The Sims 4: Kraina magii – wirtualne życie ze szczyptą klątw, czarów i mikstur Gry

The Sims 4: Kraina magii – wirtualne życie ze szczyptą klątw, czarów i mikstur

opublikowano przez Michał Grązka w dniu 2019-09-16

The Sims 4 kontynuuje politykę wydawania udanych dodatków kopiujących pomysły z poprzednich części. Tym razem do graczy trafił pakiet rozgrywki The Sims 4: Kraina magii, który potrafi nieźle urozmaicić rozgrywkę nadprzyrodzonymi pomysłami.

marketplace
Ocena benchmark.pl
Plusy

- duża liczba czarów i mikstur o rozmaitych zastosowaniach,; - ciekawy system działania klątw,; - dwie nowe lokacje do zwiedzenia.

Minusy

- niewykorzystany w pełni potencjał chowańców,; - brak większego celu, poza odkryciem wszystkich czarów,; - brak kontroli nad magicznymi pojedynkami.

Muszę przyznać, że z niecierpliwością czekałem na chwilę, kiedy pojawi się ten pakiet rozgrywki do The Sims 4. Tego, że do gry zawiatają w końcu czary, można się było spodziewać. W końcu The Sims 3 oferowało troszkę podobny dodatek – „Nie z tego świata”, którego funkcje nie zostały jeszcze w pełni przeniesione do nowej odsłony serii. 

Jasne, to kolejny skok na portfele graczy, ale każdy, kto lubi raz na jakiś czas pobawić się w symulator życia, a do tego czuje minimalną sympatię chociażby do przygód Harry’ego Pottera, chętnie pomacha różdżką przy okazji The Sims 4: Kraina magii. Słusznie zresztą, bo wykonywanie czarodziejskich gestów jest naprawdę dużym i interesującym urozmaiceniem standardowej rozgrywki. 

The Sims 4: Kraina magii, czyli czarodziej z wyboru

Jak to zwykle w dodatkach do The Sims bywa, nowe elementy widać już na etapie tworzenia postaci. Choć akurat elementów ubioru dodano tu stosunkowo niewiele, to The Sims 4: Kraina magii pozwala na stworzenie istoty czarodzieja, która nie do końca jest człowiekiem, a w swoim wyposażeniu ma kamień, pozwalający na przeniesienie się do krainy magii.

Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, aby już istniejące postaci lub te nowe, ale bardziej „ludzkie”, także wkroczyły na ścieżkę tajemnych mocy. W nowo dodanej dzielnicy poza klimatycznym barem i rezydencjami znajduje się bowiem tajemniczy portal, który przenosi simów do krainy magii. W niej z kolei aż roi się od mistrzów szkół czarnoksięstwa, magicznych kociołków, tomów z zaklęciami, czy kramów z najróżniejszymi przedmiotami. Coś Wam to przypomina? 

The Sims 4: Kraina magii - czarowanie

Co ciekawe, tu objawia się też pewna bardzo sympatyczna cecha rozszerzenia – wiele z nowych obiektów można wykorzystywać do praktykowania magii, ale simowie, którzy nie są z natury czarodziejami lub nie przejdą rytuału przejścia, nie będą widzieli tajemnych opcji. 

Przykładowo, kociołek do warzenia eliksirów, przeciętnemu bohaterowi posłuży co najwyżej do ugotowania… zupy. Z kolei w mistycznej biblioteczce, zamiast odkrywać nowe czary, zwykłe postacie co najwyżej poczytają powieści o przygodach młodych czarodziejów.

The Sims 4: Kraina magii - co też pichci się w kociołku

The Sims 4: Kraina magii daje wielką moc i wiele możliwości

W pakiecie rozgrywki The Sims 4: Kraina magii postarano się, by oddać do dyspozycji całą masę interesujących, nadnaturalnych możliwości. Jednym z pierwszych zaklęć, jakie poznałem, było wyczarowywanie jedzenia z powietrza. Świetna sprawa, zwłaszcza dla tych, którzy nie mają rozwiniętych zdolności gotowania.

A to dopiero początek rozbudowanego drzewa nowych zdolności. Szybko nauczyłem się warzyć eliksiry zmieniające nastrój postaci, zapewniające rozmaite bonusy, czy nawet szkodzące innym simom. Co ciekawe, po intensywnej sesji czarowania, zaburzyłem równowagę magii i spadła na mnie klątwa. 

Od tej chwili każdy, kto spotkał moją postać, z miejsca ją nienawidził. Zanim znalazłem eliksir-antidotum, wdałem się w dwie bójki. Chociaż skutki mogły być różne, to ta przygoda była naprawdę ciekawą i emocjonującą niespodzianką.

The Sims 4: Kraina magii - w komacie czarodziejów

Nie będę opisywał wszystkich czarów, ponieważ ich odkrycie jest naprawdę dobrą zabawą. Czasami miałem tylko wrażenie, że twórcom momentami brakowało pomysłów i magia posłużyła głównie do ułatwiania gry. Podobnie, jak ma to miejsce z ulepszeniami postaci, gdy zbierzemy odpowiednią ilość punktów aspiracji i zachcianek. 

Przyznam też, że momentami wchodzenie na nowe poziomy magii i nauka były zwyczajnie mozolne. Cała zabawa ogranicza się do powtarzalnych czynności. Punkty doświadczenia napełnia się przez eksperymentowanie z kociołkiem, czytanie ksiąg czy rozmawianie o czarach z innymi adeptami sztuk tajemnych. Czynności te powtarza się przez wiele simowych dni, by osiągnąć maksymalny, magiczny potencjał.

The Sims 4: Kraina magii - czarodziejskie bonusy

Jedną uwagę mam też do magicznych pojedynków. To całkiem interesująca opcja, tym bardziej, że można w nich zdobyć między innymi wiedzę czy artefakty. Szkoda tylko, że same pojedynki wydały mi się niemal całkowicie losowe. Zdaję sobie sprawę, że The Sims 4: Kraina magii jest pakietem rozgrywki, a nie dużym dodatkiem, ale to wręcz krok wstecz.

W końcu w spin-offie z 2011 roku - The Sims: Średniowiecze - dało się już aktywnie sterować postaciami w trakcie walki. Wielka szkoda, że tym razem nie postarano się o taki aspekt, bo dałoby to realnie odczuć zdobywaną moc i wzmocniłoby motywację do stawania się coraz lepszym czarodziejem.

The Sims 4: Kraina magii - przygotowanie do pojedynku

The Sims 4: Kraina magii - pojedynek magiczny

Podobne pozytywne odczucia mogłaby wywołać chociażby powiązana tematycznie, dodana ścieżka kariery. Gdy w nowych ubraniach zobaczyłem kamizelkę, wyglądającą jak taka u typowego ulicznego magika, byłem niemal pewny, że będę mógł stać się początkującym prestidigitatorem. Niestety, w The Sims 4: Kraina magii takich atrakcji nie uświadczyłem. Szkoda, bo jest to kolejny niewykorzystany potencjał.

Podobnie zresztą, jak możliwe do przyzwania chowańce. Potworki potrafią latać nad głową, wzmacniają pewność siebie i mogą ocalić przed śmiercią. Jednak przez większość czasu po prostu… są. A przecież mogłyby być naprawdę intrygującymi, może i płatającymi figle towarzyszami. Komuś zabrakło tu pomysłów… albo budżetu.

The Sims 4: Kraina magii - chowaniec latający nad głową

The Sims 4: Kraina magii – czy warto kupić ten dodatek?

Magia w masowej kulturze jest lubiana przez licznych odbiorców książek, filmów, czy właśnie gier. Chociażby z tego powodu, The Sims 4: Kraina magii z pewnością spodoba się wielu osobom, które pragną urozmaicić sobie przygodę z podstawową wersją gry. Będzie to dobry wybór, bo ten dodatkowy pakiet znacznie zwiększa możliwości postaci i umożliwia jej dodatkowy, interesujący rozwój.

Wszystkie te przydatne i nierzadko zabawne efekty można odblokować w ciągu kilku wieczorów przyjemnej rozgrywki. Jeśli więc uważacie, że w „symulatorze życia” brakuje większej dozy szaleństwa i akcji nie z tego świata, to możecie śmiało spróbować swoich sił w The Sims 4: Kraina magii. To taka miła namiastka Harrego Pottera w simowym świecie.

The Sims 4: Kraina magii - ważenie elekisiru

Ocena końcowa The Sims 4: Kraina magii

  • duża liczba czarów i mikstur o rozmaitych zastosowaniach
  • ciekawy system działania klątw
  • dwie nowe lokacje do zwiedzania
     
  • niewykorzystany w pełni potencjał chowańców
  • brak większego celu, poza odkryciem wszystkich czarów
  • brak kontroli nad magicznymi pojedynkami
     
  • Grafika:
     dobry
  • Dźwięk:
     dobry
  • Grywalność:
     dostateczny plus

Ocena ogólna:

76% 3,8/5

Egzemplarz recenzencki gry The Sims 4: Kraina magii otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Electronic Arts Polska

marketplace

Komentarze

0
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!