Czy Facebook nas podsłuchuje? [AKT.]
Czy Facebook podsłuchuje ludzi za pomocą mikrofonów w ich telefonach? Firma się przyznaje, ale celem jest ponoć tylko „pomoc”.
NEWS [01.06.2016]: Profesor Kelli Burns sugeruje, że Facebook słucha tego, o czym ludzie rozmawiają przez telefon. Firma faktycznie przyznaje się do tego, że używa mikrofonów w naszych telefonach, ale tylko po to, aby wiedzieć co dzieje się wokół nas, aby później móc zasugerować pewne aktywności. Pani Burns twierdzi jednak, że w rzeczywistości serwis może podsłuchiwać nas po to, by proponować nam odpowiednie reklamy.
Wprawdzie pani profesor nie ma żadnych dowodów na to, że tak faktycznie jest, ale jak twierdzi – „to byłby całkowicie naturalny ruch ze strony tego serwisu”. Co więcej, nie brakuje doniesień na temat tego, że Facebook faktycznie wyświetlał reklamy odpowiadające temu, o czym wcześniej rozmawiał dany użytkownik. W jednym z eksperymentów sama pani Burns powiedziała do telefonu „chciałabym pojechać do Afryki – najlepiej jednym z tych jeepów”, a po chwili ujrzała reklamy: biura podróży i amerykańskich samochodów.
Facebook tymczasem zapewnia, że telefon nie podsłuchuje nas cały czas, a to co usłyszy wykorzystuje tylko do pewnych sugestii (ale nie odnośnie do reklam), po czym natychmiastowo kasuje te informacje.
Na razie funkcja „nasłuchiwania” przez aplikację Facebooka jest dostępna tylko w Stanach Zjednoczonych, ale wkrótce trafić ma też do innych krajów (może pojawiać się już teraz w wersji testowej). Plusem jest to, że jej wyłączenie nie stanowi większego problemu – wystarczy udać się do ustawień prywatności i zmienić uprawnienia dla tej aplikacji.
AKTUALIZACJA [02.06.2016]: Otrzymaliśmy oficjalne oświadczenie prosto od Biura Prasowego Facebooka. – „Facebook nie wykorzystuje mikrofonu, żeby w jakikolwiek sposób przekazywać dane do celów reklamowych lub do zastosowania w News Feedzie. Firmy są w stanie dostarczać ludziom odpowiednie reklamy w oparciu o ich zainteresowania lub inne dane demograficzne, ale nie poprzez gromadzenie danych audio”.
Źródło: Independent