Na topie

Dawn of War 3 vs farbki i pędzelek – ostateczne starcie

Autor:

Szef strefy Gry

więcej artykułów ze strefy:
Gry

Kategoria: Gry Gry komputerowe Gry planszowe Tematyka: strategia Producenci: Relic Entertainment SEGA

Czas przyjrzeć się Malarzowi Armii z Dawn of War 3 i sprawdzić co lepsze dla Kosmicznych Marines – cyfrowy warsztat malarski czy realne farbki i pędzelek.

  • Dawn of War 3 vs farbki i pędzelek – ostateczne starcie | zdjęcie 1
  • Dawn of War 3 vs farbki i pędzelek – ostateczne starcie | zdjęcie 2
  • Dawn of War 3 vs farbki i pędzelek – ostateczne starcie | zdjęcie 3
  • Dawn of War 3 vs farbki i pędzelek – ostateczne starcie | zdjęcie 4

92%

Ocena benchmark.pl

 

Warhammer 40.000: Dawn of War III (PC)

Cena od 99.00 do 119.00

Zobacz wszystkie oferty

Plusy

- intrygująca opowieść w kampanii fabularnej,
- 3 całkowicie odmienne frakcje,
- zmieniona, ale wciąż unikatowa mechanika rozgrywki,
- zabawne pomysły na zadania w czasie niektórych misji fabularnych,
- doktryny wojenne wpływające na przebieg potyczek,
- przemyślany tryb wieloosobowy,
- niezła oprawa audiowizualna,
- malarz armii jako miły dodatek,
- doskonały klimat Warhammera 40.000.

Minusy

- nieco kłopotliwe tłumaczenie orkowej mowy,
- brak przerywników filmowych z prawdziwego zdarzenia,
- wymóg stałego połączenia z siecią, nawet w czasie rozgrywania kampanii fabularnej,
- drobne błędy techniczne.

A A

O tym, że Warhammer 40K doczekał się nowej gry komputerowej zapewne wie już zapewne każdy fan tego uniwersum. O rasowych graczach, domorosłych strategach i sieciowych wymiataczach nie ma nawet co wspominać, bo oni na nadejście Dawn of War 3 od Relic Entertainment czekali jak na rozżarzonych węglach.

Teraz, gdy tytuł ten już oficjalnie znalazł się na półkach sklepowych, część graczy rozsmakowuje się pewnie właśnie w kampanii fabularnej. Inni powolutku rozgrzewają łącza szykując się na pierwsze sieciowe potyczki. Ja tymczasem postanowiłem pobawić się cyfrowym Malarzem Armii, mechaniką Dawn of War 3, której zapewne mało kto się spodziewał.

Dawn of War 3 - Gorgutz w malarzu armii

No bo powiedzmy sobie szczerze, ilu z graczy, fanów serii Dawn of War 3 choć raz w życiu pomalowało jakąś figurkę z tego niezwykłego uniwersum? Zapewne niewielu. Ale tym ciekawiej przedstawiają opcje Malarza Armii, który w niezwykle przystępny sposób pozwala wejść w świat malowania pojedynczych figurek, oddziałów, a potem i całych armii. 

Co by nie mówić, to między innymi dzięki tym miniaturkom, do samodzielnego poskładania i pomalowania, świat Warhammera 40000 wciąż trzyma się dziarsko, choć właśnie stuknęło mu 30 lat!

Malowanie po ekranie w Dawn of War 3

Ukryty pośród zakładek głównego menu Malarz Armii z pewnością nie będzie miejscem, w które skierują swoje pierwsze kroki świeżo upieczeni posiadacze gry. Raz, że kusić ich będzie tryb kampanii, dwa – że zaraz za nim umieszczono opcje zabawy wieloosobowej, i trzy – że bardziej intrygująco zapowiada się zawartość zakładki „Elitarni” niż coś traktującego o malowaniu.

Ale na wszystko przyjdzie czas i koniec końców chyba każdy posiadacz Dawn of War 3 wyląduje w cyfrowym świecie warhammerowych figurek i opisujących je barw. Malarz Armii daje bowiem jedyną w swoim rodzaju okazję to poeksperymentowania z kolorami i oznaczeniami oddziałów poszczególnych armii, by potem móc je wykorzystać w czasie rozgrywek wieloosobowych.

Dawn of War 3 - rozgrywka wieloosobowa

Twórcy Warhammer 40.000: Dawn of War 3 podeszli do sprawy wirtualnego malowania figurek profesjonalnie. Po pierwsze - udostępniając nam wszystkie występujące w grze oddziały, z każdej z 3 armii biorących udział w konflikcie. Po drugie – przygotowując dlań pełną paletę wzorów malowań. I wreszcie po trzecie – oferując barwy i odcienie z oryginalnej gamy kolorystycznej farb Citadel, dedykowanych figurkom Games Workshop.

A jak w Malarzu Armii się „maluje”? Nic prostszego. Weźmy na przykład takich Kosmicznych Marines, prawdziwą ikonę Warhammera 40.000. Wystarczy wybrać ich zakładkę w górnym menu, po czym wskazać interesujący nas oddział bądź jednostkę, a pojawi się ona na obrotowej, stylizowanej podstawce. 

Wraz z nią na ekranie wyświetlona zostaje lista wzorów malowań, w tym przypadku ustawionych wedle klasycznych barw poszczególnych zakonów Adeptus Astartes. Co najlepsze, każdą znajdująca się tu pozycję można dowolnie modyfikować (a później i zapisać, ale już pod własną nazwą). I właśnie do tego służą owe 4 duże, barwne kulki umieszczone pod wybranym aktualnie modelem.

Dawn of War 3 - zwiadowcy w malarzu armii

Jak łatwo się domyślić, każda z nich odpowiada za określone elementy modelu. I nieważne czy będą to spodnie zwiadowców, naramienniki Dewastatorów czy też korpus Drednota – wystarczy kliknięcie dowolnej „kulki” by otworzyć całą dostępną paletę kolorów. Dla ułatwienia dodano tu jeszcze pasek grupujący określone barwy oraz menu pozwalające zawęzić obszar poszukiwań do konkretnych rodzajów farby – od błyszczącej, po egzotyczne.

Nie zapomniano oczywiście o zdobiących poszczególne jednostki insygniach. To ta ostatnia, 5 kulka. Jej kliknięcie otwiera równie bogate menu różnego rodzaju oznaczeń. W realnym, malarskim świecie bitewnego Warhammera 40.000 rolę tę powierzono kalkomaniom dostępnym chyba w każdym zestawie.

Dawn of War 3 -dewastatorzy i insygnia do wyboru

Złóż, posklejaj, pomaluj

A skoro już mowa o bawieniu się prawdziwymi pędzelkami i farbkami – jak to wygląda w praktyce? Na pewno nie jest to takie proste, jak w Malarzu Armii. Bo choć gra korzysta z oryginalnej palety kolorów i aktualnie obowiązującego nazwewnictwa farbek Citadel, to jednak ich gama i możliwości w realnym świecie są większe…i znacznie bardziej skomplikowane.

Zacznijmy od tego, że farbki Citadel tworzą jeden, niezwykle spójny, a zarazem bardzo rozbudowany system. W jego skład wchodzą farby bazowe, płyny cieniujące (do łatwego i szybkiego wydobywania cieni figurek), farby warstwowe (idealne do rozjaśniania krawędzi) oraz suche kompozyty (doskonałe do akcentowania detali).

Jakby tego było mało system zasilają jeszcze specjalne roztwory do laserunku, lakiery techniczne do zadań specjalnych, farby krawędziowe oraz supergęste mieszaniny, których jedynym zadaniem jest stworzenie realistycznej tekstury podstawek. 

Dawn of War 3 - prawdziwe malowanie figurek

Przy takiej różnorodności wejście w świat malowanego Warhammera, szczególnie dla mniej zapalonych fanów tego uniwersum, wydaje się zadaniem wręcz karkołomnym. Stąd też pomysł Games Workshop na zestawy początkowe, zawierające nie tylko figurki do samodzielnego złożenia, ale i zestaw podstawowych farb do ich pomalowania. Coś jak Malarz Armii w wersji „zrób to sam by Adam Słodowy”.

Dysponując jednak odpowiednim zapleczem farbek i….anielską wręcz cierpliwością można osiągnąć naprawdę niezłe efekty. Spójrzcie na zdjęcia złożonego, posklejanego i pomalowanego przeze mnie Drednota. 

Dodam tylko, że jego obecny wygląd to rezultat ponad 10 godzin „pracy” i całej masy farb – od bazówek, po suche kompozyty, laserunki i lakiery na kalkomanie. Mimo to wciąż wydaje mi się, że czeka mnie jeszcze wiele poprawek. I sporo nerwów. 

Dawn of War 3 - drednot z zestawu
Od lewej - Drednot po złożeniu i sklejeniu, po pokryciu czarnym podkładem i po pomalowaniu (w 80%)

Dawn of War 3 a prawdziwe malowanie Drednota

Skąd te nerwy? No to spójrzcie na rozmiar tej figurki – wiecie, że ma ona jedynie 5 cm wysokości? To teraz pomyślcie, że pod symbolem czaszki z piórami winien znajdować się napis… Dla takiego choleryka jak ja będzie to zapewne istny mission impossible.

Najlepsze w tym hobby są jednak próby i eksperymenty napędzane przez prawdziwych profesjonalistów-wymiataczy i „produkowane” przez nich małe dzieła sztuki. Wystarczy spojrzeć do sieci by znaleźć prawdziwe perełki, przy okazji ustawiając sobie wyżej poprzeczkę. Zresztą co tu dużo mówić – sami zobaczcie jakie rzeczy można wyczarować operując pędzelkami i farbkami.

Dawn of War 3 - drednot pomalowany przez profesjonalistę
Dawn of War 3 - Paladin pomalowany przez profesjonalistę

Myszka kontra pędzel - dla każdego coś dobrego

Nie łatwo zestawić ze sobą tak dwa odmienne światy, nawet jeśli zarówno granie na komputerze w taką produkcję jak Dawn of War 3, jak i sklejanie, a potem malowanie figurek to dwa pełnowymiarowe hobby. Na tym tle cyfrowy Malarz Armii to jedynie miła ciekawostka. 

Owszem, daje on całkiem niezły przedsmak realnej zabawy farbami, ale chciałoby mieć nieco większą swobodę w operowaniu detalami. Na plus należy zaliczyć twórcom fakt udostępnienia w grze różnych odcieni tej samej farby, co w realnym świecie wymaga już nieco eksperymentowania z mieszaniem kolorów. 

Mimo to jednak operowanie jedynie trzema kolorami plus jednym odpowiedzialnym za wszelkie ozdobniki to troszkę mało w porównaniu do tak ogromnej palety farb i ich rodzajów jakie oferuje system Citadel. Z drugiej jednak strony przyjrzyjcie się prezentowanym zdjęciom – cyfrowe jednostki nie potrzebują ani lakierów, ani specjalnej tekstury na podkładce, ani tym bardziej cieniowania. 

Wystarczy obrócić model dookoła by zobaczyć, że światło samo idealnie rozkłada się po modelu. Wszak to komputer – on sam doskonale wie jak zająć się takimi detalami.

Dawn of War 3 - drednot w malarzu armii
Dawn of War 3 - Drednot w malarzu armii w rzucie bocznym

Tym bardziej jednak dziwi mnie, że pośród kolorów w Malarzu Armii znalazły zarówno te z nazwą lakierów, jak i płynów cieniujących. Co więcej można je wybrać nawet jako barwę podstawową, a przecież same w sobie nie generują one koloru, a jedynie uwypuklają detale już pomalowanej figurki. 

Idealny przykład do kolor „Krew dla Boga Krwi”, który w malarzu Dawn of War 3 występuje w kilku odcieniach. W systemie Citadel tymczasem jest to specjalna farba techniczna stworzona przede wszystkim z myślą o jak najwierniejszym oddaniu barwy krwi na elementach modelu. Można nią nawet tworzyć rozpryski delikatnie pocierając palcem pędzel. 

Dawn of War 3 - farbka techniczna krew dla boga krwi

Oczywiście, taka a nie inna budowa Malarza Armii ma swoje pełne uzasadnienie w grze. Wszak malowane w nim figurki mają przecież nie tyle cieszyć oczy czy też posłużyć do zasilenia armii ulubionego bitewniaka, a trafić do rozgrywek wieloosobowych Dawn of War 3. Tam liczą się tylko podstawowe barwy, bo i tak mało kto ma czas przyglądać się jednostkom w wielkich zbliżeniach. Stąd obrana droga kompromisów.

Nieważne jednak czy wybierzecie cyfrowego Malarza Armii w Dawn of War 3 czy chwycicie za prawdziwy pędzelek, by zmierzyć się ze swoją pierwszą miniaturową figurką – liczy się tylko dobra zabawa. A jeśli towarzyszy temu spore wyzwanie to jeszcze lepiej. To jak? Ku chwale Imperatora…i do roboty!

Odsłon: 4897 Skomentuj artykuł
Komentarze

1

Udostępnij