Od kilku miesięcy trwają testy samokierujących się aut Google. Uczestniczą one w ruchu miejskim, ucząc się kolejnych zachowań i rozpoznawania nietypowych manewrów. Wpis pewnego cyklisty, którego miasto także jest areną testów tego samochodu pokazuje, że amerykański gigant rzeczywiście ma jeszcze sporo do zrobienia.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Opisywane przez rowerzystę zdarzenie miało miejsce na skrzyżowaniu. Zarówno on, jak i samochód Google zatrzymali się, a ten drugi zgodnie z prawem rozpoczął manewr skrętu. Wystarczyło jednak, by cyklista zrobił jakiś ruch (choćby minimalny, a jak wiadomo, utrzymanie roweru w idealnie stałej pozycji nie należy do najłatwiejszych) i auto momentalnie się zatrzymywało. Sytuacja ta powtórzyła się kilka razy i samochód przez dwie minuty nie był w stanie opuścić skrzyżowania. Wreszcie cyklista przejechał przed autem, co pozwoliło zaoszczędzić jeszcze nie wiadomo ile czasu.
Rowerzysta wspomina też, że dwójka testerów w samochodzie miała spory ubaw z całej tej sytuacji i wydawała się od razu zapisywać dane z niej do komputera. Samo Google zresztą także skomentowało sprawę tłumacząc, że na tym właśnie polegają te testy i tak wygląda nabywanie doświadczenia. Cóż, najpewniej następnym razem do podobnego wydarzenia nie dojdzie. Sam cyklista natomiast stwierdził, że pomimo komizmu całej sytuacji czuł się bezpiecznie, bo w przeciwieństwie do żywego kierowcy, autonomiczny pojazd jest bardzo ostrożny i gdy jest niepewny po prostu się zatrzymuje.
Źródło: Engadget