Wstęp. Podstawowe dane techniczne
Nie ma tygodnia, w którym nie słychać byłoby o kolejnych nowościach na rynku aparatów cyfrowych, zwłaszcza w segmencie kompaktów. Producenci prześcigają się wzajemnie w polowaniu na klienta, dodając do kolejnych modeli następne gadżety czy funkcje, a przede wszystkim megapiksele. Jednak przy obecnym zaawansowaniu technologicznym możemy w końcu oczekiwać czegoś więcej, niż tylko coraz pokaźniejsza rozdzielczość matrycy i ładny wygląd aparatu. Dla wielu z nas, bardziej wymagających i świadomych użytkowników, niezbędna jest przede wszystkim większa kontrola nad obrazem, zatem cyfrówka musi być także wyposażona w manualne tryby fotografowania oraz możliwość różnych korekt (na przykład błysku flesza czy ekspozycji). Wielu z nas interesuje również to, czy możemy rozszerzyć możliwości aparatu za pomocą dodatkowych akcesoriów i jak dużo na to wydamy. Oczywista jest kwestia jakości zdjęć - muszą być ostre i wyraziste na obu końcach zoomu.
Z dostępnych na rynku kompaktów z matrycą 10 megapikseli wybraliśmy do przetestowania dwa modele, które wydały nam się interesujące pod kątem parametrów podawanych przez producentów, oraz oferowanych funkcji. Są to
Przeprowadzimy pojedynek między tymi dwoma kompaktami i sprawdzimy, czy warto inwestować w aparat firmy Sony - mały, poręczny, z nowatorskim dotykowym ekranem, czy lepiej zaufać liderowi w segmencie kompaktów - firmie Canon.
Podstawowe dane techniczne
| Nazwa aparatu | Canon A640 | Sony DSC-N2 |
| Efektywna rozdzielczość matrycy | 10 Mpix | 10,1 Mpix |
| Typ sensora | 1/1.8" CCD | 1/1,7" Super HAD CCD |
| Pamięć | Karty SD, SDHC, MultiMediaCard | 25 MB wbudowanej; karty Memory Stick Duo i Memory Stick Pro Duo |
| Czułość ISO | Auto, 80, 100, 200, 400, 800, Hi | Auto, 100, 200, 400, 800, 1600 |
| Obiektyw (ekwiwalent dla 35mm) | 35-140 mm | 38-114 mm |
| Tryby ekspozycji | Auto, Program AE (P), Priorytet czasu (Tv), Priorytet przesłony (Av), Ręczny (M), Nastawy własne (C) ; Tryby tematyczne: portrety, krajobraz, sceny nocne, wnętrza, liście, śnieg, plaża, fajerwerki, pod wodą, tylko 1 kolor, zamiana koloru, portrety i nocne tło, dzieci i zwierzęta; | Auto, Program AE (P), Ręczny (M), Duża czułość (ISO); Tryby tematyczne: zmierzch, portret zmierzch, miękkie ujęcie, pejzaż, plaża, śnieg, fajerwerki; |
| Tryb panoramy | Tak | Nie |
| Przesłona (wide/tele) | Wide F2.8 - F8 Tele F4.1- F8 10 kroków, 7 kroków | Wide F2.8 - F8 Tele F5.4 - F16 tylko 3 kroki dla każdej ogniskowej |
| Migawka (zakres czasów zależy od trybu fotografowania) | 15 - 1/2500 s | 30 s - 1/2000 s |
| Zdjęcia seryjne | 1.5 zdjęcia/s | 1 zdjęcie co 1.2 s (0.83 zdjęcia/s) |
| Autofokus | AF TTL, jednokrotny, przesuwna ramka AF | Jednokrotny i monitorowanie, przesuwna ramka AF |
| Manual fokus | Tak | Nie |
| Makro | 1- 45 cm (W), od 25-45 cm (T) | 6 cm (W) ; 34 cm (T) |
| Balans bieli | automatyczny, słońce, chmury, żarówki, świetlówki, świetlówki h, pod wodą, manualny; | automatyczny, światło dzienne, chmury, świetlówki, żarówki, lampa błyskowa |
| Korekcja ekspozycji | +/-2,0 EV, co 1/3 EV | +/-2,0 EV, co 1/3 EV |
| Pomiar światła | Wielosegmentowy, centralno-ważony i punktowy | Wielosegmentowy, centralno-ważony i punktowy |
| Lampa błyskowa | 45cm-4,2m 45-3 Korekta błysku jest od -1 do +2 | 0,2 m - 4,8 m (W), 0,34 m - 2,5 m (T) Korekta błysku 3 poziomy (+ /- /normalnie) |
| Sekwencje video | 640 x 480, 30 kl./s, z dzwiękiem mono (plik AVI) | 640 x 480, 30 kl./s, z dzwiękiem mono (plik MPG) |
| Celownik | Tunel optyczny | brak |
| Wyświetlacz LCD | 2.5" P-Si TFT, około 115000 pikseli, obrotowy | 3-calowy TFT , 235000 pikseli, dotykowy |
| Maksymalna rozdzielczość zdjęć | 3648 x 2736 | 3648 x 2736 |
| Formaty zapisu plików | JPEG (Exif 2.2), AVI | JPEG (Exif 2.2) , MPEG 1 |
| Wymiary i waga | 109,4 x 66,0 x 49,0 mm; ok. 245 g (bez baterii) | 96,7 x 61,1 x 22,7 mm; 185 g z akumulatorem |
| Zasilanie | 4 baterie alkaliczne AA lub 4 akumulatory alkaliczne NiMH (AA) | akumulator litowo-jonowy InfoLithium NP-BG1 (ładowarka w zestawie) |
| Dodatkowe akcesoria rozszerzające możliwości | tak | tak |
| Polskie menu | tak | tak |
Pierwsze wrażenia
Pierwszy na warsztat poszedł Canon A640. Po wyjęciu aparatu z pudełka odczuliśmy zadowolenie - stary, dobry i typowy dla wielu kompaktów Canona kształt z wygodnym uchwytem, który nazwaliśmy minigripem oraz pokrętłem trybów. Lubimy takie cyfrówki - wygląda jak aparat, trzyma się ją jak na aparat przystało i gdy się robi zdjęcia widać, że jest się prawdziwym fotografem ;) Czarny kolor plastikowej obudowy wygląda elegancko i profesjonalnie, a materiały, z których jest zrobiona, są najwyższej jakości - wszystko porządnie wykonane, żadnej tandety.
W pudełku, oprócz aparatu, znaleźliśmy również kartę MMC 32 MB (od razu warto zaopatrzyć się w bardziej pojemną kartę - zdjęcia z matrycy 10 megapikseli wymagają dużo miejsca w pamięci), pasek na rękę, kable USB i do TV, 4 baterie alkaliczne, 2 płyty z oprogramowaniem i anglojęzyczną instrukcją w pliku PDF, jest też pełna polskojęzyczna drukowana instrukcja oraz instrukcja do oprogramowania. Niestety, producent nie dostarcza ładowarki do akumulatorków AA, którą trzeba zakupić oddzielnie - na rynku jest wiele modeli, które bardzo szybko naładują nasze ogniwa.
Przyszła kolej na Sony DSC-N2. Pudełko mniejsze, bo i aparat niewielkich rozmiarów w porównaniu z Canonem. Ciekawe, gdzie mieści te 10 megapikseli ;) Sony w mniejszym stopniu przypomina prawdziwy aparat - jest zupełnie płaski, dość cienki, ma niewiele przycisków, a wśród istniejących brak naszego ulubionego pokrętła trybów. Wszystko wybiera się za pomocą dotykowego menu, które wyświetlone jest na dużym ekranie LCD z tyłu aparatu. Brak jest również wizjera optycznego (w przeciwieństwie do Canona), ale to akurat nie jest największa wada, gdyż wiadomo, że w kompaktach cyfrowych jest to tylko tunel optyczny, z którego lepiej nie korzystać, jeśli nie chcemy doświadczyć błędu paralaksy. N2 jest też o wiele lżejszy od Canona (który wagę zawdzięcza głównie czterem akumulatorkom), a obudowa wykonana jest ze zmatowionego aluminium. Całość wygląda bardzo elegancko i porządnie - i tutaj nie ma miejsca na tandetę.
W opakowaniu aparatu Sony znajduje się niewielka dedykowana bateria i ładowarka, pasek na rękę, uniwersalny kabel USB/TV oraz ze złączem do zasilacza AC, ulotka opisująca akcesoria, info o koncie Sony, płyta z oprogramowaniem i polskojęzyczną instrukcją w pliku PDF, a także broszura, zawierająca mocno skróconą instrukcję w różnych językach. Szkoda, że firma nie dołączyła dokładnej drukowanej instrukcji. W podróży nie zawsze można korzystać z komputera, aby odczytać plik PDF.
Zamiast karty pamięci Sony oferuje 25 MB pamięci wbudowanej.
Ergonomia i obsługa
Ergonomia korzystania z aparatu jest bardzo ważną cechą - w końcu stanowi o wygodzie fotografowania. Jeśli jakiś istotny przycisk zostanie umieszczony w miejscu mało dostępnym, to może się to przełożyć na gorsze ujęcie, bo użytkownik nie zdąży przełączyć funkcji lub nawet nie będzie próbował, obawiając się, że ciekawy moment przeminie.
Małe kompakty mają to do siebie, że niewiele jest na nich miejsca na wygodne rozmieszczenie przycisków. Dlatego firma Sony postanowiła ograniczyć się do zaledwie kilku, natomiast większość opcji znajdziemy w dotykowym menu.
Na obudowie DSC-N2 znajdziemy, oprócz oczywistego włącznika aparatu i spustu migawki, podwójny przycisk zmiany ogniskowej (W/T), suwakowy przełącznik trybu pracy (fotografowanie, odtwarzanie, nagrywanie sekwencji video), włącznik dotykowego menu oraz przycisk służący do wyłączania lub włączania części oznaczeń na ekranie. To wszystko. Reszty ustawień dokonujemy bezpośrednio na ekranie LCD, korzystając z dołączonego do aparatu rysika lub własnych palców.
Z kolei na większej obudowie aparatu Canon A640 widzimy: na górnej ściance włącznik urządzenia, okrągły spust migawki (bardzo wygodnie ułożony pod palcem), dookoła którego umieszczona jest dzwignia zmiany ogniskowej (dostęp dużo lepszy niż w Sony), oraz pokrętło zmiany trybu fotografowania. Na tylnej ściance umieszczone zostały przyciski:
- suwakowy przełącznik trybu pracy (fotografowanie lub odtwarzanie zdjęć)
- przycisk włączania/wyłączania informacji na ekranie LCD oraz samego ekranu (w momencie, gdy chcemy oszczędzić energię)
- przycisk korekty ekspozycji/aktywacji przesuwu ramki AF/ w trybie playback służący do kasowania zdjęć
- przycisk drukowania fotek
- przycisk włączania menu
- przycisk ustawień funkcji, który wyświetla funkcje aparatu i umożliwia zmianę na przykład ISO lub balansu bieli, trybu migawki czy modyfikację mocy błysku flesza
- dookoła przycisku ustawień funkcji znajduje się okrągły poczwórny przycisk (wybierak), który służy do wybierania wyświetlonych funkcji, przesuwania ramki AF, kadru wyświetlonego na podglądzie zdjęcia czy zmiany wartości parametrów. Oprócz tego włączymy lub wyłączymy nim (wciskając górną część) lampę błyskową, a także (wciskając z kolei dolną część wybieraka) włączymy tryb makro lub ręczne ustawianie ostrości.
Sporo tych przycisków i ich wielofunkcyjność może czasem denerwować, a także czasem wprowadzać w błąd (zwłaszcza przycisk korekty ekspozycji, który swoją funkcję współdzieli z funkcją aktywacji ramki AF - trzeba aż dwa razy kliknąć, aby zaakceptować korektę). Jednak łatwo można się do ich funkcji przyzwyczaić, zapamiętać i wygodnie fotografować.
Na obudowie Canona znajdziemy jeszcze jeden element, którego nie uświadczymy w Sony - to wizjer optyczny, który, jak wspomnieliśmy wcześniej, jest tylko tunelem optycznym albo inaczej wizjerem lunetowym. Nie pokazuje dokładnie tego samego obrazu, który widzi matryca, tylko z lekkim przesunięciem (błąd paralaksy daje się we znaki, głownie podczas fotografowania na bliskie odległości), ale bywa przydatny, gdy chcemy oszczędzić baterie. W Sony N2 mamy do dyspozycji wyłącznie duży i prądożerny ekran LCD.
No właśnie - ekran w Sony jest imponujących rozmiarów, a dzięki ciemnej i błyszczącej tylnej ściance aparatu wydaje się być jeszcze większy. Obraz wyświetlany na nim jest bardzo wyraźny.
Canon ma dużo mniejszy ekran LCD, który za to ma jedną przeogromną zaletę - jest obrotowy! Można go dowolnie wykręcić, odwrócić, ustawić tak, aby wygodnie robić zdjęcia z aparatem umieszczonym blisko ziemi (na przykład przyrodnicze ujęcia makro), ponad głowami ludzi (na koncercie) lub autoportret - podczas fotografowania w niewygodnej pozycji wszystko widzimy na bieżąco. W Sony niestety nie ma takiego udogodnienia - na pewno trudniej nam będzie uchwycić żuczka na trawce.
Pozostając w temacie wygody fotografowania można powiedzieć, że oba aparaty są dość wygodne, jednak każdy na swój sposób. Canon A640 z czterema paluszkami waży dużo więcej niż Sony, lecz ta waga może być dla jednych użytkowników wadą, dla innych zaletą. Na pewno odpowiednia masa aparatu pomaga utrzymać go stabilniej w dłoni, można precyzyjniej przesunąć rękę z aparatem w linii prostej - ciążenie aparatu powoduje pewne wyważenie. Ruch wykonany z aparatem Sony w dłoni czasami jest niewyczuwalny, a to raczej wada. Rozmiar i kształt Canona powodują również, że lepiej leży on w dłoni - wygodny uchwyt gripu sprawia, że aparat trzyma się bardzo pewnie.
Sony jest mały i płaski, niewymodelowany do dłoni, a uchwyt jest mniej pewny. Ale za to zmieści się do kieszeni czy małej damskiej torebki, a nawet łatwo schowa w dłoni, przez co staje się niesamowicie użyteczny, gdy nie chcemy obnosić się z posiadaniem aparatu, albo mamy niewiele miejsca w bagażu.
Ergonomia i obsługa c.d.
Wydaje się, że dotykowe menu i ograniczona liczba przycisków to świetne rozwiązanie: przy dużej ilości różnych opcji aparat zachowuje elegancki prosty wygląd. Jednak po dłuższym korzystaniu jesteśmy zdania, że dotykowy ekran w Sony wcale nie jest aż tak wygodny.
Dotarcie do niektórych funkcji może być kłopotliwe, na przykład do bardzo ważnej opcji zmiany ISO, balansu bieli albo opcji wyłączenia brzęczyka (są ukryte głęboko w menu i trzeba się trochę "naklikać"), natomiast mało istotna według nas opcja zmiany rozmiaru obrazu jest dostępna "zbyt łatwo", w każdym razie w porównaniu z wymienionymi wcześniej funkcjami.
Zazwyczaj przeciętny użytkownik cyfrówki ustawia maksymalny rozmiar obrazu, aby na przyszłość nic nie utracić ze zdjęcia, lub też korzysta z mniejszego, jeśli ma mniej pojemną kartę, ale ustawia to zwykle na początku sesji i na ogół już tych ustawień nie zmienia. Natomiast regulacja ISO czy balansu bieli powinna być dostępna od zaraz, gdyż podczas zdjęć warunki często ulegają zmianie i przydaje się natychmiastowa manipulacja tymi nastawami.
Sony - menu główne
Kolejnym minusem jest to, że wyświetlone na ekranie opcje zasłaniają podgląd obrazu. Jest to nieważne w momencie, gdy zmieniamy na przykład tryb fotografowania czy wyłączamy lampę błyskową (tutaj widok fotografowanej scenerii jest nam niepotrzebny). Ale już podczas regulacji parametrów ekspozycji czy zmiany balansu bieli stanowi to pewną niedogodność - wielkie "woły" przysłaniają niemal cały widok i ciężko stwierdzić, czy poprawnie dobraliśmy parametry.
Sony - ustawienia balansu bieli
Sony - regulacja parametrów naświetlania
Na dodatek zmiana wartości przysłony czy czasu naświetlania wymaga wejścia w menu, potem wybrania opcji zmiany nastaw i dopiero można regulować te parametry. W Canonie, gdy fotografujemy w trybie M, od razu można regulować długość czasu przy pomocy wybieraka na obudowie, natomiast, aby aktywować możliwość zmiany wartości przysłony, należy wcisnąć wcześniej inny przycisk (służący w innym trybie fotografowania do korekty ekspozycji, a poza tym do aktywowania ramki AF, aby ją można było dowolnie przesuwać). Aby przywrócić możliwość regulacji czasu musimy dwa razy wcisnąć przycisk aktywacji. Jednak jest to mimo wszystko o wiele wygodniejsze i szybsze, niż wchodzenie w dotykowe menu Sony celem zmiany parametrów naświetlania.
Canon - regulacja parametrów naświetlania
W Sony N2 w trybie playback, czyli wyświetlania zrobionych fotografii, strzałki przewijania zdjęć czy przesuwania powiększonego kadru mogą, podczas oceniania fotki, nieco przeszkadzać, ale na szczęście istnieje możliwość wyłączenia wszelkich elementów. Wówczas kadr zdjęcia możemy przesuwać za pomocą samego palca, wymaga to jednak pewnej wprawy.
W Canonie przewijanie jest proste - służy do tego wybierak na obudowie.
Sony - menu playback
- Canon - menu playback
Niestety, w trybie wykonywania zdjęć w aparacie Sony nie można już skorzystać z możliwości usunięcia z ekranu większości wyświetlonych na nim oznaczeń. W przeciwieństwie do Canona, w którym jednym przyciskiem funkcyjnym wyłączamy wszelkie zbędne informacje, poza oczywiście parametrami ekspozycji. Jest to przydatna możliwość, gdyż wówczas nic nie psuje nam czynności komponowania ujęcia - jesteśmy sam na sam z widokiem w kadrze. Dodatkowo w Canonie możemy wyświetlić siatkę trójpodziału, dzięki czemu łatwiej skomponujemy kadr zdjęcia oraz utrzymamy prosty horyzont (z czym wielu z nas ma często kłopoty ;)). Ale za to w N2 możemy włączyć histogram i na bieżąco kontrolować naświetlenie kadru - też bardzo przydatna funkcja. W Canonie histogram zobaczymy dopiero podczas przeglądania wykonanych już zdjęć, lecz oprócz niego aparat pokaże również na fotografiach prześwietlone miejsca (trzeba wcześniej przełączyć się w tryb pokazywania tych informacji).
Sony - wszystkie oznaczenia na ekranie
- Canon - histogram w trybie playback
Sporym minusem aparatu firmy Canon jest brak wyświetlania krotności zoomu podczas zmiany ogniskowej - jest to dość denerwujące zaniedbanie. O tę informację zadbał z kolei producent Sony, za co należy się duża pochwała, warto bowiem wiedzieć czy ustawiliśmy obiektyw na połowę ogniskowej czy już jesteśmy blisko jej końca.
Na pochwałę zasługuje również umieszczenie na wyświetlaczu informacji o ustawionej korekcie błysku. W aparacie Sony N2 taką informację mamy (choć sama korekta jest tu bardzo mizerna, bo tylko na plus lub na minus), a w Canonie niestety nie.
Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest w Sony DSC-N2 funkcja Album. Aparat zachowuje w swojej pamięci dopasowane do rozmiaru wyświetlacza miniatury wykonanych zdjęć, nawet tych, które już dawno usunęliśmy z karty. Możemy je obejrzeć i przypomnieć sobie, co kiedyś i kiedy fotografowaliśmy.
Sony - funkcja Albumu
W trybie makro oraz w trybie ręcznego ostrzenia Canon oferuje powiększenie wycinka kadru (cos w rodzaju prostokątnej lupy), aby łatwiej można było ustawić ostrość na obiekcie. W Sony nie mamy takiego udogodnienia, ale za to możemy palcem ustawić ramkę pola AF w dowolnym miejscu ekranu LCD (w trybie FlexiZone). W Canonie ramkę przesuwamy krok po kroku przyciskiem na obudowie.
Canon - ramka pola AF przesuniętą w inny obszar kadru
Canon A640, przy zmianie niektórych ustawień, wyświetla animacje (na przykład po zmianie trybu fotografowania na środku wyświetlacza pojawia się ikona wybranego trybu, a po sekundzie płynnie przemieszcza się do paska z informacjami), które może wyglądają atrakcyjnie, ale za to spowalniają działanie aparatu. Szkoda, że nie znaleźliśmy metody wyłączenia tego wodotrysku.
W obydwu cyfrówkach w dolnej części znajduje się solidny gwint do umieszczenia aparatu na statywie. Niestety w przykręconym do statywu A640 ciężko wymienić baterię czy kartę pamięci. Wymiana tych elementów zarówno w Canonie (jeśli nie jest na statywie), jak i Sony, jest dość wygodna, choć zdarzyło nam się przypadkowo, podczas wyjmowania aparatu Sony z torby, przypadkiem otworzyć klapkę. Można więc powiedzieć, że w N2 zamykanie nie jest rozwiązane idealnie.
Sony - bateria i karta w aparacie
Jeśli zależy nam na czasie i szybkiej możliwości wykorzystania aparatu, to aparat firmy Canon ma tę przewagę nad Sony N2, że zasilany jest paluszkami. A zatem możemy wykorzystać nowe baterie i od razu fotografować, nie czekając na naładowanie starych akumulatorów (czasem nie mamy też dostępu do gniazdka), za to do ładowania ogniw możemy dokupić szybką ładowarkę, która naładuje je w ciągu na przykład godziny. Sony pracuje na dedykowanej baterii i korzysta z dedykowanej ładowarki (w zestawie), więc jak się to ogniwo wyładuje, musimy poczekać ok. 5 godzin, aż będziemy mogli skorzystać z aparatu. Chyba że kupimy niezbyt tanią zapasową baterię.
Canon - cztery baterie AA oraz karta pamięci wewnątrz aparatu
Główne cechy aparatów
Omówiliśmy wygodę korzystania z obu cyfrówek, teraz skupimy się na głównych cechach, takich jak obiektyw (najważniejszy element aparatu fotograficznego), sensor (najważniejszy element cyfrowego aparatu fotograficznego), lampa błyskowa, wyświetlacz LCD, tryby pracy czy autofokusa i inne.
Obiektyw stanowi pierwszą przeszkodę na drodze światła do elementu rejestrującego obraz (patrz artykuł Budowa aparatu - Obiektyw), dlatego jest tak istotną częścią aparatu. Od obiektywu zależy jakość i ostrość zdjęć oraz wygoda fotografowania (jeśli jest jasny, łatwiej zrobimy zdjęcie w gorszych warunkach świetlnych).
W aparacie Canon Powershot A640 mamy 4-krotny zoom optyczny: najszerszy kąt widzenia (najkrótsza ogniskowa) to 7.3 mm, a maksymalna ogniskowa 29.2 mm (w przeliczeniu na mały obrazek - 35-140 mm). Maksymalne otwory przysłony to 2.8 na krótszym końcu, a 4.1 na dłuższym - obiektyw Canona jest dość jasny.
Sony N2 dysponuje 3-krotnym zoomem optycznym, a zakres ogniskowych wynosi 7.9 - 23.7 mm (38-114 mm). Przysłony to 2.8 na najkrótszym, a 5.4 na najdłuższym końcu obiektywu.
Walkę na parametry obiektywu wygrywa oczywiście A640 - wprawdzie na krótkiej ogniskowej oba aparaty mają jednakową wartość przysłony (2.8), ale już na maksymalnym zoomie Canon jest sporo jaśniejszy. A właśnie na długiej ogniskowej najbardziej przydaje się dużo światła, gdyż łatwiej o poruszenie. W dodatku Sony ma krótszą maksymalną ogniskową, a najkrótszą - dłuższą od Canona, więc i tutaj N2 oferuje mniej. Jest to najprawdopodobniej wynik dużej kompaktowości - coś za coś, albo mały aparacik, albo lepsze parametry i więcej zastosowań, niestety nie można mieć wszystkiego.
Sensor to kolejny element, niezwykle istotny w cyfrowym aparacie. W obydwu cyfrówkach zastosowano matryce o podobnych parametrach. Liczba efektywnych megapikseli to w Canonie 10, a w Sony 10,1. Taka rozdzielczość to duże wyzwanie dla matrycy - jeśli sensor ma zbyt małe rozmiary fizyczne, to megapiksele będą zbyt gęsto upakowane na jego powierzchni, co skutkuje szumem i innymi zakłóceniami obrazu (patrz artykuł Budowa aparatu - matryca). Na szczęście obaj producenci postarali się, aby matryce nie były zbyt miniaturowe. Canon dysponuje sensorem CCD typu 1/1.8", natomiast Sony nieznacznie większym 1/1.7".
Można się zastanawiać, po co tak duża rozdzielczość dla zwykłego fotoamatora. Zdjęcia z takiej matrycy mają pokaźne rozmiary i potrzebna jest bardzo pojemna karta pamięci, a większość użytkowników robi odbitki przeważnie 10x15 i nie wychodzi poza ten format. Tutaj spokojnie wystarczy aparat 5-megapikselowy. Nie mamy jednak wówczas możliwości swobodnego kadrowania zdjęcia, jak to jest z obrazami o większej liczbie pikseli. I tutaj właśnie bardzo dobrze sprawdza się wielomegapikselowa matryca. A w razie czego zawsze można ustawić tryb zapisu zdjęcia na przykład na 5 Mpix (w obu testowanych modelach jakość obrazu przy zapisie do 5 mpx się nie zmienia i jest na wysokim poziomie).
Wyświetlacz LCD - ten niewielki ekran jest jedną z przyczyn tak ogromnej popularności aparatów cyfrowych i ich przewagi nad tradycyjnym sprzętem. W kompaktach nie dość, że przeglądamy na nim zrobione fotki, to jeszcze możemy na żywo ustawiać ujęcie. Wyświetlacz LCD nie wpływa na jakość zdjęć, ale jest bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na wygodę korzystania z aparatu.
W aparacie Sony DSC-N2 wydaje się, że wyświetlacz zajmuje całą tylną ściankę obudowy. Jest to oczywiście tylko złudzenie, powodowane przez specjalnie dobraną kolorystykę i fakturę obudowy w tej części aparatu. Sam monitor zajmuje nieco mniejszą powierzchnię, jednak i tak ma dość duży rozmiar - przekątna 3 cale i rozdzielczość 235000 pikseli daje całkiem przyjemne wrażenia zarówno podczas przeglądania, jak i wykonywania zdjęć. Szkoda tylko, że wiekszość z tego zajmują różne informacje o parametrach wyświetlania itp., o czym pisaliśmy wcześniej. Wyświetlacz jest dotykowy, czyli różne parametry i opcje ustawiamy bezpośrednio na nim za pomocą specjalnego rysika lub po prostu palca (wtedy jednak ryzykujemy szybkie zabrudzenie ekranu). Jest też zabezpieczony przed ewentualnymi zarysowaniami.
Wyświetlacz LCD w Canonie A640 jest mniejszy - przekątna wynosi 2.5" , a rozdzielczość 115000 pikseli, czyli sporo mniej od monitora Sony. Jednak oferuje funkcję, rzadko spotykaną w innych cyfrówkach - można go ustawić pod dowolnym kątem, a także przekręcić w taki sposób, aby widzieć swoją twarz podczas wykonywania autoportretu. Obrotowy ekranik pomaga również wygodnie fotografować z aparatem umieszczonym bliżej podłoża (np. domowego pupila) bez potrzeby klękania czy kładzenia się na podłodze. No i na koncertach lub przy okazji innych wydarzeń, gdy dookoła pełno ludzi - trzymając aparat ponad głowami sąsiadów nadal możemy na bieżąco wszystko kontrolować.
Ekranik w A640 nie jest jednak tak chroniony przez zarysowaniem, jak wyświetlacz w Sony - za każdym razem powinniśmy go wykręcać tak, aby chował się w obudowie. Łatwo tez można go uszkodzić, jeśli jest wysunięty z obudowy - należy uważać, aby go nie wyłamać.
W Sony wyświetlacz ciekłokrystaliczny to jedyny podgląd obrazu, Canon oferuje dodatkowo celownik optyczny.
Główne cechy aparatów c.d.
Balans bieli to funkcja, która podobnie jak wyświetlacz LCD, spowodowała przewagę cyfrówek nad aparatami na klisze. W obydwu testowanych modelach mamy, oprócz automatycznego balansowania bieli, również cały zestaw gotowych ustawień. W Sony jest to balans bieli na światło dzienne, chmury, świetlówki, żarówki oraz lampę błyskową. Canon oferuje balans na słońce, chmury, żarówki, dwa rodzaje świetlówek oraz pod wodą. Niestety, A640 nie ma balansu na lampę błyskową , ale - uwaga - możemy ustawić w nim balans bieli ręcznie (z użyciem białej lub szarej powierzchni), a to cenna możliwość.
Canon - niektóre ustawienia balansu bieli
Autofokus i manual fokus. Obydwie cyfrówki mają dość szybki w tej klasie aparatów autofokus (widać wyraźny postęp w tej dziedzinie - nie możemy już aż tak narzekać na powolne ogniskowanie kompaktu). Aparat Sony wyposażony jest w kilka trybów pomiaru ostrości: multi AF (gdzie aparat wybiera punkt, na który ma ustawić ostrość, na ogół jest to najbliższy obiekt), centralny AF (czyli pomiar ostrości w centrum matrycy - można ustawić ostrość, a następnie przekadrować ujęcie) oraz punktowy AF (tutaj mamy bardzo przydatną możliwość przesuwania ramki pola autofokusa palcem w dowolne niemal miejsce na ekranie). Podobne tryby pomiaru AF są i w Canonie, tylko pod innymi nazwami (np. 9-ciopunktowy AiAF zostawia cyfrówce wybór obiektu do ogniskowania, a FlexiZone pozwala przesuwać ramkę AF).
W Sony mamy dodatkowo, oprócz pojedynczego trybu ustawiania ostrości, tzw. monitor AF - tryb pozwalający na śledzenie obiektu i ciągłe ogniskowanie (funkcja przydatna np. przy fotografowaniu ruchliwych obiektów czy sportowych scen, ale niestety dość prądożerna, więc niezalecana do częstego korzystania). Aparat Canon A640 oferuje za to możliwość ręcznego ustawiania ostrości, która to funkcja wspomagana jest dodatkowo specjalną powiększająca lupą, czyli powiekszeniem wycinka kadru tak, aby można było precyzjnie wyostrzyć dany element. Sony niestety nie ma manualnego fokusa, dysponuje za to kilkoma predefiniowanymi ustawieniami odległości, z których najbardziej przydatne jest na nieskończoność.
Canon - ręczne ustawianie ostrości (w centrum kadru widoczna jest lupa powiększająca)
- Sony - predefiniowane ustawienia odległości
W trybie makro cyfrówka Sony N2 pozwala na automatyczne ustawienie ostrości z odległości 6 cm na szerokim kącie oraz 34 cm na maksymalnej ogniskowej. A640 pozwala na większe zbliżenie, bo od 1 cm przy najkrótszej ogniskowej, a przy najdłuższej - od 25 cm. Więcej o autofokusie można przeczytać w naszym artykule, omawiającym szczegółowo ten temat.
Tryby fotografowania. Podczas wybierania aparatów zwróciliśmy szczególną uwagę na możliwość manualnego doboru parametrów naswietlania. Obie cyfrówki oferują oprócz trybów automatycznego i program P, a także szerokiego wachlarza trybów tematycznych, także tryb M, gdzie ustawimy samodzielnie zarówno przysłonę, jak i czas naświetlania zdjęcia. W aparacie Canona mamy dodatkowo bardzo przydatny tryb Av (tryb priorytetu przysłony), gdzie możemy sami dobrać przysłonę, a automat dobiera odpowiedni czas, oraz tryb Tv (priorytetu czasu), w którym manipulujemy długością czasu naświetlania. A640 dysponuje również trybem "Panorama", który ułatwia robienie i dopasowywanie zdjęć do złożenia później w dowolnym programie graficznym w ładną panoramę. Takich trybów nie ma niestety w N2, a w trybie manualnym jest niewiele ustawień przysłony (a konkretnie trzy - minimalna, maksymalna i pośrednia), co nie pozwala na wiekszą kreatywność. W aparacie Canon ustawień jest znacznie więcej (przy minimalnej ogniskowej aż 10, a maksymalnej 7).
Oba testowane aparaty oferują możliwośc nagrywania z dźwiękiem dobrej, choć nie rewelacyjnej, jakości sekwencji video ( rozdzielczość 640 x 480, 30 kl./s).
Migawka. Sony DSC-N2 pozwala na wykonywanie dość długich, bo 30-sekundowych nocnych ujęć. Canon oferuje tutaj tylko 15 sekund naświetlania. Migawkę obydwu aparatów wyzwolimy za pomocą samowyzwalacza, co jest bardzo przydatne przy wielu sytuacjach (np. gdy fotograf chciałby znaleźć się na zdjęciu razem z przyjaciółmi lub gdy nie chcemy poruszyć aparatu podczas wykonywania trudnego ujęcia). Wadą aparatu Sony jest niestety konieczność uruchamiania samowyzwalacza za każdym razem na nowo, gdy chcemy zrobić kolejne zdjęcie, a jest to zajęcie dość uciążliwe, bowiem trzeba wejść głęboko w menu (o czym pisaliśmy wcześniej). Z A640 nie mamy takich problemów - korzystamy z samowyzwalacza dopóki go nie włączymy. W dodatku możemy indywidualnie dobrać czas pozostały do wyzwolenia migawki, nawet 30 sekund. Co więcej możemy zaplanować, że aparat będzie wykonywał po jednym zdjęciu z zadanym interwałem czasowym (aż do 10-ciu zdjęć).
Canon - tryby migawki
- Canon - regulacja samowyzwalacza
Zdjęcia seryjne to funkcja przydatna np. podczas zawodów sportowych. Warto, aby nasz aparat był wtedy szybkostrzelny, aby nic nie umknęło naszej uwadze. Niestety, Sony nie jest tutaj orłem - 1 zdjęcie co 1.2 sekundy to trochę kiepsko (i w serii tylko trzy fotografie, a potem zapisuje na karcie). N2 oferuje również dodatkowa funkcję MultiBurst (czyli bardzo szybkie zdjęcia seryjne), jednak obrazy zapisuje w bardzo małym rozmiarze (1 Mpix) i na dodatek jako dziwną mozaikę (niestety nie doszliśmy na czym to polega - efekt na zdjęciu poniżej). Canon wykonuje fotografie dość szybko w trybie seryjnym, bo 1,5 na sekundę (czyli prawie 2 razy szybciej niż Sony).
Główne cechy aparatów c.d.
Lampa błyskowa. W Sony DSC-N2 lampa błyskowa umieszczona jest w środkowej części przedniej ścianki obudowy, natomiast w Canonie A640 z boku.
W menu Sony i Canona znajdziemy takie opcje flesza: wyłączony, auto, błysk wymuszony oraz synchronizacja wolna (czyli błysk + długi czas, aby doświetlić tło naturalnym światłem). W Canonie występuje też ustawienie synchronizacji błysku na 1-szą lub 2-gą zasłonę (kurtynę) - opcja przydatna przy uzyskiwaniu ciekawych efektów fotograficznych.
W obydwu testowanych modelach możemy skorygować moc błysku, jednak w aparacie Sony jedynie na plus lub na minus (czyli mamy trzy ustawienia: "-", "normalny" oraz "+"). W Canonie mamy więcej kroków, bo od -1 do +2, co 1/3.
Redukcja efektu czerwonych oczu występuje w obu cyfrówkach, ale niestety rzadko daje spodziewany rezultat.
Formaty zapisu. Oba aparaty zapisują zdjęcia wyłącznie w formacie JPEG (obrazy mogą być różnych rozmiarów i o różnej kompresji). Canon zapisuje filmy w formacie AVI, natomiast Sony jako MPEG.
Ciekawe efekty. Efekty zdjęć to nie jest element pożądany przed fotografa, ale niewątpliwie ubarwiający nieco korzystanie z aparatu. Zarówno firma Canon, jak i Sony, wstawiła takie niespodzianki do cyfrówek swojej produkcji. Chyba w każdym aparacie znajdziemy takie opcje, jak zmiana koloru na skalę szarości lub sepię, zwiększenie nasycenia barw czy kontrastu. Jednak w testowanych przez nas modelach znajdziemy coś więcej. W A640 zmienimy na przykład jeden kolor na drugi (np. czerwony sweter zarejestrujemy na zdjęciu jako zielony lub niebieski), albo zostawimy tylko jeden kolor na fotografii, reszta będzie w skali szarości. Efekty w N2 są jeszcze bardziej interesujące - możemy po wykonanym zdjęciu malować! Możemy tutaj dobrać grubość oraz barwę linii i narysować własnoręcznie (najlepiej rysikiem) na przykład serduszko na podobiźnie ukochanej osoby. Są również gotowe kształty do wstawienia na fotografie, a niechciane elementy po prostu wymażemy wirtualną gumką. Naprawdę niezła zabawa J Fotki z rysunkami zapisujemy, jako kopię oryginalnego zdjęcia.
Sony - malowanie na ekranie :)
Dodatkowe akcesoria. Możliwość wykorzystania dodatkowych akcesoriów, dzięki którym poszerzymy funkcjonalność aparatu, to dla wielu użytkowników cyfrówek bardzo istotny czynnik, decydujący o wyborze. Poniżej przedstawiamy, jakie akcesoria znajdziemy w asortymencie firm Sony i Canon dla aparatów CyberShot DSC-N2 i PowerShot A640. Oczywiście nie wszystko musi być dostępne w Polsce. Nie uwzględniliśmy też akcesoriów innych firm produkowanych dla testowanych modeli (a takie akcesoria bywają sporo tańsze).
| Canon A640 | Sony DSC-N2 | |
| Zasilanie i ładowanie | ACK-600 - ładowarka | NP-BG1 - zapasowa bateria do aparatuCSS-TNA - stacja dokująca z pilotem i możliwością podłączenia TV i PCBC-TRG - 3x szybsza ładowarka niż dostarczana z aparatem AC-LS5K - zasilacz zewnętrzny |
| Optyka | LA-DC58F - adapter na 58mm do filtrów i soczewekWC-DC58N - wide konwerter 0.7xTC-DC58N - telekonwerter 1.75x250D - soczewka makro (i wszystkie filtry na 58mm) | Brak możliwości |
| Fotografia podwodna | WP-DC8 - obudowa podwodnaWW-DC1 - ciężarek do obudowy podwodnej | MPK-NA - obudowa podwodna + dodatkowe akcesoria |
| Flesz | HF-DC1 - zewnętrzny flash z szyną, ale na drogie baterie | HVL-FSL1B - zewnętrzny flash, ale na drogie baterieHVL-RLS - lampa makro ring type |
| Statyw | Mini Tripod 7 - mini statyw z głowicą kulową | VCT-MTK - zestaw podróżny z mini statywem z głowicą kulową |
| Inne | - | PCK-L30 - ochraniacz na LCDGPS-CS1 - moduł GPS |
Jakość zdjęć
Na koniec najważniejsza część pojedynku - bitwa na fotki. Zobaczmy, jak sprawują się oba modele cyfrówek w praktyce, to jest przecież najważniejsze dla użytkowników.
Kolorystyka i naświetlenie. W tej dziedzinie zarówno Canon A640, jak i Sony DSC-N2, sprawują się całkiem dobrze. Oba aparaty testowaliśmy głównie przy automatycznych ustawieniach balansu bieli (AWB). Kolory na fotografiach są oddane bardzo ładnie, ale daje się zauważyć, że Sony nieco ochładza kolorystykę. Niebo jest doskonale niebieskie, ale już np. żółty budynek na zdjęciu poniżej jest zbyt wyblakły. Canon oddał poprawnie barwę ściany domu, ale kolorystyka nieba jest mniej doskonała - wydaje się lekko przybrudzona, a kolory cieplejsze. Nie jest to jednak regułą - poniżej znajduje się zdjęcie budynku z kolumnami wykonane przy nieco gorszej pogodzie (cień) i tym razem to Sony ocieplił fotografię, dodając jej nieco czerwieni. Naświetlenie zdjęć wykonywanych w trybie automatycznym jest poprawne w obydwu przypadkach. Oczywiście jeśli chcemy fotografować bardziej kreatywnie i na przykład uwiecznić piękny zachód słońca, automatyczny dobór parametrów naświetlania będzie bezużyteczny.
Zdjęcia z fleszem. Canon A640 mocno winietuje na szerokim kącie, na zdjęciach z aparatu Sony N2 jest to wada nieistotna. Na maksymalnym zoomie aparaty winietują mniej. Lampa w N2 przy normalnym ustawieniu jest bardzo mocna i trzeba uważać, aby nie prześwietlić zbytnio najbliższych obiektów (widać to na zdjęciu z kotkiem - poduszka na fotografii z Sony jest prześwietlona, natomiast z Canona nie ma tego efektu; oba zdjęcia wykonane są na minimalnej ogniskowej).
Kolorystyka na zdjęciach wykonanych z fleszem aparatem A640 jest bardziej chłodna, niż zrobionych cyfrówką Sony, ale wydaje się bardziej naturalna (bury kot jest bury, a nie rudy). Jednak ludzkie portrety z N2 mają przyjemniejsze barwy - blada cera ma zdrowszy odcień, co wielu użytkownikom (a zwłaszcza użytkowniczkom :) ) może się podobać. Sony ma jeszcze jedną zaletę - lampa błyskowa umieszczona jest na obudowie bardziej pośrodku (nieco po lewej stronie obiektywu, patrząc z przodu na obudowę aparatu), przez co cienie na zdjęciach nie są widoczne tak bardzo, jak na zdjęciach z Canona (w A640 flesz umieszczony jest po prawej stronie obiektywu, w rogu obudowy). Jednak czerwone źrenice (mimo włączonej redukcji) są na portretach z aparatu Sony częściej spotykane, choć i w Canonie redukcja rzadko spełnia swoją funkcję.
Zdjęcia wykonane przy minimalnych i maksymalnych ustawieniach zoomu.
- Zdjęcia kota wykonane przy minimalnych i maksymalnych ustawieniach zoomu.
Jakość zdjęć c.d.
Ostrość i wyrazistość szczegółów na zdjęciach to podstawa. Przy 10-ciu megapikselach możemy wierzyć, że matryca światłoczuła zarejestruje nawet najmniejsze szczególiki obrazu. Oczywiście pod warunkiem, że obiektyw jej na to pozwoli. Widoki fotografowane na szerokim kącie uchwycone są przez obydwa aparaty ostro i wyraźnie - detale mają bardzo dobrą ostrość, z Sony nawet ciut lepszą. Wydaje się jednak, że w N2 może to być też kwestia jakiegoś wewnętrznego wyostrzania, o czym świadczą jasne obwódki dookoła krawędzi.
Niestety, podczas fotografowania z użyciem maksymalnej ogniskowej N2 bardzo nas rozczarował - w porównaniu z obrazem z A640 na zdjęciach z aparatu Sony widać lekkie rozmydlenie i pogorszenie jakości obrazu.
Zdjęcia wykonane przy minimalnych i maksymalnych ustawieniach zoomu.
- Wycinki fotografii w 100% powiększeniu - minimalny i maksymalny zoom.
Wycinki fotografii w 100% powiększeniu - minimalny i maksymalny zoom.
Makro. Oba testowane modele oferują funkcję makro, umożliwiającą automatyczne ustawianie ostrości na bardzo małą odległość. Aparat Canona pozwala jednak na większe zbliżenie, bo na krótkiej ogniskowej aż do 1 centymetra. Oczywiście w praktyce jest to mało użyteczne, gdyż końcówką obiektywu możemy przysłonić źródło światła i zacienić obiekt lub spłoszyć owada (przy przyrodniczej makrofotografii). Nie zapominajmy też o zniekształceniach i przerysowanej perspektywie, które to efekty są na ogół mocno widoczne na obiektach fotografowanych z bardzo bliskiej odległości na krótkiej ogniskowej.
Poniżej wynik naszych testów - oto co udało nam się wycisnąć z obydwu modeli przy zastosowaniu maksymalnego i minimalnego zoomu. Na obrazkach widoczny jest pełny kadr fotografii (sam banknot ma wymiar 16,5 x 8 cm).
Jakość zdjęć c.d.
Zniekształcenia optyczne to dramat podczas fotografowania architektury, a niestety częsty problem w przypadku kompaktów. Ściany budynków wykrzywiają się łukowato, tworząc efekt tzw. beczki lub poduszki. Poniżej testowe fotki, wykonane przy pomocy tablicy A4 z nadrukowanym zarysem prostokąta, pokazujące z grubsza, jak sobie radzi z tym problemem jeden i drugi aparat. Wydaje się, że zniekształcenia mają podobne - na krótkiej ogniskowej znaczna beczka, na długiej - niezauważalna poduszka. Najlepszy wynik uzyskaliśmy fotografując na średniej długości ogniskowej.
Aberracje to zniekształcenia koloru równie popularne w cyfrówkach, jak zniekształcenia geometryczne. Objawiają się w postaci kolorowych (najczęściej niebieskich czy fioletowych, ale też i czerwonawych lub cyjanowych) obwódek dookoła kontrastowych krawędzi, jak na przykład ciemnych gałęzi na tle bardzo jasnego nieba. Poniższe zdjęcia z Canona A640 i Sony N2 pokazują ten efekt. Oba aparaty wykazują się podobnym stopniem aberracji - nie najmniejszym, ale do strawienia . W przypadku tych fotografii aberracja na fotce z Canona ma odcień czerwono-cyjanowy, natomiast z aparatu Sony jest bardziej fioletowa.
Szumy. Matryce w cyfrówkach mają tendencję do generowania znacznych szumów przy podwyższonej czułości ISO. Ostatnio tendencją jest, aby do nowych modeli kompaktów dodawać opcję bardzo wysokiej czułości, nawet 3200 lub więcej ISO. W aparacie Sony N2 na szczęście skończyło się to na 1600 ISO, a w A640 - na 800. Dlaczego na szczęście? Jak wynika z poniższych obrazków już 800 ISO powoduje znaczne pogorszenie się jakości zdjęć, a fotki wykonane na 1600 ISO nie nadają się właściwie do oglądania.
Wydaje się, że na fotografiach z aparatu Sony szum jest mniejszy niż na zdjęciach z Canona, przy tych samych wartościach ISO. Jednak szum z A640 jest dla oka przyjemniejszy, ma wygląd niemal monochromatycznego drobnego ziarna, podczas gdy Sony generuje kolorowe plamy.
Portrety. Portret najlepiej wykonywać na długiej ogniskowej i mocno otwartej przysłonie - fotografowany obiekt będzie wówczas wyodrębniony z ładnie rozmytego tła. Ponieważ Canon A640 ma dłuższą ogniskową oraz jaśniejszy obiektyw niż aparat Sony, tło za modelem jest na zdjęciach z Canona bardziej rozmazane. Dodatkowo zauważyliśmy, że mimo automatycznego trybu fotografowania przy dużym nasłonecznieniu A640 dobrał maksymalnie otwartą przysłonę (4.1), natomiast N2 - 8.0. Poniżej zdjęcia wykonane w manualnym trybie fotografowania, przy najdłuższych ogniskowych i najszerzej otwartych przysłonach.
Podobnie jak przy wcześniejszych ujęciach, daje się zauważyć różnicę w ostrości obiektywów obydwu cyfrówek przy użyciu maksymalnej ogniskowej - Sony robi mniej ostre fotografie (co widać na wycinkach kadrów w 100% powiększeniu).
Oba aparaty dysponują również tematycznym trybem fotografowania - Portret (w aparacie Sony zwanym "Miękkie ujęcie"). W trybie tym Canon dobiera właśnie szeroko otwartą przysłonę, aby wydobyć z tła fotografowaną postać, natomiast Sony oferuje coś jeszcze - zmiękcza szczegóły obrazu, najprawdopodobniej poprzez zastosowanie jakiegoś programowego filtra (ma podobno imitować zmiękczający filtr, stosowany w fotografii tradycyjnej). Nie każdemu musi to odpowiadać - nam na przykład nie bardzo. Dlatego w Sony najlepiej robić portrety w manualnym trybie fotografowania.
Podsumowanie
Pojedynek dobiegł końca, pora ogłosić wyniki. W przeważającej liczbie bitew - a to na parametry, a to na fotki, jak również na wygodę korzystania - zwyciężyła na naszym froncie cyfrówka Canona. Model A640 zdobył więcej plusów niż jego nowatorski konkurent - aparat Sony DSC-N2. Jakość i ostrość obrazu zdecydowanie lepsza na fotografiach Canona, zwłaszcza na maksymalnym zoomie. Obiektyw jest jaśniejszy, co zapewne umożliwia nieco większa konstrukcja, dysponuje też szerszym zakresem ogniskowych. Co więcej, jego funkcjonalność możemy poszerzyć za pomocą dodatkowych szkieł (konwerterów czy soczewek).
Parametry obiektywu oraz tryby fotografowania czynią Canona bardziej przydatnym w fotografii portretowej. Aparat ten wyposażony jest też w bardzo potrzebne tryby priorytetowe - czasu oraz przysłony, oraz różne manualne regulacje (np. balansu bieli czy samowyzwalacza), a także wiele kroków przy regulowaniu przysłony czy mocy błysku. Ekran LCD, mimo iż mniejszy i mniej wyrazisty niż w aparacie Sony, ale jednak obrotowy - a to punktujemy wysoko. Canon ma też, w naszym mniemaniu, o wiele wygodniej rozdysponowane różne opcje - do istotnych funkcji nie trzeba się zbyt głęboko przekopywać przez różne ustawienia w menu. No i wygoda uchwytu oraz korzystania z przycisków (np. świetne pokrętło wyboru trybu i wygodna dźwigienka zoomu pod palcem).
Do plusów aparatu Sony DSC-N2 zaliczyliśmy - bardzo dobrą ostrość na zdjęciach wykonanych przy krótkiej ogniskowej, duży i wyraźny ekran LCD, manualny tryb fotografowania, ładne kolory na fotkach (zwłaszcza nieba), a przede wszystkim kompaktowość cyfrówki. Taki aparat możemy schować do kieszonki i nikt się nie domyśli, że zamierzamy robić zdjęcia. Ma też przyjemny flesz - ładnie rozświetla i nie powoduje takich cieni, jak lampa w Canonie.
Na pewno Canon A640 przyda się bardziej zaawansowanym i wymagającym użytkownikom, zwłaszcza tym, którzy chcą wykonywać ładne portrety i dobrej jakości zbliżenia - zarówno z wykorzystaniem funkcji makro, jak i z użyciem maksymalnego zoomu. Z kolei Sony DSC-N2 bardziej przydatny będzie osobom ceniącym luz i chcącym zabierać ze sobą sprzęt przy każdej okazji. Dobre kolory i niezłe parametry na krótkiej ogniskowej czynią z N2 świetny aparat do fotografowania widoczków (szkoda tylko, że nie ma szerszego kąta), a nienajgorszy flesz - do fotografowania towarzyskich imprez.
Alicja Żebruń, Karol Żebruń