Definitive Technology Symphony 1 – test
Słuchanie muzyki to dla wielu osób przyjemność. Stały, nieodłączny element każdego dnia, który nigdy się nie nudzi. Problem jednak w tym, że każdy do osiągnięcia tej przyjemności wymaga innego sprzętu grającego. Jedni dźwiękowe szczyty osiągają na słuchawkach za 50 zł i nie ma w tym absolutnie nic złego. Podobnie jak nie ma nic złego w tym, że ktoś inny wymaga słuchawek za kilka tysięcy złotych tylko dlatego, że ma bardziej wrażliwy słuch i jest w stanie docenić różnicę.
Słuchawki Definitive Technology Symphony 1 kierowane są do tej drugiej grupy odbiorców. Mają kilka cech, które spodobają się miłośnikom szczegółowego, dynamicznego, mocnego brzmienia, ale ich zalety nie ograniczają się jedynie do jakości dźwięku. Symphony 1 to słuchawki, które rozpieszczają również pod względem komfortu.
Zanim przejdę do opisu jakości wykonania i charakterystyki dźwięku podam cenę: ok. 1900 zł. Jeśli zapoznaliście się z nią i wciąż chcecie kontynuować czytanie, to serdecznie zapraszam, bo to słuchawki ze wszech miar interesujące.
Poduszki - duże, miękkie, bardzo wygodne
Symphony 1 to jedne z najbardziej komfortowych słuchawek jakie miałem przyjemność używać. Najlepsze wrażenie robią poduszki. Są wysokie, szerokie, głębokie i mają ergonomicznie wyprofilowane wnętrze pokryte miękką, „oddychającą” siateczką.
Wymiary poduszek (zmierzone):
- Wysokość zewnętrzna: 108 mm
- Szerokość zewnętrzna: 90 mm
- Wysokość wewnętrzna: 70 mm
- Szerokość wewnętrzna: 53 mm
- Głębokość: 19-26 mm
Świetna izolacja i aktywna redukcja szumu
Muszle słuchawkowe bez problemu mieszczą w swoim wnętrzu nawet duże uszy. Poduszki wykonano ze syntetycznej skóry. Są miękkie i dobrze przylegają do głowy. Zapewniają naprawdę świetną izolację.
Słuchawki mają funkcję ANC, czyli aktywną redukcję szumu (hałasu) dobiegającego z zewnątrz, ale najlepsze jest to, że wcale nie trzeba z niej korzystać. Izolacja pasywna jest tak dobra, że nawet bez ANC możemy słuchać komfortowo muzyki przy otwartym oknie w centrum miasta lub siedząc w hałaśliwym biurze w naszej ukochanej „korpo”.
Wiele słuchawek z aktywną redukcją szumów redukuje hałasy zewnętrzne, ale przy okazji generuje szumy własne. Jest to cecha często spotykana. Najważniejsze jednak, by te szumy nie były zbyt mocne i nie przeszkadzały w słuchaniu.
Słuchawki Definitive Technology Symphony 1 też generują własne szumy, zarówno w trybie przewodowym, jak i Bluetooth. Na całe szczęście są one słyszalne tylko w czasie naprawdę cichego słuchania. Przy średnich i wyższych poziomach nie da się ich wychwycić (a już na pewno nie przeszkadzają w żaden sposób). ANC nie będziemy musieli włączać często, ale gdy już je aktywujemy, to się nie rozczarujemy – redukcja szumów nie wpływa negatywnie na jakość dźwięku.
Przyciski, mikrofony, złącza
Zewnętrzna konstrukcja muszli słuchawkowych jest plastikowa, ale dość odporna na zarysowania i słabsze uderzenia. Ciekawostką jest to, że w obudowach zintegrowano aż 6 mikrofonów. Dwa z nich służą do prowadzenia rozmów głosowych, a cztery do aktywnej redukcji szumu.
W prawej obudowie umieszczono wszystkie najważniejsze przyciski i złącza. Sześć klawiszy podzielono na dwie grupy – dolną (zasilanie, aktywacja Bluetooth, aktywna redukcja szumu) oraz tylną (sterowanie głośnością, przełączaniem utworów oraz odbieraniem rozmów telefonicznych). Sądzę, że nie ma większego sensu bym pisał ile razy trzeba kliknąć jaki przycisk by np. wrócić do poprzedniego utworu. Informację tę w bardzo prosty i przejrzysty sposób zaprezentowano w instrukcji obsługi.
Korzystanie z przycisków wymaga pewnego przyzwyczajenia. Na początku dość często zdarzało mi się przypadkowo wcisnąć jeden z dolnych klawiszy kciukiem, w czasie, gdy chciałem palcem wskazującym zmienić głośność za pomocą klawiszy tylnych.
Dwa wbudowane złącza to: micro USB (do ładowania wbudowanego akumulatorka) oraz jack 2,5 mm do podłączania kabla sygnałowego. Sam przewód ma nieco ponad 1 metr długości i z jednej strony wtyk 2,5 mm (od strony słuchawek) i 3,5 mm (od strony odtwarzacza, np. smartfona).
Oczywiście Definitive Technology Symphony 1 to słuchawki bezprzewodowe, przeznaczone głównie do odtwarzania muzyki ze smartfona, więc poza kablem możemy (wręcz powinniśmy) używać łączności Bluetooth. O jakości dźwięku napiszę więcej na drugiej stronie recenzji. Bluetooth'a nie włączymy, gdy wtyczka kabla jest włożona w słuchawki.
Pałąk
Pałąk jest bardzo giętki, ale solidny. Sądzę, że przy typowym (nawet nieostrożnym) użytkowaniu nie ma szans by pękł. Jego wewnętrzna konstrukcja jest metalowa, a na zewnątrz ma szeroką, dość wygodną poduszkę z tej samej, miękkiej syntetycznej skóry. Regulacja jest skokowa i dość obszerna. Słuchawki leżą dobrze nawet na dużej głowie. Pałąk nie jest składany, ale muszle są obrotowe.
Skrócona specyfikacja:
- Typ słuchawek: wokółuszne, zamknięte
- Łączność bezprzewodowa: Bluetooth (aptX, A2DP, AVRCP, HSP)
- Łączność przewodowa: mini jack 3,5 mm / 2,5 mm, prosty, pozłacany, 4-polowy
- Aktywna redukcja szumów: TAK
- Typ przetworników: dynamiczne
- Wielkość przetworników: 50 mm
- Pasmo przenoszenia: 8-28000 Hz
- Impedancja: 32 Ohm
- Przetwornik cyfrowo-analogowy: CSR8670 (16 bit, 48000 Hz)
- Skuteczność: 97 dB
- Przewód: odłączany, 102 cm
- Funkcja prowadzenia rozmów telefonicznych: TAK
- Inne: możliwość słuchania po wyczerpaniu akumulatorka, przyciski w obudowie, kabel USB do ładowania akumulatora
- Waga: 310 g
Wbudowany układ dźwiękowy i aptX
Definitive Technology Symphony 1 wyróżniają się na tle wielu tańszych słuchawek Bluetooth jakością dźwięku. Wyposażono je bowiem w zaawansowany układ dźwiękowy CSR8670 firmy Qualcomm (dawniej Cambridge Silicon Radio). Ten energooszczędny, dwurdzeniowy SoC zaprojektowany został z myślą o urządzeniach przenośnych odtwarzających dźwięk zarówno w trybie przewodowym, jak i bezprzewodowym.
Dzięki CSR8670 słuchawki dysponują własnym przetwornikiem analogowo-cyfrowym (DAC). Do tego dochodzi jeszcze technologia aptX, która umożliwia osiągnięcie wysokiej jakości dźwięku w czasie odtwarzania przez Bluetooth. Warto przypomnieć, że aptX też należy do firmy Cambridge Silicon Radio przejętej przez Qualcomm'a. Powinniśmy więc liczyć na dobrą optymalizację.
Platforma testowa
- Samsung Galaxy S7 (smartfon, Android 6.0, Bluetooth i wyjście 3,5 mm)
- Musical Fidelity V90-HPA (wzmacniacz słuchawkowy)
Muzyka pochodziła z nośników SACD, CD oraz plików skompresowanych bezstratnie (FLAC) lub zupełnie nieskompresowanych (WAVE). Nie odtwarzałem żadnych plików skompresowanych stratnie (np. MP3) gdyż nie pozwalają uzyskać pełnej jakości. Poza wymienionymi utworami słuchałem też na co dzień wielu innych gatunków i wykonawców również przez usługę TIDAL (HI-FI, FLAC).
Należy pamiętać, że wszelkie oceny jakości i charakterystyki dźwięku są subiektywne i zawsze uzależnione są od gustu osoby słuchającej.
Lista utworów
- Gesaffelstein – Out Of Line
- Gesaffelstein – Hate Or Glory
- Judas Priest – Painkiller
- Hammerfall – Hearts On Fire
- Astrid S – Hyde
- Artificial Intelligence - Uprising
- Juno Reactor - Conquistador (I & II)
- Vision Fortune – Dry Mouth
- Cassandra Wilson – Almost Twelve
- Cassandra Wilson – Another Country
- David Bowie – The Hearts Filthy Lesson
- Curve - Falling Free (Aphex Twin Mix)
- Squarepusher - Stor Eiglass
- The Touré-Raichel Collective – Alla
- Martin Solveig, Sam White - +1 (Radio Edit)
- Nina Simone - Love Me Or Leave Me
- Nacho Sotomayor - Don't Do Anything
- The Prodigy - Wild Frontier
- Cradle of Filth - Yours Immortally
- AURORA - Runaway
- Audiophile 021 - Ottendorph Cipher
- Tyondai Braxton - Scout1
- Subwave - Stars Get Down
- The Mike Flowers Pops - Debase (Soft Palate) (Aphex Twin Remix)
- 808 State - Flow Coma (AFX Remix)
- INXS - New Sensation
- Jamiroquai - Virtual Insanity
- Coldcut - Cloned Again
Jakość dźwięku
Symphony 1 to słuchawki Bluetooth stworzone głównie do współpracy ze smartfonami i innymi odtwarzaczami przenośnymi. Z tego powodu najwięcej czasu spędziłem słuchając muzyki bezprzewodowo. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie byśmy sparowali je z laptopem lub komputerem stacjonarnym lub podłączyli przez kabel do dowolnego innego sprzętu z wyjściem słuchawkowym.
Charakterystykę brzmienia opisze krótko bazując na kilku wybranych utworach
Na początek jedna bardzo istotna sprawa…
Słuchawki mogą grać nawet, gdy są niewłączone lub mają rozładowany akumulator (tylko w trybie przewodowym). Ma to jedną zaletę i jedną dużą wadę. Bez włączonego wzmacniacza / DAC'a słuchawki nie generują własnych szumów, można więc słuchać bardzo cicho i nie będą one słyszalne. Niestety płacimy za to dużą cenę w postaci znacznie słabszej jakości dźwięku.
Jak się okazuje wbudowany układ dźwiękowy radykalnie ożywia dźwięk. Faktycznie dodaje delikatny szum, ale przy okazji dynamika jest o niebo lepsza, dźwięk mocniejszy, a tony niskie i wysokie bardziej zaznaczone.
Innymi słowy zdecydowanie bardziej polecam słuchać na włączonych słuchawkach, szczególnie, gdy wysyłamy dźwięk analogowy z relatywnie słabego źródła (np. wyjścia słuchawkowego smartfona).
Gesaffelstein – Out Of Line
Zaczynam od tego utworu, gdyż moim zdaniem idealnie pasuje on do charakteru Słuchawek Definitive Technology Symphony 1. Ich brzmienie zdecydowanie przypomina szeroką literę „V” z bardzo mocnymi, pulsującymi tonami niskimi, delikatnym środkiem i podkreślonymi tonami wysokimi. Dźwięki są czyste, odseparowane od siebie, wybrzmiewają długo.
Utwór opiera się głównie na wyższych rejestrach basowych. Zamknięta, świetnie izolująca konstrukcja zdecydowanie podbija ich moc, więc grają tutaj główną rolę. Nawet przy najwyższych poziomach głośności tony niskie są czyste i niezdeformowane (oraz mają nieco metaliczny wydźwięk). Dobrze łączą się z cieplejszą i znacznie łagodniejszą średnicą. Soprany są świetnie zbalansowane i zdecydowanie nie kłują.
Dźwięk imponuje dynamiką, jest czysty i szczegółowy, obojętnie czy odtwarzamy go przez Bluetooth, czy przewód.
Cassandra Wilson – Almost Twelve oraz Another Country
Kolejne utwory, który pięknie podkreślają najważniejsze zalety tych słuchawek. W pierwszym z nich słuchawki zaskakują kulturą odtwarzania tonów niskich i (o dziwo) przestrzenią. Nie spodziewałem się, że te zamknięte „V-ki” są w stanie dać muzyce tyle powietrza. Basy są wyraźnie podkreślone, ciepłe, nieco bardziej płaskie niż w opisywanym wyżej utworze, ale wciąż mocne. Co ciekawe w utworze „Almost Twelve” wybijały się miejscami tony średnie. W tych słuchawkach to raczej rzadkość.
Czy warto odtwarzać przez Bluetooth muzykę w formatach bezstratnych? Dotychczas szczerze sądziłem, że nie. Najwyraźniej nigdy nie trafiłem na odpowiednio dobre słuchawki, które by temu zadaniu podołały. Tym bardziej zaskoczyły mnie Symphony 1.
W utworze „Another Country” odtwarzanym z pliku FLAC (24-bit, 96000 Hz) przez Bluetooth ze smartfona Samsung Galaxy S7 usłyszałem bardzo szczegółowe, krystalicznie czyste soprany, miękkie, długo wybrzmiewające tony niskie i naprawdę dobrą separację instrumentów. Co prawda bywały momenty, że w niektórych dźwiękach było można usłyszeć delikatne deformacje (niższe rejestry sopranów), jednak ogólnie jakość oceniam bardzo wysoko. Wokal był subtelny, nienachalny, niekiedy trochę przytłoczony przez soprany.
Artificial Intelligence – Uprising
„Uprising” to prawdziwy popis niskich, wibrujących, długo wybrzmiewających basów i krótkich, czystych sopranów. Ingerencja tonów średnich w tym utworze jest minimalna. Mimo dużego zagęszczenia dźwięków, charakterystycznego dla gatunku Drum & Bass utwór nie zlewa się. Rozdzielczość dźwięku stoi przynajmniej na poziomie dobrym, jeśli nie bardzo dobrym.
David Bowie – The Hearts Filthy Lesson
Ten utwór Davida Bowie w słuchawkach Symphony 1 to wykwintna przystawka. Właściwie nie mam tutaj żadnych zastrzeżeń do 50-milimetrowych przetworników dynamicznych, ani do działania łączności Bluetooth z aptX. Dynamika dźwięku imponuje nawet w czasie odtwarzania bezprzewodowego. Basy są tutaj twarde, na granicy z tonami średnimi, ale bardzo mocne. Utwór jest nieco szorstki i ostry, momentami wręcz agresywny, ale cieszy ucho świetną separacją instrumentów i rozdzielczością. Wysokie częstotliwości są równie mocne i czyste jak tony niskie.
Judas Priest – Painkiller (i metal)
Tutaj otrzymujemy solidną dawkę ostrego wokalu i kanonadę tonów średnich oraz wysokich. Słuchawki w tym utworze generują bardzo słabą linię basową. Są to raczej wycofane dźwięki na pograniczu twardego basu i metalicznych tonów średnich. Brzmienie jak przystało na „speed metal” jest dynamiczne, a dźwięki gęsto upchane.
Słuchawki Definitive Technology Symphony 1 cechują się brzmieniem w kształcie litery „V”, więc obawiałem się, że po pierwsze nie będą w stanie oddać wokalu i średnich tonów zbyt dobrze, a po drugie podbity bas może deformować ten jakże zacny utwór. Na szczęście myliłem się. Symphony 1 to słuchawki bardzo dobre nie tylko do szeroko pojętej elektroniki, ale też speed metalu. Równie dobrze brzmiał Hammerfall – Hearts On Fire, Iron Maiden – Death Or Glory oraz Megadeath – The Threat Is Real.
ale...
Z polecaniem tych słuchawek do metalu jednak bym nie przesadzał – utwory takie ja Behemoth – Blow Your Trumpets Gabriel oraz Cradle Of Filth – Yours Immortally nie robiły już tak pozytywnego wrażenia. Gitary bywały przytłoczone przez perkusję i traciły szczegółowość. Przy okazji tony wysokie przy wyższej głośności kłuły w uszy.
Jamiroquai - Virtual Insanity
Najniższe częstotliwości nie są tutaj dominujące. Wyróżniają się płytkie, twarde, nieco plastikowe basy, łączące się z delikatnym, papierowym, ciepłym środkiem pasma. Wokal jest trochę wycofany i nieco przytłoczony przez mocne, głośne tony wysokie. Brzmienie wiąż określić można jako dość dynamiczne i czyste. Separacja instrumentów / dźwięków jest dobra.
W skrócie:
Bluetooth vs przewód: Najistotniejszą rzeczą w przypadku słuchawek Definitive Technology Symphony 1 jest to, że zapewniają wysoką jakość dźwięku zarówno w trybie bezprzewodowym (Bluetooth), jak i po kablu. Brzmienie zazwyczaj określić można jako bardzo dynamiczne, mocne i zaskakująco czyste. Poziom głośności w obu przypadkach jest wysoki. Negatywne efekty kompresji są bardzo delikatne i nie mają wpływu na ogólną przyjemność słuchania. Jedynym mankamentem jest delikatny szum generowany przez wbudowany wzmacniacz.
Tony niskie: Potrafią zejść bardzo nisko. Ich moc podkreślona jest przez zamkniętą, szczelnie odizolowaną konstrukcję muszli. Docenić można je głównie w muzyce elektronicznej. Prezentują wysoką klasę i niemal nigdy nie bywają zniekształcone. Bywają ciepłe i wibrujące lub chłodne i twarde w zależności od utworu.
Tony średnie: Delikatne i zazwyczaj wycofane. Potrafią zyskać na znaczeniu w niektórych gatunkach muzycznych (np. speed metal). Dość ciepłe.
Tony wysokie: Bardzo mocne i zazwyczaj chłodne. Przy wyższych poziomach głośności dominują i zdarza się, że kłują w uszy. Niemal nigdy nie iskrzą i dość rzadko syczą.
Głośność: Wysoka zarówno w trybie Bluetooth, jak i przewodowym. Warunkiem jest włączenie słuchawek, jednoznaczne z aktywacją wbudowanego wzmacniacza. Bez tego słuchawki też grają, ale ciszej i znacznie mniej dynamicznie.
Izolacja i redukcja szumów: Izolacja pasywna jest bardzo dobra. Tak skuteczna, że moim zdaniem w większości sytuacji nie ma żadnej potrzeby włączania aktywnej redukcji szumu (ANC). Ta druga funkcja może przydać się w czasie używania słuchawek na zewnątrz (np. w czasie dojazdów komunikacją miejską).
Jakość rozmów telefonicznych: Tak naprawdę ciężko ocenić samą jakość, gdyż jak wiadomo zależy ona od siły i jakości sygnału. Moim zdaniem słuchawki spisują się tutaj podobnie do większości typowych zestawów słuchawkowych. Jakość jest wystarczająca.
Czas pracy: Kilkanaście godzin (ok. 13-15) odtwarzania przez Bluetooth bez włączonej aktywnej redukcji szumu lub ok. 7-8 z włączoną.
Podsumowanie
Definitive Technology Symphony 1 to jedne z najwygodniejszych słuchawek jakie miałem przyjemność używać. Są obszerne, dobrze wykonane i utrzymane są w eleganckim, minimalistycznym stylu. To na dobry początek.
Później jest jeszcze lepiej. Jak na słuchawki bezprzewodowe Bluetooth cechują się zaskakująco dobrą jakością dźwięku. Imponują mocą tonów niskich i wysokich oraz świetną dynamiką. Mogą też odtwarzać muzykę po kablu.
Słuchawki zaprojektowano z myślą o użytkownikach mobilnych, więc doskonale współpracują ze smartfonami. O poziom głośności nie trzeba się martwić. We wnętrzu umieszczono niezależny wzmacniacz i przetwornik cyfrowo-analogowy, więc Symphony 1 zawsze grają głośno.
Owszem są dość drogie, ale jeśli stawiacie na genialną wręcz wygodę i bardzo dobrą jakość dźwięku, to szczerze je polecam.