Co w kartach graficznych piszczy (oprócz kondensatorów)?

Eksperci z Antyweb, Benchmark.pl, PCLab, PurePC i Spider's Web mówią jak jest!

Okiem... Antyweb, benchmark.pl i PCLab

Specjaliści z czołowych portali/blogów technologicznych wypowiadają się na naszych łamach w temacie rynku kart graficznych - w kolejności alfabetycznej ;-).

Tomasz Popielarczyk - Antyweb

Karty graficzne chyba jeszcze nigdy w historii nie były tak istotnymi komponentami, jak dziś. Wraz z popularyzacją niskopoziomowych API typu DirectX 12 czy Vulkan ich rola zdecydowanie wzrosła. Idzie to w parze z ciekawymi zmianami na rynku. Kolejne generacje CPU przynoszą marginalny wzrost wydajności i, szczególnie dla graczy, nie są już produktem pierwszego wyboru. Co innego grafika - tutaj postęp jest mocno odczuwalny - wystarczy spojrzeć na to, co Nvidia zrobiła na rynku wprowadzając GTX 1070 i 1080.

A skoro o markach mowa, fajnie jest widzieć nabierającą znowu rumieńców rywalizację. AMD w ostatnich miesiącach wyraźnie nabrało wiatru w żagle. Nie jest to może ciągle poziom, który pozwalałby im w jakikolwiek sposób zagrozić “zielonym”. Widać jednak pewne tąpnięcie, co napawa optymizmem, bo w końcu konkurencja przynosi korzyści nam, konsumentom.

Podobno Samsung miałby użyć mobilnych GPU Nvidii w kolejnej generacji swoich SoC Exynos. To oznacza tylko jedno - będzie szybciej i ładniej.

W ciekawy sposób te zmiany rzutują na rynek mobilny. Co prawda chipy Nvidia Tegra nie zawładnęły smartfonami i tabletami, ale wyznaczyły na tym polu pewne (wysokie) standardy. To skłania innych producentów do kombinowania. Podobno Samsung miałby użyć mobilnych GPU Nvidii w kolejnej generacji swoich SoC Exynos. To oznacza tylko jedno - będzie szybciej i ładniej.

​Maciej Słaboszewski - Benchmark.pl

Ostatnie pięć miesięcy na rynku kart graficznych było bardzo gorące, premiera za premierą, ale obyło się bez większych rewolucji. Zarówno Pascal Nvidii jak i Polaris AMD żadnego przełomu w tej dziedzinie nie dokonał. Mamy więc na rynku nieco szybsze konstrukcje nowej generacji, w nieco wyższych cenach. Choć zwrot "nowej generacji" używam tutaj nieco na wyrost bowiem obie architektury nie licząc mniejszego procesu technologicznego i pomniejszych usprawnień nie różnią się znacząco pod tym względem od układów z poprzedniej generacji.

Ogólna sytuacja na rynku raczej się nie zmieni w najbliższym czasie, szczególnie, że Nvidia dość szybko i skutecznie odpowiedziała na moim zdaniem wydane w pośpiechu Radeony z serii RX, szczególnie model 480, który zaliczył spory falstart u nas w kraju. A wszystko za sprawą zawyżonej ceny i znikomej dostępności w momencie premiery.

Żyjemy w czasach, gdzie większość tytułów wydawanych na PC to konwersje z konsol. Najczęściej nieudolnie wykonane i wydane w pośpiechu.

Widać też, że AMD ma spore problemy aby nadążyć za Nvidią, czego efektem jest praktyczna dominacja tej drugiej firmy w segmencie kart z najwyżej półki wydajnościowej. Na odpowiedź z czerwonego obozu przyjdzie nam poczekać do minimum stycznia, a być może dłużej.

A już teraz w sieci pojawiły się plotki jakoby Nvidia zamierzała w przyszłym roku wydać karty oparte na zoptymalizowanej/poprawionej architekturze Pascal ("refresh"). Nie wspominając już o fakcie, iż zielony potentat ma jeszcze w kieszeni GeForce'a GTX 1080 Ti, który wedle moich przypuszczeń zadebiutuje na rynku krótko przed topowymi konstrukcjami AMD z rodziny Vega.

Innym istotnym elementem tej układanki są producenci gier. Żyjemy w czasach, gdzie większość tytułów wydawanych na PC to konwersje z konsol. Najczęściej nieudolnie wykonane i wydane w pośpiechu. Jeśli bowiem przyjąć, że AMD zaliczyło falstart z Radeonem RX 480 to takowy nadal trwa w przypadku producentów gier, w odniesieniu do DirectX 12.

Nowe API miało przynieść rewolucję, a póki co przyniosło nam kilka tragicznie zoptymalizowanych produkcji, które najczęściej trzeba było łatać miesiącami, aby doprowadzić je do jako takiego stanu używalności. I myślę, że taki stan rzeczy mocno boli AMD, które jak powszechnie wiadomo postawiło na API nowej generacji, co jest powiązane poniekąd ze sprzętową obsługą asynchronicznych obliczeń w Radeonach.

Technologie SLI i CF praktycznie umierają, ich los wydaje się być już przypieczętowany

Na sam koniec pozostawiam graczy komputerowych jako odbiorców nowych kart graficznych. Ci bowiem są poniekąd w dość komfortowej sytuacji.... jeśli tylko dysponują odpowiednio zasobnym portfelem. Granie w rozdzielczości 4K przy magicznych 60 kl/s jest już dziś możliwe. Tak samo jak i zabawa przy 120, a nawet 144 kl/s w przypadku monitorów o takim odświeżaniu.

Problemem jest oczywiście cena tych podzespołów, o ile zamożni gracze mogą już dziś bawić się przy wspomnianych założeniach, o tyle dla przeciętnych śmiertelników jest to nadal pieśń przyszłości, która stanie się standardem dopiero za 2 do 4 lat (1 lub 2 generacje kart graficznych). W tym aspekcie należy również dodać o innym trendzie sprzętowo / programistycznym - technologie SLI i CF praktycznie umierają, ich los wydaje się być już przypieczętowany.

Mateusz Brzostek - PCLab

W niedalekiej przyszłości zapewne będzie kontynuowany trend z ostatnich lat: wraz z rosnącą wydajnością układów graficznych wbudowanych w procesory, zainteresowanie samodzielnymi kartami graficznymi z niskiego segmentu będzie coraz mniejsze.

W architekturach GPU nadchodzącej generacji (AMD Vega oraz Nvidia Volta) obaj producenci desktopowych GPU będą się skupiać raczej na efektywności energetycznej, niż na nowych możliwościach obliczeniowych. Dostosowanie GPU do potrzeb branży superkomputerowej i do generowania grafiki w coraz większej rozdzielczości (np. dla zastosowań VR) jednocześnie staje się coraz trudniejsze.

Wraz z rosnącą wydajnością układów graficznych wbudowanych w procesory, zainteresowanie samodzielnymi kartami graficznymi z niskiego segmentu będzie coraz mniejsze.

Producenci zapewne zechcą poradzić sobie z tym używając architektur o dynamicznej szerokości jednostek obliczeniowych lub opracowując dwie architektury równolegle: jedną do generowania grafiki, inną do wielkoskalowych obliczeń.

AMD i Nvidia będą też musiały rozwiązać problem niedostatku przepustowości pamięci i łącza między GPU a procesorem (lub innymi GPU). W bliskiej przyszłości zostaną wykorzystane nowe techniki w podsystemach pamięci (Vega i Volta będą zapewne wykorzystywać warstwową pamięć HBM2) oraz łącza PCI Express 4.0. W kolejnych generacjach możemy zobaczyć jedną z najbardziej znaczących zmian w architekturze komputerów: przeniesienie części możliwości obliczeniowych z procesorów (nie tylko graficznych) do układów pamięci. 

Sebastian Oktaba - PurePC

Ostatnie kilka miesięcy wyjątkowo obrodziły premierami kart graficznych, Radeony RX 400 i GeForce GTX 1000 narobiły trochę zamieszania, więc pececiarze nareszcie otrzymali szerokie możliwości wyboru. Przy okazji debiutu Polarisów i Pascali wdrożono też niższe procesy technologiczne, dzięki czemu nowe generacje są bardziej energooszczędne, zaś optymalizacje architektur plus wyższe taktowania zapewniły im wymierny wzrost wydajności.

Generalnie, rynek kart graficznych moim skromnym zdaniem przeżył długo wyczekiwany renesans, który wiele osób zmotywował do wymiany komponentów. Poprzeczka została podniesiona bardzo wysoko względem poprzednich generacji, skoro GeForce GTX 1070 dorównał GeForce GTX Titan X, kosztując połowę ceny niegdyś topowego modelu. Maniacy wydajności mają jeszcze do wyboru GeForce GTX 1080 albo nowego Titana X, więc progres w układach graficznych jest wyraźny, powoli otwierając wrota z napisem „4K Ultra 60 FPS” bez potrzeby składania konfiguracji SLI/CrossFire.

Progres w układach graficznych jest wyraźny, powoli otwierając wrota z napisem „4K Ultra 60 FPS” bez potrzeby składania konfiguracji SLI/CrossFire.

Niestety, ostrej rywalizacji cenowej doświadczyliśmy wyłącznie w przedziale 900-1400 złotych, bowiem przeciwnicy obrali odmienne strategie. NVIDIA bezdyskusyjnie zdominowała high-end, natomiast AMD postanowiło zawalczyć o średni i niższy segment. Skutkiem tego główna linia frontu przebiega na granicy GeForce GTX 1060 i Radeon RX 480, gdzie jesteśmy obserwatorami ciekawego, ciągle rozwijającego się pojedynku. Zawodnik AMD zaliczył wprawdzie falstart spowodowany małą dostępnością wersji niereferencyjnych i zamieszaniem wokół sugerowanej ceny, aczkolwiek teraz sytuacja się wyklarowała.

Nie zapominajmy również o niewiele słabszym lecz tańszym Radeonie RX 470, którego NVIDIA stara się punktować kontrowersyjnym GeForce GTX 1060 3GB. Chyba już dawno w środkowym segmencie nie widziałem takiego poruszenia i różnorodności, pewnie przyprawiającym niejednego użytkownika o wrzody żołądka. Co wybrać? Co wybrać? Eh... najważniejsze, że jest wybór.

Co najbardziej mnie zniesmaczyło, to polityka cenowa producentów, hurtowników i/lub sprzedawców, która popsuła radość z większości premier. W przypadku NVIDII mieliśmy po prostu odczuwalny wzrost ceny startowej - GeForce GTX 1070 podrożał o kilkadziesiąt dolarów względem poprzednika, swoje dołożyła też różnica w kursie waluty. Nagle następca GeForce GTX 970 zaczął kosztować tyle, co GeForce GTX 980 w dniu premiery.

To musiało wzbudzić niezadowolenie. Podobne problemy napotkał Radeon RX 480 8GB, który zamiast deklarowanych 1200 złotych był wyceniany sporo wyżej. Wokół tego zjawiska wybuchła klasyczna gównoburza o krajowym zasięgu, która doczekała się nawet komentarza ze strony sklepów podejrzewanych o niebywałą pazerność. Sytuacja rzeczywiście była śmierdząca, skoro w Niemczech identyczne karty graficzne leżały na półkach za 100-200 złotych mniej. Polak dziwnym trafem ma zawsze pod górkę...

Sytuacja rzeczywiście była śmierdząca, skoro w Niemczech identyczne karty graficzne leżały na półkach za 100-200 złotych mniej. Polak dziwnym trafem ma zawsze pod górkę...

Reasumując - ostatnie kilka miesięcy w serze stricte sprzętowej było bardzo udanym okresem dla branży, a przecież to dopiero pierwszy rozdział tej batalii, ponieważ na horyzoncie już majaczą kolejne modele (AMD Vega, Pascal Refresh i kilka słabszych konstrukcji). Rynek high-endowych kart graficznych w najbliższych miesiącach będzie się intensywnie rozwijał, bowiem niebawem do sprzedaży trafią konsole Sony PS4 Pro i Xbox Scorpio, mogące pochwalić się całkiem przyzwoitą wydajnością.

To zapewne spowoduje ogólny wzrost wymagań sprzętowych, zwłaszcza w przypadku tytułów multiplatformowych, będących w większości niestety konwersjami o skandalicznie słabej optymalizacji. Nie miejmy zatem złudzeń - żeby pograć w godziwych detalach, niebawem może być potrzebny naprawdę mocny pecet. Sami producenci mają jednak jeszcze sporo do udowodnienia dzięki niższym litografom (16 / 14 nm), więc zapowiada się szybka ewolucja i wojna na gigaherce, gigabajty, magistrale.

Dawid Kosiński - Spider's Web

Sytuacja na rynku kart graficznych praktycznie się nie zmienia. Z jednej strony trudno, by było inaczej, skoro od niepamiętnych czasów segment ten jest zdominowany przez dwie firmy: AMD oraz Nvidia. Pierwsza z nich skupia się na ogólnych rozwiązaniach, które sprawdzą się zarówno na rynku pecetów i konsol i trzyma się tej samej architektury od połowy dekady. Z kolei druga żongluje architekturami, a także zamyka wszystkie możliwe technologie, tym samym uzależniając od siebie graczy oraz deweloperów. Działanie to może nie jest godne pochwały, ale na pewno skuteczne, co widać w udziałach rynkowych i wynikach w najnowszych grach. 

Segment ten na pewno nie umrze, ale nie spodziewajmy się czasów spektakularnego rozwoju. Te już dawno minęły.

Z drugiej strony - ze względu na przywiązanie do architektury - to Radeony lepiej znoszą próbę czasu. Reasumując, obie firmy pozostaną na rynku. AMD nadal będzie skupiać się ma segmencie konsol do gier, który zapewni im zyski przez wiele następnych lat, zaś Nvidia za sprawą swojej polityki będzie sprzedawać więcej klasycznych kart graficznych, które gracze będą regularnie wymieniać. Segment ten na pewno nie umrze, ale nie spodziewajmy się czasów spektakularnego rozwoju. Te już dawno minęły.

A jakie jest wasze zdanie? Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach!

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ