Horror klasy...C -
Porywająca fabuła, błyskotliwie prowadzona akcja i niepowtarzalny klimat horroru - tego w Dead Rising 2 z pewnością nie znajdziecie. Druga odsłona kultowej gry Capcomu kusi jednak zupełnie czymś innym. Wałęsające się tu po ulicach, sklepach i kasynach zastępy zombie aż proszą się o masową eksterminacje i to w wyjątkowym stylu. Kij bejsbolowy nabijany gwoździami, wózek inwalidzki z dwoma karabinami maszynowymi czy motocykl wyposażony w piły łańcuchowe to tylko niektóre ze sposobów widowiskowej anihilacji chodzących trupów. A jest tego znacznie, znacznie więcej.
Dead Rising 2 to potężna porcja brutalnej rozgrywki, gdzie krew leje się gęsto, a odrąbane członki fruwają w powietrzu. Mimo to gra nie szokuje. Dowcipne podejście twórców do całej zabawy nieraz spowoduje, że na waszych twarzach zagości "banan" uśmiechu.
Zobacz oficjalny zwiastun:
Ocalony nie ma łatwo
Fabuła Dead Rising 2 niczym ciekawym nie zaskakuje. Ot, historyjka o zatroskanym ojcu, którego żona zginęła podczas wybuchu pierwszej epidemii zombie, a córka została zarażona śmiertelnym wirusem. Jedynym sposobem na powstrzymanie choroby jest Zombrex, specjalny preparat opóźniający moment przeistoczenia się w chodzącego trupa. Niestety nie dość, ze jest on bardzo kosztowny, to jeszcze trzeba go aplikować osobie zainfekowanej dokładnie co 24 godziny.
W poszukiwaniu leku i pieniędzy bohater Chuck Green trafia do jaskini hazardu – Fortune City, gdzie bierze udział w makabrycznym reality show. Terror in Reality polega bowiem na masowej eksterminacji złapanych zombie w różnych zwariowanych konkurencjach. Niestety coś poszło tu nie tak i hordy zombie opanowują miasto. Co gorsze, w poszukiwaniu winnych powstania nieumartych telewizja rzuca podejrzenia na naszego bohatera. Mamy więc 72 godziny na oczyszczenie swojego imienia. Po tym czasie w mieście zjawi się wojsko, które zaprowadzi porządek po swojemu.
Owe 72 godziny nie jest jedynie tłem całej opowieści, lecz stanowi kluczowy element całej rozgrywki. Czas w grze biegnie nieubłaganie i jeśli chcemy faktycznie ją ukończyć, musimy zwracać szczególną uwagę na to co i kiedy robimy. Niestety ograniczenia czasowe widać w grze na każdym kroku. Wszystkie otrzymywane misje mają swój licznik. I nie byłoby w tym może niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w tym samym czasie musimy pilnować czasu pozostałego na pomoc kolejnym ocalałym, czasu na wykonanie zadań pchających fabułę do przodu i terminu podania następnej dawki Zombreksu córce Chucka (a przecież trzeba go jeszcze zdobyć).
I choć nie musimy wcale wykonywać misji pobocznych, to jednak sztuczne popędzanie gracza i wysoki poziom trudności gry dość szybko może przerodzić się we frustrację. Szczególnie przy niekończących się hordach zombie i udziwnionym sposobie zapisu stanu gry (tylko podczas korzystania z toalety, których nie ma zbyt wiele).
Na szczęście grę ratuje świetnie oddany klimat jaskini hazardu przywołujący skojarzenia z Las Vegas oraz rewelacyjny system tworzenia niekonwencjonalnych, a czasem wręcz zwariowanych rodzajów broni. Zakres możliwości łączenia różnych dostępnych w grze przedmiotów sprawia niesamowite wrażenie. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby połączyć wiosło z dwoma piłami łańcuchowymi, wiadra z trzema wiertarkami (kapelusik dla zombie do robienia sieczki z mózgu) czy odkurzacza z tarczami piły. A wszystko to tylko w jednym celu – aby zobaczyć jak to zadziała i mieć z tego niezłą zabawę.
Pomimo ciekawych pomysłów podkręcających grywalność i niezłej oprawy graficznej gra potrafi szybko znużyć. Większość misji polegających na ratowaniu kolejnych osób sprowadza się do dwukrotnego przedzierania się przez niezliczoną ilość nieumarłych – do ocalałego i do naszej kryjówki. I wszystko na czas. Twórcy nie ustrzegli się też wpadek z niezbyt rozgarniętą sztuczną inteligencją ocalonych, którzy potrafią zawiesić się w niektórych miejscach. Dobrze chociaż, że potrafią się bronić. Jeszcze gorzej wyglądają walki z psychopatami – ludźmi, którzy otoczeni przez zombie postradali zmysły. Starcia z nimi mogą zirytować nawet najspokojniejszych graczy. Poziom trudności osiąga tu czasami szczyty absurdu.
W grupie raźniej
Na szczęście w Dead Rising 2 możemy zagrać również ze znajomymi. W trybie kooperacji wraz z innymi graczami możemy pastwić się nad chodzącymi trupami, wykonywać kolejne zadania, wzajemnie się leczyć czy korzystać z uroków jaskini hazardu grając np. w pokera. Oczywiście dołączając się do gry znajomego to jego wątek fabularny kontynuujemy. Wzrasta też poziom trudności gry. Nie zmienia to jednak faktu, że zabawa z żywymi graczami sprawia dużo więcej frajdy. Widok dwóch Chucków ubranych w damskie ciuszki czy zgrywających twardzieli z punkową fryzurą z miejsca poprawia humor.
Drugą z możliwości zabawy wieloosobowej jest uczestnictwo we wspominanym wcześniej reality show. Wraz z trzema innymi graczami walczymy o zdobycie jak największej ilości punktów w czterech z dziewięciu szalonych konkurencjach. Dobre wyniki w Terror in Reality pozwalają przenieść zarobione tam pieniądze do trybu dla pojedynczego gracza.
Ciekawostka
Twórca Dead Rising i szef rozwoju firmy Capcom Keiji Inafune krytykuje od jakiegoś czasu japońską branżę gier twierdząc, że już dawno straciła ona dynamikę rozwoju. Co gorsze rodzimi producenci wciąż nie mają pomysłu, jak wybrnąć ze stagnacji, gdy tymczasem inni światowi twórcy cały czas ewoluują. Zacofanie Japonii według Inafune jest tak duże, że ponad 90% tamtejszych produkcji nie jest w stanie przebić się na światowych rynkach. Dlatego właśnie tworzenie Dead Rising 2 przekazane zostało kanadyjskiemu zespołowi programistów – Blue Castle Games. Zabieg ten miał wnieść do gry powiew świeżości i zapewnić jej sukces.
Podsumowanie
Wbrew pozorom Dead Rising 2 nie łatwo ocenić jednoznacznie. Pomimo sporej już biblioteki gier traktującej o walce ludzi z zombie najnowsza produkcja Capcomu wyrywa się schematom. Prezentuje nie tylko większą brutalność ocierającą się miejscami o sadyzm, ale także dostarcza znacznie ciekawszej rozgrywki.
Motyw własnoręcznego tworzenia niezwykłych kombinacji broni i ich późniejszego wykorzystania podkręca ciekawość gracza, co przekłada się na grywalność tego tytułu. I trochę szkoda, że w innych aspektach Dead Rising 2 nieco zawodzi. Sztuczne przyspieszanie rozgrywki przez wprowadzenie ograniczeń czasowych czy powoli wkradająca się monotonia całej zabawy to niestety nie jedyne grzechy twórców gry. Jedno jest jednak pewne – druga odsłona "Powstania Umarłych" nie trafi w gusta wszystkich. Jedni będą bawić się przy niej doskonale, inni – już przy pierwszym kontakcie odwrócą głowę z obrzydzenia.
| Podsumowanie: | ||
| plusy: • ogromna ilość przedmiotów, które można użyć (ubrania, broń, jedzenie, samochody, wózki itp.) • możliwość samodzielnego tworzenia nowych rodzajów broni • intuicyjny interfejs • niezły tryb kooperacji • niezliczona ilość smaczków • kilka różnych zakończeń | ||
| minusy: • wywindowany poziom trudności • problemy z AI ocalonych • dziwnie rozwiązany zapis stanu gry • ograniczenia czasowe | ||
Artykuł przygotowali:
Testy wydajnościowe
Testy przeprowadziłem w trzech popularnych dla współczesnych monitorów rozdzielczościach: 1920x1200, 1680x1050 i 1280x1024. Karty przetestowane zostały z wykorzystaniem trzech pakietów ustawień graficznych – maks, med i low. Jeżeli dana karta radzi sobie bez problemu z wyższą rozdzielczością, to testy w niższych nie są konieczne. Analogia występuję w przypadku ustawień graficznych.
Platforma testowa
Sterowniki, system operacyjny i programy
- Windows 7 32bit PL
- ATI Catalyst 10.3
- nVidia ForceWare 197.13
- Fraps 2.9.8
Porównanie graficzne
•Multisampling - Jest to opcja odpowiadająca za jakość wygładzania krawędzi w grze. Wartość przy AA określa stopień wygładzania.
AAx0
AAx2
AAx2
AAx4
AAx8
•Blur Effect - Aktywacja tej opcji spowoduje wyświetlanie rozmytego obrazu na dalszym planie sceny 3D.
•Zombie Quality - Opcja określa jakość modeli zombie.
•Shadow Quality - Opcja określa jakość wyświetlanych cieni.
•Filternig Texture AFx0/AFx2 - Opcja określa stopień filtrowania tekstur. Z maksymalnym parametrem tej funkcji dalsze tekstury pozostaną ostre i wyraźne.
AFx0
AFx2
AFx4
AFx8
AFx16
- Metodologia testowa
Testowy poziom to American Casiono. Test zaczyna się w łazience, z której przechodzi przez krótki korytarz do głównej części poziomu, czyli kasyna. Tutaj kieruję się w stronę baru ulokowanego w centralnym punkcie. Po drodze rozwalam głowy kilku zombiakom. ;-)
Poniższy film przedstawia opisaną procedurę testową.
Wszystkie testowane karty bez najmniejszych problemów poradziły sobie z Dead Rising 2 w maksymalnej rozdzielczości (1920x1200 pikseli) i z maksymalnymi ustawieniami graficznymi. Testowanie w innych trybach jest więc bezcelowe.
Podane wartości wyrażone są w klatkach na sekundę (FPS) i są uśrednionym wynikiem z wszystkich zebranych rezultatów.
Dead Rising 2: 1920x1200, Ustawienia Maksymalne - [średnia liczba klatek/sek]
Jak widać, każda z testowanych kart bez problemu radzi sobie z grą w maksymalnej rozdzielczości z maksymalnym poziomem ustawień graficznych. Podsumowując – Dead Rising 2 nie jest grą wymagającą wiele od naszego komputera. Wystarczy procesor dwurdzeniowy i karta pokroju GTS250, aby cieszyć się płynną rozgrywką.