Awaria w Google - inteligentne domy były domami, do których nie dało się dostać
Inteligentny dom to świetna koncepcja, ale niestety ma też swoje wady, o czym niedawno przekonali się użytkownicy gadżetów Nest.
Do Polski szał ten jeszcze nie dotarł, ale w Stanach Zjednoczonych inteligentne domy stały się już naprawdę popularne. Dzięki połączonym w sieć smartgadżetom domownicy mogą otwierać drzwi, regulować temperaturę, włączać oświetlenie czy sterować odtwarzaniem za pomocą swojego smartfona. Mogą, o ile wszystko działa.
Na początku czerwca firma Google zaliczyła niemałą awarię, w wyniku której poważnie ucierpieli użytkownicy akcesoriów inteligentnego domu spod znaku Nest (a więc marki należącej do amerykańskiego giganta). Łączenie się z chmurowymi serwerami (Google Cloud) albo zajmowało niesamowicie dużo czasu, albo też w ogóle nie było możliwe.
O efektach można było sporo się naczytać na Twitterze, a wszystko to brzmiało jakby żywcem wyjęte ze scenariusza horroru sci-fi. Użytkownicy donosili, że nie byli w stanie korzystać ze swoich termostatów, kamer bezpieczeństwa czy nawet „inteligentnych zamków do drzwi”. Innymi słowy: w pewnych przypadkach nie mogli nawet dostać się do swoich domów, co brzmi absurdalnie, ale bez wątpienia zabawne nie jest.
Firma Google przeprosiła za problemy i wyjaśniła, że powodem było przeciążenie sieci we wschodniej części Stanów Zjednoczonych. Pomijając jednak szczegóły tego pojedynczego przypadku, doskonale pokazuje on, że koncepcja inteligentnego domu – choć ma wiele zalet – nie jest pozbawiona wad. Miejmy też nadzieję, że dla dostawców tego typu usług będzie to lekcja, że warto lepiej dbać o niezawodność infrastruktury.
Źródło: Fast Company, Digital Trends, Daily Beast. Foto: Nest