca w 2028 r.
Źródło zdjęć: © NASA
Ogłoszenie odbyło się podczas wydarzenia w Johnson Space Center. Artemis 3 ma wypełnić lukę pomiędzy wykonanym w kwietniu lotem Artemis 2 a zapowiadaną wyprawą Artemis 4, która ma przynieść właściwy powrót człowieka na powierzchnię Księżyca. W praktyce NASA traktuje tę misję jako ważny sprawdzian bezpieczeństwa – jeśli wszystko ułoży się zgodnie z optymistycznym harmonogramem, start miałby nastąpić najwcześniej latem 2027 r., a całość potrwać około dwóch tygodni.
Wprowadzenie Artemis 3 do programu to decyzja świeża. Jak przypomina NASA, nowy administrator agencji Jared Isaacman dopisał tę misję zaledwie kilka miesięcy temu, uznając, że dodatkowy test przed załogowym lądowaniem pomoże zbić ryzyko na kolejnym etapie. Teraz poznaliśmy plan operacji, a skala przedsięwzięcia pokazuje, dlaczego NASA określa Artemis 3 jako wyjątkowo złożoną.
Sednem Artemis 3 mają być trzy oddzielne starty ciężkich rakiet oraz seria manewrów wykonywanych na niskiej orbicie okołoziemskiej. Intencja jest jasna: agencja chce przećwiczyć blisko Ziemi te elementy, które podczas Artemis 4 będą musiały zostać wykonane już w rejonie Księżyca, na orbicie okołoksiężycowej.
Potężna eksplozja rakiety New Glenn
Plan zakłada, że misja rozpocznie się od wyniesienia na orbitę testowego egzemplarza lądownika Blue Origin. Producent deklaruje, że pojazd będzie w stanie pozostawać w przestrzeni kosmicznej nawet do 90 dni. W tym oknie czasowym na orbitę ma dotrzeć czteroosobowa załoga Artemis 3 lecąca statkiem Orion, wyniesionym przez Space Launch System – w identycznym układzie jak w Artemis 2.
Po osiągnięciu orbity astronauci mają doprowadzić Oriona w pobliże lądownika Blue Moon, następnie zadokować, przejść na jego pokład i sprawdzić m.in. systemy podtrzymywania życia oraz inne rozwiązania techniczne przewidziane do przyszłych operacji księżycowych.
W zbliżonym czasie z Ziemi ma wystartować także Starship – w tej konfiguracji górny stopień ma pełnić rolę prototypu lądownika księżycowego przygotowywanego przez SpaceX. Po zakończeniu działań przy Blue Moon i odłączeniu Oriona od lądownika, załoga ma skierować się do Starshipa i wykonać kolejne cumowanie.
NASA zakłada jednak, że w tym przypadku zakres prób będzie węższy: chodzi o samo dokowanie i oddokowanie, bo Starship na tym etapie nie ma jeszcze dysponować systemami podtrzymywania życia.
Po serii operacji na orbicie astronauci mają odłączyć się od Starshipa i wrócić na Ziemię, kończąc lot wodowaniem w Pacyfiku. Według NASA powodzenie misji ma potwierdzić, że Orion radzi sobie z manewrami bliskiego podejścia oraz współpracą z lądownikami – a to ma mieć bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa Artemis 4, w ramach której astronauci mają po raz pierwszy od ponad pół wieku stanąć na powierzchni Księżyca.
Zapowiadane tempo budzi jednak sceptycyzm w branży. Część ekspertów uważa, że start Artemis 3 już w 2027 r. i lądowanie rok później to scenariusz mało realny. Wskazują przy tym na kilka ryzyk: Starship wciąż nie jest gotowy, a New Glenn – jedyna rakieta zdolna wynieść Blue Moon na orbitę – zaledwie kilka dni temu eksplodowała podczas testów, przy okazji niszcząc stanowisko startowe.
Choć firma deklaruje gotowość do kolejnego lotu przed końcem roku, eksperci oceniają, że powrót do testów może zająć od 12 do 18 miesięcy. Która prognoza okaże się trafna, ma się wyjaśnić pod koniec roku.
Nawet jeśli wszystkie elementy misji udałoby się zgrać zgodnie z planem, pozostaje jeszcze jeden wymóg: Blue Origin i SpaceX muszą wcześniej przeprowadzić bezzałogowe lądowania swoich lądowników na Księżycu, zanim do lotu w ramach Artemis 4 wyruszą astronauci. W kontekście celu na 2028 r. realizacja całego łańcucha zadań wygląda na wyjątkowo trudną do domknięcia w czasie.