Chiny jak z „Roku 1984”

Chiński parlament przyjął ustawę o zwalczaniu terroryzmu. Prawa nadane w niej władzom rodzą jednak pytania.

inwigilacja

Orwellowska wizja przedstawiona w Roku 1984 jest przerażająca. Jeszcze bardziej przerażająca jest jednak świadomość, że coraz więcej zawartych w niej elementów faktycznie ma odzwierciedlenie w dzisiejszym świecie. Kolejnym etapem „inwigilacji dla dobra społeczeństwa” jest przyjęta w niedzielę przez Chiny ustawa o zwalczaniu terroryzmu. Jest ona na tyle kontrowersyjna, że wywołała falę protestów ze strony grup ochrony praw człowieka, przedsiębiorstw państwowych i zagranicznych oraz polityków z całego świata. 

Zwalczanie terroryzmu jest czymś, co zdecydowanie należy popierać. Chińska ustawa jednak daje władzom takie prawa, że rodzą one pytania o to, jaki naprawdę jest cel jej wprowadzenia. Zgodnie z tymi przepisami chińscy urzędnicy otrzymają prawo do przetwarzania danych na temat działalności firm technologicznych operujących w Chinach oraz ignorowania niektórych środków ochrony prywatności w urządzeniach, takich jak smartfony, routery czy telewizory. Ustawa daje również rządowi narzędzia do wprowadzania cenzury w Internecie.

„Nie tylko w Chinach, ale i na całym świecie coraz większa liczba terrorystów wykorzystuje Internet do promowania terroryzmu i zachęcania do jego szerzenia. Internet służy też do organizacji, planowania i przeprowadzania aktów terroryzmu” – tłumaczy Li Shouwei z Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. Pełna treść ustawy nie została wprawdzie oficjalnie udostępniona, ale szkice (do których mamy dostęp i na podstawie których powstał ten tekst) nie zostały podobno zbyt mocno zmodyfikowane.

New York Times dodaje, że Li Shouwei przyznał, że w ustawie zawarty został zapis wymuszający na operatorach usług telekomunikacyjnych i internetowych „dostarczenie interfejsów technicznych, narzędzi deszyfrujących oraz wsparcia technicznego dla agencji ochrony bezpieczeństwa publicznego i narodowego, na mocy prawa do badania działalności terrorystycznej”. 

Chiński parlament twierdzi, że te środki pomogą walczyć z terroryzmem i zapobiegać występowaniu ataków oraz że ustawa „nie wpłynie na normalną działalność przedsiębiorstw”. Nie ma też podobno mowy o instalowaniu tzw. backdoorów, które naruszałyby prawa własności intelektualnej. Niezagrożona ma być również wolność słowa w Internecie i wolność wyznaniowa obywateli. Biorąc pod uwagę ustrój Chin i poziom dostępu, jaki zapewnia sobie tą ustawą rząd, nie dziwi jednak, że wielu obserwatorów w te zapewnienia nie wierzy.

„Podczas gdy władze chińskie mają uzasadniony obowiązek chronienia obywateli przed brutalnymi atakami, przyjęcie tej ustawy będzie miało negatywne konsekwencje dla praw człowieka. Zasadniczo, prawo to może dać władzom jeszcze więcej narzędzi do cenzurowania niepożądanych informacji i umacniać własną narrację wojny z terroryzmem” – powiedział William Nee z Amnesty International.

Źródło: Digital Trends, New York Times

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ