Na topie

Call of Duty: WWII – wiadra trupów zapowiadają nową część serii

Autor:
Michał Grązka

więcej artykułów ze strefy:
Gry

Po zakończonej, sieciowej becie Call of Duty: WWII czuję wyraźny powiew świeżości. To przyjemny powrót na dawne pola bitwy, choć z podkręconym tempem akcji.

  • Call of Duty: WWII – wiadra trupów zapowiadają nową część serii | zdjęcie 1
  • Call of Duty: WWII – wiadra trupów zapowiadają nową część serii | zdjęcie 2
  • Call of Duty: WWII – wiadra trupów zapowiadają nową część serii | zdjęcie 3
  • Call of Duty: WWII – wiadra trupów zapowiadają nową część serii | zdjęcie 4

90%

Ocena benchmark.pl

 

Plusy

- wciągająca opowieść,
- wyraziste postaci, z którymi można się utożsamić,
- niektóre lokacje w kampanii są bardzo nastrojowe,
- wartka akcja, momentami wciskająca w fotel,
- niezła grafika i oprawa dźwiękowa,
- fanom pierwszego Call of Duty może zakręcić się łezka w oku,
- nowa, ciekawa mapa trybu zombie.

Minusy

- tryb wieloosobowy to tylko lekko zmodyfikowana powtórka z poprzednich części CoDa,
- kolimatory przy drugowojennej broni i inne „perły” rozgrywki sieciowej,
- groteskowy tryb „Wojna” dla wielu graczy,
- łudzące podobieństwa do pierwszego Call of Duty i nawracający efekt deja vu,
- brak prawdziwie innowacyjnych zmian względem poprzednich części.

A A

Dla części graczy strzelaniny FPS to gatunek zarezerwowany dla duetu klawiatura i mysz. Jednak od lat równie popularne stało się wygodne strzelanie z kanapy, z padem w rękach. Od trendu tego nie uciekały kolejne, coraz bardziej futurystyczne odsłony serii Call of Duty. Najnowsza część, Call of Duty: WWII z konsol nie rezygnuje, ale w paru aspektach wraca do korzeni.

Pierwsze pokazy i zamknięte beta testy na PlayStation 4 nie pozwalają niestety zapoznać się z całą produkcją. Dają jednak dość szeroki ogląd na to, co przygotowano w ramach trybu wieloosobowego. A treści jest już tu całkiem sporo, wliczając w to różne mapy, tryby i schematy rozwoju postaci. 

Wojenna zawierucha

Po paru pierwszych godzinach spędzonych z wersją beta Call of Duty: WWII miałem w głowie tylko jedno słowo: chaos. Szczerze, nie tego się spodziewałem. Owszem, dobrze bawiłem się przy kilku ostatnich częściach serii, gdzie egzoszkielety pozwalają na wiele, a prucie seriami na lewo i prawo jest na porządku dziennym, ale powrót do drugowojennych realiów rodził nadzieje na spokojniejszą, bardziej wyrafinowaną rozgrywkę. Tymczasem, tu nie ma czasu na zastanawianie się. Tu trzeba ginąć i zabijać w olbrzymich ilościach, preferencyjnie z przewagą tej drugiej czynności.

Choć do wyboru dostajemy kilka trybów rozgrywki, to z jednym wyjątkiem, każdorazowo czułem się jak podczas drużynowego deathmatchu, gdzie głównym celem jest nabijanie na liczniku kolejnych zabójstw. Owszem, często do zwycięstwa konieczne jest przechwycenie na przykład punktu kontrolnego, ale z reguły wygrywa nie zespół bardziej zgrany, a posiadający sprawniejszych strzelców.

Call of Duty: WWII - obrona składu amunicji

Duża w tym wina niewielkich rozmiarów map. Liczne korytarze sprawiają, że już po pierwszych paru krokach można spodziewać się wroga, który zaczaił się za naszymi plecami i szykuje nam nagłą śmierć. Początkowo jest to wręcz frustrujące. Po pewnym czasie nadchodząca regularnie śmierć męczy mniej, ale głównie dlatego, że przed jej nadejściem sami zdążymy „zgasić” paru przeciwników.

Zdecydowanie brakło mi tu też dogodnych punktów snajperskich w kolejnych lokacjach. Bywało, że znajdowałem pozornie idealne miejsce do przyczajenia się, ale przez dobrą minutę nikt nie wchodził na okoliczny obszar. Każdy gracz, korzystając z mini-mapy, biegł tam, gdzie akurat toczyły się najostrzejsze starcia, by z oddali rzucić granatem między walczących żołnierzy.

Call of Duty: WWII - bieg na pozycje wroga

W niektórych miejscach czuć wręcz, że twórcy Call of Duty: WWII wyraźnie wyznaczyli ścieżkę, jaką należy obrać. Przy etapie z odsłoniętym mostem i wrogimi armiami po dwóch jego stronach, przynajmniej połowa każdej z drużyn zmieniała klasę postaci na strzelców wyborowych. 

Siłą rzeczy, na parę minut zabawa zmieniała się w konkurs refleksu, celowania i wypatrywania sylwetek przeciwnika w zarysach pobliskich budynków. Przez to całość staje się mocno przewidywalna i brakuje tu – przynajmniej na razie- bardziej wyrafinowanych taktyk i różnorodności kolejnych meczy.

Patenty sprawdzone, ale dobre

Pamiętam, że kiedy pierwsze dwie części Call of Duty służyły mi do zabawy w pojedynkę, to w tym samym czasie długie godziny poświęcałem na sieciowe sesje z darmowym Wolfenstein: Enemy Territory. Wtedy po raz pierwszy poznałem genialną mechanikę podziału misji na poszczególne cele, które jedna drużyna musiała wykonać, podczas gdy druga starała się jej przeszkodzić.

To rozwiązanie miało już ogrom iteracji w kolejnych produkcjach sieciowych. Znalazło też swoje miejsce w Call of Duty: WWII pod nazwą War, czyli po prostu „wojna”. I to chyba najjaśniejszy aspekt zaprezentowanego fragmentu gry, a na pewno taki, przy którym spędziłem najwięcej czasu.

Call of Duty: WWII - obrona punktu dowodzenia

W tym zadaniowym trybie większą rolę odgrywa kooperacja i zdobywanie kolejnych celów, a nie tylko ślepe prucie seriami i ciskanie granatów w nadziei na trafienie celu. Na udostępnionej do wariantu War mapie trzeba było zdobyć centrum dowodzenia, skład amunicji, zbudować most, a później finalnie przeprowadzić przez mapę czołg, by ten zniszczył niemiecką baterię przeciwlotniczą. 

Na każde z małych zadań jest określona ilość czasu, a po zakończeniu rundy, drużyny zamieniają się miejscami. Przy kolejnych podejściach do misji czuć rosnące doświadczenie, które wyraźnie procentuje. 

Ja sam nauczyłem się przy mniej więcej trzeciej partii, że początkowa faza to starcia na małym dystansie, gdzie przydatne są strzelby z pociskami zapalającymi i granaty odłamkowe. Podczas odbudowy mostu potrafiłem już połączyć atuty zasłony dymnej i osłony snajperskiej. Natomiast rozgrywając te same etapy po drugiej stronie barykady, czekałem już z celownikiem wlepionym w miejsce, które jeszcze chwilę wcześniej było moim ulubionym punktem strzeleckim. 

Call of Duty: WWII - przyczajenie

Wisienką na torcie jest faza końcowa – czołgowa przepychanka. Każda z drużyn może przybliżać lub oddalać pojazd od i do „mety”. Zdarzały się sytuacje, w których część niedoświadczonych obrońców postanowiła pędzić przed siebie nabijając zabójstwa, podczas gdy pojedynczy atakujący wygrywał całą bitwę bez ich wiedzy. 

Bywało też odwrotnie – w rundach z bardziej rozgarniętymi graczami, niemieccy piechurzy rozstawiali w wyznaczonych miejscach stanowiska z ciężkimi działami lub zasypywali czołg granatami. Alianci zaś odpowiadali celnymi snajperskimi strzałami i zasłonami dymnymi. Tak czy inaczej, w tym trybie gra się po prostu przyjemnie – zgranie i wypełnianie celów jest ważniejsze niż strzelanie bez większego pomysłu.

Call of Duty: WWII - cel utracony

Call of Duty: WWII – od świeżaka do wojaka

Wieloosobowe potyczki mają kilka prostych, ogólnych rozwiązań, dzięki którym chce się toczyć kolejne bitwy. Jedno z nich to możliwość rozwoju postaci. Starcie za starciem, odblokowywane są poziomy doświadczenia, a wraz z nimi – lepsze akcesoria do broni.

Wydawanie zdobytych punktów sprawia, że żołnierze w wybranej klasie będą zyskiwali kolejne atuty. Dzięki temu początkowo każdy gracz wybiera tę konkretną specjalizację, w której czuje się najlepiej i to właśnie ją stara się jak najszybciej rozwinąć.

Mam tylko wrażenie, że w wersji beta rozwój był zbyt szybki. Być może to celowe, tymczasowe rozwiązanie, żeby pokazać graczom jak najwięcej, w jak najkrótszym czasie. Po premierze Call of Duty: WWII mam jednak nadzieję na cięższe i pełniejsze awansowanie tak, żeby do pewnego momentu faktycznie walczyć o kolejne ulepszenia.

Call of Duty: WWII - modyfikacja piechura

Następnym sposobem na uatrakcyjnienie rozgrywki jest natychmiastowe nagradzanie działań. W górnej części ekranu pojawiają się odznaczenia, i to natychmiast po wykonaniu takich czynności jak podwójne zabójstwo, położenie gracza z największa liczbą „fragów” czy zajęcie kontrolnego punktu mapy. Na koniec rundy wyświetlana jest też najlepsza akcja meczu. 

Poważnie – kto nie chciałby, żeby to jego „rajd” był oglądany przez współtowarzyszy? W ten prosty sposób także i ja włączałem mecz za meczem, starając się być coraz wyżej na liście punktowej. Jest to może i mała rzecz, ale naprawdę cieszy.

Chaos przed burzą?

Z Call of Duty: WWII wiązałem od dnia zapowiedzi naprawdę duże nadzieje. Choć tryb wieloosobowy nie dał mi jeszcze wszystkiego, czego oczekiwałem, to jestem dobrej myśli. Wciąż czekam na kampanię dla pojedynczego gracza, która przypomni mi klimatem pierwsze odsłony cyklu, przywracając też zapomniane apteczki. No i oczywiście na obecność Kapitana Price’a.

Tymczasem, po kilkudniowym ograniu wersji sieciowej mogę stwierdzić: jest poprawnie, ale to za mało, żeby wybić się z tłumu. Sam tryb War, który nie jest już niczym nowym, obroni się tylko przez pewien czas. Jeśli zbyt szybko rozwinę swoją postać, to nie będę czuł potrzeby rozgrywania kolejnych potyczek. 

Pozostaje więc mieć nadzieję, że do dnia premiery pojawi się jeszcze kilka atrakcji. Osobiście liczę na wolniejszy rozwój postaci, kolejne, ciekawsze mapy i atrakcyjność odświeżonego – tym razem ponoć bardziej przerażającego – trybu zombie. Czy całość Call od Duty: WWII złoży się na udaną produkcję? Potencjał na pewno jest, ale twórcy muszą wsłuchać się w opinie graczy i jeszcze trochę popracować nad ostatecznym kształtem gry.

Call of Duty: WWII - szturm

Ocena wstępna:

  • dynamiczny tryb Wojny podzielony na pojedyncze cele
  • możliwośc awansowania postaci i rozbudowy ekwipunku
  • liczne odznaczenia przyznawane w trakcie rundy dają sporą satysfakcję
  • bardzo dobra oprawa audiowizualna
  • atrakcyjne podsumowanie wyników graczy po zakończonym meczu
     
  • duży chaos na polu bitwy
  • ciasne mapy z labiryntami przejść
  • niemal wszystkie tryby dostępne w sieciowej becie są bardzo zbliżone

68% 3,4/5

Odsłon: 10444 Skomentuj artykuł
Komentarze

19

Udostępnij
  1. markovfreeman
    Oceń komentarz:

    2    

    Opublikowano: 2017-09-02 09:25

    Kilka pytań do recenzenta:
    - czy usprawniono/zwiększono interakcję w silniku fizycznym gry?
    - czy czuć że strzelamy z broni, czy dalej są pistoleciki na centki bez odrzutu, jak to jest w poprzednich kotletach?
    - w grafice jakiś powiew świerzości, czy dalej plajstik fantastik?

    Skomentuj

    1. GLI75
      Oceń komentarz:

      7    

      Opublikowano: 2017-09-02 11:12

      Czarnoskóry oficer wysokiej rangi z wieloma odznaczeniami podczas WWII? Nie, nie będzie realizmu... :>

      Skomentuj

      1. Thorns
        Oceń komentarz:

        2    

        Opublikowano: 2017-09-02 23:32

        poprawność polityczna ponad wszystko,, jak w bf1 czarny na okładce podstawki , a kobieta na okładce dodatku...

        Skomentuj

    2. Michał Grązka
      Oceń komentarz:

      2    

      Opublikowano: 2017-09-02 14:39

      Usprawniono w stosunku do czego? Poprzednich części? Przez fizykę masz na myśli rozrzucanie elementów otoczenia? W tym zakresie jakichś większych fajerwerków nie zauważyłem.

      Czuć zdecydowanie różnicę między poszczególnymi rodzajami broni. Przykładowo, strzelba może nawet nie tyle "kopie" przy każdym strzale, co daje odczuć wyraźny odrzut i mniejszą skuteczność przy wzroście dystansu.

      Grafika zdecydowanie nabrała "brudu" - dym, granaty, efekty ogłuszenia są dość mocno odczuwalne. Moim zdaniem jest lepiej, niż w futurystycznych odsłonach CoD. Może dlatego, że mam sentyment do drugowojennych odsłon, ale mimo wszystko jest mniej "sztucznie, szybko i na hurra", niż np. w Advanced Warfare.

      Skomentuj

      1. markovfreeman
        Oceń komentarz:

        0    

        Opublikowano: 2017-09-04 22:09

        Dzięki. Może w końcu jakiś krok na przód. Pamiętam czasy gdzie to CoD wyznaczał standardy.

        Skomentuj

  2. Franz
    Oceń komentarz:

    -2    

    Opublikowano: 2017-09-02 12:38

    Liczy się tylko kampania dla jednego gracza - multi to będzie na 100% nuda, nuda, jeszcze raz nuda jak w większości innych gier - dlatego tak szybko ubywa graczy na multi w wielu grach.

    Skomentuj

    1. Adrian Waleczny
      Oceń komentarz:

      1    

      Opublikowano: 2017-09-02 19:16

      Kampania,która zapewne będzie taka sama jak w poprzednich częściach,czyli durne AI wrogów,skrypty,1000 wybuchów i trupów na minutę,żenujący patos itp,itd.

      Skomentuj Historia edycji

      1. ddeante
        Oceń komentarz:

        0    

        Opublikowano: 2017-09-03 12:27

        Kiedyś gdy Call of Duty coś znaczyło i wyznaczało trendy warto było kupić i dla singla i dla multi. Dziś CoD w singlu to to jest dokładnie to co napisałeś a multi niczym się nie różni od czasów Modern Warfare poza realiami wojennymi i delikatnie wizualnie.

        Skomentuj

      2. Franz
        Oceń komentarz:

        0    

        Opublikowano: 2017-09-03 18:32

        Ja się z Tobą zgadzam - jak kampania nie będzie inaczej zrobiona jak w ostatnich częściach to będzie słabo, więc mam nadzieję, że jednak poprawią różne rzeczy i się przyłożą do jej zrobienia.
        Co do multi zdania nie zmienię - można postawić te same zarzuty - a główny to powtarzalność (oczywiście z pewnymi różnicami nie wpływającymi jednak na obraz całości) tyle, że na różnych (w gruncie rzeczy też podobnych do siebie) mapach - tak wygląda obecnie to w większości gier i dlatego napisałem, że wieje nudą.
        To, że nie ja jeden tak sądzę widać po tym jak gracze szybko znikają z serwerów.

        I nie zmienia tej sytuacji fakt, że niektóre gry mają multi wciągające graczy nawet na lata - to jednak margines wszystkich gier.

        Skomentuj

  3. Ben_Dover
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-09-02 14:43

    Niestety, teraz żeby stworzyć dobrą grę MP to trzeba się wybić i mieć nowatorski pomysł. To już nie te czasy, gdzie mało która produkcja pozwalała na zabawę w sieci i łykało się wszystko. W pierwsze CoDy cisnęło się online, bo było można. Teraz za to można być wybrednym i zostać przy Overwatch ;)

    A pomyśleć, że jeszcze 10 lat temu Call of Duty multiplayer był czasem w kulturze masowej motywem niemal kultowym, jak na tym gifie:
    http://www.ewo.ca/files/tumblrmo4kylWdWe1qidq4oo1500.gif

    Skomentuj

    1. ddeante
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-09-03 12:29

      Niestety tak długo jak CoD będzie się dobrze sprzedawał tak długo będą nam to samo odgrzewać rok w rok tylko delikatnie zmienione.

      Skomentuj

  4. subzerotype
    Oceń komentarz:

    -1    

    Opublikowano: 2017-09-02 21:02

    -możliwośc awansowania postaci i rozbudowy ekwipunku
    -liczne odznaczenia przyznawane w trakcie rundy dają sporą satysfakcję
    -bardzo dobra oprawa audiowizualna
    -atrakcyjne podsumowanie wyników graczy po zakończonym meczu

    To są te plusy? Bardzo dobra oprawa? Żal czytać takie wypociny.

    Skomentuj

  5. SirMichael
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-09-02 22:00

    no i już widać, że serwują nam tego samego trupa co zawsze z nowymi teksturami.

    Skomentuj

    1. ddeante
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-09-03 12:30

      W pełni się zgadzam.

      Skomentuj

  6. Szymon331
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-09-02 22:34

    W singla nawet bym pograł.

    Skomentuj

    1. Adrian Waleczny
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-09-03 12:30

      Ja też bym sobie pograł,jeśli nie byłoby skryptów,głupich przeciwników,nadmiernej ,,epickości'',wybuchów co chwilę.
      Chciałbym,żeby ktoś stworzył grę w stylu Cienkiej Czerwonej Linii.To by było coś.

      Skomentuj Historia edycji

  7. czerwonyznajomy
    Oceń komentarz:

    -1    

    Opublikowano: 2017-09-03 13:56

    cod w 2k17 LuL

    Skomentuj

    1. pilot67
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-09-05 09:07

      "cod w 2k17 LuL"

      Ty wiesz co oznacza zapis z "k"?
      2k17 = 2,17k = 2,17 x 1000 = 2170

      Skomentuj

  8. huntahai
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-09-03 14:47

    Moim zdaniem przydaloby sie multi z CoD 2 a rozmiar map z WaW

    Skomentuj

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!