Centrum operacyjne w dawnej elektrowni. Tak wygląda siedziba Dysona

Na zaproszenie Dysona odwiedziłem globalne centrum operacyjne firmy w Singapurze. W odrestaurowanej St James Power Station można zobaczyć zarówno historyczne urządzenia marki, jak i prototypy, które nigdy nie trafiły do sprzedaży, a przy okazji poznać kulisy ich badań i testów.
Byłem w siedzibie DysonaByłem w siedzibie Dysona
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Miron Nurski

Dodaj Benchmark.pl jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Choć Dyson wywodzi się z Wielkiej Brytanii, jego globalna siedziba operacyjna działa dziś w Singapurze. Firma ulokowała ją w odnowionym kompleksie St James Power Station, zajmującym 110 000 stóp kwadratowych.

Budynek powstał w 1927 roku jako pierwsza w Singapurze elektrownia węglowa i pracował do 1975 roku, gdy zakończono jego eksploatację. Później obiekt pełnił różne role - od zautomatyzowanego magazynu po rozbudowaną przestrzeń rozrywkową. Zanim stał się nowoczesnym ośrodkiem technologicznym, przeszedł ponad dwa lata wymagających prac renowacyjnych.

St James Power Station
St James Power Station
St James Power Station

Konserwacja ceglanej konstrukcji została przeprowadzona z dużą dokładnością: każdą cegłę oceniano osobno i odnawiano ręcznie, a wymieniano jedynie najbardziej zniszczone fragmenty. Elementy stalowe - belki, kolumny i wiązary dachu - oczyszczono do "gołej" powierzchni i zabezpieczono trzema nowymi warstwami farby. Przywrócono też część historycznych detali elewacji usuniętych w poprzednich latach, m.in. stalowe okna, gzymsy, wsporniki i maszty flagowe, wykorzystując materiały zgodne z pierwowzorem.

W środku zastosowano m.in. posadzki neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla, oświetlenie wspierające koncentrację oraz rozwiązania akustyczne ułatwiające pracę w głębokim skupieniu. W obiekcie pracuje ponad 1400 osób, w tym 560 inżynierów i naukowców.


DLA CIEBIE
Samsung - przegląd oferty lodówek


Odwiedzających siedzibę Dysona wita produkt, którego nie było

Już w holu wejściowym uwagę przykuwa zaskakujący eksponat: zaprojektowany przez Jamesa Dysona samochód elektryczny. Nietypowość polega na tym, że projekt nie doczekał się rynkowej premiery i bywa uznawany za jedną z największych porażek w historii marki.

Dyson EV – prototyp samochodu elektrycznego
Dyson EV – prototyp samochodu elektrycznego
Dyson EV – prototyp samochodu elektrycznego
Dyson EV – prototyp samochodu elektrycznego

Prace nad autem trwały cztery lata, zaangażowały ponad 400 inżynierów i pochłonęły setki milionów funtów. Mimo tego w 2019 roku zdecydowano o anulowaniu projektu, uznając wprowadzenie pojazdu na rynek za zbyt ryzykowne.

W firmie usłyszałem, że decyzja o wyeksponowaniu niewydanego samochodu nie jest przypadkowa. Według pracowników, James Dyson uważa, że pamięć o własnych niepowodzeniach pomaga skuteczniej dochodzić do kolejnych sukcesów.

Od rzadkiego minerału do suszarki: tak Dyson dobiera kolory

Eksperymentowanie z barwami produktów towarzyszy Dysonowi od początku - już odkurzacze z lat 90. wyraźnie odstawały wizualnie od typowego sprzętu AGD.

Wczesne produkty Dysona
Wczesne produkty Dysona
Wczesne produkty Dysona

Podczas wizyty mogłem zajrzeć do laboratorium CMF (Color, Material, Finish), które zajmuje się projektowaniem i wdrażaniem nowych wariantów kolorystycznych urządzeń. Projektanci podkreślają, że budowanie "kolorowego" portfolio produktów premium jest trudniejsze, niż mogłoby się wydawać.

Sam pomysł na barwę to dopiero start - później trzeba utrzymać spójny odcień i nasycenie na różnych tworzywach sztucznych. Co więcej, nawet niewielkie części obudowy potrafią łączyć dwa lub trzy typy plastiku, a przy dużej skali produkcji uzyskanie jednolitego wykończenia może wymagać uzgadniania pigmentów z nawet 10-20 dostawcami.

Pracownia CMF w siedzibie Dysona
Pracownia CMF w siedzibie Dysona © Licencjodawca

Inspiracji często szuka się w naturze. Zapadł mi w pamięć przykład bordowej linii suszarek i prostownic, planowanej na końcówkę 2026 roku.

Pracownia CMF w siedzibie Dysona
Pracownia CMF w siedzibie Dysona © Licencjodawca

W 2010 roku w Birmie znaleziono malutki, ważący 0,3 grama pomarańczowo-czerwony kryształ, który początkowo trafił na lokalny rynek jako niezidentyfikowany okaz. Zainteresował się nim mineralog Kyaw Thu - odkupił go, oszlifował i przekazał do analiz, a badania wykazały, że to nieznany wcześniej minerał. Nazwano go kyawthuit, na cześć odkrywcy; uchodzi za najrzadszy minerał na Ziemi, bo do dziś potwierdzono tylko jeden egzemplarz.

Nowy kolor produktów Dysona
Nowy kolor produktów Dysona
Nowy kolor produktów Dysona
Nowy kolor produktów Dysona

To właśnie kyawthuit miał stać się punktem wyjścia dla nowej palety barw Dysona. Zespół analizował minerał pod różnymi kątami, a następnie odtworzył jego bordowe tony i miedziane refleksy w warunkach laboratoryjnych. Efekt uzyskano przy użyciu specjalnych, satynowo-błyszczących powłok, które mają naśladować sposób, w jaki światło odbija się w strukturze kryształów.

Jak sprawić, by robot sprzątający widział "niewidzialne" plamy

Wiele typowych domowych zabrudzeń zostawia na podłodze niemal przezroczystą warstwę, z którą klasyczne kamery - nawet przy zielonym podświetleniu - nie zawsze sobie radzą. W robocie Dyson R3 Nurovi Spot+Scrub UV zastosowano dodatkową diodę UV, która ma ujawniać takie ślady dzięki zjawisku fluorescencji.

Jak tłumaczyli mi inżynierowie, dobór długości fali UVA poprzedziły szczegółowe testy laboratoryjne na różnych typach zabrudzeń, z którymi oświetlenie musi odpowiednio "zagrać". Jednocześnie należało uwzględnić normy bezpieczeństwa wzroku obowiązujące w różnych krajach, dopracować zużycie energii oraz poradzić sobie z odprowadzaniem ciepła w ciasnej obudowie urządzenia.

Pracownia percepcji robotycznej
Pracownia percepcji robotycznej
Pracownia percepcji robotycznej

Robot korzysta z podwójnego oświetlenia: zielona dioda LED pomaga podkreślać krawędzie i kontury zanieczyszczeń, a emiter UV obejmuje światłem całą powierzchnię plamy. Sama wiązka UVA jest dla oka prawie niewidoczna, ale fluorescencja potrafi być wyraźna - np. rozlana oliwa z oliwek świeci na czerwono, a inne organiczne zabrudzenia mogą przybierać barwy niebieskie, zielone lub żółte.

Dyson R3 Nurovi Spot+Scrub UV
Dyson R3 Nurovi Spot+Scrub UV
Dyson R3 Nurovi Spot+Scrub UV

Cały system wspierają algorytmy sztucznej inteligencji, uczone na zbiorach obrazów obejmujących różne rodzaje podłóg i warunki oświetleniowe. Dzięki temu robot ma odróżniać podświetloną plamę od refleksów światła na kafelkach czy panelach.

"Cicho, ciszej, Dyson". Jak firma walczy z hałasem

Wiele urządzeń Dysona opiera się na przepływie powietrza, a temu zwykle towarzyszy hałas. Z tego powodu inżynierowie szukają sposobów na ograniczanie szumu bez pogarszania skuteczności działania sprzętu.

W nowych oczyszczaczach powietrza z linii HushJet pojawiła się dysza wylotowa o przekroju przypominającym gwiazdę. Rozwiązanie ma wykorzystywać pomysły znane z technologii tłumienia hałasu w silnikach lotniczych: zamiast jednego strumienia powietrza powstaje kilka mniejszych, co ma zmniejszać turbulencje i szum, nie skracając zasięgu nadmuchu.

W trakcie zwiedzania trafiłem też do komory bezodbiciowej, gdzie mierzy się hałas generowany przez urządzenia. Panuje tam wyjątkowa cisza - dopiero po wyjściu dowiedziałem się, że stojący w rogu oczyszczacz działał przez cały czas, a ja nawet tego nie zauważyłem.

Nowe oczyszczacze Dyson HushJet
Nowe oczyszczacze Dyson HushJet
Nowe oczyszczacze Dyson HushJet

James Dyson nadal miesza w projektach i testach

Założyciel marki pozostaje nie tylko biznesmenem, lecz także projektantem i wynalazcą. To James Dyson opracował bezworkowy odkurzacz cyklonowy, od którego zaczęła się historia firmy.

Pierwsze produkty Dysona, w tym odkurzacz Dyson DC01 z 1993 r.
Pierwsze produkty Dysona, w tym odkurzacz Dyson DC01 z 1993 r. © Licencjodawca

Pracownicy przekonywali mnie, że mimo upływu ponad trzech dekad od startu przedsiębiorstwa, James Dyson wciąż angażuje się w prace badawczo-rozwojowe na wielu etapach. Dotyczy to nawet spraw pozornie drugorzędnych - podobno to on osobiście zatwierdza proponowane przez zespół CMF wersje kolorystyczne nowych urządzeń.

Zgodnie z relacjami inżynierów, założyciel ma też naciskać na testowanie sprzętu w realnych warunkach domowych, a nie wyłącznie w laboratoriach. Część urządzeń ma trafiać do jego prywatnej rezydencji. Wspominano m.in., że próby prototypu jednego z robotów sprzątających skończyły się zniszczeniem kilku cennych perskich dywanów.

Najbardziej zaskoczyło mnie, jak skutecznie firmie udaje się unikać przecieków. Podczas czerwcowej wizyty widziałem w działaniu szczoteczkę CameraJet, a mimo że jej premiera odbyła się dopiero we wrześniu, przez trzy miesiące nie natknąłem się w sieci na żadne informacje o tym urządzeniu.

Wyjazd do globalnej siedziby Dysona zorganizowała firma Dyson; przedstawiona relacja pozostaje niezależna.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!