Stabilność ujarzmiona
Pamiętacie jeszcze jak zachwycaliśmy się napakowanymi akcją filmami z pierwszej osoby, z ekstremalnych wyczynów prawdziwych zapaleńców? Pierwsze, fantastycznie wyglądające klipy z GoPro nakręciły tak niesamowitą spiralę pożądania, że chyba każdy chciał pochwalić się swoimi dokonaniami.
Dzięki temu też kamery sportowe szturmem podbiły rynek. A że późniejsze efekty większości amatorskich nagrań jakoś zupełnie nie przypominały tych napakowanych akcją klipów promocyjnych to już zupełnie inna para kaloszy.
Fakt jest taki, że po początkowym zachłyśnięciu się możliwościami mini kamerek sportowych coraz częściej dostrzegano ich braki w postaci psujących cały efekt drgań kamery. Stąd też przeróżne pomysły na ustabilizowanie jej pracy za pomocą niewielkich odważników. O dziwo, prawdziwą rewolucje przyniosły tu jednak dopiero drony i stosowane w nich miniaturowe gimbale czyli mechaniczne stabilizatory.
Teraz, po kilku przymiarkach, technologia ta ląduje w Dji Osmo, niewielkiej kamerce 4K dla wszystkich pasjonatów filmowania, która pod względem stabilności z powodzeniem może konkurować z prawdziwie profesjonalnymi steadicamami.
Jeśli uważnie śledzicie nasz portal z pewnością widzieliście pierwszy materiał o Dji Osmo wyemitowany w kwietniowym odcinku benchmarkTV. A że od tego czasu co nieco się tu zmieniło postanowiliśmy dokładniej przyjrzeć się co takiego ma obecnie ten sprzęt do zaoferowania.
A pisząc obecnie mam na myśli dużą, znaczącą aktualizacje oprogramowania, która wyeliminowana sporo bolączek wieku dziecięcego, oraz dodanie do zestawu niewielkiego mikrofonu o nazwie FlexiMic.
W zestawie znalazł się twardy, poręczny futerał na kamerkę
Specyfikacja techniczna:
- Sensor: Sony Exmor CMOS 1/ 2.3” o efektywnej rozdzielczości 12,4Mpx
- Obiektyw: 20 mm (ekwiwalent 35 mm); kąt widzenia 94 stopnie; jasność f/2,8
- Dostępne czułości ISO: od 100 do 3200 (wideo) i od 100 do 1600 (zdjęcia)
- Elektroniczna migawka: 8 sek. – 1/8000 sek (do 30 sek w trybie M)
- Maksymalny rozmiar zdjęcia: 4000 x 3000 px
- Format zdjęć: JPEG, DNG (RAW)
- Rozdzielczość wideo:
- UHD: 4K (4096 x 2160) 24/25p
- UHD 4K (3840 x 2160) 24/25/30p
- 2.7K (2704 x 1520) 24/25/30p
- FHD: 1920 x 1080 24/25/30/48/50/60/120p
- HD: 1280 x 720 24/25/30/48/50/60p
- Maksymalna przepływność wideo (bitrate): 60 Mbps
- Format wideo: MP4/MOV (MPEG-4 AVC/H.264)
- Obsługiwane karty pamięci: microSD (Class 10 lub UHS-1) o maksymalnej pojemności 64 GB
- Mikrofon: wbudowany + gniazdo na zewnętrzny
- Bateria: LiPo 980 mAh
- Wymiary: 61,8 x 48,2 x 161,5 mm
- Waga (wraz z baterią): 422 gramów (221 gramów kamera X3 i 201 gramów uchwyt)
Dji Osmo czyli „dron na kiju”
Brzmi to zabawnie, prawda? A jednak jest w tym sporo prawdy. Dji Osmo korzysta bowiem z niemal identycznej kamery Zenmuse X3 jak Inspire 1, jeden z najlepszych, półprofesjonalnych dronów w ofercie Dji. Mamy tu więc tę samą matryce Sony Exmor CMOS o rozdzielczości 12,4Mpx i 3-osiową stabilizację. Różnice polegają między innymi na systemie blokad mechanizmu kardanowego, których w multikopterze nie uświadczymy.
Równie istotną częścią Dji Osmo jest jego rączka. Nieźle wyprofilowana, z gumowanym uchwytem, sporej wielości spustem i panelem przycisków sprawia bardzo dobre pierwsze wrażenie. Podobnie jak przykręcony z boku, metalowy uchwyt, który po rozłożeniu idealnie pasuje do smartfona.
Gdy chwycimy kamerę w rękę wszystko co potrzebne do jej obsługi mamy pod palcami. Kciukiem aktywujemy przycisk migawki, uruchamiamy nagrywanie, a z pomocą sporej wielkości analogowego pada panoramujemy i przechylamy kamerę.
Z kolei palcem spoczywającym na przednim spuście wyśrodkujemy obiektyw (jedno naciśnięcie), zatrzymamy go w jednej pozycji podczas filmowania (wciśnięcie i przytrzymanie), a także przełączymy się w tryb selfie – szybki obrót kamery o 180 stopni, w kierunku operatora (trzy szybkie naciśnięcia).
Oczywiście, to tylko absolutnie podstawowe funkcje Dji Osmo. Cała reszta opcji znalazła się w aplikacji mobilnej Dji Go, tej samej, która od jakiegoś już czasu służy też do obsługi dronów produkcji Dji. I do tego właśnie jest nam niezbędny smartfon.
Co ciekawe, by połączyć kamerkę ze smartfonem nie potrzeba tutaj żadnych kabli. Wszystko odbywa się bowiem bezprzewodowo, po sieci WiFi. Wystarczy sparować ze sobą oba urządzenia, a aplikacja sama wykryje, że ma do czynienia z Dji Osmo sugerując stosowną opcje.
Zasięg bezprzewodowej transmisji wideo to około 25 metrów. Pozwala to na bezproblemową obsługę kamery zamocowanej np. na masce samochodu (niezbędna specjalna przyssawka) bądź teleskopowym wysięgniku.
W rączce ukryta jest też niewielka bateria litowo-polimerowa posiadająca, jak na Dji przystało, moduł oszczędzania energii. Jej obudowa i ładowarka do złudzenia przypominają te stosowane w aparatach cyfrowych. Stąd też o ewentualne pomyłki podczas ładowania czy umieszczania jej z powrotem w kamerze raczej trudno.
Tyle słowem wstępu. Czas przejść do najważniejszego – jak korzysta się z Dji Osmo i co właściwie może nam ona zaoferować. Bo przecież stabilizację ma już większość smartfonów z górnej półki, a do tego sporo można jeszcze poprawić w postprodukcji, w dobrym programie edycyjnym. Cóż, próbkę możliwości tej kamerki możecie zobaczyć na filmie poniżej.
Przepustka do Hollywood
Choć Dji Osmo faktycznie przybliża nas do profesjonalnie wyglądających nagrań trzeba sprawę postawić jasno – filmowanie w ruchu, tak aby całkowicie zniwelować wszelkie drgania, wcale nie jest takie proste. Zaraz, zaraz, przecież wcześniej pisałem, że rejestrowany obraz jest tu stabilny niczym pancernik w suchym doku. A i owszem – jest. O ile wiemy jak używać gimbala.
Kilka przykładowych nagrań z Dji Osmo w różnych warunkach oświetleniowych, bez ingerencji w obraz w postprodukcji
3-osiowy stabilizator doskonale kompensuje drgania, także te pionowe. Wprawne oko dostrzeże jednak pewien drobny skok, którym zaznaczany jest krok operatora. W większości przypadków nie psuje to ogólnego wrażenia płynnego ruchu podczas filmowania.
Problemy zaczynają się, gdy ktoś ma bardzo sprężysty chód. Można jednak zminimalizować ten niepożądany efekt nieco inaczej stawiając kroki czego uczy jeden z filmów instruktażowych udostępnionych przez Dji.
Fakt, wygląda to może trochę komicznie, ale szczerze, do tej pory jakoś nie musiałem korzystać z tej metody. A jeśli kogoś drażni fakt tego niewielkiego przeskoku zawsze może dokupić specjalną przystawkę Z-Axis, która całkowicie go wyeliminuje.
Co do samej jakości filmów – w różnych warunkach oświetleniowych w pełni ustabilizowane ujęcia w ruchu, w rozdzielczości 4K wypadają wprost fenomenalnie. I to przy pełnej automatyce. Dla osób lubiących samodzielnie dobierać ustawienia ekspozycji aplikacja Dji Go zapewni wystarczające pole do eksperymentów.
Oprócz rozdzielczości można w niej zmienić czułość ISO i czas naświetlania, wyregulować balans bieli, włączyć histogram, aktywować jeden z dostępnych filtrów, a nawet wprowadzić ręczną korektę ekspozycji. Wszystko w kilku szybkich dotknięciach ekranu smartfona.
Trzy tryby pracy kamery Zenmuse X3 – automatyczny (A), preselekcja czasu naświetlania (S) oraz w manualny (M)
Z poziomu aplikacji i ekranu dotykowego możliwe jest równie sterowanie samą kamerą. Wystarczy dotknąć i przytrzymać chwilę palec na ekranie, by później nie odrywając go wskazać miejsce, na które ma być skierowany obiektyw. Z uwagi jednak na fakt, że trzeba to robić lewą ręką (a jestem osobą praworęczną) osobiście traktuje tę funkcjonalność raczej jako ciekawostkę.
Z tego też względu stawiam na bardziej intuicyjne rozwiązanie jakim jest analogowy manipulator znajdujący się pod kciukiem. Jego obsługi trzeba jednak również się nauczyć, by ruchy kamery podczas panoramowania nie były zbyt szybkie.
Co prawda w ogólnych ustawieniach Dji Osmo znajdziemy opcje regulacji szybkości obrotu kamery, ale niezależnie od dokonanego wyboru cały czas pamiętać należy, że mamy tu do czynienia z analogowym padem, który reaguje już najmniejszym wychyleniu.
Oprócz filmowania Dji Osmo całkiem nieźle radzi sobie w roli aparatu fotograficznego. Poza możliwością zapisu zdjęć zarówno w formacie JPEG, jak i RAW znajdziemy tu pakiet dodatkowych opcji, z pomocą których błyskawicznie stworzymy 360 stopniową panoramę (kamera sama obraca się zachowując poziom) czy nagramy wideoblog korzystając z trybu selfie.
O dziwo, i tu pewnie nadepnę na odcisk sporej liczby pasjonatów cyfrowej fotografii (a przynajmniej tej części, która uważa, że można tego dokonać tylko z pomocą dobrego aparatu cyfrowego), Dji Osmo całkiem nieźle radzi sobie z robieniem modnych ostatnio filmów hyperlapse.
Raz, że nie ma tu mozolnego przesuwania statywu, bo gimbal dba o stabilizacje każdego ujęcia robionego „z ręki”, a dwa, że widowiskowy efekt otrzymujemy niewielkim nakładem pracy. No, może w miarę niewielkim. Wystarczy bowiem ustawić częstotliwość rejestrowania zdjęć i utrzymując cały czas pożądany obiekt w wybranym miejscu kadru przejść się po zaplanowanej wcześniej trasie.
W tym przypadku nie zdawałbym się jednak na automatyczne tworzenie filmu hyperlapse z zarejestrowanych ujęć (co jest domyślnym ustawieniem aplikacji Dji Go). Bo choć kamerka radzi sobie z tym zadaniem, to jednak w moim odczuciu całość składana jest w zbyt szybkim tempie przez co wypada raczej słabo.
Dużo lepsze efekty da własnoręczne złożenie filmu ze zrobionych zdjęć (trzeba jedynie wcześniej skonfigurować Dji Osmo tak aby oprócz filmu zachowywane były pliki jpg). Tym bardziej, że większość z programów do edycji wideo posiada teraz bardzo intuicyjne opcje Timelapse/Slideshow.
Przykładowe opcje składania filmu timelapse/hyperlapse w programie PowerDirector 14
Oczywiście, to bardziej amatorskie rozwiązanie. Ale i profesjonaliści potrafią wydobyć z Dji Osmo absolutnie fantastyczne obrazy, czego przykładem może być film poniżej. Warto jednak pamiętać, że ten akurat hyperlapse to efekt ponad 2 miesięcy pracy i zupełnie nietypowego podejścia do tworzenia tego typu ujęć (zamiast łączenia zdjęć – zabawa z wideo).
Widzieliście już jakie cudeńka potrafi wyczarować profesjonalista z Dji Osmo. To teraz pokaże Wam kilka klipów stworzonych na potrzeby niniejszych testów przez takiego amatora jak ja. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że na złożenie tego filmu nie poświęciłem więcej niż 1,5 godziny:)
Na koniec nie wypada mi nie wspomnieć, że aplikacja Dji Go pozwala na podgląd zrobionych fotografii i nagranych klipów. Oferuje również opcje szybkiego ich udostępniania, a nawet edycji. Przyznam jednak szczerze, że po pierwszej próbie skorzystania z tego ostatniego odpuściłem sobie dalsze zabawy. Nawet tak duży ekran jaki ma Samsung Galaxy Note 3 (a mieści się w uchwycie kamery na styk) nie dawał mi wystarczającego komfortu edycji.
Nie ma róży bez kolców
Jak na razie Dji Osmo rysuje się w samych różowych kolorach. Niestety, i to urządzenie ma swoje ograniczenia i bolączki. Po pierwsze, nie zawsze sprawnie radzi sobie w słabszych warunkach oświetleniowych, co akurat było raczej do przewidzenia. Po drugie, kamera prawidłowo ostrzy dopiero od odległości 1,5 metra od obiektu i trzeba o tym pamiętać.
Po trzecie – wbudowany mikrofon jest totalnie do bani. Umieszczony z przodu rączki bardziej zbiera odgłosy pracy kamery, w tym naciskania spustu niż to co dzieje się wokół nas. Obecnie i tak jest znacznie lepiej, bo wcześniej oprócz pracy silników stabilizatora dało się słyszeć szum wiatraka chłodzących kamerkę.
Po ostatniej aktualizacji uruchomienie nagrywania wyłącza czasowo wiatraczek, przynajmniej do czasu, gdy system uzna, że kamerce grozi przegrzanie.
Co najlepsze, zdając sobie sprawę z marnej jakości wbudowanego mikrofonu producent już parę miesięcy po premierze Dji Osmo dodał do zestawu niewielki, zewnętrzny mikrofonik FlexiMic osadzony na krótkim, elastyczny pałąku. Po co takie udziwnienie? To proste – by oddalić mikrofon od elementów konstrukcji generujących hałas. Jaki dało to rezultat możecie zobaczyć na filmie poniżej.
Na osobny akapit zasługuje też bateria. Ostatnia aktualizacja przyniosła sporą poprawę jej wydajności, zapewne dzięki wyłączającemu się wiatraczkowi. Wedle zapewnień Dji czas pracy urządzenia wydłużono z 70 minut do półtorej godziny. Realnie zamyka się on jednak w jakichś 80 minutach. Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Na całe szczęście koszt dodatkowej baterii to 150 zł.
Kolejną rzeczą, na którą muszę trochę ponarzekać jest waga urządzenia. Choć całość – kamera i rączka z baterią – zamyka się w 422 gramach, ten ciężar czuć już po 10-15 minutach. Szczególnie jeśli do tego zestawu dorzucimy sporej wielkości smartfon. O dodatkowych akcesoriach rozbudowujących rączkę już nawet nie będę wspominać.
Jak dla mnie po kilkunastu nagranych filmach było to zbyt wiele i postanowiłem zmienić mojego wysłużonego Samsunga Galaxy Note 3 na coś bardziej poręcznego. Sięgnąłem więc po iPhone SE, który w roli ekranu podglądu sprawdzał się może nieco gorzej, ale dał odpocząć mojej ręce.
Czego jeszcze mi brakuje w Dji Osmo? Kilka rzeczy by się przydało np. opcja automatycznego rozpoznawania twarzy, która byłaby w stanie błyskawicznie ustawiać kamerę w trybie selfie na operatora.
Niestety, moje 2 metry skutkowały tym, że po aktywacji tego trybu najczęściej witałem się jedynie z dolną częścią swojej twarzy. Później nauczyłem się już jak trzymać Osmo, aby ujęcia nie trzeba było powtarzać. Przydałaby się jednak odpowiednia aktualizacja.
Spory krok naprzód
Nie będę ukrywał, że od dawna bacznie przyglądałem się urządzeniom zdolnym przenieść płynność i stabilność ujęć z drona na twardy grunt. Bawiąc się Phantomem 3 marzyłem, by mieć możliwość filmowania bez martwienia się czy w postprodukcji uda mi się wyeliminować denerwujące drgania kamery powstałe podczas ruchu.
Co prawda potrafią to profesjonalne steadicamy, ale zwykłego śmiertelnika nie stać na taki sprzęt. Dji doskonale wyczuł moment na pokazanie światu Dji Osmo i jego wyjątkowych możliwości. Niewielka, ręczna kamerka z 3-osiową stabilizacją i dość szeroką możliwością rozbudowy o dodatkowe akcesoria to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Owszem, nie jest ona pozbawiona wad, ale w większości da się na nie przymknąć oko.
Oczywiście, można narzekać na cenę. Szczególnie jeśli porównamy ją z innymi sprzętami, dostępnymi na rynku ręcznych gimbali. Trzeba jednak pamiętać, że w większości przypadków musimy dysponować swoją kamerą sportową bądź smartfonem. Wówczas też jesteśmy ograniczeni ich możliwościami.
A jeśli myślimy dopiero o zakupie GoPro bądź innej malutkiej kamerki to należałoby doliczyć ten koszt do ceny stabilizatora. Nagle może się okazać, że cena Dji Osmo wcale nie jest aż taka duża. O ile oczywiście nie marzy nam się zamiana kamery na profesjonalną Zenmuse X5 bądź X5R z sensorem Mikro 4/3. Do tego jednak przyda się wygrana w totka, bo cena szybuje wówczas do ponad 10 tysięcy złotych.
Jeśli więc, podobnie jak ja szukasz dobrej kamerki, której ruch nie straszny, Dji Osmo spełni twoje oczekiwania. To idealny towarzysz podróży i świetny gadżet na wakacje.
Ocena końcowa:
- w miarę lekka, przenośna konstrukcja o sporych możliwościach
- bardzo dobra jakośc wykonania
- doskonała stabilizacja filmów kręconych w ruchu
- niezła jakość zdjęć i świetna płynność klipów wideo
- wsparcie dla rozdzielczości do UHD 4K
- zapis zdjęć w JPEG i DNG (RAW)
- różne tryby pracy, w tym timelapse i 360-stopniowe panoramy
- wyjątkowa łatwość obsługi
- duża liczna dodatkowych akcesoriów
- wyjątkowo słaby wbudowany mikrofon
- minimalna odległość ostrzenia kamery - 1,5 metra
- leciutkie opóźnienie w działaniu analogowego minipulatora
- brak funkcji rozpoznawania twarzy
- przy dłuższym użytkowaniu coraz wyraźniej odczuwalna waga
- cena może odstraszać