Dragon Age: Inkwizycja – fantastyczna, ale i kłopotliwa przygoda

Najnowsza odsłona smoczej serii nie zawodzi dostarczając solidnej dawki dobrej zabawy. Na niektórych platformach miewa jednak sporo irytujących problemów.

Wstęp

Dragon Age to seria przez wielu otoczona niemal kultem, a przynajmniej jej pierwsza część. Po średnim i wzbudzającym do dziś wielkie kontrowersje występie w „dwójce” nadejście Inkwizycji czyli pełnoprawnej trzeciej odsłony od pierwszych chwili po prostu musiało wzbudzać ogromne nadzieje. Szczególnie, że BioWare wiele obiecywał, w tym także powrót do sprawdzonych taktycznych rozwiązań z pierwowzoru. Potem co prawda to uściślono dodając, że nowa część będzie zlepkiem tego co najlepsze w poprzednikach, ale nie zasiało to zwątpienia w szeregach erpegowych fanów. Twórcy serii Mass Effect już parokrotnie udowodnili bowiem, że nie pozostają głusi na głosy graczy. Kilka przedpremierowych pokazów jeszcze mocniej podkręciło atmosferę wokół Inkwizycji, która coraz śmielej typowana była na godnego następcę „Początku”. Co więcej, z każdą kolejno ujawnianą informacją oczekiwania graczy rosły. Mając to na uwadze postanowiliśmy zmierzyć się z Inkwizycją we dwójkę - Maciej, nasz redakcyjny sceptyk i ogromny miłośnik rozbudowanych gier RPG, szczególnie tych ze staroszkolnym zacięciem, zajął się wersją PC, ja zaś – jak przystało na starego zgreda ponownie zakochanym w konsolach (tym razem next-genach) z wielką chęcią przygarnąłem edycje PS4. Co wyniknęło z naszego grania i do jakich wniosków doszliśmy przeczytacie poniżej. Maciej nie byłby też sobą gdyby gruntownie nie przetestował gry pod kątem wydajności. Zainteresowanych odsyłamy do odpowiedniej strony tej publikacji.

Dragon Age: Inkwizycja - narada
Dragon Age: Inkwizycja - intro

Jako, że fabuła stanowi praktycznie najważniejszy element gier tego typu nie zamierzam wam za dużo zdradzać. Dość powiedzieć, że sam tytuł sugeruje dość wyraźnie wokół czego skupia się tutaj akcja. W bardzo dużym uproszczeniu naszym celem jest odbudowanie mocno podupadłej Inkwizycji oraz oczywiście wyplenienie wszelkiego zła. Brzmi banalnie, ale w rzeczywistości jest to o wiele bardziej skomplikowane. Fani poprzednich odsłon gry z całą pewnością docenia fakt, że fabułą garściami czerpie z historii Thedas. Z drugiej jednak strony wątek główny jest prowadzony w ten sposób, że nawet osoby, które właśnie od tej części Dragon Age rozpoczną swoją przygodę z serią bez problemu się w nim odnajdą. Ewentualnie luki w naszej wiedzy bez problemu możemy uzupełnić czytając liczne pamiętniki czy notatki rozrzucone po świecie gry.

Dragon Age: Inkwizycja bohater

Jak przystało na erpega z krwi i kości w Inkwizycji nie mogło zabraknąć opcji samodzielnej kreacji naszego bohatera i trzeba przyznać, że spektrum dostępnych tu możliwości jest doprawdy imponujące. Można zdefiniować absolutnie wszystko co tylko przyjdzie nam do głowy włączając w to takie drobiazgi jak np. ułożenie kości policzkowych czy położenie nosa. Kilku moich znajomych, zapalonych fanów RPG tylko na tym procesie spędziło kilka godzin! Następnie zostajemy rzuceni w sam wir akcji, co jest dość ciekawe, bo tak naprawdę nie mamy jeszcze pojęcia kim tak naprawdę jest nasza postać, jaki jest cel i co my właściwie tutaj robimy. Co prawda odpowiedzi na powyższe pytania dostajemy relatywnie szybko, ale jak można się tego było spodziewać – nie wszystko jest takie oczywiste, a wiele wstępnych założeń okazuje się błędnych. Nie jest to nic nowego, ale panowie studia Bioware całkiem sprytnie żonglują wątkami i różnymi pomniejszymi wydarzeniami przez co gracz nigdy tak do końca nie jest pewien czy to widzi / słyszy jest pełną historią, czy za chwilę okaże się, że jest w niej jeszcze drugie dno. I za to twórcom należą się duże brawa.

Dragon Age: Inkwizycja - wioska
Image

Osobiście uważam jednak, że to świat gry jest jednym z najmocniejszych punktów Dragon Age: Inkwizycja. Imponujące są nie tylko jego rozmiary, ale i fakt, że właściwie nie ma tutaj większych połaci terenu, które sprawiają wrażenie, że zostały dodane tylko w formie „zapychacza”. Wszystkie krainy dostępne w grze mają swój cel, problemy i można rzec, że żyją swoim życiem. Choć oczywiście w pewnym momencie da się zauważyć lekką powtarzalność to nie jest ona tak oczywista jak w innych produkcjach tego typu. I tu kolejne duże brawa dla panów ze studia Bioware. Szkoda, że podobnego podejścia koncepcyjnego nie zastosowano przy projektowaniu sytemu rozwoju postaci, który niestety jest bardzo uproszczony i praktycznie żywcem przeniesiony z poprzedniej odsłony gry. Podobnie jak i sama walka, która przywodzi na myśl produkcję MMORPG, a nie klasyczne RPG. Wynika to głównie z faktu, że pauza taktyczna robi tutaj jedynie za zbędny dodatek, bo jej funkcjonalność jest bardzo mała. Szkoda, ten element zawsze był dla mnie bardzo interesującym rozwiązaniem.

Image
Image

Jak dla mnie ogromną przyjemność sprawiało samo bieganie po świecie gry. Tym bardziej, że pośród tego wielkiego, jakże zróżnicowanego świata ukryto sporą liczbę dodatkowych zadań. Myszkowanie i zbieractwo przeróżnych metali i ziół także przynosi z czasem satysfakcje. Bo choć to wielce żmudne zajęcie (czasami zioła rosną stadami niczym grzyby) to szybko okazuje się, że bez nich nie rozbudujemy broni, nie uwarzymy eliksirów i toników, ani nie dopracujemy ich receptury by były silniejsze. Pomijam już nawet misje zaopatrzeniowe dla tworzonej przez nas Inkwizycji, bo te są z gatunku tych raczej mniej sensownych. Mimo wszystko warto je robić, bo między innymi to one przynoszą nam dodatkowe punkty Władzy – elementu, który w Inkwizycji zrobił na mnie chyba najbardziej pozytywne wrażenie. Nie wnikając w szczegóły, które mogłyby pozbawić Was przyjemności samodzielnego odkrywania tajników nowego Dragon Age’a powiem tylko, że tym razem oprócz typowego biegania w terenie mamy możliwość operowania w świecie gry przez siatkę naszych agentów. Przy stole narad możemy więc przyjrzeć się pojawiającym się na mapie Thedas problemom i odpowiednio na nie reagować – zlecając zadanie jednemu z naszych doradców. Chyba nie trzeba dodawać, że każdy z nich reprezentuje inne podejście do tematu np. wojskowy będzie chciał pacyfikować niepokornego przeciwnika, a „szpiegmaster” wykorzystać swoją siatkę do zasiania fermentu pośród szeregów wroga i zmniejszenia jego wpływów. Każde nasze działanie to pewien koszt z puli Władzy. I nawet jeśli nie przynosi ono widocznych efektów to i tak niezmiernie cieszy.

Image

Na koniec moich 3-groszy dotyczących wrażeń z rozgrywki nie mogę nie wspomnieć o trybie wieloosobowym. Tak, w Dragon Age: Inkwizycja takowy się znajduje, choć mało kto o tym w ogóle wspomina. Jako olbrzymi fan siecowych potyczek w Mass Effect 3 nie mogłem nie spróbować co też teraz BioWare wymyśliło. I cóż…trochę się zawiodłem. Nie chodzi tu nawet o to, że kooperacja przypomina tu trochę bardziej rozbudowane Mass Effect 3 z przechodzeniem pomiędzy lokacjami. Zbyt dużo rzeczy tu po prostu nadal nie gra – od widocznych błędów w kolizji obiektów, po zrywanie połączenia i ogólne kłopoty ze znalezieniem gry. Dość powiedzieć, że na 10 prób udało mi się dostać do gry tylko raz!

Image
Image

Nie mam też większych zastrzeżeń do oprawy dźwiękowej gry. Dobór głosów do poszczególnych postaci uważam osobiście za wyjątkowo udany, przynajmniej w większości wypadków. Wszelkie dźwięki otoczenia czy odgłosy walki też wypadają nieźle. Nieco blado na tym tle rysuje się za to ścieżka muzyczna, bo poza utworem przewodnim chyba nic nie wpadło mi tak w ucho, żeby zwrócił na to uwagę. Coś tam sobie w tle czasami poplumka, ale idę o zakład, że i tak mało kto to wychwyci. Chlubnym wyjątkiem są tu pieśni bardów.

Image

Co by jednak nie mówić nic nie przebije świata gry i żyjących pośród nich….smoków. Te przy pierwszym spotkaniu potrafią oczarować tak mocno, że nim się człowiek obejrzy, a już nie żyje. Ci potężni przeciwnicy to jednak nie jedyne giganty żyjące w świecie Thedas. Chyba zbytnio nie „zaspoileruje” jeśli zdradzę (w filmie też to możecie zobaczyć), że podczas wędrówki natkniecie się z pewnością na walkę smoka z olbrzymem. Przyznam szczerze, że obserwując ją z daleka byłem pod wielkim wrażeniem niektórych animacji. A już totalnie zaskoczony zostałem, gdy jeden z moich synów przyglądający się z boku co dzieje się na telewizorze zapytał mnie czemu tam dookoła smoka są ludzie. I wiecie co? Faktycznie byli, tylko z uwagi na rozmiary obu stworów nie zwróciłem uwagi co im się tam plącze pod nogami. Dzięki takim właśnie momentom jak ten świat Inkwizycji nabiera kolorytu cudownie udając tętniące swoim życiem otoczenie. Pośród tego wszystkiego nasi bohaterowie wydają się tylko okruchem, który coś tam próbuje zmienić. I tym właśnie BioWare mnie kupił.

Image
Image

Ale i tak dużo gorsze dla rozgrywki są momenty, gdy nagle, z niewiadomych przyczyn zawiesza się prowadzona właśnie rozmowa. Ot taka sytuacja – od jakiegoś czasu prowadzicie już dyskusje, wybieracie którąś z właśnie wyświetlonych na ekranie kwestii i....nic się nie dzieje. Kamera „patrzy” na waszą postać, a ta milczy jak zaklęta. Czekacie, czekacie, minuta mija, a tu nadal zero reakcji. W końcu nie wytrzymujecie i naciskacie przyciski na padzie by wreszcie któryś „odblokował” rozmowę…..tylko, że już w końcowej fazie odpowiedzi Waszego rozmówcy. Coś takiego potrafi mocno zirytować. Na szczęście podobnych kwiatków wiele nie doświadczyłem. W przeciwieństwie do Macieja, nie mogę narzekać ani na menu – to prawda, jest konsolowe, ani też na odpowiedzi pojawiające się podczas rozmów. Ciężko mi orzec czy faktycznie gra w jakiś sposób sugeruje mi odpowiedź. Szczególnie, co osobiście niezbyt mi się podoba, że niektóre rozmowy można powtarzać do znudzenia. A wystarczyłoby, że pytana postać po wyczerpaniu tematów, do czasu pojawienia się nowych mówiła „nie mam nic więcej ci do powiedzenia”.

Image

Bardzo żałuje za to, że BioWare w nowej odsłonie Dragon Age nie podołał zadaniu stworzenia zgrabnego trybu taktycznego. To co otrzymujemy nie pasuje ani do konsoli ani do peceta stanowiąc niepotrzebne utrudnienie walki. Co z tego że możemy wydawać rozkazy naszej drużynie jak w ostatecznym rozrachunku i tak wylądujemy w zwykłym widoku, bo prościej, szybciej i wygodniej. Tym bardziej, że każdej postaci można wcześniej zdefiniować określony typ zachowania np. obronę twojego bohatera.

Image

Sterowniki, system operacyjny:

  • Windows 7 64-bit
  • AMD Catalyst 14.11.2 Beta
  • GeForce Game Ready 344.48 WHQL
  • GeForce Game Ready 344.75 WHQL

Metodologia testowa:

Testowanie wydajności w Dragon Age: Inquisition było niezwykle kłopotliwe. Wszystko oczywiście za sprawą najnowszego sposobu zabezpieczenia gry przed piratami – DENUVO. Po dokładnie czterech modyfikacjach sprzętowych (wymiana karty graficznej) system ten blokuje zabawę na 24 godziny. Po czym umożliwia jedno dodatkowe uruchomienie gry. Nie muszę chyba pisać, że przeprowadzając pomiary na 5 kartach graficznych problem ten staje się niezwykle dokuczliwy. Dość powiedzieć, że testy wydajności w formie jaką możecie zobaczyć na kolejnej stronie zajęły mi blisko trzy tygodnie i gdyby nie fakt, że klucz do Dragon Age otrzymaliśmy już na początku listopada to pewnie naszą recenzję przeczytalibyście w okolicach świąt.

Image

Pomijając jednak ten problem wszystko wyglądało całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że gra posiada wbudowany benchmark wydajności. Jednak jak się szybko okazało nie jest on najlepszym narzędziem do wykonania stosownych pomiarów. Wyniki uzyskane w nim są średnio od 15% do 30% wyższe niż w trakcie normalnej rozgrywki. Dotyczy to szczególnie walki z kilkoma przeciwnikami naraz, gdzie ilość kl/s wyraźnie spada. Dlatego też pomijając testy wydajności z wykorzystaniem API AMD – Mantle, stosowne pomiary przeprowadziłem na obszarze Zaziemia. Uzyskane wyniki są reprezentatywne dla większości czasu rozgrywki. Scenę testową stanowiła krótka potyczka z czteroma przeciwnikami. Pomiary wydajności standardowo przeprowadziłem 5-krotnie dla każdej karty graficznej. Skrajne wyniki odrzucałem, a z pozostałych wyciągałem średnią. Margines błędu pomiarowego wynosi 1 kl/s.

Analiza wydajności

Przekrojowo Dragon Age: Inkwizycja działa wyraźniej lepiej na kartach AMD. Nie jest to nic dziwnego biorąc pod uwagę, że gra jest sygnowana logiem tego producenta. Ustawienia ultra stanowią wyzwanie nawet dla topowych kart graficznych. Sensowna rozgrywka możliwa jest jedynie na Radeonie 290X oraz GeForce GTX 970. Jednak nawet w przypadku tych kart mówimy tutaj średnio o 35 – 40 kl/s. Biorąc jednak pod uwagę do jakiego gatunku zalicza się nowe Dragon Age są to wartości akceptowalne. Zmniejszając ustawienia graficzne do poziomu wysokich na granicy płynnej rozgrywki znajduje się Radeon 285. Warto jednak pamiętać, że największym „pożeraczem” kl/s jest tutaj wygładzanie krawędzi – MSAA. Jeśli je wyłączymy to wyniki natychmiastowo wzrastają 20 – 30% przekrojowo na wszystkich kartach. Widać to idealnie w ustawieniach średnich, gdzie Radeony ze średniego segmentu zapewniają średnio ponad 50 kl/s, a GeForce GTX 760 nieco ponad 40.

Silnik Frostbite 3 zawsze był bardzo elastyczny pod względem dostowania poziomu ustawień graficznych do możliwości sprzętu na jakim gramy. Widać to szczególnie dobrze patrząc na wykres alokacji VRAM. Gra potrafi spożytkować ponad 3 GB pamięci przy maksymalnych ustawieniach, ale w najniższych zadowoli się już kartą wyposażoną w zaledwie 1 GB.

Na koniec kilka słów o obsłudze API Mantle, które oczywiście jest wspierane przez wspomniany silnik gry. Wbudowany benchmark sugeruje, że wzrost wydajności jest dość duży, nawet w przypadku posiadania relatywnie mocnego i podkręconego procesora. Jednak w trakcie normalnej rozgrywki zysk z włączenia Mantle na konfiguracji zbliżonej do mojej jest o wiele mniejszy, średnio wynosi 5 do maksymalnie 10%. Ogólnie wbudowany benchmark zawyża mocno końcowy rezultat, zarówno z API AMD jak i DirectX. Dlatego też wyniki wydajności uzyskane za jego pomocą należy traktować wyłącznie jako ciekawostkę. Oczywiście posiadacze słabszych procesorów i kart AMD mogą liczyć na znaczący wzrost generowanej ilości kl/s w Dragon Age: Inkwizycja po włączeniu Mantle, ale do tego tematu powrócę przy okazji aktualizacji stosownego artykułu. Warto również dodać, że konsolowa edycja gry wizualnie reprezentuje poziom pomiędzy ustawieniami średnimi, a wysokomi na PC. Posiada ona również blokadę kl/s na poziomie 30. Dodatkowo na konsoli Xbox One, Dragon Age: Inkwizycja działa w rozdzielczości 900p.

Porównanie ustawień graficznych

Image

Ustawienia ultra wysokie

Image

Ustawienia wysokie

Image

Ustawienia średnie

Image

Ustawienia niskie

Image

Ustawienia ultra wysokie

Image

Ustawienia wysokie

Image

Ustawienia średnie

Image

Ustawienia niskie

Image

Patrząc ogólnie na Dragon Age: Inkwizycja należy zdecydowanie powiedzieć, że jest to gra udana. Oferuje ona nam ogromny, bogaty w detale świat, dość ciekawą fabułę oraz liczne zadania poboczne. Dla wszystkich fanów RPG jest to doprawdy prawdziwa gratka, pod warunkiem, że nie będzie przeszkadzał wam nieco uproszczony system walki czy rozwoju postaci. Moja, końcowa ocena Inkwizycji jest zaniżona wyłącznie z powodu dużych problemów technicznych. Uniemożliwiły mi one sensowną zabawę w nowym Dragon Age. Jeśli jednak zaliczacie się do grona szczęśliwców, którzy wspominanych problemów nie mają to śmiało możecie przekrojowo podnieść moje oceny do minimum 4/5. Ja ostatecznie postanowiłem przerwać swoją przygodę z grą – poczekać na wydanie stosownej łatki (lub nawet kilku), aby w pełni cieszyć się zabawą. Bowiem potencjał nowego Dragon Age jest ogromny.

Image
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!