Wstęp. Poczta elektroniczna - Gmail
Google to nie tylko wyszukiwarka. Amerykański gigant oferuje mnóstwo innych narzędzi, z których można korzystać zarówno online, jak i tradycyjnie. Które z tych produktów są najbardziej przydatne?
Google powstało prawie 10 lat temu z inicjatywy dwóch doktorantów Uniwersytetu Stanforda. Larry Page i Sergey Brin opracowali nowatorską metodę analizowania połączeń hipertekstowych, znaną dziś pod nazwą PageRank. Na podstawie tego algorytmu zbudowano wyszukiwarkę internetową. Mająca swoją siedzibę w amerykańskim Mountain View spółka przetrwała pęknięcie dot-comowej bańki spekulacyjnej na giełdzie. Dzięki wsparciu prywatnych inwestorów stanęła na nogi i przekształciła się w najważniejszą korporację branży IT XXI wieku.
W ciągu ostatnich kilku lat Google opublikowało wiele dodatkowych narzędzi. Wśród nich znalazły się poczta elektroniczna, czytnik kanałów RSS, kalendarz czy serwis do hostowania zdjęć. Usługi te są bezpłatne i dostępne online, to znaczy w oknie przeglądarki. Dzięki temu można z nich korzystać z dowolnego komputera podłączonego do internetu. Odpada problem przenoszenia ustawień między maszynami.
- Poczta elektroniczna - Gmail (gmail.com)
Najbardziej znana dodatkowa usługa Google. Firma przyznaje, że nie wie dokładnie, ile osób z niej korzysta. Szacunki mówią o kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu milionach ludzi. Dostęp do poczty możliwy jest pod adresem www.gmail.com. Można tam założyć nowe konto klikając w link "Zarejestruj się, aby korzystać z usługi Gmail". W ramach tej procedury zostanie założone tak zwane konto Google. Wybrane login i hasło będą wykorzystywane podczas dostępu do innych produktów amerykańskiej firmy.
Po zalogowaniu się do konta użytkownik zobaczy główny interfejs. Nie różni się on zbytnio od tych, które oferuje konkurencja. Po lewej stronie znajdują się foldery [1] (Skrzynka odbiorcza, Wysłane, Spam itp.), w środku widoczna jest zawartość aktualnie wybranego katalogu [2]. Maile pogrupowane są w wątki (wiadomość użytkownika > odpowiedź odbiorcy > odpowiedź użytkownika > odpowiedź odbiorcy itd.) - wyświetlane są w formie "historii" korespondencji. Dużą zaletą jest brak graficznych reklam w obrębie witryny. Wyświetlane są jedynie tekstowe boksy, zazwyczaj po prawej stronie każdego otwartego e-maila.
Z usług dodatkowych warto wymienić skrzynkę kontaktów [3], gdzie zapisuje się adresy i inne informacje na temat znajomych (także ich zdjęcia). Warto to robić, bo Gmail wykorzystuje te dane podczas tworzenia nowych wiadomości - po wpisaniu kilku liter imienia odbiorcy mechanizm proponuje pasujące osoby (autouzupełnianie). Zawartość skrzynki da się eksportować i importować (w formacie CSV), co ułatwia migrację na inne konta oraz tworzenie kopii zapasowych.
Gmail słynie ze swojego silnego filtra antyspamowego. Nie można go jednak w żaden sposób konfigurować - po prostu działa przez cały czas. Niepożądane wiadomości trafiają do specjalnego katalogu, skąd są usuwane po miesiącu (można to także zrobić ręcznie). Problemem jest "nadgorliwość" mechanizmu, który czasami kasuje zwykłe maile. Dlatego raz na kilka dni warto zajrzeć do folderu "Spam". Adresy osób, z którymi prowadzona jest regularna korespondencja, najlepiej dodać do "Kontaktów", które działają jak biała lista nadawców (żaden mail od kogoś zapisanego w skrzynce nie zostanie uznany za niepożądany).
Skrzynka Google ma około 6,5 gigabajta pojemności. Wartość ta ciągle rośnie. Maksymalny rozmiar przesyłanego pliku to 20 megabajtów. Nie dotyczy to formatu .exe (programy), który jest całkowicie zablokowany. W "Ustawieniach" [4] (link w prawym, górnym rogu, tuż obok wyszukiwarki [5]) można zmieniać język, włączyć sygnaturę czy vacation reply, dodawać aliasy, tworzyć filtry czy aktywować POP/IMAP - umożliwia to korzystanie z tradycyjnego klienta poczty jak Outlook czy Thunderbird.
Czytnik kanałów RSS - Google Reader
Serwis ten ułatwia szybkie przeglądanie aktualności publikowanych przez serwisy WWW. Wszystko dzięki kanałom RSS (Really Simple Syndication czyli "bardzo prosta syndykacja"). Są to oparte o XML dynamiczne strony internetowe umieszczane w większości nowoczesnych witryn, a także blogów. Można je odnaleźć dzięki charakterystycznemu logu (białe fale radiowe na pomarańczowym tle) - zwykle w nagłówku lub stopce serwisu. Strony te zawierają skróty najnowszych artykułów wraz z linkami do ich pełnych wersji.
Google Reader składa się z kilku elementów. W okienku po lewej u góry znajdują się katalogi [1] ("Wszystkie elementy", "Elementy oznaczone gwiazdką") oraz dostęp do statystyk konta ("Trendy" - tu można dowiedzieć się, które kanały są najchętniej czytane). Ostatnia rzecz to "Twoje udostępnione elementy". Zaznaczając odpowiednią opcję przy nagłówkach publikuje się je w postaci własnej strony.
Poniżej znajduje się link "Dodaj subskrypcję" [2]. Wywołuje on pole, w które należy wkleić URL kanału (można go pozyskać klikając w logo RSS w witrynie i kopiując zawartość paska adresu przeglądarki). Nowy feed pojawi się na liście po lewej [3]. Na samym dole ekranu umieszczono polecenie "Zarządzaj subskrypcjami" [4]. Tu grupuje się źródła aktualności w katalogi, zmienia nazwy kanałów lub je usuwa.
Większą część ekranu Google Readera zajmuje spis nagłówków (linków do artykułów) [5]. Dostępne są dwa tryby wyświetlania. W "Widoku rozszerzonym" można czytać leady i decydować, czy warto obejrzeć pełną wersję. W "Widoku listy" dostępny jest jedynie tytuł i kilka pierwszych słów artykułu. Dopiero po kliknięciu w nie pojawia się więcej informacji. Zaletą tego trybu jest możliwość wyświetlenia znacznie większej liczby nagłówków bez konieczności przewijania strony przy pomocy paska bocznego lub kółka myszy.
Bardzo użytecznym narzędziem jest także wyszukiwarka postów [6]. Znajduje się ona na samej górze witryny. Wystarczy wpisać wyrażenie kluczowe, wybrać katalog, który ma być przeanalizowany (lub zostawić opcję "Wszystkie elementy") i kliknąć "Wyszukaj". Efekty są dostępne w aż trzech widokach, różniących się ilością informacji widocznych "od razu".
W "Ustawieniach" [7] (link w prawym, górnym rogu) można zmienić język Google Readera, stronę startową (najlepiej sprawdzają się "Wszystkie elementy"), dokonać eksportu czy importu swoich subskrypcji (w formacie OPML). Użyteczną opcją jest także możliwość upublicznienia całego katalogu (na przykład zawierającego kilkanaście wyselekcjonowanych kanałów, które zainteresują znajomych).
Edytor dokumentów - Google Documents
Google Documents to prosty pakiet biurowy online. Umożliwia edycję tekstu, tworzenie tabel w arkuszach kalkulacyjnych oraz prezentacji. Pliki dostępne są z każdego komputera podłączonego do internetu, więc może z nimi pracować kilka osób naraz. Główny interfejs usługi przypomina skrzynkę odbiorczą Gmaila. Na pasku po lewej znajdują się katalogi [1]. Szczególnie użyteczna jest kategoria "Wszystkie foldery", gdzie można grupować swoje dokumenty i w ten sposób skracać proces ich ponownego wyszukiwania.
W głównym oknie [2] przegląda się zawartość poszczególnych katalogów. Wpisy posortowane są chronologicznie, przy czym liczy się nie data utworzenia pliku, ale jego ostatniej modyfikacji. Wyżej znajduje się lista poleceń [3], wśród nich "Nowy plik / folder", "Przekaż" (pod tą enigmatyczną nazwą kryje się upload plików zapisanych wcześniej na dysku komputera), "Udostępnianie" czy "Usuń".
Tworząc nowy dokument należy wybrać pierwszą z wyżej wymienionych opcji. Aby edytować wcześniej zapisany plik trzeba odszukać go w odpowiednim katalogu i kliknąć w jego tytuł. W obu przypadkach załaduje się nowe okno lub panel (zależnie od konfiguracji przeglądarki). Większość ekranu zajmie pole edycji tekstu lub danych. Na górze pojawi się zestaw ikon reprezentujących typowe funkcje (zakładka "Edycja" - wytłuszczenie, kursywa, kolor czcionki, jej wielkość itp.).
"Wstaw" [4] (edytor tekstu) pozwala znaleźć inne polecenia, umożliwiające dodawanie do dokumentów grafiki, linków, tabel. "Sortuj" (arkusz kalkulacyjny) porządkuje z kolei dane alfabetycznie lub odwrotnie. "Zmiany" [5] (wszystkie moduły, także prezentacje) umożliwiają prześledzenie wcześniejszych wersji przeglądanego dokumentu (podczas pracy na pliku Google Documents dokonuje co kilka minut automatycznego zapisu, stąd wcześniejsze wersje mogą być przydatne). Umieszczony niżej pasek narzędzi pozwala na formatowanie tekstu [6].
Niestety ta usługa Google wciąż znajduje się w fazie beta. Nie oferuje tylu funkcji, co komercyjne (MS Office), a nawet bezpłatne (OpenOffice) pakiety biurowe. Najważniejsze ograniczenia to:
- brak możliwości wklejania obrazków do tekstu za pośrednictwem Ctrl+C / Ctrl+V
- bardzo ograniczone możliwości edytowania dodanej grafiki
- brak możliwości zmieniania rozmiaru tabel czy usuwania ich elementów
- mała liczba czcionek i gotowych stylów akapitów
Te wady sprawiają, że Google Documents nadają się przede wszystkim do tworzenia i edytowania niezbyt rozbudowanych plików tekstowych lub tabel - takich, które nie muszą ładnie wyglądać, bo spełniają tylko cele informacyjne - na przykład pomagają jakiejś firmie w dystrybucji danych wśród pracowników.
Terminarz - Google Calendar
Bardzo prosta aplikacja, która przypomina o spotkaniach i innych ważnych wydarzeniach. Interfejs usługi składa się z trzech głównych elementów. Po lewej znajduje się miesięczny kalendarz [1] - dni, w których jest coś do załatwienia, oznaczono wytłuszczoną czcionką. Poniżej tego pola umieszczono panel zarządzania poszczególnymi terminarzami [2]. Można ich bowiem stworzyć kilka (praca, sprawy prywatne, wyjazdy, spotkania itp.), oznaczyć różnymi kolorami i w ten sposób lepiej organizować swoje dni.
Trzecia i najważniejsza część interfejsu znajduje się w środku ekranu. To tutaj wyświetlane są szczegóły wydarzeń [3]. Zapisuje się je za pośrednictwem linku w górnym lewym rogu lub klikając w puste miejsce rozkładu dnia, tygodnia czy miesiąca [4] (szybkie dodawanie). Osoby, dla których ważne są godziny, powinny raczej korzystać z pierwszych dwóch zakładek. W rozpisce miesiąca można definiować tylko dni. Bardzo użyteczny jest także "Plan dnia" [5], gdzie w formie listy wyświetlane są tylko aktywne notki z datami (bez "pustych" dni).
Z dodatkowych rzeczy warto wymienić wyszukiwarkę [6] (umieszczoną przy górnym brzegu ekranu) oraz ustawienia [7] (link w prawym rogu). Te ostatnie pozwalają na zmianę formatu daty czy godziny, domyślnego widoku, ustawienie własnej lokalizacji czy włączenie informacji pogodowych, a nawet powiadomień esemesem o nadchodzących wydarzeniach (obsługiwani operatorzy to Orange, Plus i Era).
- Notatnik - Google Notebook (www.google.pl/notebook)
RSłuży przede wszystkim do zapisywania adresów ciekawych stron internetowych. Głównym elementem interfejsu jest centralnie umieszczone pole, gdzie pojawia się lista zapisanych hiperłączy [1]. Znajduje się tu link "Nowa notatka" [2], który wywołuje pasek edycji [3]. Wpisowi można nadać tytuł, oznaczyć go etykietami (tagami) oraz dodać komentarz. Na koniec klika się "Zapisz" (obok "Nowej notatki").
URL-ami zarządza się nie tylko poprzez ich opisywanie, ale także grupowanie. Służy temu polecenie "Utwórz nowy notatnik" [4] w polu po lewej (lista już istniejących zbiorów znajduje się niżej). Aby przenieść zakładkę między "folderami" trzeba chwycić ją myszą za niebieski pasek umiejscowiony po lewej stronie notatki. Katalogi można dodatkowo dzielić na sekcje. Wystarczy kliknąć w puste pole w obrębie danego notatnika. Pojawi się pasek z linkiem "Sekcja".
W menu nad listą zakładek znajduje się także przycisk "Sortuj i filtruj" [5]. Tutaj wybiera się, które wpisy mają być wyświetlane (zaznaczając i odznaczając etykiety, czyli tagi). Drugie menu w prawym rogu to "Narzędzia". Tu dostępny jest eksport do Google Documents oraz polecenia usunięcia całego notatnika i zmiany jego nazwy (możliwe jest to także po kliknięciu w opis na górnej belce nawigacyjnej).
Podobną do Notatnika usługą jest Historia Online (www.google.pl/history). Aby korzystać z niej należy zainstalować Google Toolbar i włączyć funkcję PageRank. Aplikacja rejestruje odwiedzane strony, zapisuje je (wraz ze zdjęciami i plikami wideo) oraz pomaga w uzyskiwaniu lepszych wyników wyszukiwania Google. Historia Online przeznaczona jest przede wszystkim dla osób, które przeglądają bardzo dużo serwisów i nie mają czasu zastanawiać się, czy warto dodać jakiś adres do Notatnika (który sprawdza się bardziej, gdy użytkownik selekcjonuje adresy i tworzy "kolekcje" ciekawych linków, które przydadzą się w przyszłości).
Hosting zdjęć - Google Picasa
Usługa składa się z dwóch elementów. Pierwszym jest tradycyjny program do zainstalowania na komputerze (Picasa2). Umożliwia on zarządzanie przechowywanymi na dysku fotografiami. Interfejs aplikacji ma dwie części - po lewej wyświetlana jest lista albumów oraz dodanych do programu folderów [1], po prawej pojawiają się z kolei miniatury zdjęć [2]. Po dwukrotnym kliknięciu w którąś z nich zostaje ona powiększona, można wtedy skorzystać z podstawowych opcji edycyjnych.
Aby program pokazywał jakiekolwiek fotografie, najlepiej skorzystać z "Dodaj folder do programu Picasa" w menu "Plik". Każdy katalog da się oznaczyć jednym z trzech atrybutów - "Przeszukaj raz" (dla zbiorów, których zawartość się nie zmienia), "Zawsze przeszukuj" (jeśli to folder, do którego ciągle coś się dodaje) oraz "Usuń z programu Picasa". Dodawanie może trwać nawet kilka minut - wszystko zależy od liczby fotografii oraz ich rozdzielczości.
Aplikacja zintegrowana jest z usługą Picasa Web (hosting zdjęć). Aby dokonać uploadu jakiegoś elementu (pliku, folderu) należy kliknąć w niego prawym klawiszem myszy i wybrać "Przekaż do albumu zdjęć". Pojawi się panel logowania do konta Google, a następnie okno z opcjami transferu. Można tutaj zdecydować czy utworzyć nowy album ("katalog" fotografii online), czy dodać uploadowane elementy do już istniejącego zbioru [3].
Ważną rzeczą jest "Przekaż ustawienie" [4], które umożliwia automatyczną zmianę rozdzielczości zdjęć np. do 1024 pikseli szerokości. Picasa Web oferuje za darmo jedynie 1024 megabajty [5], więc lepiej nie umieszczać w serwisie fotografii w oryginalnym rozmiarze np. 2816x2112 (6 megapikseli, 1-3 megabajty). Drugie istotne pole to "Widoczność" (dostępne tylko przy zakładaniu nowego albumu). Tu decyduje się, czy nowy zbiór będzie publiczny (dostępny pod adresem www.picasaweb.google.com/login_do_konta_google) czy prywatny [6] (zapisany pod trudnym do odgadnięcia linkiem, który jednak nadal można wysłać znajomym).
Po kliknięciu "OK" rozpocznie się upload - może on trwać nawet kilkadziesiąt minut (zależy to od liczby plików, prędkości łącza, ustawień rozdzielczości). Kiedy pasek postępu Menedżera Przekazywania osiągnie 100% pojawi się przycisk "Wyświetl w trybie online", który umożliwi przejście do Picasa Web.
W serwisie domyślnie wyświetlana zakładka to "Moje zdjęcia" [7]. Znajdują się tutaj wszystkie galerie - zarówno publiczne, jak i prywatne. Klikając na dany element można przejść do widoku miniatur fotografii. Z kolei wybranie pojedynczego zdjęcia powiększa go. Tu - po prawej - dostępne są takie polecenia jak "Skopiuj / Przenieś do innego albumu", "Ustaw jako okładkę" czy "Usuń to zdjęcie". Możliwe jest też skopiowanie bezpośredniego URL-u obrazu lub całego zbioru. Na samym dole znajduje się link "Dodaj położenie", przy pomocy którego można zaznaczyć na mapie miejsce, gdzie fotografia została wykonana.
Pozostałe zakładki na górnym pasku to "Moje ulubione" i "Moja galeria publiczna" [8]. W pierwszym z tych paneli wyświetlani są użytkownicy Picasa Web, którzy zostali dodani do listy znajomych. Aplikacja informuje o aktualizacjach w ich zbiorach. "Moja galeria publiczna" służy z kolei do przeglądania wyłącznie tych zdjęć, które udostępniono wszystkim. Aby pokazać je znajomym, najlepiej przesłać im link www.picasaweb.google.com/login_do_konta_google.
Statystyki - Google Analytics
To jedna z najbardziej rozbudowanych usług Google - darmowy serwis statystyk dla właścicieli stron WWW. Po zalogowaniu się do serwisu pojawia się strona z listą profili witryn internetowych. A to dlatego, że do każdego konta Google przypisuje się dowolną liczbę kont Analytics. Po wybraniu jednego z nich w górnym, prawym rogu załaduje się strona startowa. Tu można dać innym osobom (na przykład członkom redakcji) ograniczony lub pełny dostęp do danych. Aby ocenić oglądalność należy kliknąć w "Wyświetl raporty".
Załaduje się Pulpit Nawigacyjny zawierający podstawowe dane na temat serwisu. Przy pomocy listy po lewej można przełączać się między szczegółowymi kategoriami. Menu "Użytkownicy witryny" [1] pozwala ocenić liczbę odsłon czy odwiedzin, bezwzględną liczbę niepowtarzalnych użytkowników (unique users), czas spędzony na stronie czy współczynnik odrzuceń (procent odwiedzin, podczas których osoba od razu opuściła witrynę - nie przeglądała żadnych podstron). Wszystko to w formie tabeli lub mapy.
Druga ważna kategoria menu to "Źródła odwiedzin" [2]. Pokazują one, jaki procent użytkowników zajrzał na stronę wpisując adres w pasek wyszukiwarki, ile osób posłużyło się serwisami odsyłającymi (jakie to były serwisy?) oraz ile było wejść z wyszukiwarek (za pośrednictwem jakich słów kluczowych?). Szczególnie ten ostatni element jest istotny, ponieważ pomaga w pozycjonowaniu serwisu i lepszym dopasowywaniu treści do potrzeb internautów. Trzecia rzecz to "Treść". Tu można dowiedzieć się, które artykuły czy działy w serwisie były najchętniej czytane, ile czasu nad nimi spędzono, jaki był ich współczynnik odrzuceń. Analizę przeprowadza się pod kątem nazw linków lub tytułów.
Usługa Google Analytics działa prawidłowo, gdy umieści się w serwisie odpowiedni kod śledzący. Aby go uzyskać, należy na stronie startowej profilu witryny kliknąć w "Edytuj", a następnie wybrać - w górnym, prawym rogu tabeli - polecenie "Sprawdź stan". Pojawi się kod do wklejenia [3]. Warto umieścić go w stopce witryny - takiej, która ładuje się nie tylko na stronie głównej, ale także w każdym dziale czy artykule. W ten sposób uniknie się ręcznego dodawania kodu przy publikacji każdego tekstu, a jednocześnie w pełni wykorzysta precyzję oferowaną przez Google Analytics.
Grupy dyskusyjne - Google Groups
Mogło by się wydawać, że w czasach serwisów społecznościowych i komunikatorów grupy dyskusyjne odejdą do lamusa. Nic bardziej mylnego. Nadal cieszą się dużą popularnością. Przydatne są szczególnie wtedy, gdy kilka - kilkanaście osób pracuje w zespole i potrzebuje sposobu na szybkie rozsyłanie wiadomości do wielu ludzi. Google oferuje jedno z bardziej dopracowanych narzędzi do obsługi grup.
Po zalogowaniu się na stronie głównej serwisu użytkownik zobaczy kilka pól - z osobistymi danymi, członkostwami czy ostatnimi wątkami. Znajdzie tutaj także mechanizm przeszukiwania publicznych grup. Najważniejszy jest jednak panel "Moje grupy". Po kliknięciu jednej z nazw wyświetlone zostaną nagłówki najnowszych maili [1]. Całość postów (pogrupowanych w wątki) dostępna jest po kliknięciu w polecenie "Dyskusje" [2] po prawej stronie. Dalej znaleźć można skrócone zestawienie członków - jego pełna wersja znajduje się pod linkiem "Członkowie" [2]. Podobna zasada obowiązuje w stosunku do stron (statycznych "postów" zawierających informacje, z których regularnie się korzysta) i uploadowanych plików [2].
Także po prawej stronie, ale nieco niżej jest konfiguracja [3]. Pod "Informacje o grupie" wyświetlane są podstawowe dane bez możliwości ich edytowania. "Edycja mojego profilu" umożliwia zmianę rodzaju powiadomień o nowych wpisach (zestawienie postów w jednym mailu, każdy osobno itp.). W "Ustawieniach grupy" można zmienić jej nazwę, adres, określić dostęp do różnych usług (dla członków lub dla wszystkich), zmienić wygląd czy parametry dostawy pocztą elektroniczną. W zakładce "Kategorie" da się określić tematykę grupy. Pod "Zaawansowane" zmieniany jest język czy całkowicie usuwane konto.
"Czynności zarządcze" umożliwiają akceptowanie lub odrzucanie oczekujących wiadomości czy potencjalnych członków oraz zarządzanie uprawnieniami osób, które już są na listę zapisane. Kategoria "Zaproś członków" oferuje z kolei rozbudowane możliwości dodawania nowych ludzi, także bezpośrednio, bez konieczności wysyłania zaproszenia. Samo korzystanie z usługi wymaga utworzenia w swoim kliencie poczty kontaktu z adresem nazwa_grupy@googlegroups.com. Przy korzystaniu z domyślnych ustawień wysłane na ten adres maile trafią do skrzynek odbiorczych wszystkich pozostałych członków. Jeśli któryś z nich zdecyduje się zareagować, odpowiedź trafi do całej grupy.
Spersonalizowana witryna startowa - iGoogle
To jedna z mniej użytecznych usług Google. Dostęp do niej można uzyskać wchodząc na stronę główną wyszukiwarki i klikając w prawym, górnym rogu "iGoogle". Przeglądarka powinna zapamiętać ten wybór (zależy to od ustawień cookies). Aby w pełni korzystać z nowej strony należy jeszcze wejść na konto Google (link "Zaloguj" w górnym, prawym rogu).
Spersonalizowana strona startowa składa się z kilku boksów wyświetlających różne informacje [1] - na przykład nowe wiadomości w Gmailu, prognozę pogody, aktualności, zegar, kalendarz Google, kursy walut i wiele innych. Usługę można skonfigurować wybierając elementy w obrębie niebieskiego pola wyświetlającego się po pierwszym uruchomieniu iGoogle na górze ekranu. Po kliknięciu "Zapisz" panel zniknie, a witryna dopasuje się do decyzji użytkownika.
Poszczególne okienka z informacjami można chwytać przy pomocy wskaźnika myszy za pasek tytułowy i przenosić w inne miejsca. Polecenie "Dodaj elementy" [2] (na górze ekranu) umożliwia doklejanie nowych wtyczek. Opcja "Wybierz motyw" [3] pozwala zmieniać wygląd paska tytułowego. Z kolei "Dodaj kartę" [4] tworzy własne zakładki (oprócz "Strony głównej") - zawierające dodatkową treść.
IGoogle łączy funkcje wyszukiwarki i serwisu informacyjnego. Zapewne niektóre osoby docenią takie rozwiązanie. Jednak w większości przypadków lepiej korzystać z klasycznej strony głównej Google (link przywracający ją znajduje się przy górnym brzegu ekranu, obok "Preferencji" i "Wyloguj"). Do serwowania aktualności znacznie bardziej nadaje się zaprezentowany wcześniej Reader - rozbudowane narzędzie przeglądające kanały RSS.
Mapy - Google Maps
Aplikacja ta oferuje całkiem wysoki poziom szczegółowości (przynajmniej dla regionów uchodzących za cywilizowane). Jest bardzo prosta w obsłudze. Po załadowaniu się strony głównej serwisu w głównym oknie pojawia się kontynent północnoamerykański. Powyżej znajduje się pasek [1], w którym można wpisać nazwę lokalizacji, firmy lub podać dwa miejsca w celu obliczenia trasy dojazdu (funkcje zmienia się przy pomocy zakładek umieszczonych poniżej pola tekstowego).
Mechanizm akceptuje różne rodzaje składni, na przykład [Nazwa miasta, Nazwa ulicy] lub [Nazwa ulicy, Nazwa miasta]. Obsługiwane są polskie określenia obiektów geograficznych (Nowy Jork zamiast New York, Londyn zamiast London). W obrębie głównego okna, w lewym rogu znajduje się narzędzie regulacji zoomu i przesuwania mapy [2]. Na mniejsze odległości wygodniej jednak "wędrować" klikając i przytrzymując lewy klawisz myszy, a następnie przesuwając kursor w pożądanym kierunku.
W prawym rogu zmienia się tryby wyświetlania. Dostępne to: "Mapa" (plan miasta), "Satelita" (zdjęcie z orbity) i "Terenowa" (ukształtowanie powierzchni) [3]. W USA można jeszcze dodatkowo włączyć opcje "Widok ulicy" i "Ruch" (pokazują sytuację na drogach). Nad tymi elementami znajdują się dodatkowe polecenia - "Drukuj", "Wyślij" i "Link do tej strony" [4]. To ostatnie umożliwia skopiowanie adresu URL konkretnego punktu na mapie i przesłanie go komuś lub zapisanie (na przykład w Notatniku Google). Serwis Maps automatycznie rejestruje przeglądane miejsca - dostęp do nich możliwy jest po kliknięciu "Zapisane lokalizacje" przy górnym brzegu ekranu [5].
- Mapy - Google Earth (earth.google.com)
To bardziej rozbudowana wersja serwisu map, udostępniana w postaci samodzielnego programu do zainstalowania na komputerze. Pierwszy krok to pobranie aplikacji - trzeba w tym celu wejść na stronę główną serwisu a następnie kliknąć "Pobierz Google Earth" (12,8 megabajta). Po zakończeniu instalacji i uruchomieniu program zaloguje się do usługi (wymagane jest aktywne łącze internetowe, najlepiej 512 kbps lub szybsze).
W oknie pojawi się trójwymiarowy model Ziemi. Przy pomocy myszy można go wprawiać w ruch, a dzięki zakładce "Przejdź do" [1] (w lewym, górnym rogu) uzyskać zbliżenie jakiegoś obszaru. Może to chwilę trwać - wszystko zależy od obciążenia serwera, prędkości łącza i szczegółowości mapy danego regionu. Sporo zasobów zżera animacja wyświetlana podczas "wędrówki".
Na dole po lewej znajduje się menu "Warstwy" [2], gdzie można decydować, które informacje mają być wyświetlane na mapie w głównym oknie (drogi, informacje pogodowe, budynki dostępne w 3D czy granice oraz nazwy geograficzne). Z kolei u góry po prawej umieszczono panel do ręcznego poszukiwania obiektów [3]. Pionowy suwak odpowiada za zoom, poziomy za perspektywę, a strzałki za przemieszczanie się na północ, południe, wschód czy zachód. Alternatywnie można chwycić mapę kursorem myszy i przesunąć ją w pożądanym kierunku.
Jedną z najnowszych funkcji Google Earth jest "Przełącz pomiędzy Niebem i Ziemią" [4]. Po kliknięciu tego przycisku (zlokalizowano go na górnym pasku narzędzi) załadowany zostanie obraz nieba nad wcześniej wybraną lokalizacją. Mapa gwiazd jest interaktywna - można klikać w wyświetlane elementy astronomiczne i zapoznawać się z informacjami na ich temat [5]. "Wędrowanie" po niebie odbywa się przy pomocy kursora myszy (konieczne jest przytrzymanie lewego klawisza) lub panelu nawigacyjnego w górnym, prawym rogu [6].
Pasek narzędzi - Google Desktop
Jedna z niewielu aplikacji Google w postaci samodzielnego programu do zainstalowania na komputerze. Pierwszym krokiem jest w tym przypadku pobranie pliku instalacyjnego ze strony głównej usługi (1,7 megabajta). Podczas setupu można wybrać funkcje, które Desktop ma spełniać. Na stałe zaznaczona jest opcja "Wyszukiwanie plików według nazwy i uruchamianie". Dodatkowo da się włączyć "Wyszukiwanie zaawansowane" oraz pasek boczny.
Po zakończeniu instalacji przy prawym brzegu pulpitu pojawią się narzędzia Google Desktop [1]. Poszczególne elementy nie są zakotwiczone na stałe. Można je przesuwać chwytając lewym klawiszem myszy oraz umieszczać w dowolnym miejscu ekranu [2]. Każdą wtyczkę da się konfigurować klikając w nią PKM i wybierając "Opcje". Ustawienia całego pakietu dostępne są pod symbolem skierowanej w dół strzałki w pasku tytułowym Google Desktop [3].
Aby dodać nowe, niestandardowe widżety trzeba z kolei kliknąć w umiejscowiony tuż obok symbol "+". Otworzy się nowe okno z kilkunastoma kategoriami dodatków [4]. Po najechaniu kursorem myszy na dany element pojawi się jego krótki opis oraz przycisk "Dodaj" [5]. Wtyczki doklejane są bezpośrednio do paska narzędziowego. Potem można je przenieść w inne miejsce pulpitu.
Desktop to także jedna z mniej udanych aplikacji Google. Pasek zajmuje sporo miejsca na ekranie (choć da się go zminimalizować do zasobnika systemowego). Niektóre dodatki są całkowicie bezużyteczne (nie ma aktualności z Polski), inne dublują funkcje Windows (zegar, kalkulator, miernik baterii). Działanie widżetów mających uprościć dostęp do usług online (na przykład Kalendarza) polega czasem tylko na odpaleniu przeglądarki internetowej i załadowaniu odpowiedniej witryny.
Pasek narzędzi - Google Toolbar
To kolejny pasek od Google, tym razem przeznaczony dla przeglądarki Firefox. Aby go zainstalować, trzeba na stronie głównej serwisu kliknąć "Pobierz program", a następnie "Zgadzam się i instaluję". Pojawi się okno z pytaniem, gdzie wybiera się "Zainstaluj". Jeśli Firefox wyświetli komunikat o braku zgody, należy z menu "Narzędzia" wybrać "Opcje" i w karcie "Bezpieczeństwo" kliknąć "Wyjątki". W polu adres witryny wpisać "tools.google.com", następnie kliknąć "Zezwól" i "Zamknij", w głównym oknie konfiguracyjnym potwierdzić "OK". Ostatni krok to ponowna instalacja.
Kiedy ta się już zakończy, trzeba ponownie uruchomić przeglądarkę. Toolbar wyświetli pytania dotyczące prywatności. Tutaj lepiej wybrać opcję "Wyłącz funkcję PageRank" (chyba, że chce się korzystać z Historii Online) i pozostawić pole wyboru obok "Pomóż nam w udoskonalaniu..." puste. Nowy pasek narzędziowy pojawi się pod skrótami do najchętniej odwiedzanych witryn. Niestety i w tym przypadku użyteczność całego rozwiązania jest ograniczona.
Z aktywnym Toolbarem Firefox potrzebuje około 20% więcej czasu na uruchomienie się. W zamian oferuje integrację z wyszukiwarką Google, przycisk "Zakładki", sprawdzanie pisowni, elementy "Wstecz" i "Dalej" (przeglądarka Mozilli i tak ma wszystkie te funkcje) czy skrót do Gmaila (łatwo go umieścić na osobistym pasku Firefoksa). Większe wrażenie robi jedynie kolekcja niestandardowych elementów dostępna po kliknięciu "Add buttons to your Toolbar!" [1].
Oprócz wyżej opisanych aplikacji Google oferuje także szereg mniej znanych - przynajmniej w Polsce - czy rozbudowanych usług. Wśród nich można wymienić (bez tematycznych wyszukiwarek i serwisów aktualności):
- Alerts (google.com/alerts) - Wysyła na skrzynkę pocztową podsumowanie wyników wyszukiwania określonych słów kluczowych.
- Checkout (checkout.google.com) - Ułatwia zakupy online.
- Pack (pack.google.com) - Zestaw aplikacji do zainstalowania na komputerze (między innymi Toolbar, Picasa, Desktop, Firefox).
- SketchUp (sketchup.google.com) - Tworzenie modeli trójwymiarowych.
- Talk (google.com/talk) - Zintegrowany z Gmailem komunikator internetowy.
- Web Accelerator (webaccelerator.google.com) - Program przyspieszający ładowanie stron WWW.
Podsumowanie
Google oferuje imponującą kolekcję darmowych usług - zarówno przeznaczonych do pracy online, jak i klasycznych programów. Niektóre z nich to prawdziwe perełki (Google Reader, Gmail), pozwalające zaoszczędzić mnóstwo czasu. Pozostałe są nieco mniej udane. Eksperymentując z tymi narzędziami warto pamiętać o trzech ograniczeniach, które dotyczą ich prawie wszystkich:
- Jeśli praca serwera jest niestabilna, "bzikują" wyświetlając tylko część interfejsu. Google Reader może czasami nie reagować na polecenie "Oznacz jako przeczytane". Dokumentom zdarza się "zapominać" o załadowaniu całych katalogów. Te problemy trwają jednak zwykle nie dłużej niż kilkanaście minut. Potem wszystko wraca do normy.
- Użytkownicy nie mają wpływu na wersję aplikacji, z której korzystają (inaczej niż w przypadku typowych programów, gdzie update można wykonać ręcznie). Jeśli Google wprowadzi zmiany w obrębie danej usługi, internauta musi się z tym pogodzić - nawet jeśli był przyzwyczajony do poprzedniej wersji.
- Większość narzędzi online jest mniej rozbudowana niż ich klasyczni odpowiednicy. Szczególnie widać to na przykładzie Dokumentów, które nie pozwalają na przygotowanie profesjonalnie wyglądających pism czy tabel. Dlatego oferta Google skierowana jest przede wszystkim do osób, które pracują na kilku komputerach i nie mają czasu na przenoszenie list zakładek, kanałów RSS czy maili.