Call of Juarez: Gunslinger - z palcem na spuście Gry

Call of Juarez: Gunslinger - z palcem na spuście

opublikowano przez Maciej Piotrowski w dniu 2013-05-31

Po średnio udanym eksperymencie ze współczesnością seria Call of Juarez powraca tam gdzie bije jej serce. Na pełen bandytów i napadów na pociągi Dziki Zachód.

marketplace
Ocena benchmark.pl
Plusy

ciekawie opowiedziana historia, trzy tryby gry, szybka, dynamiczna akcja, ciekawy system rozwoju umiejętności bohatera, niezła oprawa audiowizualna, drugie zakończenie wymagające ponownego przejścia gry, rewelacyjny klimat, CENA!

Minusy

drobne niedoróbki graficzne, nie do końca przemyślany system pojedynków, brak trybu sieciowego

Tam gdzie trup ściele się gęsto

Nie wiedzieć czemu twórcy gier  bardzo rzadko sięgają po tematykę westernu. A przecież większość z produkcji, które pozwalały nam wcielić się w rewolwerowców lub bandziorów Dzikiego Zachodu odnosiły spory sukces. Wspomnieć można choćby rewelacyjne Red Dead Redemption, starusieńkie  Outlaws czy świetnie wpasowujący się w klimat Gun. Skąd więc ta niechęć branży do sprawdzonych, ale nadal pełnych wigoru schematów? Nie wiadomo. Na całe szczęście jest jeszcze nasz rodzimy  Techland, którego włodarze nie boją się  zaryzykować. Co prawda ich seria Call of Juarez w ostatniej odsłonie zaliczyła mocne potknięcie, ale teraz, wraz z Gunslingerem wraca na dobre tory.

Call of Juarez: Gunslinger - reworwelowiec

Nowa produkcja nie sili się bowiem na bycie rozbudowaną grą akcji o zawiłej fabule i mnóstwem przeróżnych  zadań do wykonania. Zamiast tego otrzymujemy prostą, mocno oskryptowaną strzelaninę, której tempo zwalnia tylko w momentach doczytywania kolejnych etapów. No ale przy takiej hordzie przeciwników jaka przewija się przez ekran nie jest to szczególnie trudne. Jednak nie tylko ilość potencjalnych trupów podkręca tu atmosferę. Dodatkowy zastrzyk pozytywnej energii zapewnia system punktowy zliczający wszystkie nasze trafienia i nagradzający te szczególnie widowiskowe. Dobry wynik oznacza nie tylko chwałę i możliwość brylowania w światowych rankingach (bo takowych zabraknąć nie mogło), ale i wzrost poziomu doświadczenia naszego bohatera. Każdy zdobyty szczebel "kariery" rewolwerowca realnie przekłada się na dalszą rozgrywkę. Dzięki nim wykupimy kolejne umiejętności specjalne dostępne w trzech osobnych drzewkach dedykowanych rewolwerom, karabinom i dubeltówkom.

Call of Juarez: Gunslinger - umiejętności

Call of Juarez: Gunslinger - zdobywanie umiejętności

Wystarczy dobrać zdolności do preferowanego stylu rozgrywki, aby zabawa nabrała jeszcze większego kolorytu. Co ciekawe, paleta przygotowanych przez twórców lokacji jest tak szeroka, że z pewnością znajdą się okazję do skorzystania z każdego typu dostępnej broni.

Kozak Dzikiego Zachodu

Samo strzelanie, nawet to najbardziej widowiskowe, bez opowiadanej w tle historii szybko zaczęłoby nużyć. W nowej odsłonie serii Call of Juarez na szczęście nam to nie grozi. Co prawda fabuła nie jest  jakoś szczególnie wyszukana, ale sposób prowadzenia narracji czyni ją znacznie bardziej absorbującą.

Strzelba Boba

Bohaterem gry jest łowca nagród o imieniu Silas Greaves, który w swoim burzliwym życiu, niczym Forest Gump, stawał oko w oko z prawdziwymi legendami Dzikiego Zachodu. Wśród nich znalazł się między innymi Billy the Kid, bracia Daltonowie, Pat Garret, Butch Cassidy, a nawet Jasse James. Najlepsze jest jednak to, że nasz gieroj doskonale wkomponowany został w oryginalne historie każdej z tych postaci. I nagle, na przykład okazuje się, że to właśnie Silas wpakował 23 kule w Emmeta, jedynego ocalałego z bandy Daltonów.

Strzelba Boba

Dzięki prostemu zabiegowi snucia opowieści przez kilkoro osób, które spotkały się Silasem w saloonie całość staje się dość niezwykłym zlepkiem wspomnień i zasłyszanych historii. W rezultacie bardzo często przechodzimy jeden scenariusz, by zaraz potem cofnąć się w czasie i zobaczyć inną wersję konkretnych wydarzeń. Patent ten prowadzi do całkiem niezłych twistów fabularnych. Dajmy na to sytuacje, w której nasz bohater przebąkuje coś pod nosem o wyborze dalszej drogi, a gra i tak prowadzi nas jak po sznurku do jaskini gdzie ukrywa się wroga banda. Kilka minut później, gdy na widok gwałtownego końca i napisu "The End" przecieramy oczy ze zdumienia, nagle zza kadru dochodzi nas głos Silasa, który ze stoickim spokojem oznajmia - "i właśnie dlatego tamtędy nie poszedłem". W tym samym momencie gra hollywoodzkim sposobem powraca do chwili, w której mowa o wyborze drogi. Tym razem jednak, w magiczny sposób nieopodal pojawia się drabina, która oznacza zupełnie inny przebieg wydarzeń. Nieźle, prawda? A takich akcji jest w grze całe mnóstwo.

Podobne numery zdarzają się podczas całkiem niezłych, choć nieco przekombinowanych technicznie pojedynków. Trafienie przeciwnika nie zawsze oznacza tu zakończenie danego poziomu. W każdej chwili bowiem może okazać się, że przedstawiona wersja wydarzeń nie jest jeszcze tą właściwą.

Komiksowa kanonada

Gunslinger ma jeszcze jeden wyjątkowy atut – całkiem niezłą oprawę graficzną. Gra śmiga na Chrome Engine 5 ubranym w lekko cell-shadingową otoczkę. Wraz z doskonałymi, obrazkowymi przerywnikami pozwoliła ona nadać całości wyjątkowego, komiksowego klimatu.

Call of Juarez: Gunslinger - komiksowa grafika

Niestety, wizualna transformacja, choć całkiem przyjemna dla oka, w niektórych sytuacjach potrafi być dokuczliwa. Zdarza się, że trzeba nieźle wytężać wzrok, aby wyłuskać z tła strzelających do nas przeciwników. Wówczas jedynym ratunkiem na ocalenie głowy jest użycie trybu koncentracji.

Call of Juarez: Gunslinger - screen z gry

Niewiele natomiast zarzucić można oprawie dźwiękowej Gunslingera. Doskonale dobrane głosy bohaterów, nieźle brzmiące bronie, luźne rozmowy naszych przeciwników i przygrywająca w tle kowbojska nuta zgrabnie budują atmosferę.  Choć w moim odczuciu znacznie lepiej pasowałyby tu jednak kultowe kawałki Ennio Morricone stworzone na potrzeby słynnych już spaghetti westernów. No sami zobaczcie:

Nowe Call of Juarez udowadnia jak bardzo tej marce potrzebny był restart i świeże podejście do tematu. Powrót do korzeni wypadłby jednak blado, gdyby nie genialna realizacja. Przeżywanie wydarzeń, których przebieg jest dopiero ustalany sprawia niebywałą przyjemność. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że co rusz jesteśmy czymś totalnie zaskakiwani, ale także dlatego, że gra nie stara się być przy tym śmiertelnie poważną. Jeśli więc szukacie emocjonującej rozgrywki z przysłowiowym "jajem", Gunslinger to produkcja wprost dla Was wymarzona. Zresztą przy tak niskiej cenie nie zagrać w nią to grzech.

Moja ocena:
Grafika:
dobry
Dźwięk:
dobry
Grywalność:
super
Ogólna ocena: 
Orientacyjna cena w dniu publikacji testu: 50
 
marketplace

Komentarze

28
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Przyda się więcej takich tanich gier.
  • avatar
    Kultowe strzelaniny

    Unreal
    Unreal Tournament 1999
    Unreal Tournament 2003
    Quake 3 Arena
    Serious Sam Pierwsze Starcie
    Serious Sam Drugie Starcie

    to były strzelaniny które wywarły ogromny wpływ i po prostu nigdy sie ich nie zastąpi. Unreal jest po prostu wzorcem idealnej strzelaniny dla myślących. UT razem z Quake i COD2 są po prostu po dziś dzień najlepsza w mojej opinii strzelaniną na multi po mimo ponad 10 lat historii. A Serious który miał być prezentacją silnika graficzną i jego możliwości stał sie ikona popkultury w grach ze słynnymi tekstami "to moja dawna miłość [strzelba] czy jestem sobie drwal..." razem z bonusami i innymi

    A to czym jest ta gra to zwykłe przejście od punktu A do B
    Zaloguj się
  • avatar
    Bardzo niska cena jak za tak dobrą grę.
  • avatar
    Gra jest super bardzo fajnie mi się w nią grało polecam gorąco.
  • avatar
    "z palcem na spuście" - o lol :D
  • avatar
    Za cenę wielkie brawa.
    Na nasz ryek taka cena za nową grę jest idealna.
  • avatar
    w czwartek przeszedłem i moja opinia to 4+/5 grywalnośc doskowanała :D !
    fabuła wkreca :D dobrze ze odeszli od tego the cartel :)
    techlandowi gratuluje !
  • avatar
    Świetna gra. Nie sili się na jakąś mega produkcję ale jest bardzo solidnie wykonana. I w czasach kiedy wszyscy sprzedają swoje produkty po 50 euro lub parę mapek do MP za 15 euro tu cała gra kosztuje 15 euro....chociaż ten argument może nie docierać do każdego ;) I jak ktoś napisał, mało która produkcja daje taką radochę ze strzelania. Bronie brzmią jak bronie, a nie papierowe zabawki. Niektóre levele są BARDZO klimatyczne z BARDZO klimatyczną muzyką.. np Ghost Town. Techlandowi należy się sześciopak.
  • avatar
    Najlepszy tytuł za takie pieniądze. Stosunek jakość/cena powala. Brać i kupować.

    Na marginesie na tym to polega, że trzeba się postarać żeby zobaczyć skąd ktoś strzela. Może jeszcze podświetlanie i strzałki byście chcieli? Jak to jest minus dla grafiki toja jestem święty.

    Gra właśnie bardzo fajna bo pomimo oskryptowania czasem trzeba pokombinować co dalej. System markerów jak na dzisiejsze produkcje bardzo minimalistyczny i to się chwali.
  • avatar
    Mi na przykład taka grafika strasznie nieodpowiada, aż oczy bolą po kilku minutach patrzenia. Kwestia gustu.
    Zaloguj się
  • avatar
    Grałem w demo i się zawiodłem. Kreskówkowa grafa mnie odpycha, brak normalnych cut scenek, tylko jakieś postacie jakby wycięte z kartonu, gadają o dupie maryny. Wchodzę do opcji graficznych a tam brak ustawień antyliasingu. Normalnie brawo Techland. Mamy 2013 rok a wasz silnik nie obsługuje AA! Widziałem, zagrałem i wywaliłem w pizdu. Typowe konsolowe gówno, kierowane do nastoletniego amerykańskiego hamburgera.
    Zaloguj się
    -4
  • avatar
    No mogli by ten nowy silnik zapodać ale gra ok.
  • avatar
    Gra fajna ale bardzo krótka nie da się dobrze wciągnąć
  • avatar
    Nie wiem czemu, ale na Radeonie HD 7870 i Intel core i5 2500k gra potrafiła mieć ogromne spadki fps ze stałych 60 do 20... Nie wiem czy Wy macie taki sam problem, jednak dla mnie jest to dosyć uciążliwe. Możliwe, że to wina tego, że nie mam dysku ssd? Do COJA mam ogromny sentyment dlatego, kupiłem tą grę od razu, podobnie jak Więzy Krwi. Moim zdaniem Bound in Blood była jednak dużo lepsza od Gunslingera.
    Zaloguj się
  • avatar
    Coraz krótsze te gry. Mimo to na pewno lepsza niż poprzednia część, jednak do 1 i 2 nie ma startu.
    Zaloguj się
  • avatar
    Mam nadzieję że będzie taka dobra jak poprzednie częśći :)
  • avatar
    Dopóki na PC nie będzie Read Dead Redemption, to Call of Juarez jest jedyną serią w westernowych klimatach
  • avatar
    Nie ma multiplaya ?
    Bez sensu.

    Ile czasu zajmuje przejście wątku głównego (sandboxa pewno nie ma i idzie się jak po COD sznurku). Pykniesz kampanię i po grze.

    Podpowiem że jest demo tej gry na steamie !!! i to plus
  • avatar
    Straszna kiszka. Kto w ogóle gra w takie gry
  • avatar
    Bardzo fajna gra polecam i w nawet ok cenie.