Gry

Hymn do poprawki

opublikowano przez Maciej Piotrowski w dniu 2019-03-25

Hymn do poprawki

Problem w tym, że im dłużej grałem w Anthem tym większe miałem wrażenie, że BioWare gdzieś po drodze się pogubiło i samo do końca nie wiedziało co chciało stworzyć – czy miał to być konkurent Destiny 2? A może coś na kształt sieciowej strzelaniny zmiksowanej z RPG? 

Błędy w projekcie Anthem występują na wielu płaszczyznach. Jak dla mnie kwestia niezbyt porywającej historii to najmniejszy z problemów tej gry. No może oprócz dialogów dających iluzję interakcji. Po co komu możliwość podejmowania decyzji skoro tak naprawdę nie mają one jakieś znaczącego przełożenia na historię?

Co by jednak nie mówić, nie było chyba jak dotąd loot shootera, który posiadałby fabułę godną najlepszych gier RPG. Tym bardziej dziwię się narzekaniom, że BioWare nie stanęło tu na wysokości zadania. Dla mnie, w tego typu grach, fabuła jest tylko pretekstem do sprawiającego frajdę strzelania. Tak było w obu częściach Destiny i The Division, tak jest i tutaj.

Anthem - rozmowy i podejmowanie mało znaczących decyzji
Anthem - rozmowa w barze

Szkoda jednak, że BioWare nie pomyślało nad uatrakcyjnieniem swojej historii. Owszem, bogactwo wykreowanego przez nich świata jest niepodważalne, ale zupełnie niepotrzebnie zostało ukryte pod warstwą niezliczonej ilości dokumentów, które „trzeba” faktycznie przeczytać, by wczuć się w nastrój gry. 

Ale co by nie mówić, to wciąż błahostki. Prawdziwym problemem Anthem są dziwaczne pomysły. No bo jak inaczej nazwać nadganianie drużyny poprzez wymuszone przenoszenie nas do lokalizacji, w której ona aktualnie się znajduje? Oczywiście, poprzedzał to ekran ładowania, i to długiego, nawet jak na realia PC. 

Co prawda, ludzie z BioWare już to poprawili, mocno ograniczając tę osobliwą mechanikę (która ponoć wynikała z ograniczeń silnika Frostbite), ale pewien niesmak pozostał. Szczególnie, że ekrany ładowania wciąż występują tu w nadmiernej ilości. 

Widać je choćby w czasie przechodzenia do miejsca wspólnego dla wszystkich graczy czyli platformy startowej. Samo jej oddzielenie od pozostałej części miasta jest przedziwnym zabiegiem. Nie dość, że przy każdym wejściu jesteśmy zmuszani swoje odczekać oglądając ekran ładowania, to jeszcze w środku nie znajdziemy zbyt wielu atrakcji. Ot po zwykła, raczej nie porażająca wizualnie platforma startowa przede wszystkim dla tych, którzy zakończyli już wątek fabularny.

Anthem - platforma startowa

Najgorsze jest jednak to, że Anthem zawodzi w najważniejszym aspekcie „loot shootera”. Nie da się zaprzeczyć, że to ciekawa, kooperacyjna strzelanina, z intrygującym światem i niezłym zalążkiem gry RPG, ale gdzie tu miejsce na pogoń za coraz to lepszym arsenałem? 

Sam przez większą część gry korzystałem ze snajperki na szóstym poziomie, bo w porównaniu do zdobywanych później broni jej obrażenia wciąż były kolosalne. Nie ma tu czegoś co stanowiłoby wystarczający impuls do zmiany uzbrojenia. Jasne, broń w Anthem nie jest najważniejsza, bo liczą się umiejętności specjalne i kombosy. Przydałoby się jednak mieć cokolwiek, poza ozdobnymi elementami pancerza, czym można było się pochwalić przed innymi graczami, tak jak miało to miejsce w Destiny. 

Anthem - snajperka

Przyszłość pokaże

Zawsze uważałem, że o sile danej gry sieciowej świadczyć może to jak zgromadzona wokół niej społeczność graczy zachowa się w momencie nadejścia ewentualnej konkurencji. Z czymś takim musiało zmierzyć się między innymi z Destiny 2, któremu w pewnej chwili przeszkodził Monster Hunter World. 

Kłopot ten ma również Anthem, bo przecież na półki sklepowe trafiło właśnie Tom Clancy’s  The Division 2. I niestety, widać to na serwerach. Paradoksalnie, w przypadku pecetów powinna zadziałać magia „darmowej gry” dostępnej w usłudze Origin Premier. Tak jak stało się z Crackdawn 3 w programie Xbox Game Pass – niby bardzo średni tytuł, ale gracze dość chętnie po niego sięgali (i wciąż sięgają).

Tymczasem obecnie Anthem na komputerach wygląda niemal jak pustynia, przynajmniej dla tych, którzy dopiero siadają do zabawy, albo kończą linię fabularną. Automatyczne wyszukiwanie chętnych do wspólnej gry albo dodaje nam jednego kompana albo nie znajduje nikogo zmuszając nas do mozolnego przedzierania się przez zastępy wrogów w pojedynkę.

Anthem - misja dodatkowa

Oczywiście, ktoś powie, że przecież tak się też da grać (wystarczy przełączyć grę na prywatną). Ba, nawet lepiej bawić się samemu, bo nic z fabuły nam nie umknie tak jak działo się to zaraz po premierze gry (przez sztuczne „gonienie” naszego oddziału), i wciąż się dzieje przy większej zadymie.

A jednak Anthem traci sporo ze swojego uroku bez wsparcia innych graczy. Pomijam już nawet fakt, że niektóre misje stają się dość uciążliwe i przechodzi się je z wyraźnym mozołem. Bardziej chodzi o to, że gra u swoich podstaw nagradza nas za wspólną zabawę zarówno dodatkowym doświadczeniem, które spływa od innych graczy, jak i bonusowymi pieniędzmi, które otrzymujemy od znajdujących się na naszej liście znajomych, o ile tylko również grają w Anthem. No i oczywiście, sama rozgrywka jest w takim wypadku dużo bardziej widowiskowa i satysfakcjonująca dając nam szersze pole do popisu w tworzeniu wspólnych zabójczych kombosów.

Anthem - lot w kierunku drużyny

Przed BioWare ogromna ilość pracy, o ile tylko chcą tchnąć w Anthem drugie życie. Nie starczy tyko poprawiać błędy. To absolutna konieczność. Bardziej liczę na to, że ktoś tam na górze spojrzy na konkurencję i na to co ona zaoferowała graczom po premierze rozbudowując swoje produkcje. Bo to że Anthem brakuje atrakcji w „endgame” to niezaprzeczalny fakt. Pytanie, co będzie dalej?  

Anthem – czy warto kupić?

Przyznam szczerze, że Anthem zrobił mi taki mętlik w głowie, że przez długi czas sam nie wiedziałem co o niej sądzić. Z jednej strony strzela się tu świetnie, a javeliny dają poczucie mocy, z drugiej – braki, problemy i mnóstwo dziwnych pomysłów psują całą zabawę.  Dość szybko cały zapał do gry gdzieś się ulatnia.

Doceniam BioWare za oryginalność. W obecnych czasach wymaga to sporej odwagi i determinacji. Ta ostatnia przyda im się jeśli chcą w ogóle dalej rozwijać swoją nową grę. Na tę chwilę Anthem nie potrafi bowiem obronić ani przed krytyką ani wyjątkowo silną konkurencją. 

Po cichu liczę jednak, że Anthem wyjdzie jeszcze na prostą i warto mieć ten tytuł na celowniku. Może i w tej chwili jego zakup jest dyskusyjny, ale kto wie co będzie dalej. Wszak spora rzesza graczy dała BioWare i EA kredyt zaufania powierzając im swoje pieniądze, a nie zarzyna się kury znoszącej złote jaja, prawda? 

Anthem - pierwsze spotkanie z reliktem

Ocena końcowa Anthem:

  • interesujący i wyjątkowo klimatyczny świat
  • cztery mocno różnicące się w rozgrywce javeliny (pancerze)
  • sprawiające sporą frajdę latanie i strzelanie
  • widowiskowy i nieźle pomyślany system łączenia ataków w kombosy
  • naprawdę niezła oprawa wizualna (szczególnie PC)
  • świetna muzyka i naturlanie brzmiący dubbing
  • zabawa w kooperacji to duża frajda....
     
  • ...o ile tylko znajdzue się do niej jakichś chętnych
  • mało porywająca fabuła
  • niezbyt ciekawe i raczej mało zróżnicowane misje
  • osoby chcące lepiej wczuć się w historię Anthem czeka spora ilość czytania
  • dziwne, nie pasujące do tego gatunku rozwiązania
  • zdobywane bronie nie wyróżniają się na tyle by stanowić impuls do dalszej gry
  • wciąż spora liczba przydługich ekranów ładowania...
  • ...i spore braki w "endgame"
     
  • Grafika:
     dobry plus
  • Dźwięk:
    super
  • Grywalność:
     dostateczny

Ocena ogólna:

68% 3,4/5

Egzemplarz recenzencki gry Anthem otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Electronic Art Polska

marketplace

Komentarze

14
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Zainteresuje się jak wyjdzie juz GOTY - w chwili obecnej Division 2 zrobiło miazgę z Anthem pod kątem gameplay ale w sumie Anthem też ma swoje plusy - sam system walk i mechanika jest ciekawa i jakby ją dopracowac wyszła by bardz odobra gra.
  • avatar
    Endgame jest mniej niz w destiny 2 po premierze... do tego nie ma zadnego sensu grac dluzej bo nie ma nic do zdobycia.... szkoda kazdej zlotowki na to wydanej :)
  • avatar
    "Przy okazji warto przyjrzeć się temu jak to wszystko wygląda. Pod względem oprawy graficznej Anthem nie ma czego wstydzić. Testowałem grę zarówno na PC jak i PlayStation 4 Pro i na każdej platformie gra potrafiła oczarować mnie całą masą detali – od iskier, poprzez rozbłyski tarcz energetycznych, po zawirowania powietrza podczas szybkiego lotu. I pomyśleć, że wszystko to poszło na marne. Przynajmniej, jak na razie."

    Ale i tak grafikę ucieli względem tego co było pokazywane na zwiastunach.

    Jakoś w Crysis 10 lat temu dało się nie ucinać i nikt nie płakał - każdy czekam na następną generację GPU, by sobie na ultra odpalić. I wszyscy zadowoleni, dobra gra, wniosła postęp.
    Zaloguj się
  • avatar
    A jak pisałem, że po wyjściu Division 2 Anthem opustoszeje, to mi pisaliście, że to zupełnie inne gry i Anthem jest super i zaraz dorzucą do niego nową zawartość... bla bla bla...

    Taa, Division 2 ma tyle zawartości na start co 5 Anthemów. I do tego porządny endgame, w którym jest co robić. A to dopiero początek. Z tym, że w Anthem niby te strzelanie i latanie takie fajne jest to też nie do końca się zgodzę. Jest co najwyżej ok, ale zdecydowanie za mało tam różnorodności i potencjału na modyfikacje. Klasy javelinów są zbyt klasyczne i wymagają konkretnego podejścia do rozgrywki. Nie ma żadnego pola do popisu w tworzeniu buildów. Masz zazwyczaj 2-3 umiejętności i 2 bronie, które mają sens. Wszystko inne co wybierzesz będzie po prostu dużo gorsze i mniej efektywne.

    Też grałem większość czasu Stormem i zupełnie nie rozumiem co autor recki miał na myśli pisząc, że ten javelin jest jakkolwiek wymagający. Najprostszy w obsłudze, najbardziej monotonny ze wszystkich. Do tego dużo mocniejszy od pozostałych. Już na około 15 poziomie wybrałem 2 skille, których się trzymałem i mimo że przetestowałem wszystkie w walce to 2, które na start wydały mi się najlepsze okazały się takimi być do końca gry. Co spowodowało, że po jakichś 10h gry nie dość, że doświadczyłem już całej zawartości gry, bo jak się okazało nic nowego gra nie miała do zaoferowania w dalszej części rozgrywki jak i w endgame, to w sumie nie zmieniłem uzbrojenia przez większość tej gry. A broń dla Storma to zbędny balast. Można od biedy nosić jakąś mocna snajperkę do strzelania w czułe punkty przy "bossach" a tak to jest bezużyteczna, bo umiejętności tak szybko się odnawiają, że można ich używać raz po raz i są mocniejsze od broni i do tego obszarowe.

    Anthem to przykład jak nie robić gry z "otwartym światem" (który nawet nie jest otwarty) i do tego loot shooter, który loot pozwala obejrzeć dopiero po powrocie do bazy po 3 ekranach ładowania. Loot, którego równie dobrze mogłoby nie być, bo praktycznie nic nie wnosi. Tragedia.

    Panie Macieju... czy Anthem się podniesie z kolan (a raczej z dogorywania na ziemi)? A kogo to będzie obchodziło? Ta gra jest tak skopana i archaiczna już w samych założeniach i budowie, że tu żaden patch tego nie uratuje.
    Zaloguj się
  • avatar
    I pomyśleć że oni dalej spamują seanse filmowe reklama tej gry.
  • avatar
    Od 5 lat to samo. ładne i szybko znikające tytuły
    Zaloguj się