Gramy w Diablo III: Reaper of Souls
Diablo III to świetny przykład zmarnowanego potencjału. Wszyscy fani gatunku czekali na ten tytuł - z jednej strony szumne zapowiedzi, z drugiej gigantyczne oczekiwania. Niestety te ostatnie zdecydowanie przerosły ostateczny produkt. Fala krytyki mocno odcisnęła swoje piętno na tej niegdyś bardzo popularne marce. W moim odczuciu największym problemem Diablo III jest niesamowite uproszczenie rozgrywki oraz rozwiązania rodem z tytułów MMORPG, które tutaj zupełnie nie pasują. Dom aukcyjny, w teorii był niezłym pomysłem, ale w praktyce doprowadził do sytuacji, którą trudno zaakceptować w grze tego typu. Nieważne ile czasu poświeciliście na zdobycie swojego ekwipunku, osoby z dosłownie zasobniejszym portfelem miały dokładnie to samo co i wy bez jakiegokolwiek wysiłku. Ostatecznie prezes Blizzarda przyznał, że kierunek jaki firma obrała przy tworzeniu gry był niewłaściwy i przeprosił za to fanów. Dziś mogę powiedzieć, że nie były to słowa rzucone na wiatr, bo Reaper of Souls to nowe otwarcie dla Diablo III.
Jak feniks z popiołów
Muszę przyznać, że bardzo mi się podoba podejście Blizzarda do beta testów. Dostajemy praktycznie gotowy produkt w sensie samej zawartości, a zmienia się jedynie balans na podstawie opinii testujących. Identycznie jak to miało miejsce w przypadku Hearthstone. Takie rozwiązanie ma praktycznie same zalety. No może nie licząc faktu, że oficjalna premiera raczej niczym nowym nas nie zaskoczy. Beta Reaper of Souls udostępnia graczom cały piąty akt z wyłączeniem ostatecznej potyczki oraz zupełnie nowy tryb rozgrywki – „przygodowy”. I to właśnie ten drugi stanowi gwóźdź programu.
Już na wstępie warto zwrócić uwagę, że do lamusa odszedł nudny i powolny system zdobywania kolejnych poziomów doświadczenia. W jego miejsce pojawił się prosty i praktyczny system. Nie ma już potrzeby przechodzenia gry kilkukrotnie, aby odblokować ostatni poziom trudności. Teraz potwory „levelują” razem z nami. Takie rozwiązanie czyni rozgrywkę znacznie dynamiczniejszą i szybszą. Maksymalny poziom doświadczenia – 70 można teraz zdobyć w dwa wieczory, bez większego wysiłku. Następnie pozostaje zdobywanie kolejnych „paragonów”, które w Reaper of Souls nie mają już przypisanych bonusów jak to ma miejsce w podstawowej wersji gry. Teraz to od nas zależy na co przeznaczymy dodatkowe punkty. W kilku kategoriach umieszczono wiele interesujących rzeczy, możemy np. podnieść swoje odporności na wszystkie elementy lub zwiększyć prawdopodobieństwo krytycznego trafienia. Pełna swoboda.
Jeśli ktoś nie ma ochoty przechodzić kampanii, żaden problem – może zamiast tego wykonywać zadania w trybie przygody. Tryb ten sprowadza się do zaliczania określonych misji w każdym akcje. Za ich ukończenie otrzymujemy określoną ilość doświadczenia, złota oraz odłamków, za które możemy nabyć przedmioty z losowo generowanymi statystykami. Za wykonanie wszystkich „questów” w danym akcie dostajemy dodatkowo sakwę, która zazwyczaj zawiera rzadki oręż, gemy oraz klucz do riftu. Ten ostatni to pomysł zapożyczony z Torchlight - otwiera on nam teleport do losowo wygenerowanych lochów, gdzie po zabiciu określonej ilości potworów pojawi się specjalny boss. Po jego uśmierceniu oprócz kilku przedmiotów otrzymamy również większą sakwę, w której mogą znaleźć się legendarne przedmioty i/lub recepty na takowe.
Warto tutaj wspomnieć, że możliwe do uzyskania statystyki na przedmiotach w Reaper of Souls są znacząco wyższe niż na tych spotykanych w podstawowej wersji gry. Obecne oręże będą praktycznie bezużyteczne w dodatku. Ma to oczywiście na celu zrównanie szans pomiędzy graczami, którzy mają w tej chwili bardzo dobre przedmioty, a tymi, którzy swoją przygodę zaczną dopiero w Reaper of Souls. Same poziomy trudności również zostały odświeżone. Do historii przeszły kolejne odsłony MP (Monster Power). Teraz mamy pięć podstawowych, a ostatni z nich - Torment ma sześć dodatkowych podpoziomów. Naturalnie im wyższy tym więcej złota oraz doświadczenia dostajemy za zabijanie potworów. Dodatkowo zwiększa się również szansa na zdobycie legendarnego oręża, a wybrane przedmioty i plany mogą wypaść jedynie na najwyższym poziomie trudności.
Reinkarnacja paladyna
Podobnie jak w przypadku dodatku do Diablo II i tutaj udostępniono nam nową klasę postaci. Jest nią krzyżowiec - swoiste połączenie paladyna z mnichem. Jego podstawową bronią są buławy, a prawie wszystkie umiejętności opierają się na gniewie, który generujemy podstawowymi atakami. Sama rozgrywka tą postacią przypomina paladyna z drugiej odsłony Diablo. Jak to zwykle bywa z nowościami w Sanktuarium – wymagają one zbalansowania. Nie inaczej też było w przypadku krzyżowca. W pierwszej fazie testów, dla „rodziny i przyjaciół” był on zdecydowanie za mocny. Możliwość noszenia dwuręcznej broni z tarczą w połączeniu z pasywną umiejętnością podnoszącą wszystkie odporności za każdy „gem” danego koloru w orężu czyniły z niego idealne połączenie innych klas. W obecnie etapie zamkniętych beta testów atak broni dwuręcznych został znacząco obniżony, a kilka jego zdolności zupełnie zmienionych – osłabionych. Nie zmienia to jednak faktu, że przyjemnie jest zagrać nową klasą postaci, bo powiew świeżości jest zawsze mile widziany w tego typu grach.
W oczekiwaniu na marzec
Oficjalna premiera dodatku Reaper of Souls została ustalona na 25 marca przyszłego roku, tydzień wcześniej zostanie zamknięty dom aukcyjny. Mogę bez specjalnej przesady napisać, że tego dnia powrócę do świata Diablo III. Beta testy utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto – pomimo dość wysokiej ceny, która za standardową edycję wynosi 40 euro. Oczywiście trudno oczekiwać, że Reaper of Souls przekona do siebie wszystkich zawiedzionych podstawową wersją gry, ale spokojnie można założyć, że spora część z nich przynajmniej zapozna się z dodatkiem. Nowości jest tutaj całkiem sporo, a obecny kierunek w jakim podąża Blizzard z Diablo III napawa mnie optymizmem. Mam tylko nadzieję, że ostateczny produkt mnie nie rozczaruje, ponownie.