Jedną z cech, które odróżniają półprofesjonalne lustrzanki z górnego segmentu cenowego marki Canon i Nikon jest pokrętło trybów. Nikon w modelach D800 i D800E, a także w dużo starszym D300s (z sensorem APS-C) nie stosuje pokrętła trybów, a nawet nie udostępnia zielonego trybu automatycznego. Z kolei aparaty Canon z serii EOS 5D mają takowe pokrętło, na którym nie tylko znajdziemy tryby priorytetowe, ręczny i ustawienia użytkownika, ale również tryb zielony. Takie samo pokrętło jest również w równie starym, co Nikon D300s, modelu Canon EOS 7D. Ba, tutaj mamy nawet dodatkowy tryb kreatywnej automatyki. Najświeższe plotki z fotograficznego frontu, a takim są obecnie areny mundialowych rozgrywek, sugerują, że Canon EOS 7D Mark II być może przyjmie strategię podobną jak Nikon.
Oznacza to wyeliminowanie pokrętła trybów i zastosowanie układu przycisków zapożyczonego z profesjonalnej serii EOS-1. Być może ta informacja nie jest tak istotna jak doniesienia o specyfikacji sensora, wbudowanym lub nie module Wi-Fi oraz GPS, czy wizjerze optycznym ze 100% pokryciem klatki i powiększeniem 1,15x, ale skłania do rozważeń nad koniecznością stosowania pokrętła trybów w zaawansowanych lustrzankach lub jego funkcjonalnością.
Obecnie lustrzanki, nawet te segmentu podstawowego, są na tyle dopracowanymi produktami, że w połączeniu z przyzwoitym szkłem pozwolą na osiąganie w pełni satysfakcjonujących rezultatów nawet przez bardziej ambitnych użytkowników.
Tymczasem na różnego rodzaju wydarzeniach, których w ciepłe dni nie brakuje, widać wielu fotografujących „drogimi” aparatami, które ustawione są w tryb zielony. Taki widok tym bardziej jest irytujący, gdy zobaczymy wyskakującą do góry lampę błyskową, albo podczepione najtańsze możliwe szkło. Pokutuje takie przekonanie – „przecież aparat jest topowy, to powinien odwalić całą robotę za nas”. A to niestety nie jest prawdą.
Dlaczego poruszamy ten temat? Naszym zdaniem fotografować należy z głową, a sprzęt wykorzystywać adekwatnie do jego możliwości. Nie bronimy oczywiście nikomu kupowania pełnoklatkowych modeli i fotografowania z pomocą automatyki. Niemniej brak trybu pełnej automatyki naszym zdaniem bardziej zachęca do poznawania tajników fotografowania i świadomego, pełniejszego wykorzystywania możliwości sprzętu.
Jeśli plotka o rezygnacji Canona z pokrętła trybów w EOS 7D Mark II (teraz nie wiemy nawet czy będzie to APS-C czy pełna klatka) okaże się prawdziwą, bardzo nas to ucieszy. Zaawansowany model dla zaawansowanych użytkowników. A może jednak macie inne zdanie? W końcu na pokrętle trybów jest jeszcze miejsce na inne zaawansowane tryby. A zielony niech zostanie - napędzi sprzedaż bardzo drogich aparatów wśród laików z zasobnymi portfelami. A ci z mniejszą ilością gotówki niech się nie martwią, świetne zdjęcia można robić także tanimi lustrzankami.
Źródło: canonrumors, inf. własna