A wszystko zaczęło się w 2004 roku...
Gdyby ktoś mnie zapytał jakie strategie czasu rzeczywistego najbardziej zapadły mi w pamięć, to bez wahania odpowiedziałbym: Warcraft, Command and Conquer, Starcraft oraz Dawn of War. I choć na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia gatunek ten został w zasadzie zdominowane przez produkcję Blizzarda to nadal z nadzieją wypatrywałem na horyzoncie czegoś świeżego, a może nawet nowego.
Gdy w maju 2016 roku studio Relic ogłosiło, że trwają prace nad kolejną odsłoną Dawn of War. Nie powiem, od razu podskoczył mi puls. Wszak pierwszy tytuł z tej serii przyniósł sporo rewolucyjnych rozwiązań w mechanice rozgrywki jak i fantastyczną oprawę wizualną (jak na ówczesne czasy).
Nawet dziś pamiętam doskonale setki godzin spędzonych ze znajomymi na potyczkach w multiplayerze Dawn of War. Próbowanie różnych strategii, kombinowania z jednostkami czy w końcu zadowolenie ze zwycięstwa lub zniesmaczenie, że znowu się nie udało.
Równie interesująca była kampania, która to oferowała interesującą historię i wiele interesujących zwrotów akcji. Poszczególne misje miały konkretne cele, które należało spełnić, aby posunąć główny wątek do przodu. Całość była okraszona świetną oprawą audio-wizualną.
Zanim producent wydał pełnoprawnego następce Dawn of War, studio Relic uraczyło nas trzema dodatkami: Winter Assault w 2005 roku, Dark Crusade rok później oraz Soulstorm w 2008. Każdy z nich przyniósł sporo zmian w rozgrywce, a także poszerzył listę dostępnych frakcji. Do tego tematu jeszcze wrócimy.
Kolejny przełom nadszedł w 2009 roku, kiedy to na rynku zadebiutował Dawn of War II. Ponownie wprowadził on powiew świeżości do tego nieco skostniałego gatunku proponując radykalne zmiany w mechanice rozgrywki. Mowa tutaj oczywiście o całkowitej rezygnacji z konieczności budowania własnej bazy.
I choć gra miała pewne niedociągnięcia, szczególnie w momencie premiery (mała liczba map multiplayer, uproszczone misje w kampanii), to została przyjęta ciepło przez graczy. Tytuł doczekał się dwóch dodatków: Chaos Rising oraz Retribution. Każdy z nich pomijając pomniejsze usprawnienia udostępniał nową, w pełni grywalną frakcję.
Na kolejną, trzecią już odsłone przyszło nam poczekać 5 lat od wydania ostatniego dodatku do DoW II. Tytuł oficjalnie zadebiutował na rynku pod koniec kwietnia, choć nieco wcześniej była dostępna beta dla zainteresowanych. Tym razem autorzy zafundowali nam swego rodzaju połączenie mechaniki rozgrywki z pierwszej i drugiej części.
I choć obeszło się bez większych rewolucji, to nie ma wątpliwości, że Dawn of War III to udana produkcja, która będzie popularna zarówno w kręgach fanów serii jak i zupełnie nowych graczy. Można również przyjąć za pewnik, że tytuł będzie wspierany przez lata i doczeka się dwóch lub nawet trzech rozszerzeń.
Warhammer 40,000: Dawn of War
Rewolucja nadeszła w 2004 roku, tak w skrócie można podsumować premierę pierwszego Dawn of War. Innowacyjność i nietuzinkowe podejście do tematu sprawiło, że ten tytuł podbił serca praktycznie wszystkich komputerowych strategów. Dziś to już w zasadzie klasyka gatunku.
Kanadyjskie studio Relic zafundowało graczom nowatorskie podejście do tematu strategii czasu rzeczywistego. Zrezygnowano z ciągłego pozyskiwania surowców na rzecz ciągłej i jakże zaciekłej walki o punkty kontrolne na mapie. Było to bardzo ryzykowne posunięcie, ale nie ma wątpliwości patrząc z perspektywy czasu, że słuszne.
Ktoś jeszcze pamięta?
Oczywiście Dawn of War rozwijał skrzydła w potyczkach sieciowych, jak praktycznie każda gra tego typu. Był to jednak czas kiedy to dostęp do internetu nie był jeszcze tak powszechny jak dziś i wiele pamiętnych potyczek zostało rozegranych za pomocą sieci lokalnej (LAN).
Szybkie tempo rozgrywki, nowatoraskie rozwiązania, efektowne potyczki, świetna oprawa audio-wizualna sprawiły, że Dawn of War stało się w ekspresowym tempie hitem. Prasa rozpływała się w zachwytach przy licznych recenzjach tego tytułu, podobnie jak i znakomita większość graczy.
Multiplayer to jednak nie jedyny aspekt, w którym Dawn of War błyszczało. Uwagę graczy przykuła również bardzo rozbudowana i świetnie napisana fabuła w trybie kampanii. Twórcy zaserwowali nam ciekawy wątek główny z wieloma niespodziewanymi zwrotami akcji. Coś, czego próżno było szukać w konkurencyjnych tytułach.
Na samej tylko kampanii można było spędzić kilkadziesiąt godzin, a wszystko za sprawą dobrze przemyślanego systemu zadań, który niejako wymuszał na graczach zaliczenie wszystkich celów misji. Nie wspominając już o fakcie, że historia była na tyle ciekawa, że naprawdę trudno było się oderwać od komputera i zrobić sobie przerwę.
Wspomijając pierwszą odsłonę Dawn of War nie można pominąć fantastycznej oprawy. Zarówno grafika jak i muzyka stały na najwyższym poziomie. Dobrej jakości modele, zróżnicowane tekstury, złożone oświetlenie czy wreszcie klimatyczna oprawa dźwiękowa sprawiły, że tak naprawdę trudno było wskazać jakiś oczywisty - słaby punkt produkcji.
Wszystko to sprawiło, że tytuł cieszył ogromną popularności przez wiele lat. I w zasadzie gdyby nie fakt, że po 5 latach pojawiła się pełnoprawna kontynuacja to zapewne nawet dziś produkcja ta miałaby nadal swoich fanów, którzy choćby z sentementu graliby w nią od czasu do czasu.
Dawn of War doczekał się trzech dużych rozszerzeń: Winter Assault, Dark Crusade oraz Soulstorm. I mowa tutaj o DLC z prawdziwego zdarzenia, których zawartośc nie sprowadzała się do "nowego modelu, kilku skórek" w cenie pełnej gry. Każdy z nich dodawał nową/nowe frakcje oraz oczywiście pełnoprawną kampanię.
Z tego trendu wyłamał się nieco ostatni dodatek - Soulstorm, który w zasadzie niewiele wniósł do zabawy dla jednego gracza, ale dzięki aż 9 grywalnym (sumarycznie, samo rozszerzenie dodało dwie), zróżnicowanym frakcjom zyskał przychylność fanów, którzy w tym czasie praktycznie skupili się już wyłącznie na rozgrywkach sieciowych. Szczególnie, że pełnoprawna kontynuacja była już tuż za rogiem...
Warhammer 40,000: Dawn of War II
Dawn of War II zadebiutowało na rynku w lutym 2009 roku. Premierę poprzedziły zamknięte, a później także otwarte beta testy. I ponownie tak samo jak w przypadku pierwszej części twórcy postanowili zrezygnować z utartych schematów tego gatunku i zaoferować graczom coś innego - nowego.
Lista zmian jest naprawdę bardzo pokaźna i z pewnością wielu fanów pierwszej części całkowicie zaskoczyła. Kto bowiem spodziewał się, że z gry wyleci tak oczywisty element jak budowanie własnej bazy? Chyba nikt, a tak się stało. Co ważniejsze, tytuł ponownie podbił serca graczy na całym świecie.
Podobnie jak poprzednik Dawn of War II zaoferowało graczom rozbudowany tryb kampanii z interesującą intrygą w tle. Pozbycie się wspomnianego elementu budowania bazy sprawiło, że umiejętne, ostrożne poruszanie się po mapie bardzo ograniczoną ilością jednostek oraz umiejętne wykorzystanie terenu stało się tutaj kluczowe.
Istotnych elementów z punktu widzenia strategii jest tutaj dużo więcej, bowiem wiele naszych decyzji jeszcze na etapie planowania może przesądzić o pomyślnym ukończeniu misji. Nie wszystkie walki są warte rozegrania, czasem lepiej zamienić ich kolejność lub nawet z jakiś zrezygnować.
Całościowo kampania zapewniała dobre 30-40 godzin gry, co było dobrym wynikiem. Szczególnie, że jak już wspomniałem fabuła jest ciekawa, a dodatkowo sama rozgrywka została wzbogacona o elementy cRPG. Mam tutaj myśli zdobywanie poziomów doświadczenia przez nasze jednostki i postacie. Umożliwia to odblokowanie poteżnych umiejętności.
Naturalnie identycznie jak i w przypadku pierwszej części gry i tutaj sednem zabawy dla znakomitej większości fanów były potyczki online. I choć na początku bywały z tym różne problemy, to po licznych łatkach można było się zanurzyć w bitwach sieciowych.
Dawn of War II z pewnością również nikogo nie zawiodło pod względem oprawy audio-wizualnej. Produkcja napędzana przez Essence Engine 2.0 w swoim czasie nie miało sobie równych. Świetne modele postaci, szczególnie elitarnych jednostek oraz przyzwoite tekstury sprawiały, że tytuł studia Relic przez długi czas był stawiany pod tym względem za wzór do naśladowania.
Podobnie sytuacja wygląda w przypadku oprawy dźwiękowej. Muzyka jest bardzo mocno punktem Dawn of War II. Klimatyczna, idealnie pasująca do ponurych realiów świata gry (jak i ogólnie uniwersum Warhammer 40,000). Trudno również mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do głosów poszczególnych postaci, zostały one idealnie podłożone.
Dawn of War II doczekał się dwóch dużych dodatków: Chaos Rising wydany w marcu 2010 roku oraz Retribution, który zadebiutował 12 miesięcy później. Zarówno pierwsze rozszerzenie jak i drugie pomijając wiele pomniejszych zmian w rozgrywce oferowało jedną nową, grywalną frakcję.
Druga odsłona Dawn of War ogólnie została bardzo ciepło przyjęta przez graczy i choć z czasem baza fanów tego tytułu zdecydowanie się zmniejszyła to nawet dziś nie ma problemu ze znalezieniem przeciwnika do potyczki sieciowej. Jest to doprawdy imponujące mając na uwadze, że od premiery podstawowej wersji gry upłynęło już ponad 8 lat.
Warhammer 40,000: Dawn of War III
Oficjalna zapowiedź trzeci części Dawn of War pojawiła się w maju minionego roku. I od razu na usta cisnęło się "no w nareszcie!". Nie ma co się oszukiwać rynek strategii czasu rzeczywistego praktycznie praktycznie stoi w od czasu premiery Starcrafta 2.
W tym roku jak do tej pory na rynek została wprowadzona tylko jedna większa produkcja tego gatunku - Halo Wars 2, która w zasadzie przeszła bez większego echa. Dlatego też z dużym zniecierpliwieniem oczekiwałem premiery Dawn of War III.
Trzecia odsłona w dużej mierze to powrót do korzeni tej serii. Twórcy zaserwowali nam swoisty miks pierwszej i drugiej części gry okraszony kilkoma nowymi rozwiązaniami oraz współczesną oprawą. Czy to źle? Moim zdaniem nie. Weterani poczują się tutaj od razu jak w domu, a nowi gracze praktycznie już po krókim samouczku będą mogli rzucić się wir zabawy.
Dawn of War III jest bowiem najbardziej przystępną cześcią ze wszystkich. Nie oznacza to jednak, że gra jest prosta. Ze względu na relatywnie powolne tempo pozyskiwania surowców z punktów kontrolnych oraz faktu, że jednoski są relatywnie drogie - przemyślane decyzje są tutaj koniecznością.
Jedna, dwie pomyłki, mogą spowodować, że przyjdzie nam bronić bazy nie posiadając jednostek, co oczywiście zakończy się prawie zawsze porażką. Warto pamiętać, że praktycznie wszystkie jednostki posiadają umiejętności specjalne, a ich umiejętne wykorzystanie często może przesądzić o wyniku potyczki.
Dawn of War III udostępnia 17 misji w trybie kampanii. Ukończenie każdej z nich zajmuje przeciętnie nieco ponad godzinę - oczywiście pod warunkiem, że nie popełnicie żadnego większego błędu. Podobnie jak w drugiej części gry warto czasem zrezygnować z rozegrania określonych potyczek, aby dysponować odpowiednią ilością jednostek w kluczowych bitwach.
W kampanii traficie również na misje, które będą wymagały od was nieco innego podejścia aby osiągnąć wyznaczony cel. Autorzy sprytnie przemycili tutaj elementy z zupełnie innych gatunków gier. Nie wspominając już o dość osobliwym poczuciu humoru, którego może i nie ma tutaj zbyt wiele, ale momentami można się nieźle uśmiać.
Grafika w Dawn of War III stoi na przyzwoitym, a momentami nawet dobrym poziomie. Nie mam większych zastrzeżeń do modeli czy animacji, jedynie tekstury niskiej jakości w niektórym miejscach psują ogólnie pozytywny efekt. Złego słowa natomiast nie mogę powiedzieć na temat oprawy dźwiękowej. Jest ona naprawdę wysokich lotów.
Optymalizacja produkcji jest całkiem przyzwoita choć oczywiście zabawa w rozdzielczości 4K wymaga topowej karty graficznej. Z drugiej strony do FullHD spokojnie wystarczy RX 470 jeśli tylko nie przesadzicie z wygładzaniem krawędzi.
Na stwierdzenie czy Dawn of War III powtórzy suckes swoich poprzedników obecnie nie da się odpowiedzieć. Jest jeszcze zbyt wcześnie, można jednak przypuszczać, że gra doczeka się przynajmniej jednego, a może nawet dwóch dodatków, które wprowadzą do rozgrywki nowe frakcje.
Prawie zapomniałem o pewnej gratce dla wszystkich fanów uniwersum Warhammer 40K, którzy lubują sie w sklejaniu i malowaniu figurek. Gra udostępnia dedykowany tryb - Malarz Armii, w którym każdy może prawie dowolnie pomalować swoje jednostki i oczywiście później z nich skorzystać w trakcie sieciowych potyczek.
(R)ewolucja wizualna
Pierwsza odsłona Dawn of War jest napędzana przez mocno zmodyfikowany silnik Spooge. Został on wykorzystany w innej strategii studia Relic - Impossible Creatures. Dawn of War II zostało natomiast stworze na bazie silnika Essence Engine, który napędza również Company of Heroes.
Różnica w oprawie wizualnej między pierwszą i drugą częścią DoW jest naprawdę duża. Mniejsza choć nadal wyraźnie widoczna występuje pomiędzy Dawn of War II i III. Ten ostatni działa na najnowszej wersji (4.0) Essence Engine. Poniżej prezentujemy, krótkie porównanie dla całej serii.
[kontrolka typ=imageCompare big="1" foto1="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow1.jpg" foto2="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow2.jpg" info1="Dawn of War" info2="Dawn of War II"]
[kontrolka typ=imageCompare big="1" foto1="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow22.jpg" foto2="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow3.jpg" info1="Dawn of War II" info2="Dawn of War III"]
[kontrolka typ=imageCompare big="1" foto1="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow12.jpg" foto2="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow32.jpg" info1="Dawn of War" info2="Dawn of War III"]
[kontrolka typ=imageCompare big="1" foto1="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow13.jpg" foto2="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow23.jpg" info1="Dawn of War" info2="Dawn of War II"]
[kontrolka typ=imageCompare big="1" foto1="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow24.jpg" foto2="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow33.jpg" info1="Dawn of War II" info2="Dawn of War III"]
[kontrolka typ=imageCompare big="1" foto1="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow14.jpg" foto2="http://benczmark.pl/uploads/backend_img/c/recenzje/2017/8226_dawnofwar_c/dow34.jpg" info1="Dawn of War" info2="Dawn of War III"]
Imperator wzywa!
Nie ma wątpliwości, że seria Dawn of War to klasyka gatunku. Praktycznie każdy fan strategii czasu rzeczywistego miał z nią styczność i choć nie wszystkim przypadła do gustu to trudno wypowiadać się o niej inaczej niż pozytywnie. W wielu aspektach Dawn of War przecierało szlak, wprowadzając nowatorskie rozwiązania.
Twórcy serii konsekwentnie serwowali nam solidną kampanie w połączeniu z wciągającym multiplayerem. Na przestrzeni 13 lat, tytuł ten zdobył serca milionów graczy na całym świecie. I choć nie jest tak popularny jak Starcraft to w opinii wielu jest to seria równie udana.
Choć opini o Dawn of War III jest tyle ile liści na drzewach, wszak gra przynosi sporo nowości, w tym kilka kontrowersyjnych, to jednak grywalności trudno jej odmówić. Patrząc na statyski Steam można wstępnie przyjąć, że niezależnie od dalszych losów serii, jej najnowsza część będzie miała sporą rzesze fanów.
I bardzo dobrze, bowiem na poletku rtsów od dłuższego czasu panuje straszna susza. Ja wiem, że wszyscy zainteresowani żyją Starcraftem, ale... ile można? Wyścigi w klikaniu kto szybciej znudziły mi się już jakiś czas temu, choć oczywiście rozumiem ogromną popularnosć tego tytułu na e-sportowej arenie.
Ostatecznie seria Dawn of War to fantastyczny kawałek historii rtsów. Spędziłem przy niej tak jak i miliony graczy na całym świecie setki, a może i tysiące godzin. A teraz kiedy mamy jeszcze świeżuteńkie Dawn of War III obawiam się, że znowu wpadnę w wir sieciowej młócki i.... słuch po mnie zaginie.