W ostatnią sobotę garstka szczęśliwców, bo chętnych zapewne było znacznie więcej, zebrała się w siedzibie EA Polska, by zagrać w najnowszą odsłonę kultowej już serii Battlefield. Nie będziemy się rozwodzili na temat samej gry, bo na to przyjdzie jeszcze czas, zwłaszcza że niedługo rusza program beta, ale spróbujemy przekazać wam odrobinę atmosfery spotkania. A na dodatek krótki zapis rozgrywki na mapie Sztorm na Paracelach w trybie Dominacja.
Już na samym początku zaskoczyła nas informacja, że nie można fotografować, ani kręcić filmów, które w zbliżeniu prezentują grę. Preferowane były środowiska związane z youtubem, ale nie tu miejsce i czas na ocenianie tej strategii prezentacji gry. Nam na szczęście, czego dowodem jest ta krótka relacja, udało się zrobić kilka zdjęć. Na spotkaniu pojawił się Vincent Vukovic z centrali Electronic Arts, a właściwie szwedzkiego producenta gier DICE, który odpowiada za rozwój serii Battlefield. Część oficjalna była dość krótka, „Oto Battlefield 4, oto FIFA 14, siadajcie i grajcie”. Konkretnie i rzeczowo. No może nie do końca jest to cytat, ale bliski prawdy.
Graczom do dyspozycji oddano zgodnie z planami 32 komputery z monitorami LG, podświetlanymi klawiaturami i myszkami Razer oraz grafiką AMD Radeon HD7000. Rozgrywka była prowadzona swobodnie, czyli bez systemu turniejowego. Testowane były dwa tryby rozgrywki - Unicestwienie (Obliteriation) i Dominacja (Domination) na przykładzie mapy Sztorm na Paracelach.
Jeśli nie udało się wam zobaczyć transmisji na żywo ze spotkania, zapraszamy do obejrzenia poniższych zdjęć, a na koniec prawie 10 minutowego zapisu rozgrywki w Battlefield 4. Na początku filmiku widać słynną już przebogatą bazę broni i innych sprzętów.
Ustawienia szczegółów w naszej rozgrywce w Battlefield 4, a poniżej zapis tejże.
Battlefield 4 nie był jedynym bohaterem sobotniego popołudnia i wieczoru, choć większość zamieszania wiązała się właśnie ze strefą tej gry. Druga wyczekiwana, przynajmniej przez niektórych, premiera tej jesieni to FIFA 14. Również w tę grę, w wersji konsolowej, można było zagrać. Chętnych, jak pokazuje poniższy obrazek, nie brakowało.
Źródło: Inf. własna, fot. Karol Żebruń