Doping na świecie
Jednak ten sport ma również swoją ciemną stronę. Niestety za zasłoną emocji, współzawodnictwa i zabawy kryje się drugie dno e-sportowego świata. Ustawianie meczów, doping, oszustwa, nękanie i korupcja - te słowa jak najbardziej wpisują się w historię wirtualnych zawodów. Nie ma się co dziwić, cybersport to jeden z najprężniej rozwijających się rynków na świecie. Pod koniec 2019 roku jego wartość wyniesie ponad bilion dolarów. W wielu krajach e-sport jest traktowany na równi z tradycyjnymi dyscyplinami. Nie więc dziwnego, że dyscyplina ta przyciąga także tych, którzy chcą z niej uszczknąć coś dla siebie - nie koniecznie legalnie.
W maju zeszłego roku Riot Games zdyskwalifikowało trzy drużyny z udziału z Legend Championship Series. Dla 15 młodych zawodników mogło to oznaczać pożegnanie się ze-sportową przygodą.
W roku 2015 jeden z graczy przyznał się do zażywania stymulantów podczas turniejów. W tym samym roku Valve zabroniło udziału w rozgrywkach siedmiu prograczom CS:GO, po tym jak okazało się że brali oni udział w procederze ustawiania meczów.
W 2014 jeden z zawodników koreańskich wyskoczył z 12 piętrowego budynku i zapadł w śpiączkę. Chłopak się wybudził i przyznał, że powodem były wyrzuty sumienia, które dopadły go, po tym jak menedżer łasy na zyski kazał mu z premedytacją przegrywać mecze.
Weźmy pod lupę StarCraft’a. Jest to jedna z najstarszych gier na scenie e-sportowych rywalizacji. Jego problemy rozprzestrzeniły się jak wirus na pozostałe gry. Zaczęło się od ustawiania meczów. „Jest to najpoważniejszy problem w tej branży. Jest to najbardziej niszczące, niczym doping u kolarzy.” – mówi James Lampkin, Vice-prezydent ds. pro-gamingu w strukturach LCS. „Koreański StarCraft: Brood War umarł właśnie z tego powodu, a teraz patrze jak dosłownie ta sama sytuacja dotyka StarCrafta II”- dodaje.
Match-fixing
To jest poważny problem. StarCraft II powoli samoistnie umiera za sprawą match-fixing’u. Problem ten dotyka głównie Korei Południowej, gdzie rozgrywki blizzardowskiego RTS-a uznawane są za sport narodowy. Niestety niektórzy członkowie tej machiny swoją chęcią zysku posuwają się za daleko niszcząc zawody nie tylko na poziomie regionalnym, ale także światowym. Konsekwencje takiego postępowania mogą być nieodwracalne.
W Korei e-sport jest nadzorowany z ramienia organizacji rządowej KeSPA, która identyfikuje się z ideą „zero-compromises” jeśli chodzi o nadużycia w e-sporcie. Zadaniem agencji jest wykrywanie oraz usuwanie nadużyć i nielegalnych działań „dla zdrowej kultury - esportu”, jak wyjaśnił dyrektor organizacji Cho Man Soo w 2010 roku. Twierdzi on także, że każde przestępstwo ma swoje konsekwencje w świetle prawa - wliczając w to karę więzienia. Groźby jednak nie odstraszyły kolejnych przestępców, pomimo, że w ostatniej dekadzie osadzono w areszcie, bądź poddano przesłuchaniu ponad 20 graczy i trenerów w związku z ustawianiem meczów. Niedawno miano kryminalisty przypadło Lie „Life” Seung Hyun’owi. Ustawianie spotkań pozwoliło mu zarobić 60 tys. dolarów - 7 razy więcej niż mógł wygrać podczas turnieju.
Fakt match-fixing’u w e-sporcie na jego najwyższym poziomie może przynieść dużą destabilizacje branży. „Doping był tym, co zabiło kolarstwo. A ustawianie meczów niszczy e-sport , powoduje uratę zaufania i szacunku, dla graczy, dla trenerów, dla całych organizacji” mówi Lampkin, który jest świadom tego, jaką fale wzburzenia wywołało by takie zachowanie na zachodzie. „Zaufanie pomiędzy graczami a fanami to podstawa. Na tym się wszystko opiera”, dodaje.
Zagwarantowanie czystej gry na wysokim poziomie w SCII spowodowało odarcie tej gry z emocji, jak i części graczy. Niestety nie uda się wprowadzić czystej gry, przy błędach w jej systemie - taka jest rzeczywistość.
Tak jak w tradycyjnym sporcie - widz chce wiedzieć, że to co widzi na ekranie to zmagania legalne i sprawiedliwe. Inaczej to wszystko traci sens. „Prawomocność wyniku meczu w sporcie to podstawa” zauważa Blum, „jeśli stracisz autentyczność, stracisz fanów i przestajesz istnieć dla tego świata”, podsumowuje.
A co z League of Legends?
Riot Games nie ogranicza się w stosowaniu konretnych obostrzeń i nie ma skrupułów przy nakładaniu kar. Nie ma się co dziwić. LOL to jedna z flagowych gier e-sportu. Przyciąga miliony widzów z całego świata. Riot wie, że nie może sobie pozwolić na brak profesjonalizmu. W lidze obowiązują jasne zasady. Harmonogram jest jasny i ustalany na rok z góry. Proste zasady i przystępność sprawiają, że coraz więcej drużyn próbuję swoich sił na światowej arenie.
Fakt, że League of Legends jest w pełni własnością Riot Games i w całości przez niego zarządzany sprawia, że wydawca ma pełną kontrolę nad zasadami. Ma to też swoje minusy. Riot staje w roli zarządcy, sędziego, ale także egzekutora - może osądzić innych zawodników w sposób krzywdzący i nie ma możliwości odwołania się od tej decyzji.
Taka sytuacja spotkała zespół Renegades. Można powiedzieć, że Riot nie przedstawił ekipie żadnego konkretnego powodu zakazu udziału w rozgrywkach, powołując się na ochronę zaangażowanych stron. Czy w związku z tym powinna powstać nowa organizacja prowadząca rozgrywki, która będzie działać w sposób mniej dyktatorski?
Jest to duży problem, nie tylko dla tej produkcji. W świecie e-sportu nie ma żadnego sądu, który działałby w sposób niezależny. A sytuacji niejasnych i krzywdzących jest sporo.
Podobne problemy dotykają DOTA 2 i CS:GO. „Dla świata CS:GO nie jest dobrze, że 2-3 najlepsze drużyny na świecie, grają ze sobą praktycznie każdego tygodnia. To utrudnia rozwój innych teamów, a zatem i całego rynku e-sportowego. Przewijają się wciąż te same drużyny, i Ci sami sponsorzy. Dochodzi do powstania swoistego monopolu. Z pozycji fana z kolei dochodzi do frustracji. Ile raz można oglądać to samo?”, mówi Blum.
Bycie gwiazdą e-sportu nie jest usłane różami.
Profesjonalni gracze odbywają treningi prawie codziennie. Spędzają masę czasu przed monitorem. Dużą cześć życia przesypiają na hotelowych łóżkach i w samolotach. Wielu z nich tęskni za rodziną i przyjaciółmi. Nie łatwo jest też oswoić się z porażką, z presją, ale też z tłumami kibiców. Turnieje odbywają się co kilka dni. Wielu zawodników narzeka, że przy takim tempie brakuje czasu na porządny rozwój od strony taktycznej.
Sam sposób rekrutacji i umowy jakie gracze podpisują z organizacjami są niczym cyrograf. Ci którzy się na to godzą mogą być pewni, że otrzymają olbrzymi bagaż odpowiedzialności i frustracji. Nie zapominajmy też o demonie internetu. Fala hejtu może niejednego zapędzić w szpony depresji. Gracze niejednokrotnie żalą się na obraźliwe e-maile, czy złośliwe komentarze. ”Ludzie zarzucają nam, że jesteśmy leniwi, że nic nie robimy, a otrzymujemy w zamian sławę i pieniądze. Nie rozumieją, że to praca jak każda inna.”- komentuje jeden z profesjonalnych graczy.
Ci, którzy są słabi psychicznie odpadają. Nie ma się co dziwić. Po zakończonym turnieju jednym przypada zwycięstwo, natomiast inni mają łzy w oczach. To normalne emocje. Wielu jednak nie ma prawa ich okazać. Jesteś graczem - musisz być twardy. Czy za wszelką cenę?
E-sport to coś więcej niż tylko zabawa. W grę wchodzą olbrzymie pieniądze. Nie ma się co dziwić, że każdy chce poprawić swoją wydajność. Nie zawsze uczciwymi sposobami.
Pierwszym problemem była metaamfetamina. Pomagała ona dłużej utrzymać koncentrację i wydolność organizmu. Jednak wtedy nie podjęto wprowadzenia zasad zwalczających doping na poziomie prawa e-sportu. Temat pojawiał się raz na jakiś czas wzbudzając kontrowersję, a następnie przycichał. Do czasu pojawienia się adderal’u.
Dopiero wprowadzenie leku Adderal okazało się zmorą świata cybersportu, gdzie większa wydajność daje ogromną przewagę. Nie ma więc większej różnicy czy jesteś kolarzem, pływakiem, czy graczem. Zwiększenie koncentracji przekłada się na wyniki, a wyniki na pieniądze. Gracze stosujący Adderall- lek używany w leczeniu ADHD - cechowali się większą spostrzegawczością, refleksem, czy zdolnością podejmowania logicznych decyzji. Lek oparty na pochodnych amfetaminy redukuje znużenie i poprawia nastrój.
„Wszyscy byliśmy na Adderallu” powiedział Friesen, członek zespołu Cloud9 po ESL w Katowicach w 2015. Walka toczyła się o 250 tys. dolarów. Kory „Semphis” Friesen, który już nie należy do zespołu, przyznał, że on i cała ówczesna ekipa zażywała Adderall podczas trwania ESL. Po tym turnieju Kory pożegnał się z zespołem.
"Substancją czynną adderallu są sole amfetaminy, które w większych dawkach powodują poprawę koncentracji, pobudzenie psychoruchowe i zmniejszają znużenie"- możemy przeczytać na stronie wikipedii.
Jak widać e-sport, to nie tylko dobra zabawa i sportowe emocje. Kiedy w grę wchodzi sława i ogromne pieniądze, niektórzy zapominają czym jest walka fair play i poszanowanie, nie tylko dla zasad, ale także dla widzów. Mamy nadzieję, że takich rozczarowujących sytuacji będzie coraz mniej, a wirtualna scena sportu z roku na rok będzie rozkwitać bez przykrych niespodzianek.