Testy, testy, testy...
Choć pojawiają się zarówno głosy pełne ekscytacji misją to slychać też sceptyczne opinie dotyczące sensu wykorzystania rakiety SLS (której wiele komponentów mogłoby już z powodzeniem kupować alkohol gdyby poszło do sklepu) kiedy są alternatywne możliwości wyniesienia statku kosmicznego (np. Falcon od SpaceX). NASA jednak nie zwalnia tempa i wokół samej rakiety, która póki co pozostaje na Launch Padzie 39B, trwają prace naprawcze. Drużyny techników wymieniły uszczelki na rdzeniu SLS oraz rury służące do tankowania i spuszczania ze zbiorników ciekłego wodoru.
Na 17 września planowany jest test tankowania rakiety w warunkach kriogenicznych i superzimnych. Podczas niego inżynierowie NASA przetestują uszczelnienie zbiorników w takich samych warunkach, jakie będą panować podczas właściwego startu.
Potencjalny start
Szefowie misji zapowiedzieli potencjalne daty startu na 23 i 27 września aby nie kolidować z innymi aktywnymi misjami. 26 września misja DART wykona swój manewr kolizyjny z asteroidą Dimorfos a na początek października przewidziano misję załogową na ISS. Okna startowe tym razem wyglądają następująco:
- 23 września okno startowe od 6:47 do 8:47 czasu wschodnioamerykańskiego (12:47 - 14:47 czasu polskiego)
- 27 września okno startowe od 11:37 do 12:47 czasu wschodnioamerykańskiego (17:37 - 18:47 czasu polskiego)
A co z przyciskiem samozniszczenia?
No właśnie. To jest ten element, który może jeszcze pokrzyżować plany NASA. Siły Kosmiczne nie wydały jeszcze swojej zgody na przedłużenie certyfikacji dla baterii zasilających System Zakończenia Lotu, a jest to niezbędnym warunkiem dla uzyskania zgody na próbę wystrzelenia rakiety. Jeśli eksperci z kosmicznego odłamu Sił Zbrojnych USA nie zgodzą się na uznanie systemu za niewymagający kolejnego przeglądu to SLS czeka mozolna wędrówka do oddalonego o cztery mile VAB (która potrwa wiele, wiele godzin). W tej sytuacji start zostanie odłożony do połowy października.
Źródła: theverge.com, NASA