Ładny? No całkiem
Nie przykładam jakiejś wielkiej wagi do estetyki telewizorów, ale kilka słów na ten temat zawsze powiem tu i ówdzie. Powiem, bądź napiszę. Jak jest z estetyką w tym modelu? Haier H55S90GUX wygląda jak telewizor z Wikipedii, jest prosty, estetyczny, wolny od stylistycznych szaleństw. Ładna jest stópka, bo pałąk łączący obie nogi podstawy ładnie nadaje całości formy.
WIDEOAI wszędzie, ale czy to ma sens? Sprawdziłem niedrogi telewizor Haier H55S90GUX
Co potrafi Haier H55S90GUX?
Ludzie lubią technikalia, więc kilka słów o tym, co ten Haier H55S90GUX potrafi. Za nieco ponad 2000 zł dostajemy ładny panel QLED z malutkimi ramkami, rozdzielczość 4K, mnóstwo "sztucznointeligenckich" rozwiązań (ale o tym za moment), Dolby Atmos, dźwięk w standardzie 2.1 z mocą 2x15 W + 20 W, odświeżanie 144 Hz - z podbiciem do 240 Hz w 2K, VRR, ALLM, HDR10+, Dolby Vision IQ, Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2. Brzmi dobrze? No całkiem. Pytanko oczywiście, jak zawsze, o to, jak te mądre nazwy i zaawansowane rozwiązania technologiczne sprawdzają się w praktyce.
Porty, porciki
Na pleckach 2x HDMI 2.1, które ogarniają 4K w 144 Hz, 2xHDMI 2.1, które ogarniają 4K do 60 Hz, USB 3.0, USB 2.0, wyjście optyczne, złącze CI, wyjście słuchawkowe. Mało? Dużo? Rzekłbym, standardowo.
Jest AI?
Ło matko i córko, ile tu jest AI! Haier upchał w tym modelu UltraSense AI, które to sobie analizuje oglądane treści i optymalizuje parametry obrazu. Dorzucił Picture Quality Ultra oraz UltraSense AI Cinema, a nawet AI-Depth i AI-Motion oraz UltraSense AI Sound, AI Vocal Separation i AI Game…
Co potrafi to AI? Będę absolutnie szczery, nie mam pojęcia. Te wszystkie upłynniacze i ulepszacze działają, bo wpływają na zmiany w wyświetlanym obrazie, ale są to zmiany na tyle subtelne, że jako dyskusyjne postrzegam nadawanie tym wszystkim "ejajom" takich fikuśnych nazw. Rozumiem trend, bo dziś jak nie ma AI, to produkt jest od strzała gorszy, ale uważam, że jakieś granice są. Czy obraz jest okej? Jest. Czy dźwięk jest spoko? No, jak na tę klasę, to nawet, nawet. Czy to zasługa AI? Kompletnie mnie to nie interesuje. Ważny jest efekt, a nie ładne słowa i przełomowe, rzekomo, technologie.
Co z jakością obrazu?
Wspominałem i przeleciałem na szybkości obok sztucznej inteligencji, którą Haier upchał do tego telewizora, to pochylę się nieco bardziej nad obrazem. Odpalając wrzucone w tekst wcześniej polepszacze, widzimy, że coś tam dają. Widzimy, że ruch jest płynniejszy, mniej naturalny, że dźwięk sobie czasem tańczy, próbując wybrzmieć jak najlepiej albo tak dobrze, jak to algorytm przewidział, ale nie wpływa to na jakość obrazu samą w sobie. Ta zaś jest z grubsza taka, jakiej się spodziewałem po QLED-zie tej klasy.
Podświetlenie krawędziowe widać, kontrast jest niewybitny, czernie to raczej szarości, a kolorki są bardzo ładne. Jak się na ten telewizor spojrzy z perspektywy jego ceny, to szybko dociera do człowieka, że ma on naprawdę ładny dla oka obrazek. Kolorki są, jak wspomniałem, ładne, nasycone pod kurek tak, że las w 4K na tym telewizorze wygląda lepiej niż ten na żywo, ot choćby podczas weekendowego spaceru.
Odświeżanie jest szybciutkie, więc można sobie pooglądać sporty jakieś lub pograć po pracy z przyjemnością. HDR ładnie świeci, a po zabawie trybami, da się telewizor tak ustawić, że tryb filmowy da całkiem sporo radości, gdy, wiecie, odpalicie sobie coś na Netflixie przy zgaszonym świetle, by zrobić sobie domowy seans prawie kinowy. Innymi słowy, żadnych szaleństw tu nie ma, ale ja płacąc za ten telewizor mniej więcej 2000 zł, byłbym naprawdę zadowolony.
Dobrodziejstwa Google TV
Docenię Haiera za postawienie na Google TV, czyli OS, który w rolce nagranej do tego tekstu nazwałem Android TV. No, taka mnie wzięła nostalgia. Wracając! Uwielbiam ten OS, bo jest prosty, szybki i łatwy do przyswojenia. Jeśli ktoś potrafi obsługiwać nowoczesne smartfony, to z Google TV zaprzyjaźni się w 30 sekund. Do tego dodanie swojego konta to "minuta osiem", a skonfigurowanie całości trwa moment.
Pochwalę też producenta za to, że wszystko tu szybko i sprawnie działa. System nie laguje, nie zgrzyta, śmiga aż miło, co w telewizorze z tej półki cenowej takie oczywiste wcale nie jest. Software’owo jest dobrze i to cieszy.
Warto postawić na Haier H55S90GUX?
Pytanko na koniec, to klasyczne u mnie: czy warto postawić na HAIER H55S90GUX? Według mnie, warto, jeszcze jak. To bardzo uniwersalny telewizor, który niczym mnie nie zirytował, ale niczym też nie zachwycił. No, może poza milionem zastosowań AI. Fajnie, że są. Nie mam pojęcia, po co są. Nie wiem, dlaczego ktoś wpadł na pomysł, by stworzyć te wszystkie fajne nazwy tych AI-owych technologii.
Nie potrafię zaobserwować, czy działają, czy realnie wpływają na to, że telewizor za 2000 zł staje się promem kosmicznym. Jest to w mojej ocenie niepotrzebna marketingowa gadanina, która psuje niejako (ale tylko mi, bo taką mam robotę, by się detali doszukiwać) odbiór tego telewizora. Psuje, bo to fajny TV, który można kupić, jak ktoś potrzebuje TV i jak ten ktoś nie zamierza stracić 2 tygodni swojego życia na zabawie swoim nowym TV. Po co do solidnego i dobrze, nawet bardzo dobrze działającego telewizora z niskiej półki dorabiać jakieś cuda wianki, nie wiem. Nieważne, zostawmy to.
HAIER H55S90GUX to fajny, prosty telewizor. Przyjemnie się na niego patrzy, da się używać go bez podłączania głośników, bo dźwięk jest znośny, nie trzeba w nim nadmiernie grzebać i ustawiać tego i owego. No dobry, prosty, solidny, tani sprzęt.
A! Pilot jest średni. Taki nieszczególny. Taki wykonany z plastiku po jajku niespodziance. No nie podoba mi się… Ale, to tylko pilot, więc ten, idźmy dalej.
Warto kupić, jeżeli
Ujmę rzecz następująco: jeśli ktoś szuka dobrze działającego telewizora, na którym wszystko wygląda przyzwoicie i który to ma kosztować możliwie najmniej - przy założeniu względnej przyzwoitości, to HAIER H55S90GUX obroni się na każdej płaszczyźnie. To telewizor wręcz stworzony do konsumowania treści wszelakich, od YouTube’a po seriale podczas długich jesiennych wieczorów. Relacja ceny do jakości jest tu tak dobra, że można ten model naprawdę polecić.
Nie warto kupować, jeżeli
Nie ma co inwestować w testowany telewizor, jeśli oczekuje się czegoś "wow". Jeśli ma się sprecyzowane wymagania i szuka możliwie najlepszego telewizora w danym budżecie, pod względem jednej konkretnej rzeczy. HAIER H55S90GUX niczym się wybitnie nie wyróżnia, no może poza milionem "sztucznointeligenckich" technologii. To telewizor pod tytułem "kupić i zapomnieć", coś nie dla tych oczekujących od telewizora czegokolwiek.
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Haier. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.