Tymczasem wszystko wskazuje na to, że Engadget jednak opublikował prawdziwe zdjęcia nowego iPhone'a. Ale po kolei! Jeden z gości baru w amerykańskim Redwood City zgubił/ukradziono mu iPhone'a, który wyglądał jak model 3GS, jednak różnił się od pierwowzoru kilkoma szczegółami.
Szczęśliwy znalazca/złodziej najpierw zrobił urządzeniu zdjęcia i wysłał je do Engadget, a potem sprzedał iPhone'a Gizmodo. Ci z kolei zrobili kilka zdjęć, nakręcili film i w końcu wiemy naprawdę sporo o nowym telefonie Apple, którego nazwa wciąż nie jest pewna (w mediach przewija się 4G lub HD).
To (na pewno) będzie nowe:
- kamerka z przodu urządzenia
- ulepszony aparat i lampa błyskowa
- micro-SIM w miejscu SIM
- prawdopodobnie większa rozdzielczość - 960x640, ale ekran trochę mniejszy niż w 3GS
- dodatkowe przyciski wykonane z aluminium
- kształt obudowy mniej "krągły"
- 3 gramy cięższy, bateria 16% większa
- tylna część obudowy zupełnie płaska i plastikowa
Sytuacja, w której Apple gubi swój nowy gadżet w dwa miesiące przed premierą to absolutne wydarzenie w świecie technologii. To wydarzenie, które nie tylko ujawni sekrety firmy przed fanami i prasą, ale w nieodpowiednich rękach może kosztować korporację miliony dolarów.
Nie ma powodów by twierdzić, że ten iPhone to podpucha. Gizmodo jest w stu procentach pewne - przede wszystkim jego specyfikacja techniczna pokrywa się z poprzednimi zapowiedziami, ponadto osoby będące blisko Apple potwierdzają, że firma od pewnego czasu "w trybie pilnym poszukuje zgubionego urządzenia".
Źródło: Gizmodo