Dopóki o spotkaniu biznesowym wiedzą wszyscy – branża oddycha w swoim rytmie. Jeśli jednak rozmowa prowadzona jest „po kryjomu” – plotka goni plotkę. A gdy w tym tajemniczym spotkaniu udział biorą przedstawiciele dwóch spośród najbardziej innowacyjnych marek z Doliny Krzemowej – emocje niewyobrażalnie rosną. I tak właśnie jest w tym przypadku – potajemnie spotkali się bowiem dyrektorzy generalni firm Apple i Tesla Motors.
No właśnie – po spotkaniu Internet wypełnił się plotkami. Jedna z najczęściej spotykanych teorii sugeruje, że Apple rozważa nabycie prężnie rozwijającego się koncernu pchającego rynek ekologicznych samochodów do przodu. To byłaby świetna opcja dla giganta z nadgryzionym jabłkiem w logo, który próbuje przywrócić sobie opinię „innowacyjnej marki” – tak jak miało to miejsce za czasów Steve’a Jobsa. Z drugiej jednak strony transakcja nie miałaby najmniejszego sensu dla Tesli, której notowania dynamicznie rosną, a każda kolejna wzmianka o jej samochodach cieszy się ogromnym zainteresowaniem.
Jest też bardziej realistyczna teoria, lecz co za tym idzie – także i mniej spektakularna. Otóż niektóre spośród zagranicznych serwisów twierdzą, że firmy Apple i Tesla połączą siły, aby utworzyć wspólną fabrykę akumulatorów nowej generacji. Na te elementy, jak wiadomo, zapotrzebowanie mają oba koncerny. Cóż, to ma sens.
Źródło: DigitalTrends