Z całą pewnością wiadomość ta nie przysporzy Google wielu fanów. Już teraz produkty tej firmy są postrzegane jako szpiegowskie i pozyskujące dane o swoich użytkownikach. Wiele osób przyznaje, że produkty Google są dopracowane, ale wyposażono je w zbyt wiele dodatków śledzących naszą aktywność w internecie. Z tego powodu nie korzystają z Gmaila czy Google Chrome. Jeśli są konsekwentne w swoich poglądach, teraz będą musiały porzucić także Androida.
Magnus Eriksson do tej pory ustalił, że Android ma zakodowane ostatnie 50 pozycji, z których się logował oraz ostatnie 200 dla sieci Wi-Fi, z których korzystał. Nie wiadomo, czy Google poszedł tropem Apple’a i kolekcjonuje dane o swoich użytkownikach, ale szwedzki programista ma postarać się to sprawdzić w najbliższej przyszłości.
A zadanie to może nie być łatwe. Pliki odpowiadające za zbieranie danych są bardzo głęboko ukryte i zwykły użytkownik z całą pewnością się do nich nie dostanie. Za to w iPhonie każdy może sprawdzić swoje logi. Oznacza to, że po kradzieży telefonu złodziej może się o nas bardzo dużo dowiedzieć.
A jak według Was ta informacja wpłynie na notowania Google?
Źródło: guardian.co.uk
Nie trzeba było długo czekać i oto otrzymaliśmy od przedstawicielstwa Google w Polsce wyjaśnienie, które przytaczamy:
“Wszystkie funkcje udostępniania lokalizacji geograficznej na platformie Android są tzw. funkcją „opt-in”, co oznacza, że użytkownik musi ją włączyć. Użytkownicy mają kontrolę i są powiadamiani o zbieranych danych, udostępnianiu i wykorzystywaniu lokalizacji w celu poprawienia jakości mobilnych usług w urządzeniach z Androidem. Jeśli jakiekolwiek dane związane z lokalizacją są przesyłane na serwery Google to zawsze są anonimowe i w żaden sposób nie można ich powiązać z konkretnym użytkownikiem”.
Dodatkowo uzyskaliśmy informacje, które mogą zainteresować wielu użytkowników produktów Google:
"Google dba o zachowanie prywatności i jest wyjątkowo przejrzysty w tej kwestii. Warto zauważyć, że Google już dawno wprowadził platformę pomagającą zarządzać m.in. ochroną prywatności w odniesieniu do wielu usług - Google Dashboard. Możemy podejrzeć nasze ostatnie aktywności w tych miejscach, sprawdzić związaną z nimi politykę prywatności czy nawet całkowicie zrezygnować z wybranego serwisu. Jeśli wcześniej nie przeglądaliście swojego Dashboard dla swojego konta to gorąco do tego zachęcam – jest tam naprawdę wiele ciekawych informacji.”
Dodatkowo, z inicjatywy pracowników Google powstał ruch Data Liberation Front, zajmujący się propagowaniem idei otwartych standardów w internecie. Główne zadanie Data Liberation Front jest dbanie o to, by użytkownik miał możliwość przeniesienia swoich danych między usługami Google lub do konkurencji, tak, by w każdej chwili mógł zrezygnować ze starszych, w momencie, gdy pojawią się nowe, bardziej pasujące do jego potrzeb usługi."
Nie taki diabeł straszny jak go malują?