Wprowadzenie, specyfikacja
Aby zaopatrzyć się w sprzęt dla graczy najwyższej jakości, trzeba wydać sporo pieniędzy. Producenci każą sobie słono płacić za najnowsze rozwiązania. Do tych z pewnością zalicza się segment klawiatur mechanicznych. Projektanci co rusz dodają nowe funkcje, modyfikują wygląd i prześcigają się w tworzeniu niepowtarzalnego stylu klawiatury.
Do przodujących producentów klawiatur dla graczy bez wątpienia zalicza się Cooler Master. Mimo że za sprzęt tej marki trzeba czasami zapłacić kilka razy więcej niż za „zwyczajny” produkt, to kupując go ma się pewność, że będzie to udany zakup. Jakiś czas temu na łamach naszego portalu mieliście okazję przeczytać recenzję świetnej klawiatury CoolerMaster Quick Fire Rapid-i, która mimo kilku wad zdobyła nasze serca. Teraz mamy okazję przetestować jej bliźniaczkę. CM Storm NovaTouch TKL, bo o niej mowa, to najnowszy produkt tajwańskiego producenta. Zapraszamy!
Specyfikacja techniczna
W poprzedniej recenzji stwierdziłem, że specyfikacja Rapid-i jest bardzo podobna do jej poprzedniczki. To samo można powiedzieć o NovaTouch TKL, bo poszczególne parametry są niemal identyczne. Napisałem „niemal”, bo w stosunku do Rapid-i zaszły dwie poważne zmiany. Niestety w nowym produkcie CoolerMaster zabrakło podświetlenia. Niejakim usprawiedliwieniem jest fakt związany z drugą zmianą. NovaTouch to pierwsza klawiatura CM, która posiada autorskie przełączniki producenta. Ich konstrukcja nieco się różni od popularnych Cherry MX, dlatego dodanie diod podświetlenia byłoby dość ciężkie do zrealizowania.
Dane techniczne klawiatury CM Storm NovaTouch:
| Typ klawiatury | mechaniczna (autorskie przełączniki hybrydowe producenta), TKL (brak bloku numerycznego) |
| Profil klawiszy | wysoki |
| Trwałość klawiszy | 60 mln naciśnięć |
| Wymiary klawiatury | 359 x 138 x 39 mm |
| Podkładka pod nadgarstki | brak |
| Waga | 895 g |
| Typ komunikacji | przewodowy, odpinany przewód |
| Długość przewodu | 1,8 m, w oplocie, pozłacana końcówka, odpinany |
| Interfejs | USB 2.0 |
| Wbudowana pamięć | 128 kB |
| Podświetlenie klawiszy | brak |
| Klawisze programowalne | brak |
| Klawisze multimedialne | tak, dostępne przy użyciu klawisza funkcyjnego |
| Inne cechy | pełny anti-ghosting, NKEY Rollover, zmiana parametru częstotliwości powtarzania (repeat rate), tłumiki O-ring (redukcja hałasu), zestaw gumek wyciszających i przyrząd do wyciągania klawiszy w zestawie |
Wygląd i budowa zewnętrzna
Klawiatura została zapakowana w dość sporych rozmiarów kartonowe opakowanie. W środku oprócz bardzo dobrze zabezpieczonej styropianem klawiatury znajdziemy ulotkę, instrukcję obsługi, odpinany przewód USB oraz dwa ciekawe dodatki. Pierwszym z nich jest kompletny zestaw gumek wyciszających do klawiszy. Szkoda, że inni producenci zapominają o takich prezentach. Decydując się na produkt tej klasy gracze powinni dostawać nieco więcej niż samą klawiaturę. Taki dodatek nie jest kosztowny, a bardzo dobrze świadczy o podejściu producenta do konsumentów.
Drugim z nietypowych akcesoriów jest przyrząd do wyciągania klawiszy. Zapytacie: co w tym nietypowego? Ano to, że standardowo przedmiot ten wygląda jak plastikowe kółko służące za uchwyt połączone z dwoma bolcami, które odpowiadają za zdjęcie klawisza. Tutaj jednak mamy do czynienia ze zgoła innym pomysłem. Do podłużnego, plastikowego uchwytu zamocowano dwa cienkie, wyginające się druty. Aby wyciągnąć klawisz, druty należy umieścić pod lekkim kątem dookoła nich, a następnie zdjąć główkę przycisku. Takie rozwiązanie było konieczne, ponieważ klawisze są odrobine szersze od standardowych i zwykłe przyrządy do zdejmowania się tu nie sprawdzą. Co ciekawe, przełączniki tak dobrze trzymają klawisze „w ryzach”, że nie da się ich zdjąć samymi palcami (co jest możliwe w przełącznikach Cherry MX).
Klawiatura z zewnątrz nie różni się niemal niczym od Rapid-i. Tak jak poprzednio, CoolerMaster zdecydował o zastosowaniu konstrukcji Tenkeyless (stąd nazwa TKL) – nie znajdziemy tu więc bloku numerycznego. Wiele osób uważa, że to z góry dyskwalifikuje klawiaturę w porównaniu z produktami o standardowych wymiarach. Trzeba jednak pamiętać, że producent świadomie zdecydował się na takie rozwiązanie, więc można traktować to jako zaletę, a nie wadę. Co więcej, taka konstrukcja posiada wiele plusów. Przede wszystkim klawiatura nie zajmuje dużo miejsca na biurku, więc jest to idealne połączenie przy kombinacji klawiatura + mysz. Dodatkowo mały rozmiar sprawia, że bez problemu można przetransportować sprzęt (choćby w plecaku). I powiedzmy sobie szczerze – rzadko spotyka się gry, które wymagają intensywnego korzystania z Numpada (oprócz legendarnego Tony’ego Hawka ;) ).
Tworzywo użyte do wykonania tej klawiatury jest naprawdę najwyższej jakości. Tutaj nie ma się do czego przyczepić – wszystko jest świetnie dopasowane. Na całej powierzchni plastik ten jest matowy i bardzo miły w dotyku. W teorii nie powinien się brudzić, jednak w praktyce różnie to bywa.
Rozmiary klawiatury zostały maksymalnie zmniejszone. Ramki z plastiku po bokach są więc znikome i nie przekraczają długości kilku milimetrów. Możemy też zapomnieć o jakiejkolwiek podpórce pod nadgarstki – a szkoda, bo klawiatura jest wysoka (prawie 4 cm!) i po długich maratonach growych można dojść do wniosku, że jednak by się przydała. Szkoda, że producent nie umożliwił doczepienia jej do klawiatury.
Wyspy z klawiszami są umiejscowione w standardowych pozycjach, choć odległości między nimi zostały nieco zmniejszone w porównaniu do standardowego układu.
Z tyłu znajdziemy jednostopniowe gumowane podpórki, które pozwalają podwyższyć profil klawiatury. Są tu też cztery gumowe, świetne podkładki antypoślizgowe. Z ręką na sercu mogę stwierdzić, że CoolerMaster może pochwalić się jednymi z najlepszych podkładek na rynku, bo klawiatura niezmiennie leży w jednej pozycji i niemal niemożliwe jest przesunięcie jej w czasie normalnej rozgrywki. Łatwiej jest ruszyć wysuwaną półkę na mysz i klawiaturę.
Niestety nie znajdziemy tu systemu okablowania ani huba USB, który stał się już standardem w klawiaturach z tej półki cenowej. Szkoda, że CoolerMaster powtarza sytuację znaną z Rapid-i.
Warto przyjrzeć się nieco klawiszom. Podobnie jak we wszystkich „mechanikach” ich profil jest wysoki. Skierowane są do góry, więc łatwo wyczuć skok w czasie przesunięcia palca z jednego rzędu klawiszy na drugi. Zastosowana czcionka jest standardowa i czytelna. Szkoda, iż nie użyto tej znanej z Rapid-i, bo świetnie pasowała do sprzętu dla graczy. Można też nieco ponarzekać na plastik klawiszy. O ile do obudowy nie można mieć żadnych zastrzeżeń, tak tworzywo użyte do przycisków jest nieco dziwne w dotyku i trochę przypomina tanie klawiatury.
Niestety, jako że klawiatura nie jest podświetlana, poszczególne litery nie zostały wycięte laserowo. Po dłuższym użytkowaniu mogą się po prostu ścierać, ale miejmy nadzieję, że nie będzie tak w tym przypadku. Nadruki na klawiszach strzałek nieco zmodyfikowano.
Układ klawiszy jest standardowy. Z racji oszczędzania miejsca wszystkie dodatkowe klawisze wbudowano w klawisze funkcyjne powyżej liter. Pierwsza grupa dodatkowych przycisków służy do zmiany parametru częstotliwości powtarzania. Oznacza to, że ustawiając częstotliwość na 8x, w czasie jednej aktywacji przycisku komputer odczyta to jako ośmiokrotne wciśnięcie klawisza.
Kolejny blok służy do obsługi multimediów. Znajdziemy tu Wznów/Play, Stop, Poprzedni, Następny. Ostatnia grupa to zaś zbiór klawiszy do regulacji poziomu natężenia dźwięku i blokady WinKey.
Wszystkie dodatkowe funkcje wywoływane są za pomocą kombinacji klawisza funkcyjnego Fn + klawisz. Szkoda, że producent nie zdecydował się na dodanie choćby 3-4 dodatkowych klawiszy. Dodatkowe 2 cm długości nie zaszkodziłyby bardzo praktyczności, za to umożliwiłyby stosowanie makr.
No właśnie – makra. Niestety producent nie umożliwił przypisania różnych kombinacji do poszczególnych klawiszy. A szkoda, bo w połączeniu z kilkoma profilami klawiatury (przykładowo: 4 do gier i standardowy do pisania) łatwo można było rozwiązać problem braku dodatkowych klawiszy. Oczywiście skutkiem tego jest też brak oprogramowania sterującego.
Generlanie rzec biorąc, NovaTouch TKL wygląda dość standardowo. Jest zgrabna, mała i wysoka. Nie mamy do czynienia z „fajerwerkami”, jednak schludny design i minimalistyczny styl może się podobać. Szkoda tylko, że zabrakło podpórki pod nadgarstki.
Przełączniki
Przełączniki to najciekawsza kwestia w przypadku NovaTouch TKL. Producent zastosował tu bowiem autorskie przełączniki hybrydowe, które powstały specjalnie dla nowej klawiatury. W ten sposób pokazuje, że można stworzyć ciekawego „mechanika” bez użycia bardzo popularnych Cherry MX.
Już na pierwszy rzut oka widać, że ich konstrukcja jest zgoła inna, choć ma kilka podobieństw. Całkowity skok – tak jak w przypadku „wisienek” - wynosi 4 mm. Punkt aktywacji następuje wcześniej, bo już po przebyciu 1 mm. Dzięki temu przełączniki te są 2-3 razy szybsze od standardowych Cherry MX. Według producenta takie rozwiązanie ma sprawić, że rozgrywka będzie komfortowa, a precyzja zostanie zwiększona. Znacznemu wzrostowi ulegnie współczynnik APM (action per minute).
Przełączniki hybrydowe są też trwalsze. Według producenta wytrzymają aż 60 mln wciśnięć – o 10 więcej niż w przypadku Cherry MX. Siła potrzebna do aktywacji przełącznika jest mała, bo wynosi tylko 45 g. Poniżej możecie zobaczyć, jak rozkłada się siła w poszczególnych etapach wciskania klawisza.
Producent podkreśla też, że jego nowe przełączniki są w pełni kompatybilne z Cherry MX. Jeśli więc ktoś chciałby wymienić niektóre klawisze na te z innej „wisienkowej” klawiatury, może zrobić to bez przeszkód i skomponować własny niepowtarzalny zestaw.
Sama konstrukcja klawiszy jest dość ciekawa. Mamy tu do czynienia z budową przełącznika dość znacząco różniącą się od Cherry MX. Pod keycapem ukryty jest fioletowy rdzeń kompatybilny z "wisienkami". Dookoła znajdziemy osłonę O-ring, która wycisza i " zmiękcza" działanie przełącznika. Jeszcze niżej dodano osłonę, a pod nią stalową płytkę dla wzmocnienia konstrukcji. Przełączniki zostały wyprodukowane przez Topre. Nie jest to jednak zwyczajna konstrukcja - została bowiem stworzona specjalnie dla firmy Cooler Master.
Hybrydowe przełączniki mają jeszcze jedną ważną zaletę – są niebywale ciche. Specjalna konstrukcja O-ring redukuje generowany przez klawisze hałas. Rzeczywiście – są to najcichsze przełączniki mechaniczne, z jakimi miałem do czynienia. Śmiało można stwierdzić, że żadne Cherry MXy nie mogą nawet próbować konkurować z nimi pod tym względem. Co więcej, po założeniu gumek wyciszających hałas jest jeszcze mniejszy, choć różnica jest znacznie mniejsza niż po użyciu gumek w „mechanikach” z Cherry MX. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że NovaTouch jest niewiele głośniejsza od zwyczajnych klawiatur membranowych. W związku z tym osoby, które krytykują klawiatury mechaniczne głównie ze względu na generowany hałas będą musiały znaleźć inny argument – przynajmniej jeśli chodzi o NovaTouch TKL. ;)
Klawiatura posiada pełen antighosting i cechuje się technologią N-Key Rollover (NKRO). Oznacza to, że śmiało możemy wciskać dowolną liczbę klawiszy, a klawiatura odczyta każde wciśnięcie.
Przełączniki świetnie nadają się zarówno do gry, jak i pracy. Dzięki efektowi „tactile bump” bez problemu czuć, kiedy następuje aktywacja przycisku. Producent podkreśla też, że przejście z punktu aktywacji do dalszej drogi klawisza jest duże płynniejsze.
Wrażenia z użytkowania, podsumowanie
Użytkowanie świetnie weryfikuje liczne suche fakty, które pięknie wyglądają na papierze. Pora sprawdzić, jak było z tym w przypadku NovaTouch TKL.
Pozwolę zacząć sobie od przełączników, bo – jak już wspomniałem – stanowią najciekawszą nowość w przypadku tej klawiatury. Po okresie testowym z ręką na sercu mogę stwierdzić, że już nigdy nie spojrzę na przełączniki Cherry MX jak do tej pory. Dlaczego? Hybrydowe przełączniki wprowadzają bowiem całkiem nowe wrażenia i komfort z grania. I choć brzmi to jak tekst jakiejś słabej reklamy, to musicie uwierzyć mi na słowo. Już od pierwszych minut rozgrywka jest niesamowicie satysfakcjonująca. Jest to spowodowane głównie tym, co czeka nas na końcu skoku klawisza. Gdy dociśniemy go do końca, nie napotkamy zwykłego, twardego oporu. Nie mam pojęcia, jak to się dzieje, ale opór ten jest „miększy”, a wrażenia z użytkowania – bardziej pozytywne.
W czasie rozgrywki nie spotkałem się z opóźnieniami czy „pustymi wciśnięciami” – wszystko dzięki czasowi reakcji 1 ms oraz technologii NKRO. Tak jak w przypadku Rapid-i przydała się też funkcja zwiększenia repeat rate – np. w sytuacjach wymagających szybkiej i dynamicznej reakcji.
Niestety, brakuje podświetlenia. Rapid-i oferowała genialną technologię Activ Lite (selektywne podświetlenie klawiszy). Tutaj nie mamy nawet zwyczajnego podświetlenia. Oczywiście można powiedzieć, że gra się intuicyjnie, jednak czasami trzeba zerknąć na klawiaturę, aby zlokalizować jakiś klawisz. Kontrast między czcionką a obudową nie jest bowiem najwyższy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że sama konstrukcja przełączników mocno utrudnia dodanie do nich diod podświetlenia, ale płacąc 790 zł za klawiaturę użytkownik oczekuje wszystkiego na najwyższym poziomie.
W czasie normalnego użytkowania klawiatura sprawowała się dobrze. Nieco doskwierał brak bloku numerycznego, ale jakoś da się do tego przyzwyczaić. Gorzej sprawa wygląda w przypadku podpórki pod nadgarstki – po dłuższych seansach przy komputerze mocno doskwiera jej brak.
Ostatnią z wad klawiatury jest wspomniane już przeze mnie makra, a raczej ich brak. Bez klawiszy dodatkowych, a z pomocą kilku profilów użytkowania da się zaradzić brakowi klawiszy makr. Szkoda, że producent o tym nie pomyślał.
Podsumowanie
Cooler Master CM Storm NovaTouch TKL to niewątpliwie zdecydowany krok w kierunku uniezależnienia się od wszechobecnych Cherry MX. Producent zdecydował bowiem stworzyć bardzo udane autorskie przełączniki hybrydowe, które w naszej ocenie mogą pochwalić się nieco lepszym działaniem niż „wisienki”. Duży udział bierze w tym konstrukcja O-ring, która znacznie wycisza działanie klawiatury i znacznie zwiększa jej komfort i kulturę pracy. Jesteśmy ciekawi, jak wypadłoby porównanie nowych przełączników CoolerMaster z autorską konstrukcją Razora (Black Widow 2014).
Podsumowując - szkoda, że zabrakło podświetlenia, huba USB i podpórki pod nadgarstki, bo nieco psuje to obraz naprawdę dobrego produktu. Wydając taką kwotę użytkownik ma prawo oczekiwać, że dostanie produkt idealny. Czy tak jest w przypadku NovaTouch TKL? Niewiele zabrakło.