Canon konsekwentnie, co nie znaczy że w zastraszającym tempie, rozszerza swoje portfolio bezlusterkowców. Pół roku temu pojawił się EOS M100, a teraz debiutuje bezlusterkowiec EOS M50, który wydaje się być prawie tym samym aparatem, tylko z dodanym wizjerem elektronicznym. Różnic jest więcej, czy jednak wszystkie dokładnie takie jak chcieliśmy? Zobaczmy.
Mamy tryb wideo 4K, ale z łyżką dziegciu
Flagową, wydawałoby się z lektury przedpremierowych przecieków, nową cechą w Canon EOS M50 jest tryb wideo 4K. I rzeczywiście mamy możliwość rejestrowania filmów w takiej rozdzielczości z klatkażem 30 kl/s. Tylko że po podłączeniu dowolnego obiektywu i przełączeniu się w tryb filmowania 4K coś ucieknie nam z pola widzenia.
To prawda, kadr uległ zwężeniu. Ceną 4K nie jest tu cena aparatu, a zmniejszenie pola widzenia. Filmujemy w 4K z cropem 1,6x względem klatki APS-C, która już sama ma crop 1,6x względem pełnej klatki. Efekt? W stosunku do ogniskowej obiektywu dla pełnej klatki mamy tu ogniskową o 2,56x większą. Na przykład 24 mm zamienia się w 62 mm. Nie jest to jeszcze strasznie wąsko, ale w pewnych sytuacjach czerpanie z zalet 4K nie będzie nam dane.
Jest jeszcze jedno ograniczenie. Tryb 4K nie pozwala korzystać z największej zalety 24 Mpix sensora w EOS M50 jak i innych bezlusterkowcach tego producenta. Z rewelacyjnej technologii Dual Pixel AF.
Na osłodę pozostaje nam tryb HD z klatkażem 120 kl/s, który stwarza spore możliwości.
Canon EOS M50 w porównaniu z M100 - wizjer i nowy RAW
Błędem byłoby jednak ocenianie Canona EOS M50 jedynie przez pryzmat trybu 4K. Aparat ten jest niczym Canon Powershot G5X, gdy zestawimy go z Powershot G7X. Podobnie jak tam, także i w Canonie EOS M50 mamy wizjer elektroniczny (rozdzielczość 2,36 mln punktów, OLED), którego nie ma M100. A obiektywy mogą być te same. Jest też mocowanie dla zewnętrznej lampy błyskowej, którego zarówno EOS M100 jak i Powershot G7X nie mają.
Canon EOS M50 dysponuje też nowym procesorem DIGIC 8, który zapewne wyciągnie jeszcze więcej z 24 Mpix sensora z DualPixel AF (szkoda że nie w 4K). Tryb seryjny z zablokowaną ostrością to 10 kl/s, a ze śledzeniem 7,4 kl/s,
Wprowadzony został także po raz pierwszy w Canonie nowy 14-bitowy plików format RAW. Pliki z rozszerzeniem CR3 pozwalają na zapis obrazu w pełnej rozdzielczości przy takiej samej jakości jak w plikach CR2, albo w maksymalnej rozdzielczości, ale przy obniżonej nieznacznie jakości (jest to tak zwany C-RAW czyli skompresowany RAW, opcja, którą już od dawna stosuje Nikon) co pozwala uzyskać o 30-40% mniejszy rozmiar pliku.
Cena i dostępność
Canon EOS M50 trafi do sprzedaży w drugiej połowie marca w cenie 2580 złotych za korpus. Dla porównania Canon EOS M100 możemy teraz kupić za około 2000 złotych.
Podsumowanie parametrów Canon EOS M50
- sensor: CMOS, typu APS-C, crop 1,6x
- rozdzielczość efektywna: 24,1 Mpix, proporcje obrazu 3:2
- mocowanie obiektywu: EF-M, wbudowany system czyszczenia matrycy
- procesor obrazu: DIGIC 8
- autofokus: Dual Pixel AF + system detekcji kontrastu
- czułość: 100-25600 ISO (rozszerzalna do 51200), w trybie wideo 4K do 6400 ISO
- wizjer: OLED, 2360 tys. punktów
- ekran: dotykowy uchylno-obrotowy, 3 cale, 1040 tys. punktów
- lampa błyskowa: wbudowana pop-up (liczba przewodnia 5), stopka zewnętrznej, synchronizacja 1/200s
- tryb seryjny: 10 kl/s (One-Shot AF), 7,4 kl/s (Servo-AF)
- rozdzielczość zdjęć: 6000 x 4000 pikseli
- rozdzielczość filmów: 2160/30p, 1080/60p, 720/120p
- pamięć: SD/SDHC/SDXC
- komunikacja: microUSB , HDMI typu D, bezprzewodowo: Wi-Fi z NFC (2,4 GHz) i Bluetooth 4.1 LE
- akumulator: litowo-jonowy LP-E12, wydajność 235 zdjęć (370 w trybie ECO)
- wymiary i waga (z akumulatorem): 116,3 x 88,1 x 58,7 oraz 387 gramów (wersja czarna), 390 gramów (wersja biała)
Źródło: Canon