Znaleźli sekret zakopany po drugiej stronie Księżyca!
Naukowcy wykryli coś niezwykle dziwnego po niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca. Duża emitująca ciepło masa doprowadziła do spekulacji niczym z filmu science fiction.
Tajemnicze źródło ciepła na Księżycu
Czy naziści mają jednak swoją tajną bazę na Księżycu? A może to placówka obserwacyjna obcych? Zaparkowany na jałowym biegu statek kosmiczny? Robot z Transformersów? Wytłumaczenie niestety okazuje się trochę bardziej przyziemne, a może raczej "przyksiężycowe".
Odkrycie na niewidocznej stronie Księżyca jest wynikiem serii obserwacji wykonanych przez chińskie orbitery księżycowe Chang'E 1 i 2 oraz przez dodatkowe dane uzyskane z NASA Lunar Prospector i Lunar Reconnaissance Orbiter. Wypatrzone przez instrumenty duże źródło ciepła zostało zidentyfikowane w miejscu, które uważane jest za dawno wygasły wulkan, którego ostatnia eksplozja miała miejsce 3,5 miliarda lat temu. Jako że Księżyc pozostaje martwy geologicznie, to możliwość przebudzenia się tego wulkanu wprawiła naukowców w zakłopotanie.
Tak naprawdę to granit
Dopiero po dłuższych badaniach udało się ustalić prawdopodobną geologiczną przyczynę tej anomalii cieplnej. Według zgromadzonych danych tajemniczy obiekt jest prawdopodobnie starożytną formacją granitową. Doktor Matt Siegler z Arizony, który uczestniczy w badaniu stwierdził, że: "Anomalia ma około 50 km średnicy, a jedynym rozwiązaniem, które możemy wymyślić i które wytwarza tak dużo ciepła, jest ogromna bryła granitu".
Granit powstaje na wskutek zastygania magmy w formacji wulkanicznej, która krzepnie nie wybuchając. Dzięki swojej genezie posiada duże stężenie uranu, toru i innych pierwiastków promieniotwórczych, co odróżnia go od reszty księżycowego materiału skalnego. Obszar, pod którym znajduje się granitowa masa, jest około 10 stopni Celsjusza cieplejszy niż otaczające go rejony Księżyca. Emisja ciepła pochodzi najprawdopodobniej ze zgromadzonych w granicie pierwiastków promieniotwórczych.
Źródło: the debrief