Wstęp. Wygląd MacBook Air'a
Od pewnego czasu na ekranach telewizorów widzimy jak rosną nam słupki przedstawiające zarobki. W parze z nimi na biurkach zmieniają się komputery. Rano tysiące użytkowników pakują z roku na rok bardziej wypasione notebooki do toreb i ruszają rzucić się w wir pracy. Wreszcie bardziej powszechna staje się możliwość nabycia wymarzonego komputera. Coraz częściej w domu na biurku stoi nie jeden, dwa, a nawet trzy notki. Wszystko dlatego, że wypierają one z domów komputery stacjonarne. Z myślą o znalezieniu nowych nabywców na rynku stworzono nowy segment subnotebooków, który zyskuje coraz więcej zwolenników. Najbardziej znanym przedstawicielem tej grupy w chwili obecnej jest bez wątpienia MacBook Air. Chyba jeszcze żaden z notebooków nie wzbudzał nigdy takich emocji jak najmniejszy produkt firmy Apple. Najbardziej minimalistyczny, a przy tym o niezwykle atrakcyjnej formie. Albo się go kocha, albo wyśmiewa i omija dużym łukiem.
Notebook sprzedawany jest, jak przystało na Apple, w estetycznym pudełku. Kartonowa oprawa od razu przypomina nabywcy, że ma do czynienia z produktem luksusowym. Po otwarciu na samym wierzchu do degustacji zachęca nadgryzione jabłko. Tym razem komputer zapakowano w przezroczystą folię, a nie w pokrowiec, jak praktykowano dotąd np. w przypadku MacBooka Pro. Pod skrzatem schowano ładowarkę, instrukcję obsługi, płyty CD, ściereczkę i przejściówki VGA oraz DVI do monitora. Wszystko lśniąco, pięknie i smakowicie.
Design, projekt, wygląd czy jak kto tam woli po prostu powala. Wystarczy porównać kształt i sposób wykonania tego notebooka do jakiegokolwiek innego standardowego komputera, aby od razu dostrzec wizjonerstwo, ekstrawagancję, brak stereotypowego myślenia i świeżość formy jaką uraczył użytkowników zespół z Cupertino. Notebook ten w porównaniu do czegokolwiek innego na rynku wygląda jak produkt przyszłości. Jest gładki, elegancki, w przeciwieństwie do swoich mniejszych braci nie jest ani biały ani czarny, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Srebrna anodyzowana aluminiowa obudowa prezentuje się wyśmienicie. Jest bardzo wytrzymała, dzięki czemu mimo tak cienkiej budowy, nie ma mowy o żadnych wygięciach konstrukcji. Całość jest sztywna i daje pewność, że chudzielec nie złamie się w pół. Nie tylko ma atrakcyjny wygląd, ale może być także poddana całkowitemu recyklingowi. Wszystko za sprawą aluminium należącego do grupy materiałów, które najłatwiej poddaje się ponownej obróbce.
Air po raz pierwszy w historii firmy, wyposażony został w pozbawiony rtęci i arsenu wyświetlacz, a także obwody, które ze względu na budowę notebooka stanowią większość składników i wykonane są bez wykorzystania związków takich jak BFR i PVC.
Po wzięciu Aira do ręki od razu w oczy rzuca się niewielki rozmiar komputera, który w połączeniu z jego wagą wywołuje wrażenie jakby w rękach trzymało się piórko. Air wprawdzie nie jest reklamowany jako najlżejszy notebook, a najcieńszy. Tu, aby dostrzec niektóre zabiegi marketingowe Apple trzeba zauważyć, że producent rozminął się trochę z prawdą ponieważ MacBook Air może i jest w tej chwili najcieńszym dostępnym na rynku notebookiem, ale na pewno nie jest najcieńszym w historii.
Wracając jednak do naszego bohatera koniecznie trzeba podkreślić jakość wykonania tego małego skrzata. Gdy tylko miałem popracować z Airem na kolanach od razu na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Komputer daje ogromną radość z użytkowania, ma się wrażenie, że na nogach spoczywa coś wyjątkowego. Apple z pewnością osiągnęła sukces jeżeli chodzi o poprawienie samopoczucia właściciela. Trochę obaw może wywołać bardzo cienka, a przy tym dość ostra krawędź obudowy w miejscu gdzie spoczywają na niej ręce. Nie jest ona tak ostra, żeby w razie wycieczki zastąpić żyletkę do golenia, ale zdarza się, że zechce zostawić swój odcisk na przedramionach. Tak więc co najwyżej wstrzyma na moment krążenie, na pewno jednak upustu krwi nie wywoła. Niektórzy zatem dopatrują się w cienkiej budowie wady, moim zdaniem to jedna z zalet Aira. Jeśli chodzi o estetykę, powab tego MacBooka może nieco psuć czarna klawiatura, która nie wszystkim przypada do gustu. Mnie akurat nie przeszkadza, że odróżnia się od reszty obudowy.
Air za sprawą swojej znikomej grubości jest niezwykle opływowy. Jego spód pozbawiono wystających elementów, mamy tam tylko cztery płaskie nóżki i kratkę, przez którą maleństwo oddycha. Tam też skryty jest wentylator.
Z racji minimalistycznego projektu, niewiele można powiedzieć jeśli chodzi o budowę tego komputera i rozmieszczenie złącz. Po prostu ich nie ma. Air zaopatrzony został w jeden port USB i jedno wyjście monitorowe. Gdyby tego było mało, można jeszcze doliczyć tu gniazdo ładowania umieszczone po lewej stronie od spodu komputera. Wszystkie trzy porty ukryto starannie pod spodem komputera. Pierwsze dwa dodatkowo zabezpieczono odchylaną klapką. Trafienie w nie wymaga nie lada wprawy i z reguły wymusza uniesienie komputera. Jednak wraz z biegiem czasu i rosnącym przyzwyczajeniem celność zdecydowanie poprawia się, a kable w rękach intuicyjnie same trafiają w odpowiednie miejsce. Na szczęście przy wadze 1.3 kg unoszenie komputera nie stanowi najmniejszego problemu.
Kamera, dostępne porty
Nad ekranem umieszczono bardzo przydatne urządzenie w postaci ładnie wkomponowanej kamery internetowej iSight, obok której znalazły się mikrofon i czujnik oświetlenia. Tuż pod ekranem udało się wycisnąć trochę miejsca na głośnik mono.
Łatwo było wymienić co Air ma na pokładzie, ale żeby wskazać z czego został okrojony wymienię te porty, które znajdują się na wyposażeniu nieco większych notebooków i które zdążyły przyzwyczaić użytkowników do swojej obecności. Zatem MacBook Air został pozbawiony portu Ethernet - Apple uznała, że wystarczy Wi-Fi. Wprawdzie można nabyć zewnętrzny adapter USB-Ethernet co rozwiązuje problem podłączenia się do przewodowej sieci. Obsługiwane przez niego prędkości to 10 i 100 MBit/s. Zabrakło obsługi dla standardu gigabitowego, ale to naturalne ponieważ USB 2.0 ograniczone jest do 480 Mbit/s. Opisany adapter działa jedynie z MacBookiem Air, ale nie ma co żałować bo przecież pozostali członkowie rodziny MacBook mają na pokładzie port Ethernet. Co charakterystyczne to to, że po dłuższym czasie wytężonego transferu, lubi się on nieco zagrzać. Temperatura jednak nie przekracza przykrego poziomu, tak więc na pewno nikt poparzony nie zostanie. W ramach bezprzewodowej łączności Air zaprzyjaźni się ze wszystkim co nadaje w standardach a/b/g i n.
Nie ma tu również wejścia audio, modemu, czy portu IrDA. Zabrakło również złącza dokującego, co więcej, nawet bateria zainstalowana jest na stałe. To ostatnie rozwiązanie jest chyba największym utrapieniem Aira. Rozumiem, że można zrezygnować z mnogości portów, ale nie z wymiennej baterii. To tak jakby w samochodzie zastosować przymocowane na stałe koła. Gdy ujdzie z nich powietrze, pozostanie nam tylko laweta i poszukiwanie kompresora. Wprawdzie na rynku dostępne są urządzenia, które są w stanie nie tyle podładować Aira, bo to ponoć naruszałoby patenty Apple, ale za pomocą portu USB zapewnić dawkę prądu i tym samym odwlec rozładowanie wewnętrznej baterii w czasie, ale po co tak komplikować sobie życie? Ha, a to po to, by móc powiedzieć, że małe jest piękne. Niestety gdy już zdecydujemy się na użycie zewnętrznych źródeł zasilania podłączanych przez USB, wówczas można zapomnieć o skorzystaniu z jakiegokolwiek innego zewnętrznego urządzenia. Air wyposażono również w port podczerwieni, ale w tym przypadku służy on jedynie do odbierania sygnałów od pilocika, za który niestety trzeba dodatkowo zapłacić ponieważ firma zrezygnowała z darmowego dołączania go do zestawu. Przy takiej cenie notebooka to po prostu nie przystoi. Dobrze, że nie kupuje się osobno zasilacza.
Minimalizacja w przypadku Aira jest wszechobecna. Zdecydowano się nawet na zastosowanie złącza mico-DVI, które jest jeszcze mniejsze niż mini-DVI znane z innych MacBooków. W zestawie znalazły się dwie przejściówki, DVI i VGA. Oba działają bez zarzutu.
MacBook Air został wyposażony w odświeżoną wersję rewelacyjnego patentu znanego jako Magsafe. Jest to złącze ładowarki, które przylega do komputera dzięki sile magnetycznej. To genialne rozwiązanie, które w razie zaczepienia o kabel np. nogą zapobiega przed ewentualnym ściągnięciem cennego nabytku z powierzchni, na której stoi. W nowej wersji kabel przypina się do obudowy pod kątem 90 stopni, dzięki czemu łatwiej można go schować pod Airem. Niestety mimo że poprzednie ładowarki pasują do nowego formatu, niestety nie będą one specjalnie użyteczne ponieważ gniazdo zostało tu zainstalowane pod kątem, w związku z czym wypina się po postawieniu Aira na płaskiej powierzchni.
Dane techniczne
| CECHY PRODUKTU | |
| zainstalowany system operacyjny | Mac OS X (Leopard) |
| dołączone oprogramowanie | iLife ’08 (zawiera programy iTunes, iPhoto, iMovie, iDVD, iWeb, GarageBand) Mac OS X 10.5 Leopard (zawiera programy Time Machine, Quick Look, Spaces, Spotlight, Dashboard, Mail, iChat, Safari, Address Book, QuickTime, iCal, DVD Player, Photo Booth, Front Row, Xcode Developer Tools) |
| procesor | Intel Core 2 Duo (1.60GHz) |
| karta graficzna | Intel Graphics Media Accelerator X3100 |
| pamięć karty graficznej | 144 MB |
| wyjścia karty graficznej | wyjście D-Sub wyjście DVI |
| przekątna ekranu LCD | 13,3 cali |
| nominalna rozdzielczość LCD | 1280 x 800 pikseli |
| wielkość pamięci RAM | 2 048 MB |
| typ zastosowanej pamięci RAM | DDR2 (667 MHz) |
| pojemność dysku twardego | 80 GB |
| interfejs dysku twardego | 4200 RPM |
| napęd optyczny | brak |
| zewn. układ graficzny | nie |
| typ baterii | litowo-polimerowa |
| maks. czas pracy na baterii | 5 godz. |
| karta dźwiękowa | wejście liniowe |
| komunikacja | Bluetooth (Wi-Fi AirPort Extreme IEEE 802.11n, zgodność ze standardem IEEE 802.11a/b/g) |
| interfejsy | 1x USB |
| dodatkowe wyposażenie/funkcjonalność | wbudowany mikrofon |
| szerokość | 325 mm |
| głębokość | 227 mm |
| wysokość | 19,4 mm |
| waga | 1,36 kg |
| dodatkowe informacje | Wbudowana kamera iSight Wbudowany głośnik monofoniczny Przejściówka micro-DVI na VGA Podświetlana klawiatura Półprzewodnikowy gładzik z obsługą gestów multi-touch Przejściówka micro-DVI na DVI |
Pora teraz na garść faktów na temat tego co ukryto w tej niezwykle cienkiej i lekkiej obudowie. Waga podawana przez producenta wynosząca 1.36 kg oczywiście mierzona jest bez zasilacza. Z nim MacBook dobija do 1,5 kg. Wymiary komputera to 325 mm szerokości, głębokości 227 mm i 19,4 mm wysokości w najgrubszym miejscu. Sercem Aira jest procesor Intel Core 2 Duo taktowany częstotliwością 1.6 GHz. Wspomagany jest on przez 2GB pamięci operacyjnej. Za wyświetlanie grafiki odpowiedzialny jest układ Intel Graphics Media Accelerator X3100. W tym modelu przestrzeń dyskowa liczy 80GB i zawarta jest w napędzie kręcącym się niestety z prędkością tylko 4200 obr/min. Istnieje jeszcze możliwość wyposażenia Aira w 64GB dysk typu solid state, ale taka zmiana pociąga za sobą wybór szybszego procesora i w konsekwencji sprawia, że za taką konfigurację przyjdzie nam zapłacić prawie ⅓ średniej rocznej pensji. Prawopodobnie w przyszłości dyski SSD staną się bardziej popularne, gdy tylko ich cena zejdzie do bardziej przyziemnego poziomu. Niestety w Airze zabrakło także miejsca na slot Express card, dlatego też jeśli ktoś chce korzystać z mobilnego internetu zmuszony będzie postawić na modemy na USB. Nie dam sobie jednak uciąć głowy czy przypadkiem za sprawą schowanego portu nie będzie konieczne także użycie przedłużki dla kabla USB ponieważ budowa modemu może uniemożliwić wpięcie go pod spodem obudowy.
Matryca, klawiatura, multitouch
Matryca
W MacBooku Air postawiono na najnowszą technologię w każdym calu. Dlatego też, mając na uwadze szczególnie gabaryty i wagę tego modelu, zastosowano w nim matrycę typu LED. Jej rozdzielczość przy 13 calach wynosi 1280 x 800 pikseli. Rozdzielczość ta z powodzeniem wystarcza do takich zastosowań jak obsługa maila, przeglądarki internetowej czy pracy z dokumentami. Jeszcze do niedawna wystarczała nam rozdzielczość na poziomie 1024 x 768. Taką też z reguły oferują notebooki w segmencie najbardziej przenośnych komputerów. Nie ma więc na co narzekać. Matryca dzięki technologii LED oferuje o wiele lepsze i bardziej równomierne podświetlenie, a przy tym zużywa mniej prądu i jest znacznie cieńsza od tradycyjnych. Podczas pracy przy biurku w zupełności wystarczy połowa mocy podświetlenia. Z maksymalnego rozjaśnienia skorzystamy w słoneczne dni. Nie zauważyłem najmniejszych problemów z dojrzeniem zawartości ekranu nawet przy bardzo słonecznej pogodzie. Również kąty widzenia nie pozostawią niczego do życzenia.
Klawiatura
Klawiatura jak wiadomo to jeden z najważniejszych elementów komputera. W przypadku Aira jest ona po prostu wzorowa. Jest sztywna, idealnie spasowana i bardzo czuła. Nie wszystkim zapewne będzie to odpowiadało, ale z pewnością docenią ją osoby, które wprowadzają spore ilości danych do komputera. Klawisze naciskają się bardzo lekko, ale z wyczuwalnym skokiem. W porównaniu na przykład do MacBooka Pro działa ona znacznie lżej. W przypadku tego pierwszego czasem okazuje się, że klawisz został niedostatecznie wciśnięty i niestety odpowiadająca mu litera nie pojawiła się na ekranie. Tu takiej możliwości nie ma.
Jak przystało na Apple, klawiatura jest podświetlana. Jakby tego było mało, zaopatrzono ją w czujnik światła, który jest w stanie dostosować intensywność podświetlenia w zależności od natężenia światła. Funkcja ta okazje się bardzo przydatna gdy pracujemy po ciemku. Czarne klawisze dobrze kontrastują z jasnym podświetleniem, a do tego powinny trochę dłużej oprzeć się wszelkim oznakom brudu lub wytarcia. Odległości między nimi przypominają te znane z MacBooków. Rozkład klawiszy odpowiada nowszemu układowi, który o ile dobrze pamiętam zagościł w notebookach Apple wraz z odświeżoną wersją platformy Santa Rosa. Tak więc nie ma co już szukać dodatkowego klawisza Enter obok kursorów. Teraz jego miejsce zajmuje Alt. Również przetasowaniu poddane zostały klawisze górnego rzędu odpowiedzialne za natężenie głośności, podświetlenie matrycy, klawiatury, expose, spaces, dashboard i widgety. Poza tym, wszystko po staremu.
- Multitouch
Tu nadeszła prawdziwa rewolucja. Już poprzednie generacje touchpadów instalowane w notebookach Apple były rewelacyjne. W zasadzie jako jedyne oferowały jeden przycisk i możliwość rozpoznawania dwóch palców równocześnie przyłożonych do powierzchni gładzika. Oczywiście pozostano przy jednym klawiszu, ale zwiększono możliwości samej płytki. Teraz jest ona w stanie rozpoznać nawet trzy palce równocześnie co zaowocowało opracowaniem zupełnie nowej funkcjonalności tego elementu. Oprócz tapnięcia dwoma opuszkami, które odpowiada naciśnięciu prawego klawisza myszy, możliwe jest na przykład obracanie fotek lub dokumentów w iPhoto i Podglądzie. Łapiąc je dwoma palcami na gładziku możemy odsuwając lub zbliżając do siebie palce powiększać lub pomniejszać zdjęcie. Zakreślając okrąg obrócimy zdjęcie. Przesuwając trzema palcami po powierzchni gładzika przejdziemy wstecz lub do przodu na ścieżce katalogów, cofniemy lub przejdziemy do kolejnej strony internetowej, dnia w kalendarzu albo fotki w galerii. Niestety funkcjonalność ta nie jest dostępna we wszystkich programach.
W związku z tym, że mulitouch zainstalowany w MacBooku Air jest większy od tego zastosowanego na przykład w nowym MacBooku Pro, zdarza się, że podczas pisania dotknie się jego powierzchni i teleportuje kursor w najmniej spodziewane miejsce na ekranie.
Co tu dużo pisać. W chwili obecnej jest to najbardziej zaawansowane urządzenie sterujące, w jakie wyposażane są notebooki. Oferuje ono niezwykłą funkcjonalność i przyznam, że jest to jedyna funkcja nowej generacji MacBooków opartych na odświeżonej generacji Santa Rosa, której brakuje mi w poprzednich modelach.
Łatwość z jaką operuje się multitouchem i intuicyjność sprawiają, że spokojnie można odstawić mysz do szuflady. Jest to bez wątpienia najlepsze rozwiązanie dostępne w tej chwili na rynku.
Podobnie jest z iPhonem. Użyteczność rozwiązań polegających na rozpoznawaniu kilku palców na powierzchni dotykowej jest niewyobrażalna dopóki się z niej nie skorzysta. Niestety powrót do tradycyjnych rozwiązań po zakosztowaniu multitoucha jest przykry.
Bateria, mikrofon i głośniki, wydajność
Bateria
Pierwsze wrażenie dotyczące baterii było obiecujące. Tak lekki i niewielki notebook, z ekranem o przekątnej 13.3 cala, który jest w stanie zapewnić energię na ponad 4h pracy? To chyba niemożliwe. Z drugiej strony Steve obiecywał, że komputer będzie osiągał 5h pracy i to przy włączonej sieci WiFi. Wyniki są następujące i wynikają ze zdrowego rozsądku. Im mniej wymagające zajęcie wymyślimy dla Aira tym dłużej będzie do nas mrugał jego ekran. Spokojnie udawało mi się osiągnąć wynik 4.5 godziny przy niezbyt forsujących zadaniach. W zasadzie ograniczały się do pisania maili, przeglądania internetu, redagowania dokumentów. Dodam, że ekran wykorzystywał ¼ możliwości podświetlenia, a moduł bluetooth był wyłączony. Przy wyłączonym praktycznie wszystkim co się da, a zatem sieci bezprzewodowej, bluetooth i trochę mniej jaskrawym podświetleniu ekranu udało mi się przekroczyć wynik 5 godzin. Nie chodzi mi tu jednak o przekonywanie i udowadnianie, że Steve miał rację. Nie miał. Z obiecywanymi 5 godzinami jest tak jak z katalogowym przyspieszeniem i spalaniem wielu samochodów - mierzy się je w laboratorium. MacBook Pro osiąga tu nieco lepsze wyniki, ale nie ma się co dziwić, wszak ma on pokaźną baterię, a nie sprasowane coś, wciśnięte i oplecione pomiędzy pamięcią, procesorem i kartą graficzną. Niestety największą wadą, mimo bardzo satysfakcjonującego czasu pracy, jest właśnie bateria, a w zasadzie brak możliwości wymienienia jej na nową. Została ona na stałe zintegrowana z bebechami komputera. Zapewne zostało to wymuszone przez niezwykle cienką obudowę, której każdy milimetr sześcienny wykorzystany jest w 101 procentach. Z obserwacji wynika także, że mogłaby ona ładować się nieco szybciej, tym bardziej w sytuacji gdy nie możemy skorzystać z dodatkowego ogniwa, a czas przy gniazdku jest ograniczony.
Z drugiej strony jakim cudem obietnice Steva na temat długości pracy na baterii miałyby się okazać prawdziwe. Komputer ten zbudowany jest na komponentach w większości dostarczonych przez producentów, do których dostęp mają także i konstruktorzy innych firm. Jeśli więc Apple miałaby przekroczyć 5 godzin nieprzerwanej pracy z dala od zasilania, powinni także i inni, a jak wiemy tak nie jest.
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że w przypadku Aira należy spodziewać się czasu pracy na baterii pomiędzy dwiema a czterema godzinami. To bardzo przyzwoity wynik. Przyznaję, że rzadko zdarzało mi się nerwowo rozglądać za kontaktem, choć należy pamiętać, że prąd kończy się zawsze w najmniej odpowiedniej chwili bez względu na to czy do dyspozycji mamy 10 czy 1.5 godziny pracy z dala od źródła zasilania.
Miałem okazję porównać czas pracy na baterii z bardziej wypasioną wersją, wyposażoną w szybszy i bardziej prądożarłoczny procesor, ale za to z dyskiem SSD. Okazuje się, że uzyskiwane czasy są bardzo zbliżone, prawdopodobnie większy apetyt na energię ze strony procesora równoważony jest przez ograniczone zużycie przez dysk SSD.
Na MacBooku Air udało mi się spokojnie obejrzeć prawie dwugodzinny film DVD. Zostało jeszcze nawet trochę energii na poszukanie w sieci napisów i przejrzenie poczty po zakończonym seansie. Przy większym obciążeniu Air wyzionął ducha po 2 godzinach z kawałkiem. Napocił się za to przy tym sporo, kopiując pliki, ściągając jeszcze inne z internetu, serwując dane prosto z sieci i racząc mnie przy tym muzyką.
- Mikrofon i głośniki
O tych dwóch elementach komputera wystarczy powiedzieć, że są. Mikrofon sprawnie zbiera dźwięk, a głośniki są w stanie oddać głoś rozmówcy siedzącego po drugiej stronie kabla, albo jak kto woli fali. Co do głośników, to grają. Nie ma sensu rozpisywać się nad ich jakością, ponieważ nie stawiono przed nimi żadnych ambitnych celów. Notebook jest w stanie przemówić do właściciela i takie jest jego zadanie w tym wypadku.
Wydajność
Gdy tylko trafił do mnie Air spodziewałem się wydajności odwrotnie proporcjonalnej do jego wagi i wymiarów. Trudno przecież oczekiwać, aby tak mały skrzat był demonem prędkości. Porównałem czas ładowania systemu na testowanym notebooku z MacBookiem Pro 2.4 GHz, wyposażonym również w 2GB pamięci. System załadował się na pierwszym w około 55 sekund, natomiast na drugim w 45 sekund. MacBook Pro był trochę obładowany różnymi fotkami, filmami, muzyką i sporą liczbą programów. Widoczna różnica zapewne jest udziałem głównie dysku twardego, który bez wątpienia stanowi największe ograniczenie dla wydajności Aira. Niestety ze względu na ograniczone miejsce wewnątrz obudowy zdecydowano się zastosować dysk o 4200 obrotach na minutę, a nie 5400. Dysk ten tak naprawdę bardziej nadaje się do iPoda niż notebooka, ale cóż. Na pewno nie był projektowany z myślą o biciu rekordów w odczycie i zapisie danych. Nie ma co jednak narzekać ponieważ konkurencja stosuje podobne rozwiązania, zatem Air nie odstaje na jej tle. Ważne, że zastosowano w nim czujnik ruchu, dzięki czemu w razie nagłego wstrząsu głowica dysku odsuwana jest od talerza, a dane chronione.
80GB przestrzeni dyskowej to z jednej strony bardzo dużo jak na tak mały komputer, ale z drugiej może okazać się niewystarczające. Wszystko zależy do czego będzie on wykorzystywany. Air dostarczany jest bez trialowych wersji oprogramowania takich jak choćby iWork. Mamy za to do dyspozycji iLife 08. Jeśli podliczymy całe oprogramowanie, dodamy do tego program umożliwiający odpalenie Windowsa, zainstalujemy Office 2008, może okazać się, że miejsce to skurczy się o połowę.
Procesor odpowiedzialny za obliczenia radzi sobie nader dobrze. Komputer dość żwawo reagował na wszelkie polecenia. Oczywiście w przypadku bardziej wymagających zadań zdarzało mu się chwilę zastanowić zanim przeszedł od moich słów do swoich czynów. Jeśli chodzi o wydajność procesora to na pewno nikogo ona nie zawiedzie, a wręcz miło zaskoczy. Edycja dokumentów, przeglądanie sieci, oglądanie multimediów nie stanowią żadnego problemu dla Aira.
Problemem w przypadku przenośnego komputera jest niewymienialna bateria. To przykre rozwiązanie, które zapewne było podyktowane przez niewielkie rozmiary komputera. Nieważne tak naprawdę jak do tego doszło, fakt jest faktem, dodatkowej baterii nie kupimy, a gdy ta wyzionie ducha, możemy spokojnie schować Aira do aktówki i zapomnieć o pracy.
Karta grafiki, którą w przypadku Aira jest Intel Graphics Media Accelerator X3100 sprawdza się przyzwoicie. DVD odtworzy, uciągnie także aplikacje dostarczane przez Mac OS X. Na jej działanie nie narzekałem w trakcie testowania Aira. Może dlatego że nie gram na komputerze i na przykład niedziałające efekty w niektórych grach takie jak odbicia lub przezroczystość mnie nie drażnią. Poza tym, karta ta pozwoli pobawić się w starsze tytuły, ale wydaje mi się, że nie ma to większego znaczenia ponieważ komputer ten przeznaczony jest do wielu różnych zastosowań, ale raczej nie do grania.
Wydajność to także mnogość portów, dzięki którym praca jest bardziej efektywna. 1 port USB to stanowczo za mało. O ile 2 w przypadku MacBooka Pro wystarczają w zupełności, to jeden okazuje się zdecydowanie ograniczać możliwości komputera. Krótko pisząc albo podłączymy dysk zewnętrzny, albo drukarkę, albo modem, bądź też cokolwiek innego. Jednym słowem kłopot. Wszyscy użytkownicy, którzy czują spokój dopiero wtedy gdy mają pod ręką wiele portów, na pewno będą rozczarowani. Co tu dużo pisać. Jeden port USB to po prostu kompromis pomiędzy funkcjonalnością a rozmiarami, którego trzeba być świadomym. Niestety z USB związany jest jeszcze jeden problem. Zdarzają się urządzenia, które wyjątkowo opornie lądują w jego objęciach, np modemy. Wówczas konieczne jest użycie przejściówek a przecież nie o to chodzi w notebooku, który ma być w pełni funkcjonalny podczas pracy poza domem.
Temperatura, zewnętrzny napęd, system
Temperatura
Wspomniałem już kilkukrotnie, że przeznaczenie tego notebooka jest dalekie od gier. Jednak gdyby ktoś okazał się dostatecznie zdeterminowany, aby zamienić tę kruszynę w multimedialną konsolę, powinien zaopatrzyć się w azbestowe wdzianko. Niestety podczas bardzo intensywnych obliczeń Air konkretnie się nagrzewa. Najbardziej jest to oczywiście odczuwalne od spodu komputera. Niestety utrzymanie go na nogach wymaga sporego opanowania odruchów. Co gorsza z jego wierzchnią częścią nie jest dużo lepiej. Łatwo o lekkie poparzenie dłoni spoczywającej na klawiaturze. Dlatego też nikt nigdy nie reklamował Aira jako komputera do gier. Przy właściwym użytkowaniu, czyli takim do jakiego został stworzony, problemy takie jak przegrzewanie praktycznie nie występują, a pojedynczy wiatrak odpowiedzialny za chłodzenie daje sobie spokojnie radę. Nie jest specjalnie głośny, choć wiadomo kiedy się uruchamia. Air niestety nagrzewa się tak czy siak za sprawą aluminiowej obudowy, która pracuje jak jeden wielki radiator. Niemniej jednak, nie poparzy on nóg i pozwoli na spokojną pracę tak długo jak nie dociśniemy procka do ściany.
- Zewnętrzny napęd i zdalna płyta
Nowy MacBook Air zawdzięcza swój wdzięk przede wszystkim niewielkim rozmiarom, smukłej budowie i ograniczonej do minimum wadze. Nie byłoby tego całego wrażenia gdyby inżynierowie dopakowali do środka napęd DVD. Tymczasem jeśli ktoś nie może się bez niego obejść, a proszę mi wierzyć da się, zawsze może nabyć Apple MacBook Air SuperDrive. Design idealnie wręcz pasuje do Aira. Napęd zasilany jest i łączy się z notebookiem za pomocą kabla USB. Nie wymaga dodatkowego zasilacza ponieważ prąd pobiera przez port USB. Nie ma także znaczenia czy Air podłączony jest do gniazdka czy też korzysta z energii bateryjkowej, napęd jest zawsze gotowy do pracy. W związku z tym, że apetyt napędu na prąd jest większy niż może zaoferować specyfikacja USB, Apple zastosowała inny kabel, przez co SuperDrive działa tylko i wyłącznie z MacBookiem Air. MacBook Pro nie okazał się tu wyjątkiem i z napędem nie zaprzyjaźnił się. Tak jak i w innych notebookach Apple, tak i w przypadku SuperDrive zastosowano rozwiązanie typu slot in. Na próżno zatem szukać przycisku i wysuwanej tacki. Dzięki takiemu rozwiązaniu napęd jest niewiele większy od samej płyty.
Napęd oferuje możliwość zapisu na płytach dwuwarstwowych: DVD+R DL, DVD-R DL z prędkością do 4x, natomiast płytki DVD-R, DVD+R, DVD-RW oraz DVD+RW z prędkością do 8x.
Jak się jednak okazuje zakup ten wcale nie jest konieczny, pod warunkiem, że mamy do dyspozycji jakikolwiek inny komputer wyposażony w napęd optyczny. Nie ma także znaczenia czy zarządzany jest przez Mac OS X czy też Windows. Wystarczy, że Air wraz z drugim komputerem będą podłączone do tej samej sieci. Jeśli spełnimy wymienione warunki, możemy swobodnie korzystać z udostępnionych napędów. Air nie ma najmniejszego problemu zarówno z instalacją programów przez WiFi jaki i przegrywaniem plików. Niestety zdalna komunikacja nie obsługuje niektórych funkcji. Nie uda się za pomocą tego połączenia obejrzeć filmu, nawet nie da się posłuchać muzyki. Podczas łączenia z systemem innym niż Mac OS trzeba każdorazowo akceptować na zdalnym komputerze przesyłanie danych z napędu do Aira. Jednak gdy wszystko już ustawimy, korzystanie z pożyczonych napędów, szczególnie pomiędzy komputerami Apple to czysta przyjemność. W finderze pojawia się opcja zdalnego dysku, po kliknięciu której zobaczymy zawartość płyty w zdalnym napędzie. Opisywana funkcja dostępna jest przez Aira zarówno za pomocą AirPort, czyli połączenia WiFi, jak i Ethernet. Mimo faktu, że wszystko śmiga jak się patrzy lepiej zaopatrzyć się w zewnętrzny napęd i zapomnieć o dodatkowych problemach.
System
Artykuł ten nie jest poświęcony systemowi, w który wyposażony jest Air, dlatego ograniczę się tylko do wymienienia tego co użytkownik otrzymuje wraz z komputerem. Air sprzedawany jest z systemem Mac OS X 10.5 Leopard i zawiera takie programy jak Time Machine, Quick Look, Spaces, Spotlight, Dashboard, Mail, iChat, Safari, Address Book, QuickTime, iCal, DVD Player, Photo Booth, Front Row, Xcode Developer Tools oraz pakiet iLife ’08, w skład którego wchodzą programy iTunes, iPhoto, iMovie, iDVD, iWeb i GarageBand. Krótko pisząc z pudła wyciągamy w pełni kompletny i gotowy do pracy komputer, a to spora zaleta.
Wady i zalety czyli podsumowanie
Wady
Przyszła pora na podsumowanie. Wymienię cechy Aira, które są jego wadami. Później porównamy je z zaletami i zobaczymy, która z szal okaże się cięższa.
Łatwo można krytykować Aira. A to, że zainstalowano w nim za słabą baterię, że dysk jest za wolny. Są i gorsze wpadki. Pamięć Aira jest niestety nierozszerzalna ponieważ moduły zostały wlutowane w płytę i nie przewidziano miejsca na dodatkowe. Również po raz pierwszy w historii Apple zdecydowano się na zastosowanie niewymienialnej baterii i to chyba największa wada tego komputera. Do tego komputer przegrzewa się w chwilach większego obciążenia procesora i poskąpiono mu standardowego wyjścia monitorowego.
Zdarza się, że gładzik płata figle i przy delikatnym dotknięciu jego powierzchni przenosi kursor w najmniej spodziewane miejsca na ekranie. A wystarczyłaby opcja wyłączania.
Przeczytałem na jednym z for, że mimo zastosowania łącza MagSafe, a w zasadzie w wyniku zastosowania jego nowej odmiany, zdarzyło się, że Air oplątał się kablem i został ściągnięty ze stołu przez szarpnięty kabel. Sytuacja wydaje się co najmniej mało prawdopodobna i chyba prędzej można trafić szóstkę w totka niż zobaczyć jego lot.
Można też, ale trochę na siłę skarżyć się na zbyt dużą czułość czujnika nasłonecznienia, który od czasu sam zmieni podświetlenie ekranu, nawet jeśli nie nastąpiła zmiana natężenia światła.
Podobno niektóre zestawy słuchawkowe nie działają tak jak powinny z Airem. Ja jednak nie miałem okazji się o tym przekonać i wszystkie słuchawki działały prawidłowo.
Zalety
Przede wszystkim największą zaletą Aira jest jego kształt i wygląd. Nie ma się co oszukiwać, na rynku dostępne są notebooki o podobnych możliwościach, ale żaden nie wygląda tak jak ten. MacBook Air zrobi wrażenie na każdym, nie ma osoby, która po wzięciu go do ręki stwierdzi, że jest nieestetyczny i obojętnie odłoży go na miejsce. Dodatkowo, w przeciwieństwie do konkurencji obecnej na rynku ma większą matrycę i podświetlane klawisze. Same klawisze są normalnych rozmiarów więc Air nie wymusza nienaturalnego wykrzywiania palców. No i ten kształt, który w połączeniu z wagą tworzy urządzenie niewiele grubsze i cięższe od zeszytu, które nigdy nie będzie przykrym obciążeniem w trakcie podróży. Air oferuje także niespodziewaną sztywność. Nie ma najmniejszego problemu, aby unosić go jedną ręką ze stołu. Nie ma mowy o jakimkolwiek odkształcaniu.
No i teraz coś z czego użytkownicy często nie zdają sobie sprawy. MacBook Air sprzedawany jest kompletny. To znaczy nie wymaga żadnej ingerencji w oprogramowanie. Nie trzeba instalować żadnych sterowników. Wystarczy wyjąć go z pudełka i rozpocząć pracę. Co więcej, nie trzeba instalować żadnych sterowników nawet jeśli chcemy korzystać z zewnętrznych urządzeń. Ponadto, Air sprzedawany jest z pakietem iLife, który zapewnia olbrzymią funkcjonalność i oferuje niezwykle intuicyjne programy.
Kupiwszy Apple, można praktycznie zapomnieć o wirusach. One po prostu nie istnieją. Żeby zainfekować komputer, trzeba samemu uruchomić program, ale na głupotę jak wiadomo nie ma rady. Mity o stabilności systemu odłożę na bok, ponieważ trafiają się systemy zarówno Microsoftu jak i Apple, które działają latami i nic im nie dolega.
Air bije na głowę konkurencję za sprawą zaawansowanego gładzika. Możliwości, które oferuje są niezastąpione. Żaden inny notebook, nie tylko tej klasy, nie może poszczycić się taką funkcjonalnością.
Bateria nie odstaje na tle konkurencji, ale za to zastosowany procesor wypada znacznie lepiej. A to w codziennej pracy w połączeniu z komfortową matrycą zapewnia sporą przewagę.
Dla kogo?
Pytanie nasuwa się do kogo kierowany jest ten notebook. Na pewno nie dla osób, które poszukują normalnego standardowego komputera, ponieważ jego możliwości odstają znacznie od tych oferowanych przez mainstreamowe modele. Nie da się go w żaden sposób rozbudować, ma wolny dysk, a do tego brak mu napędu optycznego.
Na pewno, aby zaoszczędzić użytkownikowi nerwów, Air nie powinien być jedynym komputerem w domu, nawet jeśli zostanie zakupiony z napędem SuperDrive. Współczesny świat wydaje się nie być jeszcze przygotowanym na nadejście komputera tego typu. Nie wszędzie jest dostępna sieć WiFi, oferty operatorów na usługi 3G wciąż są drogie, a część użytkowników nadal korzysta z przewodowych kart sieciowych.
Jego możliwości na pewno docenią często podróżujący. Niewielka waga w porównaniu z pięknym kształtem i rewelacyjnym wykonaniem przekona pracujących poza domem. Dzięki przejściówkom łatwo można podłączyć do niego projektor i rzucić w wir prezentacji lub seansu kinowego. Jasna matryca pozwoli na pracę nawet w najbardziej słoneczne dni. Największe znaczenie ma tu jednak waga. Każdy kto często opuszcza dom z notebookiem wie, że znaczenie mają nawet pojedyncze gramy. Po kilku godzinach zasuwania z torbą na ramieniu potrafi ona ważyć tony. Każda uszczuplenie taszczonego inwentarza będzie nieocenione w miarę jak pobyt poza domem będzie się wydłużał.
Sprawdzi się świetnie także jako sprzęt w rękach studenta robiącego notatki na zajęciach. Tylko który student pozwoli sobie na komputer za ponad 6 tysięcy, biorąc pod uwagę, że będzie mu potrzebny jeszcze drugi zestaw w domu.
To z pewnością sprzęt dla estety i osoby chcącej wyróżniać się w tłumie.
Podsumowanie
Apple wyprodukowała sprzęt, który wzbudza skrajne emocje. Jednak gdy popracuje się z nim trochę dłużej niż parę chwil, od razu można zauważyć, że w jego przypadku nie chodzi o wydajność, mnogość łącz i możliwości rozbudowy. Równą przyjemność daje praca z nim, jak i patrzenie na niego. Do tego świetnie sprawdza się jako narzędzie do buszowania w sieci, edytowania dokumentów, utrzymywania korespondencji, czy oglądania filmów. Oczywiście nie jest on wolny od wad. Jego futurystyczna budowa sprawia, że na pokład wdarło się kilka kompromisów, ale z biegiem pracy łatwo o nich zapomnieć. Jeżeli tylko nie będziemy planować bardzo skomplikowanych zadań, Air okaże się wspaniałym kompanem w pracy i podróży.