
Tydzień z HUAWEI WATCH FIT 5 Pro - jak przekonywałem się do smartwatcha
Jak wygląda użytkowanie HUAWEI WATCH FIT 5 Pro w praktyce? By to sprawdzić, postawiłem się w pozycji osoby, która używa takiego smartwatcha po raz pierwszy w życiu, a dostała go w prezencie. Zobaczmy, co może zmienić się przez siedem dni.
Być może jesteście wśród tych 37 proc. Polaków, którzy nie posiadają i nie planują zakupu, lub wręcz przeciwnie - zakup jest na waszej liście najbliższych inwestycji. Spróbuję rozwiać wasze wątpliwości albo zasiać chęć posiadania smartwatcha na przykładzie HUAWEI WATCH FIT 5 Pro. Spędziłem z nim znacznie więcej niż tydzień, ale siedem dni to idealny czas na przyzwyczajenie się do takiego akcesorium. Zwłaszcza że to mniej więcej czas, jaki przy średnio intensywnym użytkowaniu powinien wytrzymać akumulator HUAWEI WATCH FIT 5 Pro.
Dzień 1 - zapoznanie z produktem
Wreszcie dostałem swój pierwszy zegarek. Wiadomo, najnowszy model, bo znajomi wiedzą, że rzadko zmieniam rzeczy, więc jeśli coś ma mi posłużyć długo, to produkt premierowy. Pudełko jak przy każdym innym smartwatchu, w środku HUAWEI WATCH FIT 5 Pro z bardzo jaskrawym pomarańczowym paskiem. Ja tylko mówiłem, że nie znoszę zapinania paska, a kiedyś lubiłem buty zapinane na rzepy. Ale do rzeczy. Wygląd pierwsza klasa, to nie jest produkt z niskiej półki. Przez chwilę myślałem, że dostałem Apple Watch.
Zakładam, wchodzi na mój duży nadgarstek bez problemu, ale to już tak na granicy możliwości paska. Zapiąć go trzeba, ale mocowanie na rzep sprawia, że w każdej chwili mogę go momentalnie przepiąć. A obwód nadgarstka zmienia się w ciągu dnia. Z lewej i z prawej strony koperty dziurki, które, jak dowiaduję się z opisu, to mikrofon, głośnik, ale też czujnik ciśnienia. Będę mógł z nim nurkować, ale pewnie bardziej w basenie niż w jeziorze Hańcza. Przez pierwszy dzień przedzieram się przez podstawowe ustawienia, bawię się tarczami i ich konfiguracją.
W zasadzie nie miałem zegarka od lat, nawet jeśli ten HUAWEI WATCH FIT 5 Pro ma pokazywać mi tylko godzinę, to i tak będzie dobrze. Ale nie, mam tu nawet informacje o fazach Księżyca, zachodzie Słońca. Kiedyś marzyłem, by mój zegarek był inny niż pozostałe i wyglądał gadżeciarsko. Teraz mogę to mieć. Ale wciąż nie rozumiem, dlaczego miałby mi on towarzyszyć każdego dnia.
Dzień 2 - smartwatch jako przedłużenie smartfonu, a czasem zamiast
Nie jestem osobą, która nosi smartfon w kieszeni spodni, a już na pewno nie w tylnej. Gdy fotografuję, to najczęściej sięgam po dodatkowe etui na telefon na pasku. Jestem jednak uzależniony od informacji (ważnych i mniej ważnych), które smartfon mi przesyła. Od dawna szukałem sposobu, by mój smartfon więcej czasu spędzał w plecaku/torbie.
To dlatego HUAWEI WATCH FIT 5 Pro z każdym dniem coraz bardziej przekonywał mnie, że jego użytkowanie ma sens. Przede wszystkim mogę rozmawiać prosto z zegarka. Owszem, nie mam tu eSIMa, ale Bluetooth 6.0 zapewnia spory zasięg, szczególnie w terenie otwartym. Mogę być nawet kilkadziesiąt metrów od plecaka, a i tak dostanę powiadomienie, odbiorę telefon, a nawet zadzwonię. W sklepie odkryłem, że rozmowa z zegarkiem wygląda zabawnie dla postronnych osób, więc gdy czas na dłuższe rozmowy, wolę go sparować ze słuchawkami Bluetooth.
Do pamięci smartwatcha wgrałem nawet kilka ulubionych albumów muzycznych i odtwarzam je sobie w wolnych chwilach. Smartwatch w pracy? Okazało się, że jak najbardziej - zerknięcie okiem na nadgarstek, ewentualnie kilka obrotów koronką, i wiem, co i kto ma do mnie interes. Jako fotograf doceniam w czasie sesji na dużych eventach łączność ze mną przez zegarek - ustawiam go na wibracje. Wiem, że są smartwatche z systemem Google, które są prawie minismartfonami, gdyby nie niewielki ekran.
Mój HUAWEI WATCH FIT 5 Pro tak dobry nie jest, ale na liście aplikacji są typowe zegarkowo-smartfonowe narzędzia. Stoper, alarm, nawet dyktafon, o którego używanie w ten sposób trudniej podejrzewać użytkownika. Mogę nawet zapłacić z pomocą HUAWEI WATCH FIT 5 Pro. Słyszałem, że niedawno Huawei miał z tym problemy, ale może to i dobrze, bo teraz działa z Curve Pay, którego używałem w smartfonie od pewnego czasu. Szkoda tylko, że tak mało jest aplikacji w AppGallery na zegarek, a te, które mogę zainstalować, nie są zwykle autonomiczne. Znajomy z Apple Watch ma ich dużo więcej.
Dzień 3 - odkrywam minitreningi
Dziś pora na zmianę tarczy. Ciekawa ta z poruszającą się pandą, ale chyba nie będę jej używał, bo nie lubię animacji na ekranie. Ale zaraz, ta panda chyba macha do mnie ręką - muszę sprawdzić, co to znaczy. I w ten oto sposób odkryłem minitreningi. Takie tam proste rzeczy, jak przewracanie oczami, udawanie ćwiczeń z drążkiem za głową, unoszenie nóg. Każdy trwa do kilkudziesięciu sekund.
Nie przypuszczałem, że to potrafi wciągnąć. Z początku po to, by odblokować sobie tarczę z miastem. Niestety Warszawa pojawi się po prawie 70 minitreningach, więc najwcześniej za tydzień zobaczę, jak wygląda. Wiedziałem, że można ćwiczyć w ciągu dnia, nie ćwicząc na siłowni, ale to panda zmobilizowała mnie do regularności. To dobra funkcja, jeśli ktoś spyta mnie o HUAWEI WATCH FIT 5 Pro, na pewno o niej wspomnę.
Dzień 4 - kontrola zdrowia, zegarek wie, czy dobrze śpię
Po kilku dniach użytkowania smartwatcha już wiem, dlaczego za nimi nie przepadałem. Nie znoszę informacji o zmianach pulsu, choć to normalne w trakcie aktywności. Ustawiłem więc tarczę, która pokazuje tylko godzinę, ale coraz częściej przyglądam się wskazaniom na dodatkowych ekranach HUAWEI WATCH FIT 5 Pro. Mogę nawet skonfigurować, które dane pojawiają się po przesunięciu palcem w lewo. Powoli zaczynam się przekonywać do HUAWEI WATCH FIT 5 Pro jako mojego prywatnego terapeuty.
Skoro, tak jak mówi producent, pomiary, choć niemedycznej klasy, są precyzyjne, to warto je brać pod uwagę. Nie spoglądam jednak cały czas na ekran, wolę pod koniec dnia spojrzeć na podsumowanie. EKG, pomiar sztywności tętnic, wykrywanie migotania przedsionków - to rzeczy, które kiedyś uważałem za normalne w trakcie wizyty u lekarza. A tu proszę, mogę przynajmniej spróbować takich badań o dowolnej porze dnia. I w pewnym sensie dzięki temu czuję się bezpieczniej.
Kto śpi z zegarkiem, ręka do góry - kiedyś myślałem, że to niewygodne mieć coś na nadgarstku w nocy. I fakt, nie zawsze czuję się w pełni komfortowo, ale od kilku dni nie zdejmuję HUAWEI WATCH FIT 5 Pro. Dowiedziałem się czegoś o tym, jak śpię. Nie w jakich godzinach, to przecież łatwo sprawdzić, ale jak ten sen wygląda. Okazuje się, że zawsze wybudzam się przed 5 rano, choć w praktyce tego nie pamiętam. Monitoring nawet zliczył, ile razy i jak długo w ciągu dnia drzemałem. Skąd on wie, że to nie sen, a także czy chrapałem? Muszę poczytać o tym, czym różni się sen głęboki od płytkiego i dlaczego każdy musi trwać odpowiednio długo.
Dzień 5 - rety, on pokazuje mi mapę w trakcie ćwiczeń
Podczas konfiguracji HUAWEI WATCH FIT 5 Pro skorzystałem z opcji map offline, wgrałem mapę swojej okolicy i zobaczymy, do czego to służy. Na liście aplikacji jest Petal Maps, ale to działa wtedy, gdy na smartfonie uruchomię nawigację. Nawet sprytnie, bo komunikaty, gdzie skręcić, widzę na zegarku. To jednak chyba nie te mapy? Wreszcie je odkryłem. Trzeba zacząć ćwiczyć w terenie, tzn. z zegarkiem, poruszać się na rowerze, biegać, a wtedy zegarek, gdy aktywujemy trening i śledzenie lokalizacji, pokazuje na jednej z plansz treningowych, gdzie jestem.
HUAWEI reklamował, że jego GPS jest bardzo precyzyjny. No to idę sobie, omijając samochody ulicą, i on to faktycznie zauważa. Z nim się nie zgubię, działa to dobrze nawet w lesie. Wcześniej szedłem lewą czy prawą stroną tego kanału? - takich pytań będzie z pewnością coraz mniej. Przebyte kilometry wskazywały mi zawsze, jak dużo przejechałem, przebiegłem, przeszedłem i to wszystko. Liczba kroków kojarzyła mi się z tym, że trzeba ich odpowiednią liczbę dziennie zrobić. Teraz eksperci mówią, że ważniejsza od liczby kroków jest ich jakość. No to dzięki mapie nie tylko się nie zgubię, ale oglądając zarejestrowaną trasę, czegoś więcej dowiem się o jakości moich ćwiczeń. I nie muszę zabierać ze sobą telefonu.
Wieczorem odkryłem, że w narzędziu Route Draw mogę zaprojektować trasę, którą potem, według instrukcji zegarka, pokonam. Wreszcie koniec ze sporami, którędy do celu. Będzie po mojemu.
Dzień 6 - znalazłem zagubiony rowerowy komputerek
Kiedyś miałem rowerowy komputerek, ale gdzieś się zapodział i też nie pokazywał wielu ciekawych informacji. Znalazłem aplikację rowerową, ale ja nie jestem z tych, co umieszczają przy każdej okazji smartfon na kierownicy w czasie jazdy. Długo nie mierzyłem więc nic podczas rowerowych wypraw.
I tu ponownie zapunktował HUAWEI WATCH FIT 5 Pro. Bo jego tryb rowerowy to w praktyce taki mały minikomputerek. Potrafi także ocenić, jak mocno pedałuję, podając moc wirtualną. Dobrze byłoby móc ocenić dokładnie szczytową moc, przy której się nie przeforsuję, ale pomiar tego tzw. FTP wykracza akurat poza możliwości tego FITa. Mimo to śledzenie zmian mocy wirtualnej i porównywanie z tym, jak zmienia się w tym samym czasie tętno, pozwoli na wstępną ocenę, czy właściwie spożytkowuję swoją energię.
W pamięci zegarka jest w sumie ponad 100 aktywności, które mogą być mierzone, oceniane i uwzględniane w planach treningowych. Przeglądam je i niektóre są proste jak steper, ale jest nawet tryb nurkowania. Można poćwiczyć wstrzymywanie oddechu. A jak nie w głąb, to może wzwyż, bo jest też narzędzie oceny adaptacji do wysokości. W Warszawie nie ma wysokich górek, nawet wjazd na Varso Tower nic nie dał, ale w górach to się na pewno przyda. Będę w końcu wiedział, czy nie przesadzam z tempem wspinaczki.
Dzień 7 - czas zajrzeć do aplikacji HUAWEI Zdrowie
Dziś padało przez sporą część dnia. HUAWEI WATCH FIT 5 Pro się wynudził, choć z pandą ćwiczyliśmy i odsłonięty został Dubaj. Zegarek już prawie domaga się ładowania, więc odłożyłem go na bok, a w tym czasie zgłębiam aplikację HUAWEI Zdrowie. Wcześniej podczas konfiguracji funkcji zegarkowych po prostu potwierdzałem tylko, żeby zegarek robił wszystko, co może, i jedyną rzeczą, jaką zgłębiłem na dobre, była lista tarcz.
HUAWEI Zdrowie poznałem, zanim HUAWEI WATCH FIT 5 Pro trafił w moje ręce. Teraz jednak różne ekrany zaczynają się zapełniać informacjami dzięki temu, że używam zegarka. W końcu zrozumiałem, czym jest grywalizacja aktywności. Miło widzieć, jak wypełniają się pierścienie aktywności, rośnie liczba przebytych kilometrów, wykonanych ćwiczeń. Nawet jeśli gram tylko ze sobą, to z korzyścią.
Wreszcie plany treningowe, monitorowanie spożycia kalorii. W Inteligentnym planie treningowym można wybrać sobie cel, nawet tak ambitny jak przygotowanie do maratonu. Trzeba podać, jak biegało się wcześniej, a oprogramowanie pokaże plan przygotowań i niestety aktywowac czlonkostwo Huawei Zdrowie+. Tak, na rynku jest masa narzędzi, które nas policzą, zmierzą i ocenią, czy jesteśmy zdolni osiągnąć cel. Dobrze jednak mieć to w jednej aplikacji wraz z danymi z zegarka. Roczna oplata za Huawei Zdrowie+ jest na poziomie 200 zł. To opcjonalny koszt, ale myślę że nie wygorowany .
Od zera do bohatera
I tak w ciągu siedmiu dni z osoby, która smartwatcha traktowała jako ciekawostkę, stałem się świadomym użytkownikiem HUAWEI WATCH FIT 5 Pro. Kuriozalnie, to właśnie dzięki kontrolowaniu swojej aktywności, zdrowia, mam więcej czasu na inne rzeczy.
W rzeczywistości ten tydzień to eksperyment, który pozwoli wam wczuć się w rolę takiego niezdecydowanego kandydata na posiadacza HUAWEI WATCH FIT 5 Pro. W rzeczywistości używam smartwatche od dawna, choć wcale nie byłem w awangardzie użytkowników takich akcesoriów. Nabrały one dla mnie znaczenia, gdy zrozumiałem, że kluczem do akceptacji produktu nie jest tyle atrakcyjna cena, co umiejętność wpisania jego funkcji w moją codzienność.
Czy HUAWEI WATCH FIT 5 Pro to jedyny słuszny wybór? Pewnie, że nie, choć to bardzo dobry smartwatch o uniwersalnym charakterze. W praktyce drobne niuanse, różnice w sposobie zbierania i prezentacji danych, integracji z daną aplikacją sportową, czy nawet czasie pracy - Huawei, mimo całej chwały, nie jest tu rekordzistą - mogą zadecydować o wyborze produktu innej marki (Amazfit, Garmin). Być może lepiej dopasowanego do danego ekosystemu produktowego (Xiaomi, Oppo, Samsung, Apple), choć Huawei zapewnia, że jego produkt działa prawidłowo z każdym smartfonem z Android i iOS. Ciekawe, jak sprawdzi się w parze z Google Zdrowie (nowe wdrożenie Google Fit), gdy aplikacja oficjalnie trafi na smartfony.
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Huawei. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wyglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.










Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!