Wprawdzie cyfrowa dystrybucja gier ma się coraz lepiej i dla wielu jest bardzo wygodna, ale wciąż nie brakuje graczy, którym nic nie zastąpi płyty, najlepiej zaserwowanej w pięknym opakowaniu, które ozdabia pokój. Czy zostaną oni jednak zmuszeni przez producentów do rezygnacji ze swoich przyzwyczajeń?
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Wielu z nich zdaje się coraz odważniej stawiać na pierwszy z wymienionych modeli sprzedaży, ale jednocześnie nie rezygnują z klasycznych, pudełkowych wydań swoich gier. Takich kompromisów nie uznaje jednak Cliff Bleszinski. Bądź co bądź jedna z bardziej rozpoznawalnych postaci w branży gier udzieliła ostatnio ciekawego wywiadu. Okazuje się, iż byłej już twarzy Epic Games i jednemu z byłych, głównych projektantów tego studia bardzo nie podobają się stare porządki i sposób, w jaki starano się promować oraz wydawać gry.
„Cała stara gwardia, gdzie miałeś okładkę w magazynie Game Informer i prezentację na E3 moim zdaniem już nie żyje. W mojej karierze nigdy już nie stworzę gry na płycie.”
Jako przykładny „nowoczesności” Bleszinski podał Minecraft oraz Rust, które doskonale oddaje podobno współczesne sieciowe środowisko.
"Tu nie chodzi o nowe doświadczenia użytkownika, bo w tych grach doświadczenia to zupełne g****, ale tak naprawdę w niczym to nie przeszkadza. Ludzie nie nauczyli od Minecrafta dwóch ważnych rzeczy: wydaj grę i cały czas ją rozwijaj. Ktoś wrzuci do sieci wideo, a inni gracze będą uczyć się później nawzajem. Nie trzeba wydawać instrukcji - naciśnij A, aby przejść ..."
Jakie jest Wasze zdanie? Jesteście zwolennikami dystrybucji cyfrowej czy jednak bardziej cenicie sobie klasyczne wydania gier?
Źródło: kotaku, eurogamer.net