Battlefield 1, czyli jak rozpętać I wojnę światową
Minęło już ponad sto lat, odkąd struga krwi bryznęła na ustrojoną orderami pierś arcyksięcia Franciszka Ferdynanda. Co było potem? Wszyscy dobrze pamiętamy z lekcji historii.
Gęsto spleciona sieć sojuszniczych paktów podzieliła świat liniami okopów i tak rozpoczął się konflikt, który odcisnął się przerażającym piętnem na losach całej ludzkości.
Niewydana jeszcze, ale już powodująca burzę emocji, strzelanina Battlefield 1 spod znaku EA postanawia przenieść nas na pierwszą linię frontu I wojny światowej.
Choć wszystkie szczegóły poznamy dopiero w dniu premiery, już teraz wiadomo, że przyjdzie nam walczyć o życie na najsłynniejszych polach bitewnych Wielkiej Wojny.
Bagnety w ciele Marianny
Kiedy myślimy o I wojnie światowej, momentalnie przychodzą nam do głowy francuskie krajobrazy. Podziurawione lejami pola, zniszczone ogniem artyleryjskim wioski, ciągnące się po horyzont linie okopów... Nic więc dziwnego, że te najczęściej kojarzone z Wielką Wojną scenografię zagrają pierwsze skrzypce w Battlefield 1.
Mimo, że Francja – nazywana przez lokalnych pieszczotliwie Marianną – była celem niemieckich wojsk już od pierwszych dni wojny, mapy w Battlefield 1 koncentrują się na końcowym okresie tego światowego konfliktu. I trudno kwestionować taki wybór, bo przecież wtedy dopiero machina wojenna z początku XX wieku nabrała niespotykanego wcześniej kształtu.
Położone nad Sommą miasto Amiens zajmuje pierwsze miejsce na naszej liście. Co ciekawe – jak można zakładać na podstawie dostępnych obecnie informacji, - będziemy mieli okazję toczyć o nie boje w czasie słynnej Wiosennej Ofensywy niemieckich sił zbrojnych, która rozpoczęła się 21 marca 1918 roku. Dlaczego to interesująca propozycja?
Otóż, znane z katedry i malowniczych kanałów miasto było przez długi czas na celowniku cesarza Wilhelma II ze względu na swoje strategiczne położenie, ale koniec końców nigdy nie znalazło się w jego rękach.
Natomiast sama bitwa pod Amiens z sierpnia 1918 roku, w której ramię w ramię stanęli między innymi Brytyjczycy, Francuzi i Amerykanie przesądziła o wyniku wojny. Nie bez powodu dzień 8 sierpnia został nazwany przez jednego z niemieckich generałów „Czarnym Dniem Armii Niemieckiej”.
Wtedy bowiem zakończyły się pozycyjne przepychanki, a wojska alianckie już pierwszego dnia wbiły się jedenastokilometrowym klinem w terytorium okupowane przez Niemców.
W batalię zaangażowano niespotykaną wcześniej ilość artylerii oraz wojsk pancernych. Ponadto Sprzymierzonym udało się wziąć Niemców z zaskoczenia, ponieważ francuski marszałek Foch z sukcesem ukrył plan przed siłami wywiadowczymi generała Georga von der Marwitza.
Ten ostatni skorzystał z całego zaplecza militarnego, jakie stacjonowało w obszarze walk, ale i to niewiele pomogło w obliczu dezorientacji i spadku morale niemieckich żołnierzy. W rzeczy samej były to czarne dni sił cesarza Wilhelma II.
Ale Amiens nie jedno padło ofiarą pierwszowojennych zniszczeń. „Blizna Saint-Quentin” - bo taką nazwę nosi kolejna mapa dostępna w Battlefield 1, - w rzeczy samej zasługuje na to miano. W glebę tego miejsca wsiąkła krew całych oddziałów, a jego krajobraz został na trwałe zmieniony codziennym gradem pocisków.
Samo miasto Saint-Quentin stosunkowo szybko wpadło w ręce Niemców i stało się jednym z kluczowych punktów potężnych umocnień ochrzczonych nazwą Linii Hindenburga. W toku działań wojennych nie tylko ewakuowano prawie wszystkich mieszkańców tej miejscowości, ale też w gruzach legło około osiemdziesięciu procent jej zabudowań.
To tutaj miały miejsce jedne z najbardziej krwawych potyczek Wielkiej Wojny. Opancerzone machiny sunące między zrównanymi z ziemią budowlami, gaz unoszący się nad brukowanymi ulicami i przerażeni żołnierze kryjący się po ruinach. W Saint-Quentin I wojna światowa przybrała swoje najokrutniejsze oblicze.
Natomiast prawdziwą perełką, barwioną krwią żołnierzy niemal wszystkich armii, są dwie ostatnie francuskie mapy. Las Argoński i „Salonowy Blitzkrieg” (bo taką nazwę nosi jedna z lokacji Battlefield 1) ukażą nam obie twarze ostatniej wielkiej ofensywy Aliantów.
W 1918 roku, kiedy wszystkie strony były już wycieńczone przeciągającymi się walkami, Cesarstwem Niemieckim wstrząsały społeczne niepokoje, a Ententa robiła co mogła, żeby zdusić imperialistyczne zapędy cesarza Wilhelma II, alianckie siły podjęły finalny wysiłek, żeby przełamać niemieckie linie obrony.
Mowa o słynnej ofensywie września roku 1918. Wtedy to siły Niemieckie wzmocnione oddziałami przybyłymi z frontu wschodniego (przypomnijmy, że po rewolucji bolszewickiej Rosja wycofała się z wojny) desperacko próbowały powstrzymać siły alianckie wzdłuż linii ciągnącej się przez Las Argoński po rzekę Mozę.
„Salonowy Blitzkrieg” ukaże nam miejski obraz tej gigantycznej operacji sił Sprzymierzonych i największej ofensywy w historii armii Stanów Zjednoczonych. W pałacowych wnętrzach rozbrzmią wystrzały iglicowych karabinów, a pod oknami zabytkowych budowli terkotać będą gąsienice czołgów.
Natomiast Las Argoński każe nam chować się za pniami drzew i przedzierać przez purpurowe od żołnierskiej krwi zarośla. Niewątpliwie znajdziemy tu odwołania do historii słynnego Zagubionego Batalionu, czyli amerykańskiego oddziału, który wdarł się daleko za linie wroga, nieświadom bierności sąsiednich jednostek. Jankescy bohaterowie szybko znaleźli się w kotle, a wadliwa komunikacja skierowała na ich pozycje ogień sojuszniczej artylerii.
Początek I wojny światowej wzbudził niepokój w sercach mieszkańców Europy, ale dopiero jej finał zasiał w nich trwogę, której nie udało się wyplenić już nigdy.
Piach pod powiekami, bebechy na gąsienicach
Francję znają wszyscy. To wybór oczywisty. Natomiast niewiele osób pamięta o tym, że walki rozgorzały także na Bliskim Wschodzie. Zarówno Państwa Centralne, a wśród nich Imperium Osmańskie, jak również Ententa wykorzystały utarczki między lokalnymi nacjami, żeby zawalczyć o władzę nad rejonem obfitym w nic niewarty piach i cenną jak złoto ropę.
Wiemy na pewno, że w Battlefield 1 Bliski Wschód będą reprezentować co najmniej trzy różne mapy. Pierwsza z nich to pustynia Synaj, gdzie oprócz piaszczystych wydm naszym oczom ukażą się też gęsto zabudowane arabskie wioski i skaliste wzgórza, pełne ciasnych przejść i atrakcyjnych dla snajperów kamiennych półek.
Jednak zanim kampania w Palestynie i na Półwyspie Synaj rozgorzała na dobre, kierowane przez elitę niemieckiej armii siły otomańskie postanowiły zająć Kanał Sueski. Choć w rzeczywistości ta operacja zakończyła się fiaskiem, Battlefield 1 stawia przed nami pytanie: Co by było, gdyby tureckim siłom udało się przejąć kontrolę nad tym kluczowym węzłem zaopatrzeniowym sił Ententy?
Z jednej strony egzotyczne palmy, z drugiej – wraki monstrualnych okrętów z czasów Wielkiej Wojny. W takim krajobrazie przyjdzie nam bronić lub szturmować kolonialną perełkę Brytyjczyków.
Jedno z największych osiągnięć inżynieryjnych połowy XIX wieku to klucz do kontroli działań wojennych w obszarze basenu Morze Śródziemnego. Jaki będzie wynik toczącej się przy akompaniamencie polowych dział walki? To pozostanie w naszych rękach.
Ostatnim, ale nie mniej ciekawym, miejscem frontu bliskowschodniego jest forteca Fao. Jeśli ktoś sądzi, że desanty morskie historycznie rozpoczęły się od uderzenia na Normandię i Iwo Jimę, to jest w głębokim błędzie.
Już w listopadzie 1914 roku siły brytyjskie, a konkretniej jeden z hinduskich oddziałów, wyrwał sprzymierzonemu z Niemcami Imperium Osmańskiemu nadmorską twierdzę Fao. Pod ciężkim ogniem tureckich dział żołnierze Albionu zdołali się okopać i stoczyć zwycięską bitwę, która pozwoliła im skutecznie stępić kły otomańskiej bestii.
Jatka po włosku
Mussoliniego znają wszyscy, a dowcipy o włoskiej armii z czasów II wojny światowej nawet teraz powodują salwy śmiechu. Jednak udział Włoch w konflikcie z lat 1914-1918 nie jest tak dobrze znany i jeszcze dziś nieprzerwanie fascynuje historyków.
Mimo, że świeżo zjednoczone królestwo władające Półwyspem Apenińskim, nominalnie było członkiem paktu sojuszniczego, w skład którego wchodziły Niemcy i Cesarstwo Austro-Węgierskie, interesy narodowe wielbicieli pizzy i futbolu prędko związały ich z Ententą.
Tym samym łańcuch alpejskich szczytów stał się naturalną linią walk w wojnie z siłami cesarza Franciszka Józefa. I tam właśnie przenosi nas Battlefield 1. Słynne dwupłatowce i niemniej znane sterowce pojawią się nad niebem Weneckich Alp, a daleko pod nimi żołnierze armii Włoch i Austro-Węgier stoczą batalię o trudno dostępne forty.
Tym razem nikomu nie będzie do śmiechu, kiedy zaśnieżone wzgórza staną się białym cmentarzyskiem dla bohaterów obu stron. Bo i w rzeczywistości tak właśnie się stało. Najsłynniejsze starcia Włochów z wojskami austriackimi nazwano Bitwami o Isonzo. Dolina tej górskiej rzeki w czasie Wielkiej Wojny wielokrotnie zmieniała właściciela.
W każdym razie działo się tak do czasu, kiedy kruszejące siły cesarza Franciszka Józefa zyskały wsparcie niemieckie i w dwunastej bitwie nad Soczą (bo tak Słoweńcy nazywają Isonzo) rozgromiły Włochów.
Pewnie powiecie: „Wiadomo, włoska armia jak zawsze w odwrocie!”. Nic bardziej mylnego. Owszem, poddani Wiktora Emanuella III ponieśli olbrzymie straty, ale udało im się przegrupować i bohatersko obronić Wenecję, która była jednym z głównych celów niemiecko-austriackiego ataku.
Jednak graniczne Alpy nie będą jedynym placem boju dla wojsk włoskich w Battlefield 1. Kolejny obszar walk to wioska na „Skraju Monarchii” (cytując nazwę mapy).
Tutaj z kolei będziemy mogli toczyć boje na wybrzeżu Adriatyku. W huku dział pancernych okrętów zaatakujemy lub obronimy jedną z włoskich wiosek, którą spróbują wyrwać apenińskiej monarchii Państwa Centralne.
Jedno na tę chwilę jest pewne – front włoski nie pozostanie w cieniu, ale stanie się jedną z głównych scen tego brutalnego dramatu, w jaki zaangażuje nas Battlefield 1.
Hindenburg rozerwany
Już teraz wiadomo, że twórcy Battlefield 1 nie poprzestaną na podstawowych mapach i będą je wzbogacać dodatkowymi lokacjami udostępnianymi wraz z kolejnymi rozszerzeniami. Pierwszą z takich scenerii (darmową dla posiadaczy Battlefield 1) będzie „Upadek Kolosa”.
W oryginale tytuł ten brzmi „Giant's Shadow”, dlatego, że starcie, w którym weźmiemy udział, odbędzie się w cieniu gigantycznego wraku sterowca. Upadek tego podniebnego kolosa ma miejsce pod koniec wojny, kiedy to siłom Sprzymierzonych udało się wreszcie rzucić na kolana niemiecką machinę wojenną.
Pod koniec I wojny światowej wojska Ententy przełamały Linię Hindenburga, czyli system umocnień, na którym wspierały się niemieckie siły działające na terenie Francji. Choć ta ciągnąca się od Arras do Laffaux monstrualnych rozmiarów układanka z betonu, stali i drutów kolczastych została wzniesiona na wypadek czysto hipotetycznej potrzeby odwrotu, prędko sprawdziła się w walce.
Budowę rozpoczęto pod koniec 1916 roku, a już w 1917 umocnienia stały się celem licznych ataków Sprzymierzonych. Kolejne ciosy, wymierzane między innymi pod Saint-Quentin, Bullecourt czy Cambrai, doprowadziły w końcu do rozerwania Linii Hindenburga we wrześniu 1918 roku. Od tamtej pory dni wojennej nawałnicy były już policzone, a chwaci w pikielhaubach wyczekiwali niechybnego zakończenia służby.
Jednak cesarscy oficerowie do samego końca zaklinali los i w ostatnich aktach desperacji rzucali do walki kolejne oddziały. „Upadek Kolosa” to jedna z takich wycieńczających batalii, podczas której żołnierze grzęźli w błocie okopów i kulili się pod seriami z cekaemów, żeby postawiać kropkę nad „i” w największym konflikcie początków ubiegłego stulecia.
Działa już grzmią za horyzontem
Battlefield 1 nie szczędzi kosztów, żeby przedstawić nam obraz I wojny światowej w całej jej cuchnącej krwią i prochem złożoności. Jednak co innego wiedzieć, a co innego przeżyć na własnej skórze.
Na razie musimy uzbroić się w cierpliwość, bo w słynnych miejscach starć Wielkiej Wojny przyjdzie nam krzyżować bagnety i gnać przez chmury gazu musztardowego dopiero w dniu premiery Battlefield 1, czyli 21 października 2016 roku. Choć nieliczni już teraz skosztować mogą żelazistego smaku pierwszowojennych potyczek w ramach wczesnego dostępu. Ciekawy jestem ich wrażeń.