Gry

O koniach, karabinach i skarbach

opublikowano przez Jakub Jakubowicz w dniu 2018-10-31

A jak było naprawdę?

Wiadomo, świat kowbojów to świat legend. No, ale jakiś kontakt z rzeczywistością trzeba mieć. Rockstar Games utrzymuje go przede wszystkim w obszarze fizyki. Jeżeli przerzucacie się z jazdy konnej znanej z Assassin’s Creed: Odyssey na tę z Red Dead Redemption 2, to czeka Was ogromny szok. Tutaj koń może skręcić kark, nawet jeśli każemy mu zeskakiwać z niewielkiej wysokości.

Z kolei zjeżdżając z pagórka wierzchowiec będzie ślizgał się po stromym zboczu i przysiadał na zadzie. Galop zaś będzie kosztował go więcej punktów wytrzymałości, jeśli teren będzie się wznosił, a nie opadał. Do tego dochodzą, rzecz jasna, szczegóły fizjologiczne, takie jak wydalanie (nie tylko w formie stałej, ale i ciekłej, o czym zaświadczają żółte plamy na śniegu).

Red Dead Redemption 2 - klimatyczna mgła

To samo dotyczy głównego bohatera – nie, tym razem nie chodzi o wydalanie, ale o fizykę. Zwykle w świecie gier jest tak, że albo da się podejść po jakiejś stromiźnie albo nie. W Red Dead Redemption 2 zdarza się, że po początkowym sukcesie Arthur Morgan się poślizgnie i przejedzie tyłkiem po żużlu. Co, rzecz jasna, zaowocuje uwalanym ziemią płaszczem. (Ciekawostka: dźwiganie ubitej zwierzyny skończy się z kolei zakrwawionymi ciuchami.)

Takich szczegółów i szczególików jest tu całe mnóstwo – raz dotyczą one poruszania się bohatera, innym razem odżywania, pogody, zwierząt, handlu, transportu itd. itp. Mógłbym więc wymieniać wszystkie te detale, rozpisując się o jedzeniu, które trzeba spożywać regularnie, żeby Arthur Morgan nie stracił na wadze. 

Mógłbym mówić o animacji skórowania zwierząt, która zajmuje ładnych parę sekund i wiąże się z faktycznym (a nie udawanym, jak w innych produkcjach) zdzieraniem skóry ze zwierza. Albo o brodzie, która rośnie, o witaniu się ze znajomymi, o kupowaniu biletów na pociągi…

Wierzcie mi, ta lista byłaby niewyobrażalnie długa. Zamiast tego opowiem historię, która pokaże, jak część z tych rzeczy działa w praktyce. A także – jak druga część nie działa i z realizmem ma niewiele wspólnego.

Red Dead Redemption 2 - podróż wozem

Pewnego pięknego dnia w miasteczku Valentine świsnąłem jednemu z mieszkańców konia (w celu, o którym nie będę się rozpisywał, bo nie jest istotny dla tej opowiastki). Kiedy wierzchowiec nie był mi już potrzebny, zdecydowałem się oddać go właścicielowi. Dla punktów honoru, ale i z wrodzonej uczciwości. 

Ledwie wjechałem do miasta, usłyszałem wołanie. Tak, tak, to głos faceta, któremu zakosiłem konia. Pogodziliśmy się, powiedzieliśmy sobie, że tylko pożyczyłem czteronoga i na tym cała sprawa się zamknęła. Beztrosko ruszyłem na spacer po miasteczku.

Zaszedłem do saloonu, gdzie, słuchając opowieści barmana, wychyliłem głębszego, żeby odnowić swój wskaźnik koncentracji… Co, co? A no, właśnie, to jeden z tych mniej realistycznych elementów, aczkolwiek można go potraktować z przymrużeniem oka. Koncentrację (czyli wartość, która pozwala na używanie zdolności Dead Eye) odnawia się między innymi paląc papierosy lub pijąc alkohol. Ok, uznaję to za żart twórców i wracam do mojej opowieści.

Red Dead Redemption 2 - pogoń

Wypiłem, żeby odnowić koncentrację, zjadłem, żeby zregenerować zdrowie i wytrzymałość, po czym skierowałem swoje kroki do biura szeryfa. Nie, żeby oddać się w ręce sprawiedliwości, ale po to, by przyjąć zlecenie na pewnego bandziora. Konkretnie fałszywego lekarza ukrywającego się gdzieś nad rzeką.

Robota skombinowana – zatarłem ręce, - czas zarobić parę dolców! W drogę! No tak, ale – czym? Konia oddałem przecież prawowitemu właścicielowi. To tak mnie twórcy Red Dead Redemption 2 nagradzają za uczciwość? Właśnie tak! Realistycznie. Oddałeś konia, to nie masz konia. Prosty rachunek!

Trudno! Jak uczciwość nie popłaca, trzeba się uciec do przestępstwa. Postanowiłem więc raz jeszcze zwędzić konia. Akurat stał jeden przed sklepem, więc zaszedłem go od tyłu i… I wiecie, że konia nie zachodzi się od tyłu, prawda? Wierzgnął, kopniakiem powalił mnie na ziemię, aż wylądowałem w błocie, oblepiony nim od stóp po czubek głowy.

Normalnie od razu poszedłbym do hotelu, żeby wziąć kąpiel (tak, tak, w Red Dead Redemption 2 trzeba dbać o czystość tak swoją, jak i swojego wierzchowca), ale koń wjechał mi na ambicję. Podszedłem do niego raz jeszcze – teraz od boku.

Ku mojemu zdumieniu na ekranie wyświetliła się jedynie opcja splądrowania juków. A co z kradzieżą konia? Długo się nad tym głowiłem i koniec końców udało mi się ustalić, że kraść konie, owszem, można, lecz nie te, które są przywiązane do czegokolwiek. W tym punkcie realizm po raz kolejny ponosi klęskę i tym razem nie sposób już tego uznać za żart.

Red Dead Redemption 2 - klimatyczne lokacje

Nieźle wkurzony ruszyłem w końcu piechotą, licząc na to, że po drodze znajdę jakiś środek transportu. I faktycznie! Ledwie wyszedłem z miasta, na drodze pojawiła się okazja. Podszedłem do jeźdźca na karym rumaku, ale głupio mi było tak bez powodu palnąć mu w łeb, więc najpierw wybrałem opcję dialogową „Podjudzanie”.

Jak sama nazwa wskazuje, facetowi zaraz skoczyło ciśnienie. Sięgnął po strzelbę, ale ja byłem szybszy. Szczęśliwie nikogo nie było w okolicy (w innym przypadku musiałbym jeszcze złapać i zastraszyć świadka, żeby nie doniósł na mnie szeryfowi), więc ze spokojem splądrowałem ciało, po czym uspokoiłem konia wystraszonego strzelaniną. Obok głaskania, wyczesywania i karmienia, to jedna z opcji, które pozwalają na nawiązanie więzi z koniem, a ta owocuje, ogólnie rzecz biorąc, lepszą współpracą ludzko-zwierzęcą.

Dosiadłem wierzchowca i… Nie przejechałem nawet dwóch metrów, bo wywinął orła na głazie, którego wiedźmińska Płotka nawet by nie zauważyła, i w ten sposób dokonał swego końskiego żywota. No tak… Realizm, psia jego mać!
Znowu byłem pieszo, ale też zaraz pojawiła się następna okazja na pozyskanie konia. Kolejnego jeźdźca postanowiłem potraktować inaczej, niż pierwszego. Na ekranie pojawiła się opcja „Ukradnij konia”, więc czym prędzej skorzystałem z niej. Arthur Morgan zawołał: „Hej, dawaj konia!”, na co jeździec odkrzyknął: „Nie, to mój koń!” i odjechał. Co tu dużo mówić – zupełnie jak w życiu!

No właśnie, i takich smaczków jest całe mnóstwo. Zresztą, w Red Dead Redemption 2 wszystkiego jest całe mnóstwo. Bo realizm realizmem, ale nie można wiecznie przyglądać się Arthurowi Morganowi, jak ślizga się na lodzie (mimo, że ślizga się jak żywy!). Trzeba sobie czas jakoś zorganizować i Red Dead Redemption 2 podsuwa na to mnóstwo pomysłów.

Red Dead Redemption 2 - nietypowe znalezisko

Niby nic...

...a cieszy. Tak z grubsza, starym wyświechtanym sloganem, można podsumować to wszystko, co oferuje nam Red Dead Redemption 2 (poza głównymi misjami, rzecz jasna). Roi się tutaj od drobnostek, które jednak dają niewyobrażalną ilość frajdy.

Zacznę od gangu, którego obóz stanowi swego rodzaju bazę wypadową. Każdy ze zrzeszonych tu drabów ma obowiązek dokładać się do wspólnej kasy. To dotyczy także Arthura Morgana. Na szczęście w mojej mocy leżało dysponowanie wszystkimi środkami. A można je wydać między innymi na ulepszenie wagonów z zaopatrzeniem, obicie obozowych stołów skórą lub porozwieszanie zwierzęcych czaszek na wozach.

I aż chce się to robić – nawet kiedy chodzi wyłącznie o elementy dekoracyjne. Chociażby dlatego, że bandycka brać to przesympatyczna ekipa, z którą miło usiąść przy ognisku i pogawędzić. Czy poznaliście w jakiejkolwiek innej grze kompanię, która tak się podekscytuje waszym szczęśliwym powrotem z misji, że zorganizuje imprezę i nie przepuści, aż z nimi nie oblejecie sukcesu? No właśnie, i jak tu nie pokochać gangu Dutcha?

Red Dead Redemption 2 - nowy przyjaciel w barze
Spotkanie z żebrakiem-weteranem wojny secesyjnej

A skoro już zgadało się o czaszkach zwierząt, trzeba wspomnieć, że polowanie to integralna część Red Dead Redemption 2. Można się wyprawić na mniej lub bardziej legendarną zwierzynę, a w jej zlokalizowaniu pomoże kowbojski odpowiednik „wiedźmińskich zmysłów”. Z upolowanego zwierza pozyskuje się mięso, części potrzebne do tworzenia talizmanów, a przede wszystkim skóry, które wprawny traper może przerobić na przykład na ciuchy, bądź siodło.

Rzecz jasna, te ostatnie można też kupić. Arthur Morgan zawsze chętnie zabawi się w szafiarkę, przymierzając coraz to fikuśniejsze czapki, płaszcze, kurtki czy buty. To samo dotyczy wierzchowca. Stajnie oferują pełen asortyment końskich akcesoriów – od siodeł, przez strzemiona, po derki.

Oczywiście, w Red Dead Redemption 2 nie mogło też zabraknąć całego arsenały spluw. Każda z nich dodatkowo podlega ulepszeniom i personalizacji. Do wyboru jest wzór na drewnie, długość lufy, a nawet to, czy kolba karabinu będzie obciągnięta skórą czy nie. Fani rusznikarstwa znajdą tu coś dla siebie. Zwłaszcza, że dobrze zaopatrzyć się w parę porządnych koltów (lub znaleźć unikalną broń eksplorując świat), kiedy się szykuje napad.

Red Dead Redemption 2 - zakupy w sklepach
Zakupy w sklepach najlepiej robi się poprzez katalogi z towarami

Ano właśnie, skoro Dziki Zachód, skoro bandyci, to nie może też zabraknąć napadów z bronią w ręku. Tylko skąd się dowiedzieć, gdzie są pieniądze, a gdzie ich nie ma? Czy lepiej powodzi się lekarzowi czy barmanowi, bo nie wiem, którego obrobić!

Z pomocą nie raz przyszli mi koledzy po fachu, którym pomogłem, dajmy na to, w ucieczce z policyjnego (o ile to określenie ma zastosowanie do tego, jak działało prawo na Dzikim Zachodzie) transportu. Chętnie odwdzięczali się informacją na temat finansowo atrakcyjnej możliwości rabunku.

A jeżeli komuś nie w smak kradzieże, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby poszukał skarbów. Tak, tak, od czasu do czasu od nieznajomych dostałem mapę (przypominającą pirackie szkice z Assassin’s Creed: Black Flag), która prowadziła do ukrytego skarbu. Jeśli więc ktoś gustuje w spacerach i dopasowywaniu widoczków do rysunków, to jest to zabawa w sam raz dla niego.

A to tylko część z atrakcji, jakie można napotkać w Red Dead Redemption 2, choć już te kilka przykładów pozwala zrozumieć, z jak bogatym światem mamy tu do czynienia. Aż czasami, płynnie przeskakując z jednego zadania na inne, można się tam naprawdę zagubić. W najprzyjemniejszy z możliwych sposobów, rzecz jasna.

Red Dead Redemption 2 - mapa skarbów

Red Dead Redemption 2 – czy warto kupić?

W Red Dead Redemption 2 historie piszą się same. Jedno wydarzenie goni drugie, misje przeplatają się z przypadkowymi przygodami… Ale właśnie to stanowi o sile tego tytułu. Nie pamiętam drugiej takiej produkcji (za wyjątkiem Wiedźmina 3, jasna sprawa!), w której miejscami zapominałbym, że „to tylko gra”. 

A jeśli nie gra to co? Opowieść – ale opowieść tylko po części napisana przez twórców, a po części sklejająca się sama z tych wszystkich pobocznymi atrakcji, którymi naszpikowano westernowy hit Rockstara.

Aż strach myśleć, co będzie, kiedy na konsole i pecety trafi „nakładka” na Red Dead Redemption 2 dodająca tryb wieloosobowy. Wtedy chyba wszyscy na pełen etat zostaniemy wirtualnymi rewolwerowcami! W każdym razie ja się tego poważnie obawiam.

Red Dead Redemption 2 - czapka ze skunksa

Porzucę jednak rozważania o przyszłości, powracając jeszcze na chwilę do nowości od Rockstara w takiej wersji, w jakiej jest ona dostępna na ten moment. Bo na koniec muszę powiedzieć jedno – krótko i radykalnie: takie właśnie powinny być gry. Takie, jak Red Dead Redemption 2. Jasne, parę wad się znajdzie, ale i tak tę produkcję można stawiać innym za wzór, bo nadzwyczaj zgrabnie wskoczyła na najwyższą półkę wirtualnej rozrywki.

Zatem z czystym sumieniem można polecić zakup Red Dead Redemption 2... Ha, polecić! Dobre sobie! Ten tytuł to tak naprawdę, mówiąc z angielska, „must-have”. Zwłaszcza, jeśli się uwielbia rozgrywkę prowadzoną w umiarkowanym tempie i produkcje, w których można się zanurzyć bez reszty, wiodąc w ich świecie swego rodzaju „drugie życie”. A co jeśli się nie przepada za takim rodzajem zabawy? Cóż… Dla Red Dead Redemption 2 warto się do niego przekonać. Za wszelką cenę.

No, powiedziałem, co trzeba, jasno postawiłem sprawę i teraz dopiero z czystym sumieniem mogę kończyć. Żegnajcie więc, bo preria znów mnie wzywa. W końcu pociągi same się nie obrabują.

Red Dead Redemption 2 - zabawa w łowcę nagród

Maciej PiotrowskiRed Dead Redemption 2 okiem growego dinozaura
Maciej Piotrowski

Red Dead Redemption 2 musiało być doskonałe. Nie było innej opcji. Zbyt długo czekaliśmy na tę grę, żeby dostać coś „tylko” dobrego. Całe szczęście Rockstar świetnie zdawał sobie z tego sprawę dzięki czemu dostaliśmy grę absolutnie fantastyczną. Grę, która oczarowuje idealnym westernowym klimatem, urzeka nieśpiesznym opowiadaniem swojej historii, cieszy dużą swobodą rozgrywania poszczególnych misji i która, co najważniejsze, wciąga jak diabli.

Ale najlepsze jest to, że magnesem jest tu nie tyle sama fabuła, a cała ta westernowa otoczka, która pozwala nam robić to na co w danej chwili mamy ochotę. Chcemy zapolować na grubego zwierza? Żaden problem. Chcemy poszukać skarbów? Też da się zrobić. A może mały wyskok „na rybki”? Czemu nie. Ba, jest tu nawet zabawa w paleontologa i szukanie kości dinozaurów.

Red Dead Redemption 2 - widok z pierwszej osoby

To wszystko to jednak dodatki. Znacznie lepiej wkręcają w klimat totalnie zaskakujące nas momenty. Coś co przychodzi tak naturalnie, że nie wygląda na oskryptowane akcje. Przykład? Jadąc konno przed siebie usłyszałem głosy kilku kłócących się ze sobą gostków. Nie wiedziałem jeszcze kto to, ale pojechałem w ich kierunku. Niestety, gdy do nich dotarłem owa przedziwna czwórka siedziała już w łodzi i powoli odpływała od brzegu. 

Cóż, było robić, zignorowałem ich a oni mnie. Później jeszcze słyszałem jak rozmawiali ze sobą o karmieniu rybek trupami. Wówczas też w moim dzienniku pojawiła się informacja że natrafiłem na nowy gang. I nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie kilka godzin później, gdy rozbiłem obóz dość daleko od tamtego miejsca, w nocy nagle koło mojego ogniska znalazł się nieproszony gość, którego nadejścia zresztą nawet nie zauważyłem.

Niby poprosił tylko by móc się ogrzać, ale chwile później jego koleżka już trzymał mnie na muszce. Cóż się okazało? Że to właśnie członkowie owego gangu przyszli mnie odwiedzić i „ życzliwie” ostrzec, że zapuściłem się na ich tereny. Źle się to dla nich skończyło, ale to już inna historia.

Red Dead Redemption 2 - klimatyczne westernowe miasteczko nocą

Innym razem, gdy w końcu po swobodnej wędrówce zdecydowałem się rozpocząć kolejne zadanie z kolegą z naszego gangu, usłyszałem od niego, że mam prowadzić, bo już pewnie doskonale znam drogę. Wszak dwa dni włóczyłem się po okolicy nie odwiedzając obozu. I faktycznie, nie było mnie tam 2 dni. To się nazywa prawdziwa immersja!

To właśnie dzięki takim smaczkom nie ma się dosyć Red Dead Redemption 2. Nawet jeśli gra niemiłosiernie irytuje różnego typu bzurami – a to człowiek pomyli się w klawiszologii i zamiast pogadać postraszy kogoś bronią, a to znowu głupio zginie przez błądzący gdzieś kursor w trybie Dead Eye, tracąc przy tym skórę legendarnego niedźwiedzia albo jeszcze lepiej, nasz koń wywinie orła (razem z nami) potykając się o mały kamień, choć chwilę wcześniej przeskakiwał przez większy.

Ale to wszystko to przy rozmachu Red Dead Redemtopn 2 to naprawdę pikuś. Zresztą im więcej czasu spędzisz z Arturem Morganem przemierzając tereny coraz mniej Dzikiego Zachodu tym więcej jesteś w stanie tej grze wybaczyć. Moja ocena: 4,8/5

Ocena końcowa Red Dead Redemption 2:

  • rewelacyjny, otwarty świat
  • fenomenalny westernowy klimat
  • wciągająca fabuła
  • barwne i wyraziste postaci
  • mnóstwo zadań i aktywności pobocznych
  • malownicza grafika i świetna oprawa dźwiękowa
  • satysfakcjonujące i dynamiczne strzelaniny
  • wysoki poziom realizmu...
     
  • ...który z rzadka zaskakuje oderwanymi od rzeczywistości rozwiązaniami
  • wolne tempo rozgrywki nie każdemu przypadnie do gustu
  • sporadyczne błędy uprzykrzające rozgrywkę
  • niekiedy sterowanie bywa dość dziwaczne
     
  • Grafika:
    super
  • Dźwięk:
    super
  • Grywalność:
    super

Ocena ogólna:

98% 4,9/5

Super Produkt

Za bezpłatne udostępnienie gry Red Dead Redemption 2 na potrzeby niniejszej recenzji dziękujemy firmie Cenega 

avatar
Dodaj
  • avatar
    Fajna gra, fajny klimat ale czuc ze czasami smierdzi normalnie GTA :)

    Ja szału w tej grze nie czuję bo nie jestem jej fanem, tak samo jak nie jestem fanem GTA ale nie mozna jej odebrać tego ze jest swietnie zrobiona a tereny są naprawde duże i dobrze zaprojektowane.
    Jest tez sporo detali które ukazują realizm produkcji - kto zapierdzielał koniem po stepach i przywalił w drzewo ten wie :D
    Albo jak kogos skroili gdzies bo włóczył się w nocy to też wie o czym mowa :)

    Spoko giera ale mnie najbardziej irytuje w niej sterowanie głównym bohaterem bo jest ono lekko mowiąc dziwnie nieintuicyjne na samym początku.
    Przyciskologia tez woła o pomste do nieba :D bo jest zupełnie odwrotna niż to co spotyka się w innych tego typu grach ;) no ale mozna przywyknąć że zamiast biegac to się kogos przypadkiem zastrzeli :)
  • avatar
    Graficznie to ta gra wygląda biednie i to nawet na XOX jakość tekstur i płynność gry masakra. Jak dla mnie wydana co najmniej 3 lata za późno, szkoda.
    Zaloguj się
  • avatar
    Wersja na pc zmiażdzy grafa i modami ten chwilowy eksklusyf
    Zaloguj się
  • avatar
    moze zrobimy jakis konkurs albo zestawianie
    NAJWIĘKSZY BÓL DUPY W 2018?!?!
    wszyscy widzimy jak to wyglada, jak jest dzien roboczy, to do 14 poki gimbazy nie wroca jest spokoj, jak jest dzien wolny smietnik jest od rana
    maja klasyczny bol dupy na trzy tytuly tego roku, nawet nie trzeba ich wymieniac
    i moze zrobmy jakies glosowanie, co ich za bardzo zabolalo, ja na ten moment obstawiam jednak spidermana, tam ryk i placz byl ogromny?
    jakie Wasze typy? RDR2 czy GOW? gdzie wieksze skamlanie?
    czy dajemy czas ? bo na razie RDR tuz po premierce, ale z drugiej strony patrzac na lament blebleble, to nie mozna przejsc obok tego bolu obojetnie?
  • avatar
    W wadach powinno być jeszcze "30fps".
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    Najlepszy graficznie sandbox właśnie wylądował na XOX.
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    Maj god jak sie chełpicie tym RDR2 bo raz na 10 lat dostaniecie gierke która wyciska ostatnie poty z konsoli.Tak czy siak gra powstala na pececie.
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    gra oceniona na 10/10 ktora ledwo sie trzyma na 5/10

    STEROWANIE - totalny dramat

    TEMPO - jest tak oporne, predkosc zrobili na 50%, zapewne bali sie ze silnik nie wyrobi na 100% HAHAHA

    BLEDY - Nic nowego, za 2 miesiace wyjdzie patch 60GB i bedzie mozna grac w gre...

    ps: pozdrawiam pozostalych "beta testerow" gry, bo inaczej nie mozna tego nazwac.
    Zaloguj się
    -2
  • avatar
    Blachy pancerne macie ładniejszego sandboxa na pc :) 5 letnia konsola miażdży tą waszą prowizorę pc :D

    Jak zwykle ech...

    Do sklepu po karty po 6 tysi marsz.... hahahaaa

    Zaloguj się
    -2
  • avatar
    Nie grałem w pierwszą część, jeśli wyjdzie na pieca chętnie spędzę w tym uniwersum trochę czasu. Artykuł ciekawy.
    Miłego dnia wszystkim
  • avatar
    WOW... Brawo BENCHMARK !

    moj "NEGATYWNY" wpis na temat gry zostal usuniety !

    no to nie dziwne ze WSZYSCY mowia ze gra jest taka super fantastyczna... !!! skoro wszelkie negatywne glosy, zapewne na WSZYSKICH serwisach sa KASOWANE !!!
  • avatar
    Grajcie we wszystkie gry z serii Terrorist Takedown!!! Najlepsze gry swiata!! Dobre bo Polskie!!!
    Kupujac i grajac w Polskie gry wspierasz Polska gospodarke i sprawiasz ze jest wiecej pieniedzy na socjal, drogi, sluzbe zdrowia, szkoly itd!!!
  • avatar
    Zaraz się okaże , że gry na TV Samsung Q900R skalowane do 8k będę lepiej wyglądać w połączeniu z PS4Pro i Xbox One X niż na PC z monitorami 4k i pewnie głównie będzie także chodziło o zasięg samego HDR i spełnienia wymogów jeżeli chodzi o wyświetlanie kolory na ekranie w 100% DCI-P3.
  • avatar
    Co za pitolenie, za każdym razem jak wychodzi jakaś fajna gra, albo się jest graczem i nie ważne na czym się gra, bo to ma sprawiać przyjemność, gram na pc, ps4 i xbox one i liczą się dla mnie gry, a nie to na czym gram.
    Pokolenie gimnazjum, które nie zna świata bez facebooka, youtuba, internetu.
    Red Dead Redemption 2 jest świetną grą, chociaż ma kilka wad, które mnie denerwują, dla mnie 8/10. Polecam
    Zaloguj się