Bose QuietComfort 35 – recenzja słuchawek
Kupiliście iPhone’a 7. Teraz macie smartfona bez klasycznego wyjścia słuchawkowego. Przykra sprawa. Zacząłbym się śmiać, gdyby nie to, że sam też go kupiłem. Moje słuchawki doznały ciężkiego szoku na myśl o tym, że będą podłączane do tandetnej przejściówki Lightning-3,5 mm, którą siłą rzeczy musiałem kupić. Teraz co najwyżej mogę śmiać się przez łzy. Chociaż… nie do końca.
Byłem niewolnikiem nadgryzionego jabłuszka, ale w chmurze dymu i kanonadzie wystrzałów zostałem odbity przez operatorów Gromu. No dobra… trochę przesadziłem, ale tylko odrobinę. Z odsieczą przyszły słuchawki Bose QC 35 i była to dla mnie prawdziwa nirvana.
Nie lubię słuchawek Bluetooth. Nie chodzi nawet o kompresję stratną, tylko o to, że wśród tych słuchawek bezprzewodowych, których używałem, było mnóstwo modeli tragicznie słabych.
Realia są takie, że większość ludzi kupuje tanio. Po pierwsze dlatego, że mają ograniczony budżet (oczywiste!), ale również dlatego, że zwyczajnie chcą zaoszczędzić. Nawet jeśli mogliby wydać na słuchawki kwotę „X” to kupują model za pół tej ceny lub mniej. Sądzą, że i tak nie ma sensu wydawać więcej, bo to tylko słuchawki. Z jednej strony im się nie dziwię, ale z drugiej strony jestem zdania, że biednego nie stać na taniochę. Warto kupować raz, a solidnie.
I tutaj docieramy do sedna sprawy. Słuchawki Bose QuietComfort 35 kosztują około 1700 zł, więc do tanich absolutnie nie należą. Mogę Was jednak zapewnić – ich jakość dźwięku, jakość wykonania oraz komfort noszenia usprawiedliwiają tę cenę. Aczkolwiek brzmienie tych słuchawek jest dość specyficzne, o czym więcej piszę na drugiej stronie recenzji.
Szczerze...
Czy za te pieniądze można kupić lepsze słuchawki przewodowe? Pewnie, że tak. Nawet za połowę tej kwoty bez problemu kupicie lepsze słuchawki przewodowe. Wciąż jednak będziecie przywiązani miedzianymi żyłami do odtwarzacza. Jeśli Wam to nie przeszkadza, to w porządku – zaoszczędzicie parę stówek. Jeśli jednak Wasz wybór padł na Bluetooth, to Bose QC35 plasują się w ścisłej czołówce najlepszych w tej cenie.
Komfort i jeszcze raz komfort
Oczywiście w przypadku słuchawek główną rolę gra jakość dźwięku, ale w tym przypadku pierwszą rzeczą jaka mnie zachwyciła jest wygoda. Bose QC35 przenoszą ciężar tak równomiernie, że po chwili przestałem zauważać, że w ogóle je noszę. Są lekkie (moja waga pokazuje 233 gramy) i mają bardzo miękkie poduszki.
Poduszki
Wymiary padów nie są zbyt imponujące, ale pamiętajmy, że mamy tutaj do czynienia z kompaktowymi słuchawkami do telefonu. Mimo wszystko jest to konstrukcja wokółuszna, zamknięta.
Wymiary poduszek (zmierzone):
- Wysokość zewnętrzna: 98 mm
- Szerokość zewnętrzna: 74 mm
- Wysokość wewnętrzna: 60 mm
- Szerokość wewnętrzna: 36 mm
- Głębokość: 19-29 mm
Rozmiary otworu wewnętrznego padów nie są duże, ale muszle mają sporą głębokość dochodzącą do 3 centymetrów, więc uszy mieszczą się w nich bez problemu. Poduszki wykonane są z syntetycznej skóry. Są bardzo miękkie i superkomfortowe. Wewnątrz mają szereg otworów wentylacyjnych, przez które widać piankę wypełniającą pady.
Słuchawki mają aktywną redukcję szumów, ale skórzane pady izolują tak dobrze, że nawet pasywna redukcja jest całkiem niezła.
Pałąk
Poduszka na pałąku pokryta jest Alcantarą. Tutaj pianka jest bardziej sprężysta, ale również komfortowa.
Konstrukcja wewnętrzna pałąka jest metalowa (pasek sprężystej, czarnej blachy). Na zewnątrz jest on jednak obłożony matowymi elementami plastikowymi. Są one dość twarde, a ich odporność na przetarcia jest dobra.
Pałąk jest regulowany skokowo. Można go wysunąć na 35 mm po obu stronach niezależnie.
Aktywna redukcja szumu
Obudowy słuchawek, czy jak kto woli – muszle, są plastikowe, z metalowymi nakładkami na zewnątrz. Wbudowano w nie kilka mikrofonów wychwytujących zewnętrzne hałasy, które następnie są przetwarzane i generowane przez przetworniki z odwrotną fazą. W efekcie niepożądane dźwięki z zewnątrz są silnie zredukowane i nie przeszkadzają w czasie słuchania.
Jest to więc aktywna redukcja szumu (lub hałasu), która na co dzień spisuje się po prostu znakomicie. Takie odgłosy jak dźwięk klimatyzatora, oddalony ruch uliczny za oknem, gwar rozmów za drzwiami i inne szumy są wyciszone bardzo mocno. Jest to funkcja wybitnie przydatna dla osób, które często jeżdżą autobusami, tramwajami, pociągami lub latają samolotami. Komfort podróży znacznie się polepsza.
Aktywna redukcja hałasów wspomaga izolację pasywną zapewnianą przez skórzane poduszki i zamkniętą konstrukcję. Rezultat jest taki, że słuchawki Bose QuietComfort 35 wyciszają naprawdę skutecznie.
Cześć osób narzeka na „dziwne uczucie” zatkanych uszu gdy używają słuchawek z włączonym systemem ANC. W moim odczuciu te niepożądane zjawisko jest umiarkowane. Może być odczuwalne gdy założymy słuchawki i nie włączymy muzyki, ale w czasie odtwarzania znika zupełnie.
W lewej obudowie umieszczono gniazdo jack 2,5 mm służące do alternatywnego przesyłania muzyki drogą przewodową. Odpowiedni przewód jest dostarczony w zestawie ze słuchawkami. Warto zaznaczyć, że możemy słuchać muzyki przez kabel, nawet gdy akumulator w słuchawkach jest rozładowany, ale nie można wtedy liczyć na dobrą jakość dźwięku. Dopiero po włączeniu wewnętrznego procesora DSP i wbudowanego wzmacniacza brzmienie nabiera rumieńców.
Czas pracy
Pełne ładowanie trwa nieco ponad 2 godziny. Na szczęście słuchawek nie trzeba często ładować. Producent deklaruje, że słuchawki w trybie bezprzewodowym będą grały nieprzerwanie przez 20 godzin. Z moich obserwacji wynika, że ten czas jest jeszcze dłuższy.
Nie byłem w stanie ich rozładować „na raz”, więc musiałem podzielić test na dwa dni. Słuchawki grały łącznie przez około 25 godzin. Jeśli nie słuchamy dłużej niż 3-4 godziny dziennie, to jedno ładowanie wystarczy nam na około tydzień użytkowania. Moim zdaniem, to świetny wynik.
W prawej obudowie umieszczono złącze micro USB do ładowania wbudowanego akumulatora. Są też diody informujące o statusie łączności Bluetooth i stanie baterii. Trzy przyciski sprzętowe służą do regulacji głośności i odtwarzania/pauzowania. Można też za ich pomocą przeskakiwać do następnego lub poprzedniego utworu oraz odbierać/kończyć rozmowę telefoniczną.
W tej obudowie jest też antena łączności zbliżeniowej NFC – do szybkiego parowania słuchawek ze smartfonem, bez zbędnej konfiguracji. Słuchawki włączamy małym suwakiem po prawej stronie.
Rozmowy telefoniczne
Dodatkową zaletą wbudowanych mikrofonów jest możliwość używania Bose QC35 w roli zestawu słuchawkowego. Działa to zarówno ze smartfonami z Androidem, jak i systemem iOS (iPhone). Z mobilnym Windowsem ich niestety nie miałem okazji testować, ale bardzo prawdopodobne jest, że też zadziałają prawidłowo. Jakość dźwięku w czasie rozmów jest bardzo dobra – o niebo lepsza niż z maleńkiej, dousznej słuchawki BT.
W zestawie ze słuchawkami otrzymujemy sztywne etui ochronne – bardzo przydatne w czasie ich przenoszenia. Jest też przejściówka samolotowa i krótki przewód USB.
Platforma testowa
- Apple iPhone 7 (smartfon, łączność Bluetooth)
- OnePlus 3T (smartfon, łączność Bluetooth)
Przed przystąpieniem do testu przetworniki wygrzewałem przez około 150 godzin. Muzyka pochodziła z plików skompresowanych bezstratnie (FLAC) lub zupełnie nieskompresowanych (WAVE) i odtwarzana za pomocą programu foobar2000. Co prawda łączność Bluetooth przesyła te dane z kompresją stratną, ale chciałem mieć pewność, że jakość nie będzie pogorszona już na wyjściu.
Poza wymienionymi niżej utworami na co dzień słuchałem też wielu innych gatunków i wykonawców głównie przez usługę TIDAL (HI-FI, FLAC).
Należy pamiętać, że ocena jakości i charakterystyki dźwięku jest subiektywna i zawsze uzależniona są od gustu osoby słuchającej.
Lista utworów
- Dusky - Ingrid Is A Hybrid
- Metallica - Moth Into Flame
- Massive Attack, Azekel - Ritual Spirit
- Jack U, Skrillex, Diplo, Fly Boi Keno - Beats Knockin
- Genesis - Home By The Sea
- Justice – Randy
- Wojtek Mazolewski, Justyna Święs – Organizmy piękne
- Wojtek Mazolewski – Świt (Instrumental)
- Nils Petter Molvær - Hover
- Nils Petter Molvær – Darker
- Bovska – Kaktus
- Banks – F*ck With Myself
- Ingrid – Double Pedigree
- Perturbator – She Is Young, She Is Beautiful, She Is Next
- Perturbator – Vers / Us (Demo Version)
- Brad Mehldau – Hungry Ghost
- Gesaffelstein – Hate Or Glory
- The Touré-Raichel Collective – Tidhar
- The Touré-Raichel Collective – Alla
- Megadeth – The Threat Is Real
- Squarepusher - Stor Eiglass
- Faith No More – Evidence (2016 Remastered Version)
- Ewald Demeyere – Lachrime Pavan
- Judas Priest – Painkiller
- Iron Maiden – Afraid To Shoot Strangers (1998 Remaster)
- Iron Maiden – The Wicker Man
- Artificial Intelligence – Uprising
- David Bowie – The Hearts Filthy Lesson
- Juno Reactor - Conquistador (I & II)
- Jamiroquai – Virtual Insanity
- INXS - New Sensation
- Coldcut - Cloned Again
Szumy własne – znikome
Niektóre słuchawki bluetooth generują własne szumy. Jest to oczywiście zjawisko niepożądane, a wina zazwyczaj leży po stronie słabej jakości elektroniki. Na szczęście w słuchawkach Bose QC35 jest ono niemal niezauważalne. Owszem, wyczulone ucho usłyszy bardzo delikatne szumy, ale tylko wtedy, gdy nie odtwarzamy żadnej muzyki. W czasie słuchania, nawet cichego, szumy właściwie nie istnieją. To dobrze świadczy o jakości testowanych słuchawek.
Dusky - Ingrid Is A Hybrid
Brzmienie słuchawek Bose QuietComfort 35 ma charakterystykę w kształcie litery „V”. Oznacza to, że możemy oczekiwać mocnych tonów niskich i wysokich, ale nieco wycofanego środkowego zakresu częstotliwości. Słuchawki tego typu sprawdzają się zazwyczaj w takich gatunkach jak wszelkiej maści elektronika, jazz, rap i gatunkach powiązanych z nimi. Dokładnie tak jest w przypadku QC35.
Utwór Dusky – Ingrid Is A Hybrid brzmi na nich świetnie. Mimo, że Bose QC35 nie są słuchawkami dla tak zwanych „bassheadów”, to w tym utworze tony niskie zachwycają. Są bardzo miękkie, sprężyste i wybrzmiewają długo. Do około 80% głośności to właśnie basy grają tutaj główną rolę. Powyżej tego pułapu pałeczkę przejmują tony wysokie, które dostają nagłego kopa. Głośność jest naprawdę spora.
Przy 90% moje uszy mówią „okej, tyle wystarczy”. Maksymalnej głośności nie jestem w stanie wytrzymać dłużej niż przez kilka sekund – tony niskie wciąż grają pięknie, ale soprany stają się zbyt mocne i kłujące. Środek pasma w tym utworze jest dość delikatny i pozostaje na trzecim planie. Separacja dźwięków jest bardzo dobra. W odtwarzanej muzyce słychać też sporo przestrzeni. Oczywiście jest to konstrukcja zamknięta, z aktywnym usuwaniem szumów, więc siłą rzeczy nie oferuje tyle powietrza jak otwarte słuchawki, ale wciąż jest nieźle. Rozdzielczość jest w porządku jak na słuchawki BT – pamiętajmy, że tutaj sygnał cyfrowy jest przetwarzany na analogowy w samych słuchawkach (wbudowany DAC), więc określenie „w porządku” to i tak dobra ocena. Ogólnie: 4,5/5.
Metallica - Moth Into Flame
Włączam ostrą gitarę, perkusję oraz solidny wokal i tylko czekam, aż słuchawki polegną. Jednak skubańce nie chcą się poddać. Mimo swojej basowo-sopranowej charakterystyki w utworze Metallica – Moth Into Flame grają tak dobrze, że mam ochotę słuchać tego kawałka raz za razem. Przyznam, że Bose QC35 mnie tutaj zaskoczyły. Dolne częstotliwości są zaakcentowane, ale wybitnie kulturalne, bębny grają dobrze zarówno gdy jest cicho, jak i głośno. Z talerzami jest trochę inaczej – dźwięczą pięknie do 80-90%, później są moim zdaniem za mocne. Jednak głośność jest już wtedy tak duża, że grozi uszkodzeniem słuchu. Jak spisuje się wokal? Otóż nie mam zastrzeżeń do jego czystości i wyrazistości, ale jest odrobinę za słaby – przy wyższej głośności ginie pod gitarą i perkusją. Ogólnie w muzyce gitarowej daję tym słuchawkom mocne 4/5.
Jack U, Skrillex, Diplo, Fly Boi Keno - Beats Knockin
Dubstep to w sumie elektronika, ale chyba przyznacie, że dość specyficzna. Nazwa utworu Beats Knockin mówi sama za siebie – należy spodziewać się konkretnego kopnięcia w ucho. Dokładnie tak jest w rzeczywistości. Bose QC35 imponują tutaj mocą i kulturą. Basy być może nie schodzą ultra nisko, ale wibrują przyjemnie i powyżej 80% głośności wprawiają całe słuchawki w wibracje. Nie ma w tym nic złego – żadne plastiki nie skrzypią, po prostu miałem darmowy masaż czaszki.
Co ciekawe nawet tony średnie w „Beats Knockin” ożywają. Nie mają tej mocy co basy, ale są wyraźne. Trzeba pochwalić też szczegółowość i separację dźwięków. Właściwie nie ma na co narzekać. Nie pasuje mi tylko nazwa „QuietComfort”, bo cisza i komfort nie mają wiele wspólnego z dubstepem. ;) Ocena ogólna: 4,5/5.
Massive Attack, Azekel - Ritual Spirit
Piękny utwór (i teledysk zresztą też). Opiera się na dość subtelnym kobiecym wokalu oraz mocnej i długo wybrzmiewającej linii basowej. Soprany schodzą tutaj na trzeci plan. Liczy się przede wszystkim dół i środek pasma. W słuchawkach Bose QC35 największą moc ma oczywiście linia basowa, więc wokal jest trochę bardziej oddalony niż bym sobie tego życzył. Jest ciepły i przyjemny, ale brakuje mu odrobinę przejrzystości. Mimo wszystko wolę tego utworu słuchać na słuchawkach otwartych, takich jak np. testowane przeze mnie wcześniej HiFiMAN HE-400S. Ocena ogólna: 3/5.
Genesis - Home By The Sea
W utworze Home By The Sea słuchawki Bose QC35 kładą nacisk przede wszystkim na tony wysokie, które są mocne i dość ostre. Wybrzmiewają krótko, metalicznie, ale na szczęście nawet przy wyższych głośnościach nie syczą, a iskrzenie zdarza się bardzo rzadko. Na nieco dalszym planie jest wokal Phila Collinsa – czysty i znacznie cieplejszy. Mimo, że słuchawki mają wycofany środek, to w tym przypadku nie przeszkadza to zbyt mocno.
Na trzeci plan spadają dolne częstotliwości. Basy nie schodzą nisko, lecz balansują gdzieś na granicy tonów średnich. Łączą się z nimi całkiem nieźle. Są dość chłodne. W brzmieniu usłyszeć można sporo powietrza (jak na konstrukcję zamkniętą). Szczegółowość dźwięku jest dobra, a głośność wysoka – moje uszy buntowały się powyżej 80% skali. Ogólna ocena: 4,5/5.
Banks – F*ck With Myself
Pierwsze wrażenie – dużo powietrza i bardzo sprężysty bas. Jeśli miałbym oceniać dynamikę na podstawie tego utworu to, dałbym 4,5/5. Mimo, że linia basowa jest mocna i wybrzmiewa długo nie powoduje to żadnego dudnienia. Przetworniki dynamiczne imponują kulturą. Reprodukują tony niskie w taki sposób, że nawet przy wyższych głośnościach nie deformują się.
Wokal Jillian Rose Banks jest delikatny i dość ciepły, ale co ciekawe nie jest przytłoczony przez mocne tony niskie. Jeszcze bardziej interesujące jest zachowanie górnego zakresu pasma. Tony wysokie są tutaj subtelne, co jest absolutnie nietypowe dla słuchawek Bose QC35. Utworu można słuchać całkiem komfortowo nawet przy najwyższej głośności, pod warunkiem, że nie macie nic przeciwko temu, że moc basów wprawia czaszkę w drgania (serio!). Szczegółowość stoi na wysokim poziomie, scena jest szeroka, ale ma też sporą głębię.
F*ck With Myself brzmi po prostu świetnie. Powala przede wszystkim potężnym basem i pięknym wokalem. Ocena ogólna: 5/5
Aplikacja
Do obsługi słuchawek służyć może (ale na szczęście nie musi) aplikacja Bose Connect. Jej użyteczność jest znikoma. Z pewnością przydaje się opcja aktualizacji oprogramowania w słuchawkach. Są też komunikaty głosowe, ale nie po polsku oraz możliwość aktywacji automatycznego wyłączania słuchawek (od 5 minut do 3 godzin). Więcej interesujących funkcji nie ma.
Podsumowanie
QuietComfort to nazwa idealnie pasująca do testowanych słuchawek. Ich zamknięta konstrukcja ze skórzanymi padami gwarantuje dobrą izolację od zewnętrznych hałasów. W połączeniu z systemem aktywnej redukcji szumów otrzymujemy imponujące wygłuszenie. Polecam je szczególnie osobom, które słuchają muzyki w czasie dojazdów komunikacją publiczną. Komfort słuchania jest bardzo wysoki.
Drugą zaletą jest jakość dźwięku. Wiadomo, że cena około 1700 złotych do niskich nie należy i możemy za nią kupić dwie pary świetnych słuchawek przewodowych. Jeśli jednak chcecie się pozbyć kabli i stawiacie na łączność Bluetooth, to w tej cenie trudno jest kupić coś lepszego. Bose QC35 generują mocne, miękkie tony niskie, ciepłą, dość delikatną średnicę i chłodne, wyraziste tony wysokie. Są lekkie, wygodne, dobrze wykonane i grają świetnie.
Można również przez nie prowadzić rozmowy telefoniczne, a czas pracy na baterii jest długi. Słuchawki spisują się doskonale na co dzień.
Ocena końcowa:
- łączność bezprzewodowa Bluetooth
- skuteczna aktywna redukcja szumu (ANC)
- dobra izolacja pasywna
- bardzo dobra jakość dźwięku
- możliwość prowadzenia rozmów telefonicznych
- znikome szumy własne
- długi czas pracy na baterii
- lekkie, wygodne i dobrze wykonane
- brak możliwości wyłączenia aktywnej redukcji szumu
- po rozładowaniu można słuchać przewodowo, ale jakość jest wtedy słaba