Darmowa alternatywa do biura

Kiedy warto korzystać z pakietów biurowych dostępnych darmowo, a kiedy zdecydować się na pakiet komercyjny

OpenOffice wchodzi na rynek

Apache Open Office

Koniec monopolu

Microsoft Office 2007, gdy pojawiło się na rynku, wyznaczyło pewien nowy standard. Nowy kształt menu, słynne „wstążki”, początkowo (jak wiele nowości) przyjęty został z pewną rezerwą. Szybko jednak zrewolucjonizował sposób projektowania interfejsów użytkownika we wszystkich rodzajach oprogramowania. Niektórzy dostawcy profesjonalnych narzędzi przez pewien czas pozwalali użytkownikowi na dokonywanie wyboru – czy chce korzystać z „tradycyjnego” układu menu, czy też bardziej odpowiadają mu „microsoftowe wstążeczki”. Obecnie trudno wskazać aplikacje, które nie korzystałyby z rozwiązań zaproponowanych przez informatyków Microsoftu. Jeden z wyjątków stanowi pakiet Open Office – pracując w nim przenosimy się w czasy Microsoft Office 2000.

Interfejs korzystający ze "wstążek" udostępniany jest na licencji „Office UI”. Trudno więc oczekiwać, by szybko pojawił się w darmowych pakietach.

Tak, owa innowacyjność, potencjał pozwalający na wprowadzenie nowych rozwiązań (uprzednio przynajmniej teoretycznie przetestowanych) stanowi pewną przesłankę na korzyść oprogramowania komercyjnego. A jednak, jeśli nie jesteśmy nastawieni – albo zmuszeni – do korzystania z najnowszych trendów, najnowszych rozwiązań, tak naprawdę możemy się bez nich obejść. Zresztą, nie można wykluczyć, iż kiedyś „wstążki” także zostaną zaimplementowane do bezpłatnego pakietu.

Pobranie i instalacja darmowego pakietu Open Office (obecna najnowsza dystrybucja to Apache Open Office 3.4.1) nie stanowi najmniejszego problemu. Plik instalacyjny "waży" około 120 MB

Pojawienie się pakietu Open Office w 2002 roku stanowi pewną cezurę w dziejach oprogramowania. Można eufemistycznie stwierdzić – że od tego momentu nic już nie było takie same. A każdego roku coraz większa liczba osób i instytucji, zamiast kupować nowe lub odnawiać stare licencje na pakiety biurowe, decyduje się na bezpłatne rozwiązania.

Najwięcej aplikacji, pakietów biurowych, ale także – systemów inżynierskich (FreeCAD, Calculix etc.) można znaleźć na platformie SourceForge.net.

Najczęściej wykorzystywane w domu i biurze

W skład pakietu Open Office 3.3 wchodziły: Base (bazy danych), Calc (arkusze kalkulacyjne), Draw (rysunki wektorowe), Impress (prezentacje), Match (formuły) i Writer (edytor tekstu). Konfiguracja pakietu Microsoft Office zależała zaś od wersji i ceny zakupu. W podstawowym pakiecie Mirosoft Office 2007 można było znaleźć zaledwie Worda, Excela i Outlooka. Niewiele lepiej wygląda sytuacja obecnie: Microsoft Office 2013 do użytku domowego, obejmuje aplikację Word, Excel, Outlook i OneNote. Oczywiście, jest też wariant rocznej licencji, obejmujący wszystkie aplikacje, tzn. Word, Excel, PowerPoint, OneNote, Outlook, Publisher, Access, SkyDrive i... Skype.

Różnica między wcześniejszą, a aktualną wersją pakietu Open Office, to nie tylko inne logo "producenta": najnowszy pakiet bez problemu otwiera pliki natywne z rozszerzeniami Microsoft Office 2010 i późniejszymi

Odpowiedzmy sobie teraz na pytanie, z jakich aplikacji korzystamy najczęściej? Z pewnością z Worda, Excela i PowerPointa. Oczywiście także z przeglądarki internetowej i programu pocztowego. Może od tego ostatniego powinienem zacząć? Cóż, dobrze spisujący się Microsoft Outlook, stanowiący część Microsoft Office, potrafił (i nadal potrafi) sprawić kłopot, gdy liczba wiadomości w folderze skrzynki pocztowej przekracza liczbę kilku tysięcy. Może to drobiazg, ale – denerwujący. O tym, że nie stanowi on żadnej konkurencji dla darmowych programów (fakt, nie będących składnikiem Open Office – po co bowiem wyważać było otwarte drzwi), świadczy już sama popularność programu np. jednego z najbardziej popularnych klientów kocztowych – aplikacji Mozilla Thunderbird. O Outlook Express, będącym składnikiem Windows, nawet nie wspominam.

Ceny pakietu Microsoft w wersji profesjonalnej mogą przyprawić o ból głowy właścicieli małych, nierzadko jednoosobowych firm

Diabeł tkwi w szczegółach

Przeciętny użytkownik, czy w domu, czy w biurze, rzadko wykorzystuje więcej niż 40% funkcjonalności dostępnych w profesjonalnych – czy raczej: komercyjnych – pakietach biurowych. Pierwszy nasuwający się wniosek jest zatem prosty – po co płacić i kupować coś, z czego nie będziemy korzystać? Argument o tym, że komercyjne rozwiązania dają większą pewność, większą gwarancję bezproblemowego działania, także zaczyna tracić na znaczeniu, gdyż w kolejnych wersjach Open Office błędy zauważone u poprzedników są systematycznie usuwane. Podobnie, jak w Microsoft Office, do którego przydają się co jakiś czas udostępniane Service Packi. Cóż, w pracę nad rozwojem Open Office zaangażowany był (i jest) nie byle jaki producent oprogramowania – Oracle (Open Office 3.3). Nawiasem mówiąc, obecna wersja (3.4.1 – zgodna z Windows 8) wspierana jest przez organizację Apache Software Foundation, której Oracle przekazała kod i prawa do znaku towarowego.

Zdarzają się jednak takie obszary zastosowań, gdzie pewne niedoskonałości „otwartego oprogramowania” zaczynają być przeszkodą nie do pokonania.

O ile w przypadku Open Office Writer nie jestem w stanie wskazać istotnych błędów nie pozwalających na wykorzystywanie tego narzędzia w codziennej pracy (chociaż pewną niedogodność stanowi konieczność zapisywania dokumentów do formatu Word, gdy chcemy korzystać z nich np. w oprogramowaniu Adobe InDesign lub Quark Xpress; natywne formaty Open Office rzadko są obsługiwane przez komercyjne systemy), o tyle w przypadku Open Office Calc, czy nawet Open Office Impress, zastrzeżeń można mieć więcej. Ten ostatni nawet w najnowszej wersji, ma problemy np. z eksportem dokumentów np. do formatów *.swf. W przypadku zapisu do standardu Microsoft PowerPoint, układ prezentowanego dokumentu potrafi się dosłownie „rozsypać” (justowanie tekstu, wcięcia, odstępy między wierszami itp.).

Dokument tekstowy redagowany w MS Word
Bezpłatnemu Wordowi można zarzucić w zasadzie jedynie przestarzałe menu

Jeśli chodzi o Open Office Calc i Microsoft Excel – najistotniejszą różnicę między tymi programami (poza interfejsem użytkownika) stanowi obsługa makr. Nie są one kompatybilne i w związku z tym możemy zapomnieć o tym, by otworzyć funkcjonalny dokument z makrami zapisany w Calc na Excelu i odwrotnie (nawet przy zapisie do innych obsługiwanych formatów). Co więcej, jeśli w naszej firmie wykorzystywane są systemy informatyczne klasy ERP, CRM, PLM, jeśli korzystamy z systemów CAD, które dane czerpią z arkuszy kalkulacyjnych – pozostaje nam tylko wybór Microsoft Excel. Oczywiście nie oznacza to, że wszystkie komputery w firmie muszą korzystać z pakietu Microsoft'u. Z drugiej strony, firmy które stać na wspomniane rozwiązania klasy ERP itp, nie muszą raczej szukać oszczędności rzędu kilkuset złotych na pojedynczym stanowisku. I jeśli tak – to nie do nich skierowany jest ten artykuł. Ale, ale – ile kosztuje pełne stanowisko Microsoft Office Professional 2013 dla firmy? Prawie 2300 zł netto? Cofam to, co napisałem przed chwilą.

Tabela części (Andoria Motors) w pliku *.xls otwarta w środowisku Excel i Calc.
Na szczęście dokument nie wykorzystuje makr – wtedy sprawiałby problemy. Widoczna jest zasadnicza różnica w kształcie interfejsu użytkownika

Jak z tego wynika, jeśli nawet w domu pracujemy np. w AutoCAD i nasze sparametryzowane projekty sterowane są przez wymiary zebrane w tabelach w plikach *.xls lub *.xlsx, o Open Office Calc powinniśmy zapomnieć. Przynajmniej – na chwilę obecną. I pozostaje nam sięgnięcie po Microsoft Office i to nie w wersji domowej, ale – jeśli chcemy być uczciwi – po pakiet dla małych przedsiębiorstw. Cena – od 1199 złotych netto. Profesjonalny system CAD 2D kupimy za mniejsze pieniądze...

Wnioski

Pod względem funkcjonalności oba pakiety prezentują się podobnie i mają swoich zagorzałych zwolenników i antagonistów (wstążki). Pod względem dostępności – jest podobnie. Pod względem ceny, to Microsoft oferuje bezpłatnie zubożoną wersję swoich rozwiązań, zwaną Microsoft Office Starter (obejmuje Word i Excel). Jeśli mam być szczery, moim zdaniem nie stanowi ona żadnej alternatywy dla pełnego bezpłatnego pakietu Open Office 3.4. Natomiast decyzję, czy warto zainwestować w Microsoft Office, czy też poprzestać na Open Office, każdy powinien podjąć sam. To nie jest trudne – wystarczy zacząć od pobrania i zainstalowania najnowszej wersji Open Office i sprawdzić, czy odpowiada naszym potrzebom. Czy jesteśmy w stanie wrócić do tradycyjnego układu menu. Jeśli nie – sięgamy po produkt Microsoft.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE