Przeszklony cube dla graczy - test obudowy Chieftronic M1
Mała, zgrabna i dobrze podświetlona. Testujemy najnowszą obudowę Chieftronic - gamingowej marki Chieftec'a. Czy rzeczywiście jest to sprzęt, który zainteresuje graczy?
Testujemy obudowę Chieftronic M1
Jakiś czas temu mieliśmy okazję przetestować obudowę Chieftronic G1, a więc pierwszy model sygnowany gamingową marką Chieftec’a. Producent stopniowo poszerza swoją ofertę, więc tym razem wzięliśmy na warsztat model Chieftronic M1 – podobną propozycję, ale wyróżniającą się mniejszym rozmiarem.
Obudowa została zaprojektowana z myślą o graczach i entuzjastach, którzy składają nowoczesny zestaw na bazie mniejszej płyty głównej i chcą wyeksponować wnętrze komputera. „Skrzynka” ma u nas kosztować około 380 złotych, więc mówimy o średnim segmencie, gdzie mamy już konkretne wymagania co sprzętu.
| Model | Chieftronic M1 (GM-01B-OP) |
| Typ | Cube |
| Materiały | stal, tworzywa sztuczne, guma, szkło |
| Wymiary i waga | 400 x 270 x 350 mm – 7,47 kg |
| Standard płyt głównych | mini-ITX, mATX |
| Miejsca na napędy/panele | brak |
| Panel I/O | » 2x audio » 2x USB 2.0 » 2x USB 3.0 |
| Miejsca na dyski 2,5 i 3,5 cala | » 2x 2,5 cala » 2x 2,5/3,5 cala |
| Miejsca na karty rozszerzeń | 4x 320 mm |
| Miejsca na wentylatory | » Przód: 2x 120 mm lub 2x 140 mm » Tył: 1x 120/140 mm |
| Fabrycznie zainstalowane wentylatory | » Tył: 1x 120 mm RGB LED |
| Miejsca na chłodnice | » Przód: 120/140/240/280 (do 35 mm) |
| Maksymalna wysokość chłodzenia CPU | 180 mm |
| Filtry przeciwkurzowe | » Przód: 2x plastikowy (w ramce) » Dół: 2x plastikowy (w ramce) |
| Maty wyciszające | brak |
| Maksymalna długość zasilacza | 200 mm (w praktyce 180 mm) |
| Boki | » Lewy: okno z hartowanego szkła (4 mm) » Prawy: okno z hartowanego szkła (4 mm) » Góra: okno z hartowanego szkła (4 mm) |
| Dodatkowe | » kontroler 2x listwa RGB + 6x wentylator RGB » pilot zdalnego sterowania |
| Cena | 380 złotych |
Chieftronic M1 - wygląd z zewnątrz
Chieftronic M1 na pierwszy rzut oka wygląda, jak pomniejszona wersja modelu G1. Producent postawił na nowoczesną stylistykę, którą wzbogacono podświetleniem RGB LED – takie połączenie z pewnością znajdzie swoje grono zwolenników.
Przedni panel wykonano z tworzywa sztucznego. W wewnętrznym zagłębieniu umieszczono dwie listwy RGB LED, natomiast po bokach znalazły się otwory wentylacyjne (a przynajmniej tak jest w teorii, bo w praktyce nie spełniają one swojego zadania – więcej na ten temat w dalszej części opisu).
Po prawej stronie zlokalizowano również panel I/O – wyprowadzono tutaj po dwa porty USB 2.0 i USB 3.0 oraz wejście i wyjście audio. Większy przycisk służy do włączania komputera, natomiast mniejszy do jego restartowania.
Chieftronic M1 to jedna z tych obudów, która dają dobre możliwości wyeksponowania podzespołów – szkło znajdziemy nie tylko po bokach, ale też na górnej ściance, więc całość trochę przypomina akwarium. Boki oczywiście można zdemontować (producent zastosował tzw. szybkośrubki).
Warto zauważyć, że w boczne ścianki wklejono w blaszany stelaż – został on wymierzony w ten sposób, aby przez szybę dało się podejrzeć tylko górny „pokład” obudowy z najciekawszymi podzespołami (dolna część pozostaje ukryta, więc nie musimy się przejmować mało reprezentatywnymi dyskami czy nieułożonym okablowaniem).
Z tyłu właściwie bez większych niespodzianek. Znajdziemy tutaj otwór na tylny panel płyty głównej, miejsce na cztery śledzie kart rozszerzeń, miejsce na standardowy zasilacz, a także otwór na 120 lub 140 mm wentylator. Dwa gumowe przepusty mogą służyć do wyprowadzenia elementów chłodzenia wodnego.
Na spodzie umieszczono dwa filtry przeciwkurzowe w plastikowej ramce – jeden zabezpiecza zasilacz, a drugi otwór cyrkulacji powietrza dla dysków. Filtry można łatwo wyjąć i oczyścić. Cała obudowa spoczywa na czterech solidnych nóżkach z piankowymi podkładkami, więc nie musimy się obawiać o stabilność komputera.
Chieftronic M1 – budowa w środku
Wnętrze obudowy podzielono na górny i dolny pokład – rozwiązanie to nie tylko poprawia wrażenia wizualne (jak już wspomnieliśmy, przez szklane ścianki można podejrzeć tylko bardziej reprezentatywną część), ale pozwala też lepiej zorganizować ułożenie komponentów i poprawić cyrkulację powietrza.
Chieftronic M1 pozwala na montaż płyty głównej w formacie mini-ITX lub mATX oraz czterech kart rozszerzeń (te mogą mieć do 320 mm, więc w praktyce zmieścimy większość kart graficznych).
Na dole przewidziano miejsce na zasilacz (standardowy typu ATX – może on mieć do 200 mm długości) oraz koszyki na dyski – w mniejszym można zamontować dwa nośniki 2,5 cala, natomiast w większym zastosowano plastikowe sanki dla dysków 2,5 i 3,5 cala. System montażu mniejszych i większych dysków wyposażono w podkładki tłumiące drgania.
Warto dodać, że stelaże na dyski można zdemontować i tym samym zwiększyć przestrzeń na dolnym pokładzie. Należy jednak pamiętać, że demontaż koszyka z sankami wiąże się ze zmniejszeniem tacki na płytę główną (w takim przypadku zmieszczą się już tylko modele mini-ITX).
Chłodzenie i podświetlenie
W obudowie zmieszczą się praktycznie wszystkie dostępne coolery CPU (do 180 mm wysokości), a standardowe wyposażenie obejmuje tylko jeden wentylator na tylnej ściance – jest to 120-milimetrowy model z podświetleniem RGB (niestety z nietypową wtyczką, więc nie można go podłączyć do płyty głównej).
Kolejne dwa wentylatory 120 lub 140 mm można zamontować na przedniej ściance. Problem jednak w tym, że będą one „przyduszone” plastikową osłoną pasków LED, więc ich efektywność na pewno będzie mocno ograniczona (wentylację poprawi samodzielne zdjęcie osłony).
Co z chłodzeniem wodnym? Z przodu zmieści się chłodnica 240 lub 280 mm, ale bez demontażu koszyka z sankami przestrzeń jest ograniczona do najsmuklejszych modeli (maksymalnie 35 mm). Pod tym względem możliwości obudowy są zatem dosyć skromne.
W zestawie z obudową dodawany jest kontroler, który możecie kojarzyć z modelu Chieftronic G1 - pozwala on na podlączenie sześciu wentylatorów z 6-pinowm zakończeniem (zwykłe modele z wtyczką 3-/4-pin nie są kompatybilne) i dwóch urządzeń RGB LED (podłączono tutaj paski z przodu obudowy). Kontroler został wyposażony w magnetyczne mocowanie, więc można go łatwo przyczepić do obudowy. Co ważne, wentylatorami i podświetleniem można sterować za pomocą przycisków na kontrolerze lub z poziomu bezprzewodowego pilota.
To jednak nie wszystko, bo panel z podświetleniem można też podłączyć do kompatybilnej płyty głównej (obsługiwane są tutaj systemy ASRock Polychrome Sync, ASUS Aura Sync, Gigabyte RGB Fusion oraz MSI Mystic Light Sync) i zdać się na oprogramowanie "mobasa", nierzadko dające możliwość synchronizacji efektów z innymi podzespołami komputera.
Platforma testowa
Dodatkowy sprzęt pomiarowy:
Termometr: Voltcraft DT 8820 (dokładność ±1° C)
Montaż podzespołów
W obudowie zainstalowaliśmy nowoczesną konfigurację z procesorem AMD Ryzen 5 3600 ze standardowym chłodzeniem Wraith Stealth, płytą główną ASUS ROG Crosshair VIII Impact (w formacie mini-DTX) i kartą graficzną Nvidia GeForce GTX 1080 w referencyjnej wersji Founders Edition. Do tego dwa dyski – tradycyjny „twardziel” WD Blue 320 GB oraz 2,5-calowy nośnik ADATA Ultimate SU650.
Obudowa została całkiem nieźle rozplanowana, więc montaż podzespołów nie był specjalnie skomplikowany. Zaletą jest beznarzędziowy montaż 3,5-calowych dysków oraz kart rozszerzeń. Na minus zaliczamy jednak dosyć mocno ograniczone miejsce na zasilacz (model Chieftec A135 z platformy testowej wszedł praktycznie na styk). Składanie komputera na pewno byłoby łatwiejsze, gdyby można było zdemontować górną ściankę.
Wbrew pozorom, na dolnym pokładzie nie znajdziemy zbyt wiele miejsca - mimo kilku przepustów, może to utrudniać aranżację okablowania (szczególnie, że już z samej obudowy i kontrolera odchodzi sporo kabelków). Podczas składania komputera nie musimy się jednak z tym przesadnie „pieścić”, bo dolna część obudowy i tak będzie niewidoczna dla oczu.
Testy chłodzenia
Testy wentylacji przeprowadziliśmy w fabrycznej konfiguracji – zainstalowano tutaj tylko jeden 120-milimetrowy wentylator, który wydmuchiwał ciepłe powietrze z tyłu obudowy (został on podłączony do kontrolera). Obroty turbiny na karcie graficznej ograniczyliśmy "na sztywno" do 40% (~1600 RPM). W pomieszczeniu testowym temperatura otoczenia wynosiła około 23,7 stopni Celsjusza.
Fabryczna wentylacja dostatecznie dobrze poradziła sobie z chłodzeniem podzespołów (zwiększenie prędkości obrotowej wentylatora poskutkowało symbolicznym spadkiem temperatury karty graficznej i płyty głównej). Dołączany wentylator cechuje się też dobrą kulturą pracy.
Podsumowanie
Chieftronic M1 to kolejna obudowa Chieftec’a, która w teorii powinna zainteresować graczy i entuzjastów - zwłaszcza tych, którzy składają efektowny zestaw i chcą się pochwalić zainstalowanym sprzętem. W praktyce jednak nie jest już tak kolorowo, bo konstrukcja ma kilka istotnych wad.
Obudowa została utrzymana w podobnej stylistyce do większego modelu G1. Mamy do czynienia czarną kolorystyką, wzbogaconą o efektowne podświetlenie RGB LED – efektami świetlnymi można sterować z poziomu kontrolera, oprogramowania płyty głównej lub bezprzewodowym pilotem. Dodatkowym atutem są przeszklone ścianki, przez które można świetnie wyeksponować podzespoły. Nowy model pod tym względem przypomina akwarium, bo szkło znajdziemy nie tylko po bokach, ale też u góry.
W środku zmieści się konfiguracja na bazie mniejszej płyty głównej mini-ITX lub mATX z wydajną, długą kartą graficzną. Do tego cztery dyski – cztery 2,5 cala lub dwa 2,5 cala i dwa 3,5 cala (miejsca zostały tutaj wytłumione, a w razie potrzeby można też zdemontować koszyki). Szkoda jednak, że M1 oferuje dosyć ograniczone miejsce na zasilacz i skromne możliwości aranżacji okablowania.
Chłodzenie komponentów nie jest mocną stroną testowanej obudowy. Standardowe wyposażenie obejmuje tylko jeden 120-milimetrowy wentylator, który dostatecznie radzi sobie z wentylacją podzespołów. Jeżeli chcielibyśmy dołożyć kolejne, musimy liczyć się z ograniczoną efektywnością takiego rozwiązania. Miejsce na chłodnicę też jest mocno ograniczone (zmieszczą się tylko cieńsze modele). Pocieszeniem mogą być jedynie w miarę wygodne filtry przeciwkurzowe na spodniej ściance.
Chieftronic M1 ma kosztować niecałe 400 złotych, więc nie tak mało jak na obudowę komputerową. Mamy więc obawy czy znajdzie ona swoich zwolenników – model ten na pewno pozwoli zbudować efektowną konfigurację, ale w tej cenie oczekiwalibyśmy bardziej dopracowanej konstrukcji pod kątem montażu i wentylacji podzespołów.
Chieftronic M1 - ocena końcowa:
- nowoczesna stylistyka (w tym podświetlenie RGB LED)
- panele boczne i górny z hartowanego szkła
- po dwa porty USB 2.0 i USB 3.0 na panelu I/O
- dużo miejsca na karty rozszerzeń
- wytłumione zatoki na dyski 2,5 i 3,5 cala
- możliwość demontażu koszyków na dyski 2,5 i 3,5 cala
- dużo miejsca na cooler CPU
- wygodne filtry przeciwkurzowe na spodzie
- w zestawie 2 paski RGB LED i kontroler do sterowania podświetleniem
- bezprzewodowe sterowanie kontrolerem dla wentylatorów i podświetlenia
- beznarzędziowy montaż kart rozszerzeń i dysków 3,5 cala
- brak wolnej przestrzeni dla przednich wentylatorów (sytuację może poprawić samodzielne zdjęcie osłony pasków LED)
- niektóre chłodnice mogą nie zmieścić się na przednim panelu
- tylko jeden wentylator w komplecie
- w środku zmieszczą się zasilacze o długości do 180 mm
- mało miejsca do aranżacji okablowania
- kontroler obrotów nie pasuje do standardowych wentylatorów 3-/4-pin (obsługuje tylko modele Chieftec)