Podczas Forum Nauki i Eksploracji NASA Victor Glover zwrócił uwagę, że rozsądniejszą drogą może być podejście etapowe: najpierw lądowania w rejonach lepiej poznanych i operacyjnie prostszych, a dopiero później mierzenie się z bardziej wymagającymi obszarami, jak południowy biegun. W jego ocenie okolice równika mogłyby ułatwić działania w sytuacjach nagłych, bo sprzyjałyby szybszemu opuszczeniu Księżyca i sprawniejszemu powrotowi na Ziemię.
NASA dotąd konsekwentnie wskazywała południowy biegun jako priorytetowy cel, przede wszystkim ze względu na zasoby lodu wodnego. Takie rezerwy są uznawane za kluczowe dla przyszłej obecności człowieka na Księżycu — mogą posłużyć do pozyskiwania wody pitnej, tworzenia osłon radiacyjnych czy produkcji paliwa rakietowego. Glover akcentował jednak, że pierwsze misje mogą więcej zyskać, wybierając lokalizację zapewniającą stałe oświetlenie oraz prostsze, "krótsze" scenariusze odwrotu w razie awarii.
Debata o miejscu lądowania toczy się także w kontekście politycznym. Chiny intensywnie rozwijają swój program księżycowy: realizują już robotyczne misje badawcze i zapowiadają pierwsze załogowe lądowanie około 2030 r. W Stanach Zjednoczonych pojawiały się głosy ostrzegające, że to właśnie chińska załoga mogłaby jako pierwsza dotrzeć na południowy biegun, co mogłoby przełożyć się na przewagę technologiczną i ekonomiczną w skali globalnej.
WIDEOCzy ten obiekt to pierwszy odkryty egzoksiężyc? Jest pewien problem
W przypadku Artemis IV rozważany jest wariant wyraźnie inny od wcześniejszych planów. NASA odchodzi od koncepcji wykorzystywania stacji Gateway jako etapu pośredniego i analizuje bardziej bezpośrednią trasę lotu. Na zmianę wpływały również zastrzeżenia SpaceX i Blue Origin, które sygnalizowały ryzyka związane z dotychczasową architekturą opartą o eliptyczną orbitę NRHO. Według aktualnych założeń system lądowania ma umożliwiać niemal natychmiastowe opuszczenie powierzchni Księżyca, jeśli pojawi się poważna usterka.
Podobne argumenty publicznie przedstawiała Jessica Jensen ze SpaceX podczas jednego z ostatnich wydarzeń związanych z programem Artemis. Podkreślała, że rejon równikowy może ułatwiać szybki powrót na Ziemię, a tankowanie w przestrzeni kosmicznej przestaje być w takim układzie szczególnie skomplikowane. W jej ocenie prostsza trajektoria to także mniejsze ryzyko dla astronautów i mniejsza podatność misji na opóźnienia, co współgra z obawami sygnalizowanymi przez Glovera.
Z przedstawionego harmonogramu wynika, że Artemis III planowana jest na przyszły rok jako załogowa misja obejmująca manewry dokowania na orbicie. Z kolei Artemis IV mogłaby doprowadzić do pierwszego załogowego lądowania w 2028 r. Kwestia tego, czy będzie to południowy biegun Księżyca, czy okolice równika, pozostaje nierozstrzygnięta — decyzja ma zależeć zarówno od dojrzałości rozwiązań technicznych, jak i od uwarunkowań politycznych oraz tempa działań międzynarodowej konkurencji.