Chmura to nie sejf - Dropbox zgubił pliki, ale „nic się nie stało”
Czy zostawiając pliki w chmurze można mieć pewność, że są one tam bezpieczne. Odpowiedź brzmi: nie.
Chmura dla firm – usługi tego typu promowane są najczęściej jako usprawniające pracę w grupach, a wśród najważniejszych cech wymieniane są: wygoda, szybkość i stabilność. Trzeba jednak pamiętać, że nikt nie daje nam gwarancji, że wszystko będzie działać jak należy, a wszystkie pliki będą znajdować się na swoich miejscach. Bo chmura to nie sejf.
Były pliki, nie ma plików (to znaczy są, tylko gdzie indziej)
Jeden z użytkowników Wykopu, właściciel 5-osobowego studia graficznego, opisał w serwisie swoją przygodę z biznesową usługą Dropbox, zachęcającą na swojej stronie słowami „bezpiecznie udostępniaj, synchronizuj i współpracuj”. Przyznaje, że był zadowolony z tego, co otrzymał, ale czar prysł w momencie, gdy wystąpił pierwszy problem.
Otóż wszystkie zsynchronizowane pliki, a było ich ponad 5 tysięcy, nagle ni stąd, ni zowąd zniknęły z chmurowego dysku i trafiły na komputer jednej osoby, w dodatku pozbawione struktury folderów. Powód, dla którego do tego doszło, nie jest jasny. Pomoc techniczna firmy Dropbox twierdzi, że winę ponosi użytkownik, co zaś zdaniem pokrzywdzonego jest niemożliwe, ponieważ nie znajdował się on w tym momencie na swoim stanowisku.
Regulamin nie przewiduje rekompensat
Właściciel studia poprosił o przywrócenie plików (które zaproponował sam Dropbox, choć wciąż nie poczuwał się do winy). Po upływie około 24 godzin procedura przywracania się rozpoczęła, ale… szybko okazało się, że nie wszystko poszło zgodnie z planem, ponieważ część plików wciąż nie znajdowała się na swoich miejscach. Gdy poinformował o tym usługodawcę, usłyszał: „to nie nasza wina”.
Łącznie przez 5 dni praca w zespole była utrudniona, więc właściciel studia postanowił zwrócić się do Dropboksa o rekompensatę. Pomoc techniczna odesłała go do działu sprzedaży, a ten odesłał mu linki do poradników na temat przywracania plików i poinformował, że regulamin usługi nie przewiduje zadośćuczynienia dla osób poszkodowanych.
Chmura to tylko dodatek
Takie podejście Dropboksa może budzić zastrzeżenia, tym bardziej, że abonament wynosi 10 euro na miesiąc za osobę. Jednak choć właściciel studia może czuć się pokrzywdzony, w regulaminie usługi faktycznie nie znajdziemy żadnego zapisu o gwarancji bezpieczeństwa plików (chyba że w zakresie prywatności). Chmurowa platforma może bowiem usprawniać pracę, ale nie można liczyć na to, że będzie tak na pewno, szczególnie że uzależniamy się od zewnętrznego podmiotu.
Dropbox traci ostatnio zaufanie klientów – najpierw zhakowanie kont, później przywrócenie plików, które dawno już powinny być trwale usunięte, a teraz zagadkowa desynchronizacja danych. Nietrudno też wyobrazić sobie jak bardzo dotkliwa mogłaby okazać się ta ostatnia, gdyby studio zatrudniało nie pięciu, lecz kilkudziesięciu pracowników. Jeśli jednak ma z tego płynąć jakakolwiek nauka, to tylko taka, że chmura to nie sejf i w żadnym razie nie można i nie należy jej tak traktować.
Źródło: Wykop (ledaw), Dropbox, inf. własna