Titanfall – Twój Tytan wylądował. I kopie tyłek! Gry

Titanfall – Twój Tytan wylądował. I kopie tyłek!

opublikowano przez Robert Matuszak w dniu 2014-03-17

Otwarta beta narobiła apetytu, pełna wersja gry całkowicie go zaspokaja. Titanfall nie rewolucjonizuje może gatunku FPS , ale przynosi mu potrzebne odświeżenie.

marketplace
Ocena benchmark.pl
Plusy

świetnie przemyślany system walki; olbrzymie mechy dające rozgrywce dodatkowego kopa; ciekawie zaprojektowane drzewko rozwoju; doskonałe tempo rozgrywki; niemal nieskrępowana możliwość poruszania się po planszy; niezła oprawa audiowizualna

Minusy

nie wyświetlające się czasami oznaczenia „swój-wróg” przez co walka potrafi stać się chaotyczna; nieco niejasny system specjalnych kart bonusowych; występujące sporadycznie drobne błędy techniczne

Zagrywając się w Titanfalla jeszcze przed samą jego premierą modliłem się o kilka rzeczy. Chciałem, by pełna wesja gry onieśmieliła mnie nie tylko ilością dostępnych map, nowych modeli Tytanów, liczbą broni i modyfikatorów do zdobycia, ale i kampanią dla pojedynczego gracza, zgodnie z zapowiedziami świetnie spiętą z rozgrywką wieloosobową. To wszystko, w połączeniu ze znaną już na podstawie bety dynamiczną i wymagającą pełnej koncentracji rozgrywką, doprowadziłoby mnie do sieciowej strzelanki, jakiej szukam od lat. Ale na bok marzenia, jak prezentuje się rzeczywistość? A tak, iż systemy tego Tytana nie domagają tylko przy jednym z wymienionych powżyej elementów. Pierwsza produkcja Respawn Entertainemt to szalone połączenie dynamiki rodem z sieciowego trybu Call of Duty z jeszcze bardziej podkręconym, pierwszoosobowym parkourem znanym mi z ukochanego (i raczej niedocenionego) Brinka. Mówiąc wprost, mam nową, FPS’ową miłość!

Titanfall ekwipunek

Wieloosobowy tryb dla pojedynczego gracza

Formalnie w Titanfall nie ma czegoś takiego jak kampania dla pojedynczego gracza. Każde z fabularyzowanych starć zawsze opiera się na połączeniu sieciowym, wypełniając pole bitwy żądnymi mordu graczami z całego świata. Produkcji nie przeszkadza to jednak we wprowadzeniu kilku oskryptowanych momentów do rozgrywki, łącznie z opartymi na silniku gry przerywnikami filmowymi. Muszę przyznać, że jest to jeden z dwóch, dobrze zrealizowanych elementów dotyczących bezpośrednio warstwy fabularnej tytułu. Drugim są tu nieźle rozpisane jak i odegrane dialogi, które w ostatecznym rozrachunku cierpią jednak przez brak skutecznego sposobu na dostarczenie ich do uszu gracza. O coż tak naprawdę w tym międzygalaktycznym konflikcie chodzi łapie się dopiero za którymś razem, bo zabójcze tempo rozgrywki za żadne skarby nie pozwala nam wyłapać tych wszystkich wideorozmów i komunikatów głosowych, które pojawiają nam się na ekranie.

Titanfall karty jednorazowe

Sukces jest więc w tej kwestii tylko częściowy. Tak między nami, początkowo skłonny byłem nawet stwierdzić, iż fabuła Titanfallowi nie jest w ogóle potrzebna. Z tak dopracowanym multi (o którym to już za chwilę), na co komu słowne przepychanki postaci, do których nie mamy nawet czasu się przywiązać? Prawda jest jednak taka, iż zarysowany konflikt to całkiem rajcująca otoczka dla prowadzonych przez nas starć. I chociaż z obecnymi stronnictwami i tak ciężko jest się utożsamić (zła korporacja łasa na surowce kontra mieszkający na ich terenach ruch oporu), Titanfall tworzy w ten sposób mile łechtające naszą świadomość poczucie brania udziału w czymś o wiele większym. Można w tym miejscu pokusić się nawet o stwierdzenie, iż członkowie studia maczający wcześniej palce przy Medal of Honor przemycili tutaj pamiętane z drugowojennego klasyku uczucie bycia tylko małym elementem wielkiej machiny wojennej. Nawet jeśli po przegranej misji nie dotrzemy do transporotwca ewakuacyjnego (co nagardzane jest dodatkowymi punktami), fabuła i wojna toczy się dalej. Taki twój los, żołnierzyku.

Titanfall strzelanie

Strzelanie, skakanie, bieganie po ścianie

Nastawiona całkowicie na rozgrywkę sieciową produkcja oferuje zabawę na 15 różniących się rozmiarem i topografią mapach, w 6 dość klasycznych dla gatunku trybach (maksymalnie dla 12 graczy). Wyniszczenie i Łowcę pilotów śmiało uznać można za drużynowy deathmatch, Umocnienia to znana z serii Battlefield Dominacja (3 punkty na mapie i walczące o ich kontrolę zespoły), a Walka o flagę mówi już chyba sama za siebie. „Do ostatniego Tytana” także enigmatyczne nie jest – gracze rozpoczynają rozgrywkę już na pokładzie swoich maszyn (w innych trybach i kampanii na zrzut trzeba poczekać), a po śmierci nie ma szans na odrodzenie aż do zakończenia rundy. Zestawienie zamykają Rozmaitości, a więc przemieszanie wszystkich dostępnych konfiguracji i zmiana zasad rozgrywki co rozegrany mecz. Chociaż wszystko działa jak zawsze, a bawi jak nigdy, ewidentnie brak tutaj czegoś nowego i oryginalnego.

To jednak jedyny poważny zarzut, jaki postawić można Titanfallowi, bo cała reszta pracuje tu jak w szwajcarskim mechu. Fani odblokowywania nowych rzeczy i wspinania się na wyższe poziomy będą wniebowzięci, albowiem dostępnych poziomów doświadczenia jest w sumie 50, a liczba broni i dodatkowych modyfikatorów jest co najmniej satysfakcjonująca. Oczywiście zawsze chciałoby się więcej, ale i tak przebierając w już obecnych giwerach głównych, broniach przeciwko tytanom, podręcznych pukawkach, umiejętnościach taktycznych, granatach, minach czy wreszcie umiejętnościach pasywnych, można pogładzić się po brzusiu z sytości. W temacie narzędzi mordu nie wolno przy tym zapominać o dodatkowych celownikach, tłumikach i innych dodatkach. Jakby tego było mało wszystko to rozbite jest jeszcze na 6 różnych klas – po 3 dla pilotów i prowadzonych przez nich Tytanów. Tutaj wyszczególnić należy specjalizującego się w karabinach maszynowych Strzelca, lubiącego wypalić z lokalnego odpowiednika śrutówki Zabójcę oraz popylającego po mapie ze swoimi pół-automatami i kopniakami speca od walki w zwarciu (CQB). W kwestii Tytanów zaś pokierować możemy zbalansowanym Atlasem, ciężko opancerzonym Ogrem oraz lekkim, szybkim i zwinnym Łowcą (Stryder). To, że każda maszyna również pozwala na modyfikację broni oraz pakietów umiejętności pisać już chyba nie muszę?

Titanfall rozgrywka

Do podziałów nie ma jednak co się przywiązywać, bo dość szybko Titanfall oddaje nam możliwość całkowicie swobodnego i nieskrępowanego zdefiniowania własnej klasy. Wtedy też zaczyna się prawdziwa zabawa, oparta na podwójnych, wspomaganych odrzutowymi silniczkami skokach i bieganiu po ścianach i nerwowym oczekiwaniu na możliwość zrzutu własnego Tytana. Umiejętności taktyczne zwiększają efektywnoś

naszego stylu gry (niewidzialność, szybszy parkour etc.), a obecne podczas zabawy i zdobywane podczas meczy Karty pozwalają na jeszcze więcej główkowania. Tych ostatnich dobrać możemy po 3 sztuki na rozgrywkę, a ich potencjał opiera się na uruchomieniu pojedynczego wspomagacza, działającego aż do momentu naszej śmierci. Od zwiększonej prędkości ruchów po gotową do uruchomienia umiejętność specjalną Tytana zaraz po zrzucie – Karty kryją w sobie przepustkę do uzyskania kluczowej przewagi i przechylenia szali zwycięstwa na naszą stronę. W ten oto sposób Titanfall nieustannie wymaga od nas umiejętności ciągłego podejmowania szybkich decyzji oraz czujności, i to na wielu płaszczyznach. Nie ma szans, by ktoś zasnął tutaj przed ekranem.

Titanfall namierzanie

Titanfun!

Przyznam szczerze, że początkowo nie potrafiłem ogarnąć, w jaki sposób Respawn Entertainment pogodzi jednoczesne, dość kameralne starcia piechoty z wielgachnymi robotami, i to w dodatku na mapach raczej niepowalających swoimi rozmiarami. Wypełnianie pustki na planszy przygłupawymi botami również nie zdawało się być słusznym rozwiązaniem. Mogłem sobie myśleć swoje, ale fachowcy z Respawn dobrze wiedzieli, co robią – mała liczba graczy i tak tonie pod falami emocji i przeładowanej adrenaliną rozgrywki. Jej zapalnikiem zaś jest nic innego, jak wspomniana kamerlaność „spotkań”. Tępawe i niezbyt skuteczne w pojedynkę boty to nie tylko sztuczny tłum, bo każdy z pilotów może przejąć nad nimi władanie (podobnie zresztą jak obecne na mapach potężne działa). Zbalansowanie rozgrywki? Wszystko jest tu tak samo potężne, jak i kruche – od spadających z nieba robotów, po wyposażonych odpowiednie bronie żołnierzy.

Na pierwszy, trzeci a nawet i na piąty rzut oka Titanfall nie zdaje się być niczym nowym ani odkrywczym. Ot, szybki FPS z wrzuconymi w rozgrywkę pomysłami z kilku różnych gier i zwinnymi robotami w roli głównej. I nie jest to ocena mylna bądź też grę specjalnie krzywdząca, bo taki po prostu jest stan rzeczy. Największa siła gry kryje się jednak w elemencie, który dostrzec jest trudno, a który uwidacznia się z każdym rozegranym meczem. To synergia, zbawienny efekt pozwalający na uzyskanie wyniku o wiele większego, niż docelowa suma składających się na niego działań. I dokładnie taki jest Titanfall, kumulując kilka znanych już graczom składowych z innych produkcji i przerabiając je na coś swojego, a przy tym o wiele lepszego. Mam wreszcie FPS’a na jakiego długo czekałem oraz piękny dowód na to, że w wysokobudżetowych tytułach nie trzeba wszystkiego ładować w oprawę graficzną.

  Podsumowanie 
 

plusy:
diabelsko szybka i dynamiczna rozgrywka
świetne zbalansowanie starć Tytani vs żołnierze
15 zróżnicowanych i ciekawych map
uzależniający system awansów i rzeczy do odblokowania
karty – modyfikatory
porządnie rozpisane dialogi w kampanii...

 

minusy:
...których to podczas walki w zasadzie nie da się śledzić
sporadyczny chaos wkradający się do bitew
pistolet z automatycznym namierzaniem głowy i zabijający jednym uderzeniem kopniak ciężko pokochać

Moja ocena:
Grafika:
dobra
Dźwięk:
zadowalający
Grywalność:
super
Ogólna ocena: 
Sugerowana cena w dniu publikacji testu: ok. 120 zł (PC)
dobry produkt benchmark.pl
marketplace

Komentarze

25
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Gra świetna, aktualnie Gen3 44lvl. Wielka szkoda że PS4 nie dostało tego tytułu.
    MS musiał solidnie zapłacić.
  • avatar
    MEW
    Jeśli ktoś chce pograć w większym gronie i pogadać przy tym na TS to może mnie dodać na Origin: mewtitanfall@gmail.com
  • avatar
    Nie wiem jak serwisy branżowe ale ja uważam grę za bardzo dobrą z lekkimi uchybieniami. Przełomowa to ona na pewno nie jest ale ma swój urok. Jak kogoś interesuje to zapraszam do zapoznania się z moją oceną gry na moim blogu http://dwustan.pl/2014/03/titanfall-parkour-mechami/
    Zapraszam.
  • avatar
    A mi to nie podjeżdża jeśli chodzi o multi dla mnie tylko BF...
  • avatar
    9 map jest teraz ... reszta będzie w dlc ( mają byc 3 dlc czyli po dwie na każde dlc i wtedy będzie 15)
    Lagoon
    Colony
    Outpost 207
    Demeter
    Nexus
    Colony 2
    Airbase
    Relic
    Fracture
    Zaloguj się
    -2
  • avatar
    COD z mechami. Nie, dziękuję.
    Zaloguj się
    -7
  • avatar
    Grafika dobra? Powinno być - słaba 1 lub 2 kreski
  • avatar
    "pistolet z automatycznym namierzaniem głowy" - broń która powinna przejść nerfa.
    Zaloguj się
    -11
  • avatar
    "pistolet z automatycznym namierzaniem głowy" - widzę twórcy dodali coś dla konsolowców :P
    Zaloguj się
  • avatar
    Nie muszę wąchać kupy żeby wiedzieć, że śmierdzi.
  • avatar
    grałem w wersje beta super gierka no i kozacka grafika zamuwiłem za raz w empiku.com na promocij i wychaczyłem ja za 99 zeta
    polecam suer gra
  • avatar
    czaje się na ta gre :D
  • avatar
    Mocno się zastanawiam nad zakupem

    Z jednej Strony wydawca to EA a platforma to ten przeklęty origin. Wielkie rozczarowanie ostatnimi produkcjami wydanymi przez EA nie pozwala wydać kolejnej stówki w błoto.

    Z drugiej strony gra wszędzie zdobywa raczej pozytywne opinię. Niby i niegrywalny crashfield4 w momencie premiery miał dobre noty ale pewnie EA przekupiło popularne serwisy

    Chyba poczekam aż gra będzie tańsza i wezmę i tak nie mam teraz czasu grać
  • avatar
    Gra nie ma nawet znikomego singla ??? ALE PADAKA... Ja rozumiem masowy sieciowy FPS, ale mogli wyreżyserować jakiegoś kozackiego singla, albo chociaż takiego 4 godzinnego samograja w stylu battlefield 4, a tak ludzie którzy nie przepadają za grą online zostali olani
  • avatar
    Strasznie mnie wciągnęła gierka. Jako wielki fan unreal tournament 2004, czekałem na coś takiego. :)