Wstęp, jakość wykonania
Z pewnością nie każdy z czytelników miał w życiu okazję zapoznać się z pojęciami z zakresu żeglarstwa, więc śpieszę wyjaśnić, że słowo „spinnaker” nie jest powiązane ze szpinakiem, lecz z żaglem. Jego charakterystyczny, wypukły, dynamiczny kształt stał się inspiracją dla Edifiera w czasie projektowania głośników o tej samej nazwie.
Ukłon w stronę estetów
Znaczna część głośników z aktualnej oferty firmy Edifier wyróżnia się na tle konkurentów pod względem stylistyki i jakości wykonania. Przykładem mogą być modele Luna2, Luna5 Encore, Breathe lub opisywany właśnie Spinnaker. Producent z roku na rok staje się coraz popularniejszy w Polsce i w powoli zaczyna zagrażać znacznie bardziej rozpoznawalnym markom. To dobrze. W końcu im większa różnorodność na rynku, tym lepiej dla klientów.
Warto jednak uświadomić sobie, że nie każdy produkt Edifiera jest kierowany do osób szukających najtańszych głośników. Istnieje całkiem spora grupa osób, które bardzo chętnie dopłacą „kilka stówek” tylko po to by mieć produkt wyglądający nietuzinkowo, lepiej wykonany i lepiej grający. Moim zdaniem taki właśnie jest zestaw Edifier Spinnaker. Zaskoczył mnie on dwukrotnie - pierwszy raz po wizualnie tuż po rozpakowaniu, a drugi raz dźwiękowo po pierwszym uruchomieniu.
Ukłon w stronę melomanów
Fortepian, wiolonczela, skrzypce i klawesyn to instrumenty, które brzmią pięknie na Spinnakerach. Odtwarzałem płyty SACD oraz pliki FLAC przez złącze optyczne i byłem po prostu zachwycony tym jak grają te niewielkie głośniki. Podobnej jakości i szczegółowości sopranów naprawdę życzyłbym niektórym większym zestawom.
Nie są to jednak głośniki przeznaczone dla osób szukających dużej mocy. Grają one mimo wszystko dość eterycznie i zdecydowanie lepiej radzą sobie z tonami wysokimi i średnimi, choć jak się okazało wszystko zależy od rozmieszczenia kolumn i miejsca w którym siedzi słuchacz. W razie potrzeby możemy do nich podłączyć zewnętrzny subwoofer. O charakterystyce brzmienia nieco więcej napiszę w dalszej części recenzji.
Podstawowa specyfikacja
| Typ zestawu | 2.0 |
| Moc RMS | 2x 25W (basowe) + 2x 10W (średniotonowe) + 2x 10W (sopranowe) |
| Pasmo przenoszenia | 68 - 20000 Hz |
| Stosunek sygnału do szumu | min. 90 dBA |
| Zniekształcenia | maks. 0,5% |
| Średnica gł. niskotonowego | ok. 116 mm |
| Średnica gł. średniotonowego | ok. 70 mm |
| Średnica gł. wysokotonowego | ok. 19 mm |
| Łączność bezprzewodowa | Bluetooth 2.1 + EDR (profile A2DP, AVRCP) |
| Łączność przewodowa | optyczne (cyfrowe), mini jack 3,5 mm (analogowe), wyjście 3,5 mm dla opcjonalnego subwoofera (analogowe) |
| Wymiary (wy/sz/gł) | ok. 420 x 140 x 190 mm |
| Waga | ok. 4,3 kg |
| Inne cechy | bezprzewodowy pilot zdalnego sterowania z ładowalna baterią |
Jakość wykonania
Na zdjęciach może się wydawać, że kolumienki Edifier Spinnaker są bardzo małe, ale w rzeczywistości ich wysokość to około 42 cm. Niedawno miałem okazję testować inne udane kolumny Edifier R2730DB - Spinnakery są od nich wyższe, ale mają znacznie węższą podstawę. Innymi słowy ze względu na swój wydłużony kształt nie zabierają wiele miejsca na biurku, stoliku RTV lub półce, ale też nie zmieszczą się na wysokość pod monitorem.
Niemal cały wygięty stożek przypominający żagiel przykryty jest gęstą, płócienną siateczką. Brakuje jej jedynie z tyłu i pod głośnikiem. Dzięki niej głośnik jest matowy i wygląda dość elegancko, ale też przy okazji jest trudniejszy w utrzymaniu czystości (odkurzaniu). Oprócz wersji czarnej dostępna jest też czerwona.
Prawa kolumna jest tą aktywną. Zawiera w sobie wzmacniacz, przetwornik cyfrowo-analogowy i wszystkie wejścia sygnałowe. Na szczycie, pod siateczka widoczna jest dioda sygnalizująca zasilanie kolumny i aktywność komunikacji Bluetooth. Zasilacz jest zewnętrzny (przypomina mały zasilacz od laptopa).
Na dole przy podstawie zamontowano srebrną, metalową płytkę, która pełni dwie role. Po pierwsze jest dość ciężka i stanowi przeciwwagę dla reszty konstrukcji, a po drugie ma na celu częściowo ukryć kable wychodzące z kolumny.
Złącza
Jeśli zajrzymy zupełnie pod spód obudowy prawego głośnika, to znajdziemy tam szereg złączy - wyjście sygnału do lewej kolumny, gniazdo zasilania, wyjście 3,5 mm do opcjonalnego, zewnętrznego subwoofera oraz wejście analogowe 3,5 mm połączone z wejściem optycznym 3,5 mm. Pomysłowo rozwiązane prowadnice do kabli pomagają w ich wyprowadzeniu poza metalową płytkę. Pod lewą obudową mamy tylko wejście dla sygnału nadawanego z prawej kolumny.
Pilot
Pilot ma dość nietypowy kształt przypominający dzwonek na blacie recepcji. Tak naprawdę srebrna, metalowa kopułka służy do regulacji głośności, a czarny przycisk na górze do włączania/wyłączania Bluetootha i wyciszania/wyłączania głośników. W trybie Bluetooth można też przycisnąć ten klawisz i jednocześnie obrócić pokrętło by przeskoczyć do następnego/poprzedniego utworu.
W czasie regulowania głośności spód pilota świeci się na czerwono. Pilot nie jest zaprojektowany tak by grać do do ręki. Przyczepność pilota do biurka gwarantuje dość miękka, gumowa stopka. Pilot zasilany jest baterią, którą naładować możemy wprost z portu USB w komputerze za pomocą kabla z wtykiem micro USB.
Na jak długo wystarcza pełne ładowanie? Tak naprawdę nie wiem, gdyż przez cały okres testowania głośników (ponad tydzień) pilot się nie rozładował ani razu.
Przewód sygnałowy łączący obie kolumny ma ok. 3 metry długości, więc bez problemu wystarczy by głośniki umieścić po obu stronach nawet dużego telewizora. W zestawie z głośnikami znalazłem także kabel micro USB (do ładowania pilota), przewód optyczny z dodatkową „cienką” końcówką, kabel 3,5mm-3,5mm i przewód 3,5mm-2x cinch.
Platforma testowa, materiały dźwiękowe
W czasie testu dźwięk odtwarzany był z:
- ASUS Xonar U7 (wyjście optyczne i analogowe 3,5 mm)
- Playstation 4 (wyjście optyczne)
- Samsung Galaxy S5 (Bluetooth oraz wyjście słuchawkowe)
Na Androidzie 5.0 Lollipop posługiwałem się odtwarzaczem Poweramp (bez włączonej korekcji dźwięku). Na laptopie działał Windows 8.1 z programem foobar2000 1.3.7 (bez dodatkowych efektów).
Głośniki rozstawione zostały w pomieszczeniu o wymiarach 4,5x5,5 m. Były oddalone od siebie o około 2,5 m i ustawione na wysokości głowy słuchacza. Głównym celem odsłuchu była subiektywna ocena jakości dźwięku. Każda osoba odbiera odtwarzaną muzykę nieco inaczej, więc finalny werdykt może się zupełnie różnić od mojego.
Lista odtwarzanych utworów:
Therese - Shed My Skin (Out Of Side Chill Mix)
Recoil - Strange Hours (2010 Digital Remaster)
Alina Ratkowska - Bach: Goldberg Var. ns, BWV 988 - Var. 1
Juno Reactor - Inca Steppa
Tom Tykwer, Johnny Klimek, Reinhold Heil - Cloud Atlas Opening Title
Sherrie Lea - No Ordinary Love (Arnold T Chill Mix)
Subwave – Senses
Subwave & Enei – Rainbows
Rammstein – Mein Land
Faith No More – Evidence
Faith No More – Falling To Pieces
Pendulum feat. Liam Howlett – Immunize
Pendulum – Self vs Self
The Doors – Break On Through (To The Other Side)
The Doors – Riders On The Storm
Michael Jackson – The Way You Make Me Feel
Led Zeppelin – Stairway To Heaven
Pink Floyd - Surfacing
dBridge – Creatures Of Habit
Recoil - Allelujah (2010 Digital Remaster)
Peter Gabriel – A Different Drum
Hurts - Silver Lining
Hurts – Blood, Tears & Gold
Steve Strauss – Mr. Bones
Jam & Spoon - Stella (Original Mix)
IllSkillz – Supa Heavy Tune!
Jamiroquai – Deeper Underground
Jamiroquai – Too Young To Die
Commix – Life We Live
Commix - Justified
Muzyka pochodziła z nośników SACD, CD oraz plików skompresowanych bezstratnie (FLAC, ALAC) lub zupełnie nieskompresowanych (WAVE). Nie odtwarzałem żadnych plików skompresowanych stratnie (np. MP3) gdyż nie pozwalają uzyskać pełnej jakości. Poza wymienionymi wyżej utworami słuchałem też na co dzień wielu innych gatunków i wykonawców.
Źródło: edifier.com
Jakość dźwięku
Edifier Spinnaker e30 to zestaw aktywny, 3-kanałowy z oddzielnym wzmacniaczem dla każdego kanału (tri-amping) oraz przetwornikiem c/a. Składa się z 116-milimetrowego przetwornika dla częstotliwości niskich, 70-milimetrowego, polimerowego dla tonów średnich i 19-milimetrowej kopułki jedwabnej dla najwyższych częstotliwości.
Moim zdaniem Spinnakery zdecydowanie najlepiej nadają się do odtwarzania muzyki klasycznej, jazzu, instrumentów perkusyjnych, lekkiej gitary i wokalu. Na przykład wydany pod koniec ubiegłego roku album Pink Floyd „The Endless River” brzmiał zadziwiająco dobrze. Takie utwory „Ebb And Flow” czy „Surfacing” naprawdę zadziwiały detalem słyszalnym w wyższych rejestrach. Pod względem rozdzielczości sopranów Spinnakery spokojnie mogą stanowić wzór do naśladowania dla wielu innych głośników podobnej wielkości.
Równie dobrze brzmiały zremasterowane utwory The Doors. Szczegółowość ponownie stała na poziomie raczej nie spotykanym w małych kolumnach. Poza nią duże wrażenie robiła też szerokość sceny. Przy kolumnach rozstawionych o ok. 2,5 metra efekty stereo w niektórych utworach (np. The Doors - Roadhouse Blues czy L.A. Woman) świetnie wypełniały pokój. Były zarazem precyzyjnie umiejscowione i przestrzenne.
Góra pasma jest chłodna, ale bardzo szczegółowa, wyraźna i mocna. Środek jest cieplejszy, gładszy i subtelniejszy od sopranów, ale całkiem efektywnie je uzupełnia. Partie wokalne są dobrze wyróżnione, i pełne detali, a przejścia z częstotliwości średnich do wysokich bardzo płynne. Zarówno góra, jak i środek nie deformują się zbyt mocno przy wysokich głośnościach.
Przykładem utworów w których wokal brzmiał świetnie są: Recoil - Strange Hours (2010 Digital Remaster) oraz Sherrie Lea - No Ordinary Love (Arnold T Chill Mix).
Aha! Tutaj są!
Po pierwszym podłączeniu głośników i uruchomieniu odtwarzania natychmiast zauważyłem wysoką jakość sopranów, ale muszę przyznać, że nie mogłem tego samego powiedzieć o basach (mimo, że sam utwór miał ich pod dostatkiem). Przyczyna okazała się bardzo prozaiczna - miejsce siedzenia.
Wystarczyło, że przestawiłem fotel o 1,5 metra do tyłu i od razu stwierdziłem: Aha! Tutaj są! Mała modyfikacja miejsca odsłuchu natychmiast sprawiła, że byłem w stanie docenić miękkie, przyjemne wibracje. Co prawda nie są one aż tak miękkie jak w klasycznym, dużym subwooferze, ale przy dobrym rozmieszczeniu zestawu z całą pewnością ich nie zabraknie. Schodzą do około 60 Hz, ale zawsze pozostaje nam opcja podłączenia zewnętrznego, opcjonalnego subwoofera przez analogowe złącze 3,5 mm.
Jedyną realną wadą basów moim zdaniem jest to, że mają zbyt małą moc i niestety przy wyższych głośnościach przetworniki powodują deformację dźwięku. Do tyczy to tylko utworów mocno nasyconych niskimi częstotliwościami, ale ten niepożądany efekt jest słyszalny.
Dobre miejsce to podstawa
Problem polega na tym, że wiele osób po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy lub zupełnie lekceważy kwestię umiejscowienia głośników i samego miejsca słuchania. Zazwyczaj słuchamy muzyki siedząc w różnych miejscach w pokoju lub po prostu chodząc po domu, ale niestety w takich sytuacjach nie da się zachować zawsze idealnych warunków odsłuchowych.
W głośnikach Edifier Spinnaker jest to szczególnie ważne, gdyż ich niewielka moc sprawia, że znacznie więcej uwagi trzeba przyłożyć do lokalizacji. W moim przypadku Spinnakery grały blisko ściany, a odległość od narożników pomieszczenia wynosiła około 1 metra (przy każdej kolumnie). Głośniki umiejscowione były na filarach o wysokości ponad 1 metra (mniej więcej na wysokości głowy słuchacza).
Bluetooth
Wszystkie powyższe opisy charakterystyki dźwięku odnosiły się do transmisji sygnału drogą optyczną (światłowód). Głośniki mają jednak dwie dodatkowe metody łączenia - analogowe wejście 3,5 mm i Bluetooth. W obu przypadkach jakość dźwięku (zwłaszcza poziom detali) jest gorsza niż przez wejście optyczne, ale wciąż na tyle dobra, by móc całkiem komfortowo puszczać muzykę np. z laptopa lub smartfonu. Bluetooth oczywiście uwalnia nas od kabla, ale niestety tracimy dynamikę i rozdzielczość dźwięku. Połączenie jest łatwe w konfiguracji i stabilne. Zasięg to ok. 10 metrów pod warunkiem, że po drodze nie stoją żadne istotne przeszkody takie jak np. żelbetonowa ściana. Stratna kompresja powoduje, że pojawiają się szumy, a czystość sopranów nie jest już taka imponująca. Pamiętajmy jednak, że jest to checha charakterystyczna dla większości głośników (nawet znacznie droższych).
Podsumowanie
Konkluzję rozpocznę może od ceny, bo to ona jest chyba najbardziej kontrowersyjnym elementem tych głośników. Za zestaw Edifier Spinnaker zapłacimy 999 zł, a w niektórych sklepach nawet więcej.
Rzeczą oczywistą jest, że podzieli ona potencjalnych klientów na dwa obozy: takich, którzy uważają, że się opłaca i takich, którzy sądzą odwrotnie. Jeśli nie macie zamiaru wydawać na głośniki więcej niż 400 zł może zainteresuje Was model Edifier C2X. Jeśli jednak uważacie, że warto wydać ok. 1000 zł na biurkowe głośniki, to macie szansę kupić zestaw Edifier Spinnaker - jeden z najciekawszych pod względem stylistycznym i dźwiękowym.
Głośniki zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie pod względem jakości sopranów i tonów średnich. Słuchanie muzyki klasycznej, jazzu, lżejszych utworów gitarowych i wokalnych potrafiło sprawić naprawdę dużą przyjemność. Moim zdaniem głośniki w mniejszym stopniu nadają się do muzyki elektronicznej. Same kolumny są też dobrze wykonane i cieszą oko nietuzinkową stylistyką. Z pewnością stanowiły będą ozdobę wnętrza, czego nie można napisać o wielu konkurencyjnych zestawach.
Spinnakery połączyć możemy do konsoli lub dobrej karty dźwiękowej w komputerze przez złącze optyczne. W przypadku telefonu, smartfonu, tabletu lub laptopa wykorzystać można też łączność bezprzewodową Bluetooth lub klasyczny wtyk mini jack 3,5 mm. Innymi słowy dźwięk odtworzymy właściwie z dowolnego współczesnego urządzenia.