Botnet Kelihos, czyli jak Rosjanie chcieli walczyć z Zachodem

Rosyjska grupa cyberprzestępcza rozprzestrzeniała trojana do cichego atakowania jednostek rządowych.

Kelihos kod

„Jesteśmy grupą hakerów pochodzącą z Federacji Rosyjskiej, jesteśmy zaniepokojeni niezrozumiałymi dla nas sankcjami, które zostały nałożone przez zachodnie rządy na nasz kraj” – taką wiadomość rozsyłała rosyjska grupa cyberprzestępcza, której Kelihos został zaprojektowany tak, by po cichu atakować jednostki rządowe krajów zachodnioeuropejskich oraz Stanów Zjednoczonych. – „Zaprogramowaliśmy naszą odpowiedź na te sankcje i poniżej znajdziecie łącze do naszego programu. Uruchomienie aplikacji na twoim komputerze spowoduje, że zacznie on w ukryty sposób atakować wszystkie agencje rządowe, które przyczyniły się do obecnego stanu”.

Użytkownicy – a wiadomość przesyłana była głównie do tych, którzy z różnych względów wspierali Rosję i nie zgadzali się z nałożonymi na kraj sankcjami – stawali się zatem częścią botnetu i pomagali w dalszym rozprowadzaniu zagrożenia. Wspomniany trojan instalował zaś trzy pliki do monitorowania ruchu sieciowego: WinPcap npf.sys, pac ket.dll i wpcap.dll. Są one w stanie wydobyć różnego typu informacje z przeglądarek internetowych i nie tylko. Jak informują eksperci z laboratorium Bitdefender, w skrajnych sytuacjach Kelihos potrafi:

  • komunikować się z innymi zainfekowanymi komputerami,
  • kraść portfele bitcoinów,
  • rozsyłać wiadomości ze spamem,
  • kraść dane autoryzacyjne FTP i poczty elektronicznej, jak również dane dostępowe do tych kont wprowadzone do przeglądarki,
  • pobierać i wykonywać inne złośliwe pliki oprogramowania na zainfekowanym systemie,
  • monitorować ruchu protokołów FTP, POP3 oraz SMTP.

Eksperci przeanalizowali jedną z ostatnich fal spamu, dzięki czemu udało się ustalić statystyki i utworzyć mapę infekcji:

Kelihos mapa

„Niektóre z nich mogą być wyspecjalizowanymi serwerami do dystrybucji złośliwego oprogramowania, a pozostałe zainfekowanymi komputerami, które stały się częścią botnetu Kelihosa” – komentuje Pracująca dla Bitdefendera w Dziale Analizy Wirusów Doina Cosovan. „Ironią jest to, iż większość zainfekowanych adresów IP pochodzi z Ukrainy. To może oznaczać, że atak był wymierzony w głównej mierze w komputery w tym kraju lub nawet, że same serwery infekujące zostały umieszczone właśnie w tym kraju”.

Botnet Kelihos został odkryty cztery lata temu. Jak widać cyberprzestępcy nadal potrafią zrobić z niego użytek. Jak możemy uchronić swój komputer przed staniem się częścią botnetu? Przede wszystkim nie powinniśmy otwierać podejrzanych wiadomości e-mail i znajdujących się w nich załączników. Aktywne i aktualne oprogramowanie antywirusowe także jest nie bez znaczenia.

Źródło: Bitdefender

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE