Nie należy jednak upatrywać w tym ani żadnego spisku, ani rozmaitych form dyskryminacji. Niemieckie ustawodawstwo jest po prostu niezwykle uczulone na krwawe gry. Decyzji nie dziwi się nawet Techland.Wśród gier, których w sklepie nie kupią Niemcy znajdują się tytuły takie jak (do niedawna) Doom czy Quake, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Nasi zachodni sąsiedzi, zapewne również ze względu na uwarunkowania historyczne, bardzo ostrożnie podchodzą do gier, w których krew przelewa się w dość ostentacyjny sposób.Na liście zarzutów względem Dead Island zdaniem niemieckiego ministerstwa znalazło się między innymi propagowanie przemocy i treści nazistowskich. W związku z tym lokalnego wydawcę gry poproszono o wycofanie jej ze sklepów.Ani Techland, ani firma Deep Silver (wydawca na terenie Niemiec) nie byli szczególnie zaskoczeni tą decyzją. Oczywiście z punktu widzenia biznesowego nie jest ona korzystna, ale od początku liczyli się z taką możliwością. Z drugiej strony - w kilka miesięcy po premierze, a tuż przed Świętami, o Dead Island znów głośno jest na całym świecie.Wrocławskie Dead Island nie jest grą z najwyższej półki jakościowej, ale opinie na jej temat są dobre i bardzo dobre. Na dodatek doskonale zaspokaja mordercze zapędy wielu graczy nienawidzących zombie, to zaś zaowocowało świetnymi wynikami sprzedaży, a nawet zapowiedzią kontynuacji!Źródło: EuroGamer
Dead Island: polska gra zakazana w Niemczech
Dołącza m.in. do Quake'a