Dania była niegdyś liderem we wdrażaniu przepisów mających na celu walkę ze zmianami klimatycznymi. Jej rząd stwierdził jednak, że nadszedł czas, by wycofać się z niektórych inicjatyw. Trwają prace nad tym, by zaprzestać oferowania ulg podatkowych dla obywateli, którzy kupują niskoemisyjne pojazdy.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Jeśli wejdzie to w życie, ceny detaliczne niektórych samochodów elektrycznych mogą zostać nawet potrojone. Taka Tesla Model S zamiast 97,665 dolarów kosztować będzie około 270 tysięcy dolarów. To z pewnością wpłynie negatywnie na sprzedaż samochodów elektrycznych, która w Danii w ciągu ostatniego roku się podwoiła.
Inne kraje także muszą się wycofywać z takich projektów. Rząd Norwegii zrezygnował z całej gamy ulg podatkowych i zachęt, ponieważ… działały zbyt dobrze – obecnie samochody elektryczne stanowią już prawie jedną czwartą wszystkich nowych kupowanych aut w tym kraju.
W Danii wprawdzie samochody elektryczne stanowią znacznie mniejszą siłę na rynku, ale z perspektywy producentów był to świetny region. Jej mieszkańcy byli piątymi najważniejszymi nabywcami pojazdów z takim napędem w Europie (dane na bieżący rok).
I choć licząca sobie zaledwie 5,6 miliona mieszkańców Dania raczej nie zatrzyma Tesli i innych producentów samochodów elektrycznych, to jeżeli w jej ślady pójdą kolejne kraje, może zrodzić się dla tych firm problem. Smutne tylko, że ze względu na pieniądze, dbanie o środowisku znowu schodzi na dalszy plan.
Źródło: Quartz, foto: Reuters/Tyrone Siu